Niestety, przyleciałem z Islandii do Polski z wrzodem, ropniem czy czyrakiem. Niestety, rozwój tego stworzenia w moim ciele był niepohamowany i musiałem odwiedzić SOR w polskim szpitalu, żeby pan chirurg wykonał cięcie. I stało się. W szpitalu w mieście Płońsku zostałem pocięty, oczyszczony i w końcu wróciłem z żoną do mojego polskiego miejsca pobytu.

Wszyscy moi znajomi, i też nieznajomi, narzekają na polską ochronę zdrowia. Kiedy podjąłem decyzję o wyjeździe na SOR do Płońska, zostałem ostrzeżony, że spędzę tam kilka godzin. Ból jednak był już tak silny i stan zapalny tak duży, że nie mogłem czekać. Wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy.
I stała się rzecz niewiarygodna. Od wjazdu na parking szpitalny do wyjazdu z parkingu szpitalnego minęło dwadzieścia trzy minuty. Dwadzieścia trzy minuty !!! W tym czasie wszedłem na Izbę Przyjęć. Pobrałem numerek z automatu. Zarejestrowano mnie w recepcji. Chirurg przeciął mi wrzód i oczyścił go. Założono mi opatrunek. Wypisano receptę na leki i skierowanie na kontrolę do poradni chirurgicznej. Dwadzieścia trzy minuty.
Ochrona zdrowia w moim kochanym mieście Płońsku działa po prostu rewelacyjnie. Nie mam pojęcia, czego ci wszyscy Polacy chcą od lekarzy lub personelu medycznego. Wydaje mi się czasem, że ludzie przywykli do tego marudzenia, a rzeczywistość funkcjonuje gdzieś obok. Hi, hi, hi…
Piotr Tomski