Islandczycy się wypowiedzieli

  Wczoraj zakończyło się referendum w sprawie wznowienia negocjacji Islandii z Unią Europejską dotyczących przystąpienia tej północnej „perły” do Wspólnoty. Negocjacji jednak nie będzie. Lud zabrał głos: nie.

  Dla mnie sprawa jest bardziej zabawna niż ważna. Z perspektywy mojego życia na Islandii — a nawet mojego życia w ogóle — same negocjacje i ich finał nie miałyby większego znaczenia. Niezależnie od wyniku przez najbliższe dziesięć lat nic by się nie zmieniło, a późniejsze zmiany w moim położeniu również niewiele by dały: emerytury nikt mi nie podniesie, a gwarancji samych składek nikt na Islandii nie zamieni w gwarancję wypłat. Hi, hi, hi… Większość mieszkańców wyspy nawet nie zdaje sobie sprawy z ograniczonego charakteru tych gwarancji emerytalnych.

  Podobno decydującym powodem niechęci wobec Unii były ryby. Paradne! Myślałem, że historyczna krótkowzroczność jest domeną Polaków, ale Islandczycy nas przebili. Nie chcę tu snuć długich wywodów, więc wspomnę tylko dwa rybne epizody z historii Islandii. W latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku kraj pogrążył się w głębokim kryzysie gospodarczym, bo Islandczycy przecenili wartość ryb. Na świecie były one wyjątkowo tanie, więc ich połów przestał się opłacać. Po drugiej wojnie światowej Islandczycy wygrali wojny dorszowe z Wielką Brytanią i zaczęli na rybach zarabiać. Nie dostrzegają jednak jednego: ktoś im wtedy na to pozwolił i miał ku temu powód. Dziś nie ma już ani tego kogoś, ani tamtego powodu, a za plecami czekają Chińczycy z tanią rybą łowioną półlegalnie na wodach międzynarodowych. Rzeź w rybołówstwie jest nieunikniona.

  W ramach tego mojego śmiechu dopiszę jeszcze jedno: wygrała skorumpowana grupa kapitałowa islandzkich prezesów. Narodowi obiecano wejście do tego grona, a naród uwierzył, że za chwilę na Islandii będzie trzysta tysięcy prezesów. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

W polskiej ochronie zdrowia

Niestety, przyleciałem z Islandii do Polski z wrzodem, ropniem czy czyrakiem. Niestety, rozwój tego stworzenia w moim ciele był niepohamowany i musiałem odwiedzić SOR w polskim szpitalu, żeby pan chirurg wykonał cięcie. I stało się. W szpitalu w mieście Płońsku zostałem pocięty, oczyszczony i w końcu wróciłem z żoną do mojego polskiego miejsca pobytu.

Masked healthcare worker preparing surgical instruments on a sterile draped table
Foto: AI dla trudneg.com

  Wszyscy moi znajomi, i też nieznajomi, narzekają na polską ochronę zdrowia. Kiedy podjąłem decyzję o wyjeździe na SOR do Płońska, zostałem ostrzeżony, że spędzę tam kilka godzin. Ból jednak był już tak silny i stan zapalny tak duży, że nie mogłem czekać. Wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy.

  I stała się rzecz niewiarygodna. Od wjazdu na parking szpitalny do wyjazdu z parkingu szpitalnego minęło dwadzieścia trzy minuty. Dwadzieścia trzy minuty !!! W tym czasie wszedłem na Izbę Przyjęć. Pobrałem numerek z automatu. Zarejestrowano mnie w recepcji. Chirurg przeciął mi wrzód i oczyścił go. Założono mi opatrunek. Wypisano receptę na leki i skierowanie na kontrolę do poradni chirurgicznej. Dwadzieścia trzy minuty.

  Ochrona zdrowia w moim kochanym mieście Płońsku działa po prostu rewelacyjnie. Nie mam pojęcia, czego ci wszyscy Polacy chcą od lekarzy lub personelu medycznego. Wydaje mi się czasem, że ludzie przywykli do tego marudzenia, a rzeczywistość funkcjonuje gdzieś obok. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Rakiety latają nad Polską

  W Polsce spadła kolejna rosyjska rakieta i znowu mamy bezrefleksyjne, medialne zamieszanie przez cały dzień. Efekty dziennikarskich „wysiłków” będą kabaretowe, natomiast mieszkańcy Polski pokryją się polityczną pianą nienawiści. I nic więcej. Kupa śmiechu dla jednych i wielkie emocje dla drugich.

Burning missile wreckage with thick black smoke in desert
Foto: AI dla trudneg.com

  Rosjanie strzelają obecnie tak intensywnie, że muszą powstawać przy tym błędy i zagrożenia dla krajów sąsiadujących z terenem działań wojennych. Niestety, nie unikniemy takich zdarzeń. Możemy wypowiedzieć Rosji wojnę, ale to nie pomożę w niczym. Możemy odpowiedzieć rakietami, ale to tylko zwiększy ryzyko kolejnych uderzeń. I możemy nic konkretnego nie robić, co właśnie się dzieje.

  Przypomniała mi się rakieta, która całkiem niedawno zabiła dwóch Polaków. Też nie zrobiliśmy nic konkretnego. Ta rakieta też przyleciała ze Wschodu. I co? Podobno nawet prawdy Polakom nie powiedziano, bo polityka tego wymagała. Milczenie było w inkryminowanym przypadku złotem? Dla kogo? Po co? Nie rozumiem takich tajemnic czy raczej celowych prowokacji politycznych dla zwiększenia ilości piany na Polakach.

  Pamiętam też rozwalony dom, bo tak zestrzeliwano lecącą z Rosji rakietę. Ale słabo pamiętam dokładne opisanie tej sprawy w mediach, bo przecież ważne były tylko sensacyjne momenty, natomiast proza życia i wyniki badań obchodzą już tylko ekspertów i nie dają politycznej piany.

  A kiedy dziennikarze drążą jeden problem: dlaczego wyły syreny i nie było SMS-ów z RCB. To ja przestaję się śmiać. Chce mi się płakać nad Polską.

  Piotr Tomski

Co dalej z PiS-em w PiS-ie  

  W piątek Kaczyński zakończył prawie trzyletni proces podziału PiS-u na dwie organizacje polityczne, które nie mogły ze sobą współistnieć w jednej partii. Teraz mamy okres kilku dni na analizy i wizje, bo dopiero we wtorek podział PiS-u ma otrzymać formalny wygląd.

Man in blue suit holding torn red stage curtain open on theater stage
Foto: AI dla trudneg.com

Staram się uważnie śledzić wydarzenia polityczne w Polsce, ale ten proces podziału ukochanego dziecka Kaczyńskiego wymyka się spod mojej kontroli. Nie wiem, co się naprawdę stało i nie wiem, jaka będzie przyszłość uczestników tego procesu. Podziwiam również tych, którzy z wielką pewnością mówią o przyczynach i skutkach ostatnich poczynań pisowców.

  Nie napiszę przy okazji powyższych wydarzeń, że mnie to wszystko nie obchodzi, bo upadkiem PiS-u jestem żywo zainteresowany. W Polsce już od dawna nie było większych szkodników w polityce i w ogóle w życiu społecznym, dlatego w moim poczuciu sprawiedliwości nie mieści się dalsza ich działalność. Prokuratura i sądy ich nie rozliczą, a historia i bóg nie bardzo mnie mogą usatysfakcjonować. Może więc sami doprowadzą do bratobójczej wojny. Hi, hi, hi… Mam nadzieję. Mam nadzieję, że wkrótce zaczną wypływać na wszystkich uczestników tego sporu kompromitujące informacje.

  Uwzględniwszy w procesie podziału PiS-u aspekt finansowy, zaczynam się zastanawiać, kto dysponuje środkami wyprowadzonymi z państwowej kasy w czasie rządów PiS-u. Prokuratorskie zarzuty stawiane Morawieckiemu wskazywałyby, że to były premier wpływa dzisiaj na te środki, ale mogę się mylić. Zobaczymy. Po pieniądzach ich poznacie. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Powiało nadzieją w polskim światku prawniczym

  Dzisiaj Sejm wybrał kandydatkę na Rzecznika Praw Obywatelskich i tym razem wybór będzie ostateczny, bo w Senacie większość koalicyjna zatwierdzi ten wybór. Nie znam osobiście pani kandydatki, ale z jej medialnych wystąpień i ich merytorycznej zawartości wiem, że lepszego wyboru nie było.

Foto: Grok dla trudneg.com

  Najzabawniejszym elementem procesu wyborczego był kontrkandydat pani Sylwii Gregorczyk – Abram – pan Adam Borowski. PiS bardzo stara się od kilku lat w wybieraniu takich ludzi, żeby tak pasowali do stanowisk, jak wół pasuje do karety. Pan Borowski może był wybitnym działaczem opozycji w peerelu, jednak prowadzenie biura RPO nie jest prowadzeniem taczki, a chyba tylko to prowadził dotychczas ten pan. Upokorzenie i ośmieszenie tego pana samym kandydowaniem było żenujące. Jego występy przed komisją sejmową były wyłącznie świadectwem niewiedzy.

  Kandydatka koalicji rządzącej została potraktowana przez pisowców w sposób dla nich charakterystyczny, czyli wyciągnięto plotki, manipulacje i pomówienia. Przy tym ich zarzuty z punktu widzenia przepisów prawa i etyki adwokackiej nie miały najmniejszego znaczenia. Pisowcy zwyczajowo rzucają zarzut i nawet nie słuchają wyjaśnień albo nie przyjmują do wiadomości faktów podważających powyższy zarzut.

  Jednym z głównych zarzutów wobec kandydatki był jej rzekomy udział w odbijaniu TVP z rąk pisowców. Dla mnie, gdyby to była prawda, to byłby największy atut i nadzieja, że nadchodzi czas odbicia reszty Polski z rąk tych łobuzów. Tak. Prokurator wszedł do trybunału Święczkowskiego i teraz czas na działanie praw „człowieczych”. Taczki i do roboty z wywózką. Hi, hi, hi… A może tu doświadczenie Borowskiego byłoby lepsze przy taczkach?

  Piotr Tomski

Symboliczne dwie wieże

  W Warszawie miały stanąć dwie wieże, które symbolizowałyby wielkość i znaczenie dla narodu dwóch braci Kaczyńskich. Pomysł był może ciekawy z punktu widzenia pisowskiej sekty, ale problemów wygenerował mnóstwo i ostatecznie ośmieszył wszystkich.

Foto: GROK dla trudneg.com

  Jarosław, czyli jedna z wież, tak się zagalopował w realizacji marzeń, że zatrudnił austriackiego członka swojej rodziny do planowania budowy bez jakiejkolwiek formalnej akceptacji planów. Sam zresztą nagrywany przyznał, że władze Warszawy nigdy mu nie pozwolą na taką budowę. Po co więc zlecał jej planowanie? Po co organizował fundusze na budowę? Po co popisywał się przed Austriakiem swoimi możliwościami w zakresie pozyskiwania kredytów? Nie wiem. W każdym razie pan z Austrii stracił sporo pieniędzy i pewnie nigdy ich nie odzyska.

  Dwie wieże stały się asumptem do postępowań prokuratorskich przez wiele lat i do medialnego zamieszania, które pewnie potrwa jeszcze następne kilka lat i będzie śmieszyło kolejne pokolenia Polaków. Na razie wyszło na to, że Kaczyński jest bezkarny i ciągle traktowany w prokuraturze na specjalnych zasadach. Zobaczymy, co z tym specjalnym potraktowaniem obrotnego dziadka zrobi sąd, ale pełnomocnicy oszukanego biznesmena zrobią wszystko, żeby obnażyć zło i oszustwo. Dla mnie sprawa jest oczywista i wymaga kary dla sprawcy tak głupich marzeń. Hi, hi, hi…

  Szczególna kara powinna dotknąć Kaczyńskiego za granie śmiercią sekretarki. Z urzędu prokuratura powinna ścigać go za pomawianie prokuratora i utrudnianie postępowania. Ale przecież mamy do czynienia ze specjalnymi zasadami dla tego pana.

  Piotr Tomski

A w Polsce lekarze zabijają ludzi

  Walka pomiędzy lekarzami weszła w Polsce na wyżyny głupoty wszystkich jej uczestników. I ja też jestem głupi, bo o tym piszę. Ale jak nie pisać o sprawie, która porusza wszystkich, głupich Polaków.

Two healthcare workers treating a patient on a stretcher in an emergency room.
Foto: AI dla trudneg.com

  Przez ostatnie dni nie ma ważniejszego tematu dla polskich mediów od lekarzy. Nagle dziennikarze odkryli, że lekarz może dyżurować więcej niż jego wytrzymałość fizyczna i psychiczna, że zarobki lekarzy są milionowe w skali roku, że etatów może mieć lekarz wiele i że politycy są leczeni poza kolejką. To jest odkrycie godne nagrody Pulitzera. Przyznałbym tego Pulitzera zbiorowo wszystkim polskim dziennikarzom, którzy walą w lekarzy tysiącami wielkich słów o imponderabiliach. Niech sobie tego Pulitzera zeżrą i się wreszcie zamkną. Hi, hi, hi… No, może niech wspomną kolanka prezesa Kaczyńskiego z mężem pani Witek.

  Bezczelność polityków PiS i ich medialnych funkcjonariuszy przekroczyła dopuszczalne granice, po których w bezpośrednim kontakcie wali się śliną w twarz, czyli się opluwa bezczela. Niestety, nie ma w tej sytuacji innej możliwości, bo przecież to właśnie PiS otworzył otchłań na pieniądze dla służby zdrowia i to właśnie PiS pompując te pieniądze w covidzie doprowadził do śmierci dodatkowych dwustu tysięcy Polaków, którzy mogliby do dzisiaj żyć i pracować dla ojczyzny. Wynaturzone wynagrodzenia lekarzy są wyłącznie winą PiS. KO jedynie nie jest w stanie zapanować nad problemami, nad którymi nikt wcześniej nie zapanował i długo nie zapanuje.

  Jaka jest recepta? Należy zacząć od reformy uniwersytetów medycznych, reformy systemu specjalizacji lekarskich i dopiero reformować resztę systemu. Nadzór, kontrola i szybkie rozliczanie. Duże pieniądze, duże wymagania i duże kary dla lekarzy – przestępców.

  Piotr Tomski

Wdzięczność po ukraińsku

  Kiedy przeczytałem informację o ekshumacji Andrija Melnyka i planowanym na 24 maja 2026 roku pogrzebie państwowym z honorami w Kijowie, to coś we mnie pękło. Coś się skończyło i teraz nic już nie będzie usprawiedliwiane. A Ukraińcy mają poważny problem z całym światem, który pamięta.

Ukrainian flag stained with mud and water on cracked concrete ground
Foto: AI dla trudneg.com

  Ostatnia i najpoważniejsza katastrofa wojenna, jaka dotknęła świat, była właśnie bezpośrednio spowodowana przez ludzi, z którymi współpracował Melnyk. Tak, Melnyk był współpracownikiem Hitlera. Nie jest teraz ważne, co jeszcze robił ten człowiek, bo był współpracownikiem Hitlera i organizował ludzi do mordowania innych ludzi w imieniu Hitlera.

  Zasady i wartości mówią swoje, a życie idzie gdzieś obok. Kiedy ta swoboda dotyczy zwykłych ludzi, to można przymrużyć oko i iść dalej, natomiast w przypadku narodów, ich mitów i funkcjonowania państw przymrużenie oka kończy się rozwarciem odbytu. Niestety. Jeśli bandyci w typie Melnyka czy Bandery mają naprawdę tworzyć mity założycielskie Ukrainy, to my Polacy mamy obowiązek rozliczenia Ukrainy za Wołyń.

  Skończmy z udawaniem i robieniem dobrej miny do ukraińskich wyskoków. Mogą sobie w Polsce pracować, my możemy na nich zarabiać, ale wszystko musi wrócić na zdrowe tory praktycznych relacji. Wspomagałem dotychczas wiele zbiórek dla Ukrainy, a teraz nie dostaną ode mnie nawet jednej złotówki. Bo ja miałbym wspomagać budowę nagrobka dla zbrodniarza nazistowskiego?

  Tak oszukany nie czułem się od dawna.

   Piotr Tomski

Zabawy wojskiem w czasach wojennych

  Od tygodnia trwają zabawy amerykańskim wojskiem w Polsce i w Europie. Nikt chyba nie jest w stanie powiedzieć, ilu żołnierzy amerykańskich będzie gotowych do działań wojennych na naszym terytorium w perspektywie najbliższego miesiąca.

Convoy of tan military vehicles traveling on a dirt road through a forested area
Foto: AI z trudneg.com

  Rozmowy polskich polityków z przedstawicielami administracji Trump’a owiane są mgiełką tajemnicy, bo nikt nie chce powiedzieć, że w Polsce będzie stacjonowało maksimum pięć tysięcy Amerykanów, a w ogóle to dla Trump’a wycofanie żołnierzy z Niemiec było dokładnie tym samym, co wycofanie ich z Polski.

  Kiedy Amerykanie przestali pomagać Ukrainie, to praktycznie opuścili bazę pod Rzeszowem i przekazali ją Europejczykom. Nikt wtedy nie zwracał uwagi na liczbę żołnierzy albo nikt nie chciał głośno powiedzieć, że tych żołnierzy jest dużo mniej niż dziesięć tysięcy. Od roku przypuszczam, że nie było ich więcej Polsce niż siedem tysięcy. Hi, hi, hi… A może Polska płaci USA za dziesięć tysięcy, a stacjonuje ich pięć tysięcy? Może taki jest pomysł Trump’a na zarabianie? W tym chorym układzie z amerykańskim wojskiem, które pierwsze ucieknie podczas jakichkolwiek działań wojennych, możliwe jest wszystko.

  Amerykanie nie wygrali nigdy żadnej wojny, wyjąwszy wojnę secesyjną, którą też przegrali. Berlin przecież dostali w prezencie od Rosjan, a Japonia skapitulowała, bo znamy wszyscy skutki przeprowadzenia eksperymentu jądrowego na tysiącach niewinnych ludzi. Ta rzeź w Japonii była największym ludobójstwem w historii ludzkości. I największym tchórzostwem wojskowym, jakiego można było się dopuścić.

  W ramach zdrowego rozsądku, skoro Ukraina potrafi się obronić przez tyle lat przed Rosją, to o jakim zagrożeniu dla Polski my myślimy. Mamy czas na rozsądne decyzje bez USA i chorego psychicznie, pomarańczowego pedofila z Białego Domu.

  Piotr Tomski

Lizał Trampek i nic nie wylizał

  Kiedy słuchałem fragmentów wypowiedzi prezydenta USA w Chinach, to poczułem jakąś dziwną, odrażającą woń padliny. Myślałem, że szczyt padlinizmu zaliczyli pisowcy wobec Ameryki. A jednak. Trampek wobec Xi ich przebił.

Two men in suits walking and talking on a stone path in a Chinese garden with traditional architecture and greenery.
Leaders engage in conversation while walking through a traditional Chinese garden. AI dla trudneg.com

  Nie potrafię zrozumieć takiej postawy po tych wszystkich wyskokach Trampka w stosunku do przywódców wielu państw z całego świata, w których mówił tak obraźliwe słowa, że należałoby zrywać z nim stosunki dyplomatyczne. Poniżał sojuszników, groził użyciem armii przyjaciołom i chciał siłą zajmować terytoria, które należą do wolnych narodów. Nagle nastąpił zwrot i Trampek całuje du..ę Xi. Co się stało? Strategia negocjacyjna?

  Tajwan przestał interesować Amerykanów. Trampek nie chce wysyłać tam wojsk, bo to jest zbyt daleko. Hi, hi, hi… A fabryki chipów do komputerów? Ameryka da radę i w ostateczności taniej kupi te chipy od Chińczyków. Nixon przecież obiecał Chińczykom, że zjednoczą się z Tajwanem. Trampek nie ma nic do tego. Hi, hi, hi… No i Trampek bierze pod uwagę jeszcze jedno: chińskie elektryczne samochody. Takie piękne, takie tanie i takie nowoczesne.

  Co uzyskał Trampek w Chinach? Podobno sprzedał trochę soi i trochę chipów, które wcześniej blokował, a później Chińczycy nie chcieli ich kupować. I koniec. Może o czymś nie słyszałem albo o czymś nie chcą nam powiedzieć. Może. Może Trampek nie jest już pomarańczowy. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski