Brat ojciec i dyrektor w opałach

  Fundacja Tadeusza Rydzyka – Lux Veritatis – znalazła się dzisiaj pod lupą śledczych w ramach sprawdzania wydatków tej fundacji w związku z ogromnym finansowaniem ze skarbu państwa poprzez różne ministerstwa i fundusze z tych ministerstw.

Foto: cytat z X

  Ludzie śmieją się z pana Rydzyka od wielu lat i w zasadzie mógłbym się przyłączyć do nich bez angażowania się w temat jakiejś prywatnej fundacji, która służy do propagowania religijnego biznesu. Problem jednak jest poważniejszy i samym śmiechem nie załatwimy sprawy polityczno-religijnej spółki PiS z Rydzykiem, która kosztowała Polaków setki milionów złotych wyszarpanych z państwowej kasy. Problem też dotyczy mnie osobiście, bo bliższe i dalsze osoby z mojej rodziny płaciły na ten „religijny” kabaret ostatni „wdowi grosz”. Hi, hi, hi… I płacą dalej niektórzy, ponieważ wiara czyni cuda z ludzkim rozumem.

  Nie wiem, czy polski wymiar sprawiedliwość dojrzał już do rozliczania Kościoła katolickiego, ale na pewno potrzeba społeczna jest bardzo duża. Tańce i kołysanki polityków PiS w Rydzykowych przybytkach były tak obrzydliwe, że przyzwoici ludzie mają tego dość. Ja nie mogę zapomnieć szczególnie wywodów tego pana (na dodatek w obecności ministra sprawiedliwości Zbynia Ziobry) na temat pedofilskich zachowań księży, którzy przecież robią to tylko z miłości do dzieci i zawsze dla ich dobra, a źli ludzie się czepiają. Kapłan szatana. Hi, hi, hi…

  Od dzisiaj będę się modlił do Peruna o szybką sprawiedliwość dla brata ojca i dyrektora pana Tadeusza Rydzyka. Wypuścili niedawno brata ojca Salcesona, czas więc nadszedł na innych.

  Piotr Tomski

Niespodzianka w Korei Południowej

  Postrzegałem zawsze Koreę Południową jako ostoję demokracji w regionie i państwo stabilne, które rozlicza przestępców nawet w swoich elitach. A tu nagle stan wojenny i próba zablokowania parlamentu pod hasłem walki z wpływami sąsiedniej dyktatury.

Photo by Pixabay on Pexels.com

  Na szczęście wojsko zachowało się przyzwoicie i uznało decyzję parlamentu o odwołaniu stanu wojennego, która zapadła dzięki uporowi parlamentarzystów. Nie znam szczegółów tych wydarzeń, ale na podstawie informacji medialnych przypuszczam, że prezydent próbował przejąć władzę w kraju, bo jest uwikłany w sprawy korupcyjne razem z żoną. Skąd my to znamy? Z Izraela. Hi, hi, hi…

  Problem koreański jest ważny, bo nie jest zupełnie oderwany od globalnych rozgrywek. Po pierwsze, żołnierze z Korei Północnej walczą po stronie Rosji na Ukrainie. Po drugie, Chińczycy ciągle ćwiczą wokół Tajwanu. Po trzecie, firmy i technologie koreańskie mają znaczenie globalne. Po czwarte, Polacy zrobili tam spore zakupy broni.

  Nie wiem, kto w Korei ma rację, ale blokowanie parlamentu wojskiem nie wygląda dobrze. Demokracja ma swoje wady i słabości, tyle że jej zawieszanie wymaga poważnych uzasadnień, natomiast ocena prezydenta jest tylko jego oceną. Każdemu można zarzucić, że ulega jakimś wpływom.  W Polsce przecież wszystkim politykom ktoś zarzuca, że są agentami Putina. Czy to wystarczy, żeby polski prezydent ogłosił stan wojenny, a zaprzyjaźniony z nim generał wprowadził wojsko do parlamentu? No właśnie. Wszystko jeszcze jest możliwe. Hi, hi, hi…

  W Korei i w Polsce stacjonują wojska amerykańskie i po objęciu urzędu przez Trumpa sytuacja może się diametralnie zmienić na niekorzyść dla demokracji. A do tego Duda jest podobno zaprzyjaźniony z Trumpem. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Co z tą Ukrainą

  Pisałem niedawno, że cieszę się z porozumienia ministrów spraw zagranicznych Polski i Ukrainy w kwestii ekshumacji pomordowanych Polaków na Ukrainie. No to się nacieszyłem. Hi, hi, hi…

Foto: cytat z X

  Po kilkudziesięciu godzinach odezwali się po obu stronach ci, którzy to polityczne porozumienie mieliby w praktyce realizować. I realizacji nie będzie.

  Najlepiej wyjaśnił ten problem Pan Leszek Miller, którego nie posądzam o jakąkolwiek formę gry w tej sprawie, zwłaszcza że nie bierze udziału ten pan w bieżącej polityce. Otóż pan Miller nie wierzy w możliwość dogadania się z Ukraińcami w sprawie ekshumacji, bo jest kilka nieusuwalnych przyczyn. Każda polityczna umowa będzie fikcją. W praktyce Ukraińcy zrobią wszystko, żeby nie było śladów po ich zbrodniach. Wydobędą i usuną nawet polskie kości, o czym pisze na X pan Miller. Tak. Z pewnej studni wskazanej przez Polaków Ukraińcom zniknęły polskie kości należące do ludzi zamordowanych przez ukraińskich hitlerowców.

  Ukraińcy nie potrafią zrozumieć swojej historii w cywilizowany, zachodnioeuropejski sposób. Rozumiem ich problem, ale dość już leczenia dżumy cholerą czy na odwrót. Jeśli europejscy piłkarze potrafili klękać i przepraszać za rasizm, to dlaczego Ukraińcy nie potrafią rozsądnie ocenić swoich „bohaterów” z czasów II Wojny Światowej. Chcemy takich osobników w Unii Europejskiej?

  Nie wiem, jak rozwiązać problem Ukrainy, kiedy sami Ukraińcy nie chcą prawdy, bo jest niewygodna. A może to naprawdę nie jest polski problem i dajmy sobie z tym spokój? Europa dzieli się w nowych kierunkach i po prostu zajmijmy się interesami Polaków, żeby nie dołączyć do Słowaków, Węgrów czy Rumunów, którzy już wchodzą do rosyjskiej strefy wpływów.

  Piotr Tomski

Lider partii bez partii

  Pan Zbyszek tak się zagalopował, że do dzisiaj nie wie, że rozwiązali mu partię. A może to ja coś przegapiłem.

Foto: cytat z X

  Dzisiejsze wystąpienie pana Zbynia Zerosa Ziobry bardzo mnie ucieszyło. Dawno już tak się nie cieszyłem informacjami z polskiej polityki. Z jednej strony policja doprowadziła do Sejmu byłego szefa ABW, z drugiej strony doznał cudu ozdrowienia pan Ziobro, a z trzeciej strony Gazeta Wyborcza ujawniła cały, pisowski raport o ich kandydacie na prezydenta. Moja radość zrobi mi dobry tydzień. Hi, hi, hi…

  Najśmieszniejsze było pokazanie zdrowego pana Zbyszka, który z wielkim namaszczeniem mówił o prawie europejskim – łamanym przez Tuska z Bodnarem. Leczył się w Brukseli (podobno też u ginekologa) i prawdopodobnie wtedy odkrył, że istnieje prawo europejskie, bo jakoś dziwnym przypadkiem przed chorobą i zagranicznym leczeniem nie zauważał nawet wyroków europejskich trybunałów. Tak. Oczywiście tych wyroków, które nie dotyczyły jego rodziny, bo w kwestii jego bliskich sam ingerował w postepowanie, żeby wyrok ETPCz w Strasburgu był dla nich korzystny, za co Polska płaciła.

  Pan Ziobro zabrnął dzisiaj w ślepą uliczkę, ale dla wielu Polaków jego postawa jest po prostu napluciem im w twarz. Niestety, jest to wina rządzących dzisiaj Polską, a przede wszystkim jest to wina ludzi nadzorujących pracę prokuratury. To wystąpienie powinno być ostatecznym impulsem do poważnych działań i personalnych decyzji. Niech zostanie połowa ludzi w prokuraturze, ale niech ta połowa zacznie uczciwie pracować. Po co zresztą ta zgniła część prokuratury ma dalej utrudniać funkcjonowanie państwa?

  Lider bez partii obraża urzędującego premiera i nic się nie dzieje. Panie Premierze Donaldzie Tusku, czas się obudzić.

  Piotr Tomski

Kandydat wszelkich wartości według PiS

  Pan Nawrocki odmienia słowo – wartości – przez wszystkie przypadki i w każdym przypadku łączy je z Polską, a czasem łączy je z genem polskości, którego pozbawia wszystkich zarządzających dzisiaj polską polityką historyczną.

Foto: cytat z X

  Przemówienia pana Nawrockiego wprawiają mnie w osłupienie. Po pierwsze, opada mi szczęka i nieruchomieje, kiedy tylko słyszę sposób wypowiedzi – intonację i rozkładane akcenty w zdaniach. Po drugie, szokuje mnie jego powolność w słowach i gestach, jakby zbierał się z desek na ringu po nokaucie. Po trzecie, wszystko w tych jego wypowiedziach jest po prostu sztuczne i nieprzekonujące.

  Dzisiejszy zlot na Nowogrodzkiej przypominał posiedzenie PZPR i wybory sekretarza, które załatwiano w podobny sposób i nikt nie śmiał protestować ani wyrażać zdania odmiennego od kierownictwa partii. Wspomnienia pewnie do wielu pisowców wróciły z łezką sentymentu w oku, a dla Polaków powinny być poważnym sygnałem ostrzegawczym. W PiS odradza się dyktatura wewnętrzna i tym samym ponowne dojście do władzy tej partii (a temu ma posłużyć wybór na prezydenta pana Nawrockiego) będzie końcem demokracji w Polsce. Kolejny raz PiS władzy nie odda.

  Boję się o stan umysłów moich rodaków, ale mam jeszcze jedną nadzieję: do ostatecznego zgłoszenia kandydatów nie dotrwa pan Nawrocki, bo frakcje w PiS rzucą się sobie do gardeł i pod starym szyldem zostanie najsilniejsza. Mam nadzieję, że wtedy podziały pójdą głęboko w kilku kierunkach i żaden kandydat po starym PiS nie wejdzie nawet do drugiej tury wyborów. Nie mogę ciągle uwierzyć, że Czarnek i Morawiecki pogodzili się z kandydaturą Nawrockiego.

  Piotr Tomski

Collegium Tumanum w rozkwicie

  Nie przesądzam, co zrobił marszałek Hołownia. Nie oskarżam go o chęć wyłudzenia dyplomu, ale marnie wygląda jego tłumaczenie i cała jego historia w tej toksycznej relacji naukowej.

Foto: cytat z X

  Przyznam się na wstępie, że podobnie do marszałka mam tylko zdaną (i to cudem) maturę w humanistycznej klasie liceum ogólnokształcącego. Próbowałem kilka razy podnieść poziom mojego wykształcenia do wyższego, ale na szczęście – już nawet na Islandii – palec Peruna powstrzymał mnie przed tym bardzo głupim krokiem. Pozostały mi jako dowód po tej ostatniej próbie maile wymienione z polską uczelnią i moja rezygnacja z powodu konieczności zbyt częstych wyjazdów na uczelnię do Polski. Tak. Byłem uczciwy. Hi, hi, hi… Mam ukończonych wiele kursów zawodowych i po nich wiele dyplomów, ale nie dałem się wciągnąć w „przestępstwo naukowe”. Hi, hi, hi…

  Groźba ze strony Hołowni adresowana do koalicjantów była w moich oczach chwytem poniżej pasa. Gdyby ta informacja wyciekła w kwietniu przyszłego roku, to mógłbym dopatrywać się w tym interesu Trzaskowskiego. Wczorajsze ujawnienie sprawy przez „Newsweek” może być równie dobrze rozbrojeniem „miny wyborczej”, co było ewidentnie w interesie pana Hołowni. Takie gierki są ostatnio modne w różnych kręgach prawniczo-medialnych.

  Padło w przestrzeni publicznej wiele drobnych kłamstewek od pana Hołowni, które nie stawiają go w dobrym świetle. Zapomniał w pewnej rozmowie z panią Tadlą o Collegium Humanum. Podobno wiele razy sam mówił o złożeniu aplikacji do Collegium Humanum i o tym, że czuje się oszukany, a nikt z dziennikarzy tego nie słyszał. Słabo. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Rozsądni Ukraińcy

Wczoraj usłyszałem coś, na co czekałem wiele lat. Będą ekshumacje Polaków na Ukrainie. Potrzeba było ponad osiemdziesięciu lat, żeby wrócił rozsądek pomiędzy Ukraińców.

Foto: cytat z X

  Do wczoraj prawie wszyscy polscy politycy chcieli usprawiedliwić ukraińskie władze wojną z Rosją i nie podnosić tematu zatrzymanych ekshumacji, a ludzi o tym mówiących publicznie, nazywali od razu agentami wpływu Putina. I nagle minister Sikorski sprawę dogadał.

  Minister z Ukrainy ładnie podziękował Polakom za pomoc w czasie toczącej się teraz wojny i zapewnił osobiście, że każda polska rodzina ma prawo odnaleźć swoich bliskich i godnie ich pochować. Polskie instytucje nie będą miały żadnych przeszkód w prowadzeniu badań, oczywiście, w porozumieniu z odpowiednimi instytucjami na Ukrainie. I po co było tyle lat utrudnień?

  Mam wrażenie, że Ukraińcy doszli do ściany i zdali sobie sprawę ze swojego położenia w skomplikowanym świecie. Polacy są im bardzo potrzebni. Urealniona polska polityka zagraniczna nie pozwoli im na dalsze krętactwa i pohukiwania przy żądaniach pomocy od Polski. Nie wiem zresztą, ale dalszy ukraiński szowinizm byłby nieakceptowalny w Europie. I tak wkrótce cała Europa zrozumie po bliższych kontaktach z Ukraińcami, że ich bohaterowie narodowi byli hitlerowcami i nazistami. Niestety.

  Mamy od dzisiaj czas na uzgodnienie tych problemów i w przyszłym roku możemy rozpocząć nasze pojednanie w prawdzie w kontekście wielkich tego świata, którzy nas zdradzili kiedyś i teraz zdradzają Ukraińców.

  Piotr Tomski

Król klownów jest jeden

  Kiedy zobaczyłem, jak pan prezydent Andrzej Duda, zachował się podczas wypowiedzi na temat kandydata PiS na prezydenta, to doszedłem do wniosku, że król klownów w Polsce jest jeden, ale z ostrożności procesowej nie podam jego nazwiska.

Foto: Piotr Tomski

  Czy można uwierzyć, że prezydent zapomniał nazwisko szefa IPN? Zdania mogą być na ten temat podzielone, ale ja uważam, że w inkryminowanym przypadku nie chodziło o słabą pamięć. Prezydent chciał zademonstrować swój stosunek do decyzji prezesa Kaczyńskiego. Zrobił to w sobie tylko zastrzeżonym stylu.

  Duda jednak może mieć bardzo złą pamięć, bo zapomniał, kim był dziesięć lat temu. Wyciągnięty z trzeciego szeregu polityków bez zaplecza, został w końcu prezydentem. Czy obecna sytuacja nie jest „powtórką z rozrywki”? Dla niego pewnie nie jest, bo on jest przecież w swoim mniemaniu wyjątkowy i tak uzdolniony, że sam jeden wygrał dwie kampanie prezydenckie. Chłopina naprawdę ma osobowościowe problemy. Współczuję. Ale czego oczekiwać od człowieka po nocnych pogaduchach z Leśnym Ruchadłem.

  Z drugiej strony pan prezydent Andrzej Duda przynajmniej nie pełnił nigdy funkcji operatora usług seksualnych dla panów. I to jest jego wielką zaletą w relacji z kandydatami PiS na Prezydenta RP.  W życiu Andrzeja były różne ciemne wątki, ale nie posunął się tak daleko. Zabrakło może odwagi, a może nie było takich możliwości.

  Piotr Tomski

PiS dokonał wyboru

  Kandydat PiS na prezydenta jest tak wspaniały, że lepszego nie można było znaleźć w całym PiS. Bo on nawet nie jest z PiS.

Foto: cytat z X

  Rozumiem Wielkiego Guru z Żoliborza i jego strach przed wskazaniem kandydata na prezydenta, który jest popularny i ma zwolenników w partii, bo pozycja wodza byłaby po tych wyborach zagrożona. Nie daj bóg, gdyby taki pisowiec wygrał wybory, to nasz żoliborski dziadunio zostałby emerytem w stanie partyjnego spoczynku, natomiast prezydent zagarnąłby przywództwo, jako zabawca partii i narodu, a na to Kaczyński nikomu nie pozwoli.

  Nie rozumiem jednak większości członków PiS. Strach przed Wielkim Dziadem z Żoliborza nie może przecież pozbawiać ich rozumu. Dobro Kaczyńskiego nie może być ważniejsze od przyszłości partii, która na takim rozwiązaniu już straciła bardzo dużo. Premierowe wystąpienie pana Nawrockiego powaliło całą Polskę – ze śmiechu. Facet nie potrafił odczytać przemówienia z kartki.

  Dla mnie osobiście jest super. Prawybory w PO wygrał najlepszy kandydat, który może teraz zjednoczyć prawdziwą większość Polaków. Trzaskowski będzie zapewne prowadził kampanię przyszłości, a naprzeciwko stanie ktoś od grzebania w przeszłości. Myślę, że większość Polaków nie będzie miała problemu w dokonaniu wyboru. Przyszłość albo ciągłe babranie się w historycznych konfliktach i rozdrapywanie ran.

  Wiem, że moja ojczyzna jest miejscem kultów – kultu religijnego, kultu patriotycznego, kultu godnościowego, kultu zmarłych, kultu okruszyn chleba, kultu pracy i wielu innych kultów pobocznych. Jeśli teraz nie spojrzymy w przyszłość, to …

  Piotr Tomski

Porządki przedwyborcze

  Na Islandii za tydzień odbędą się przedterminowe wybory do Alþingu, bo obecnie rządząca koalicja trzech partii, dzięki obecnemu premierowi, zeszła w poparciu społecznym na samo dno.

  13 października 2024 roku premier Bjarni Benediktsson podał rząd do dymisji. Można snuć różne rozważania na temat przyczyn spadku popularności premiera i jego Partii Niepodległości, ale dwie sprawy są najważniejsze: emigranci i spadek realnych dochodów społeczeństwa. Rząd nie reagował w odpowiedni sposób na inflację i napływ emigrantów z różnych stron świata, którzy nie bardzo chcą się asymilować i tym bardziej nie chcą tu pracować. W tle były też skandale finansowe związane z premierem i udziałem jego ojca w prywatyzacji banku na Islandii. Islandczycy wreszcie przypominieli sobie, że od 2008 roku (wtedy Islandia była prawie bankrutem) ci sami ludzie zarabiają na nich i wysysają kasę z reszty społeczności. Ojciec premiera dostał nawet ciekawe przezwisko: prezes Islandii.

   Sondaże na ostatniej prostej wskazują, że zwycięży jedna z partii, które chcą zawrzeć po wyborach rządowa koalicję. Chodzi o Samfylking i Viðreisn. Obu partiom brakuje według sondaży jednego posła do większości parlamentarnej potrzebnej do utworzenia nowego rządu. Zobaczymy za tydzień.

  Jest ryzyko dogadania się polityków ze starego rozdania, zwłaszcza że Viðreisn utworzyli w 2016 roku renegaci z Partii Niepodległości Bjarniego Benediktssona. Byłoby wesoło, co na Islandii jest w zasadzie normalne. Mam jednak nadzieję, że lewicowy Samfylking wejdzie z pierwszego miejsca do parlamentu i dostanie misję tworzenia rządu, co Bjarniego przekreśli definitywnie.  

Piotr Tomski