Kiedy słuchałem fragmentów wypowiedzi prezydenta USA w Chinach, to poczułem jakąś dziwną, odrażającą woń padliny. Myślałem, że szczyt padlinizmu zaliczyli pisowcy wobec Ameryki. A jednak. Trampek wobec Xi ich przebił.

Two men in suits walking and talking on a stone path in a Chinese garden with traditional architecture and greenery.
Leaders engage in conversation while walking through a traditional Chinese garden. AI dla trudneg.com

  Nie potrafię zrozumieć takiej postawy po tych wszystkich wyskokach Trampka w stosunku do przywódców wielu państw z całego świata, w których mówił tak obraźliwe słowa, że należałoby zrywać z nim stosunki dyplomatyczne. Poniżał sojuszników, groził użyciem armii przyjaciołom i chciał siłą zajmować terytoria, które należą do wolnych narodów. Nagle nastąpił zwrot i Trampek całuje du..ę Xi. Co się stało? Strategia negocjacyjna?

  Tajwan przestał interesować Amerykanów. Trampek nie chce wysyłać tam wojsk, bo to jest zbyt daleko. Hi, hi, hi… A fabryki chipów do komputerów? Ameryka da radę i w ostateczności taniej kupi te chipy od Chińczyków. Nixon przecież obiecał Chińczykom, że zjednoczą się z Tajwanem. Trampek nie ma nic do tego. Hi, hi, hi… No i Trampek bierze pod uwagę jeszcze jedno: chińskie elektryczne samochody. Takie piękne, takie tanie i takie nowoczesne.

  Co uzyskał Trampek w Chinach? Podobno sprzedał trochę soi i trochę chipów, które wcześniej blokował, a później Chińczycy nie chcieli ich kupować. I koniec. Może o czymś nie słyszałem albo o czymś nie chcą nam powiedzieć. Może. Może Trampek nie jest już pomarańczowy. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Dodaj komentarz