Kiedy przeczytałem informację o ekshumacji Andrija Melnyka i planowanym na 24 maja 2026 roku pogrzebie państwowym z honorami w Kijowie, to coś we mnie pękło. Coś się skończyło i teraz nic już nie będzie usprawiedliwiane. A Ukraińcy mają poważny problem z całym światem, który pamięta.

Ostatnia i najpoważniejsza katastrofa wojenna, jaka dotknęła świat, była właśnie bezpośrednio spowodowana przez ludzi, z którymi współpracował Melnyk. Tak, Melnyk był współpracownikiem Hitlera. Nie jest teraz ważne, co jeszcze robił ten człowiek, bo był współpracownikiem Hitlera i organizował ludzi do mordowania innych ludzi w imieniu Hitlera.
Zasady i wartości mówią swoje, a życie idzie gdzieś obok. Kiedy ta swoboda dotyczy zwykłych ludzi, to można przymrużyć oko i iść dalej, natomiast w przypadku narodów, ich mitów i funkcjonowania państw przymrużenie oka kończy się rozwarciem odbytu. Niestety. Jeśli bandyci w typie Melnyka czy Bandery mają naprawdę tworzyć mity założycielskie Ukrainy, to my Polacy mamy obowiązek rozliczenia Ukrainy za Wołyń.
Skończmy z udawaniem i robieniem dobrej miny do ukraińskich wyskoków. Mogą sobie w Polsce pracować, my możemy na nich zarabiać, ale wszystko musi wrócić na zdrowe tory praktycznych relacji. Wspomagałem dotychczas wiele zbiórek dla Ukrainy, a teraz nie dostaną ode mnie nawet jednej złotówki. Bo ja miałbym wspomagać budowę nagrobka dla zbrodniarza nazistowskiego?
Tak oszukany nie czułem się od dawna.
Piotr Tomski