W Warszawie miały stanąć dwie wieże, które symbolizowałyby wielkość i znaczenie dla narodu dwóch braci Kaczyńskich. Pomysł był może ciekawy z punktu widzenia pisowskiej sekty, ale problemów wygenerował mnóstwo i ostatecznie ośmieszył wszystkich.

Foto: GROK dla trudneg.com

  Jarosław, czyli jedna z wież, tak się zagalopował w realizacji marzeń, że zatrudnił austriackiego członka swojej rodziny do planowania budowy bez jakiejkolwiek formalnej akceptacji planów. Sam zresztą nagrywany przyznał, że władze Warszawy nigdy mu nie pozwolą na taką budowę. Po co więc zlecał jej planowanie? Po co organizował fundusze na budowę? Po co popisywał się przed Austriakiem swoimi możliwościami w zakresie pozyskiwania kredytów? Nie wiem. W każdym razie pan z Austrii stracił sporo pieniędzy i pewnie nigdy ich nie odzyska.

  Dwie wieże stały się asumptem do postępowań prokuratorskich przez wiele lat i do medialnego zamieszania, które pewnie potrwa jeszcze następne kilka lat i będzie śmieszyło kolejne pokolenia Polaków. Na razie wyszło na to, że Kaczyński jest bezkarny i ciągle traktowany w prokuraturze na specjalnych zasadach. Zobaczymy, co z tym specjalnym potraktowaniem obrotnego dziadka zrobi sąd, ale pełnomocnicy oszukanego biznesmena zrobią wszystko, żeby obnażyć zło i oszustwo. Dla mnie sprawa jest oczywista i wymaga kary dla sprawcy tak głupich marzeń. Hi, hi, hi…

  Szczególna kara powinna dotknąć Kaczyńskiego za granie śmiercią sekretarki. Z urzędu prokuratura powinna ścigać go za pomawianie prokuratora i utrudnianie postępowania. Ale przecież mamy do czynienia ze specjalnymi zasadami dla tego pana.

  Piotr Tomski

Dodaj komentarz