Walka pomiędzy lekarzami weszła w Polsce na wyżyny głupoty wszystkich jej uczestników. I ja też jestem głupi, bo o tym piszę. Ale jak nie pisać o sprawie, która porusza wszystkich, głupich Polaków.

Two healthcare workers treating a patient on a stretcher in an emergency room.
Foto: AI dla trudneg.com

  Przez ostatnie dni nie ma ważniejszego tematu dla polskich mediów od lekarzy. Nagle dziennikarze odkryli, że lekarz może dyżurować więcej niż jego wytrzymałość fizyczna i psychiczna, że zarobki lekarzy są milionowe w skali roku, że etatów może mieć lekarz wiele i że politycy są leczeni poza kolejką. To jest odkrycie godne nagrody Pulitzera. Przyznałbym tego Pulitzera zbiorowo wszystkim polskim dziennikarzom, którzy walą w lekarzy tysiącami wielkich słów o imponderabiliach. Niech sobie tego Pulitzera zeżrą i się wreszcie zamkną. Hi, hi, hi… No, może niech wspomną kolanka prezesa Kaczyńskiego z mężem pani Witek.

  Bezczelność polityków PiS i ich medialnych funkcjonariuszy przekroczyła dopuszczalne granice, po których w bezpośrednim kontakcie wali się śliną w twarz, czyli się opluwa bezczela. Niestety, nie ma w tej sytuacji innej możliwości, bo przecież to właśnie PiS otworzył otchłań na pieniądze dla służby zdrowi i to właśnie PiS pompując te pieniądze w covidzie doprowadził do śmierci dodatkowych dwustu tysięcy Polaków, którzy mogliby do dzisiaj żyć i pracować dla ojczyzny. Wynaturzone wynagrodzenia lekarzy są wyłącznie winą PiS. KO jedynie nie jest w stanie zapanować nad problemami, nad którymi nikt wcześniej nie zapanował i długo nie zapanuje.

  Jaka jest recepta? Należy zacząć od reformy uniwersytetów medycznych, reformy systemu specjalizacji lekarskich i dopiero reformować resztę systemu. Nadzór, kontrola i szybkie rozliczanie. Duże pieniądze, duże wymagania i duże kary dla lekarzy – przestępców.

  Piotr Tomski

Dodaj komentarz