Polski sport

  Polskim sportem narodowym jest chyba cały czas bieg po setkę. Dlaczego? Bo na każdej imprezie sportowej w Polsce działacze biegają do szatni po setkę wódki, kiedy sportowcy walczą o medale. Ten niesportowy sport jest tak popularny, ponieważ większość działaczy sportowych nigdy nie była sportowcami i nigdy nie żyła według sportowych zasad.

Photo by Pixabay on Pexels.com

  W krajach bogatszych i nowocześniejszych dominuje inny rodzaj biegu – bieg po ścieżkę. Niestety, Polska jest katolicka i kocha tradycję. W każdym razie po każdym z tych biegów koniec jest podobny i działacze są bardzo zadowoleni.

  Temat PKOl-u jest już chyba znany każdej Polce i każdemu Polakowi w wieku powyżej piętnastu lat. Polityka doprowadziła do tego, że jedna z najpiękniejszych idei została zbrukana do końca. Nie można było gorzej. Polityka i pieniądze zniszczyły ideę i zaczęły niszczyć ludzi. Sportowcy nie mogli zabrać pełnych zespołów do Paryża na ostatnie igrzyska. Nie wypłacono za osiągnięcia na igrzyskach nagród sportowcom. Nie pokazano rozliczeń w PKOl-u. I na koniec prezydent nie podpisał nowelizacji ustawy o sporcie.

  Wiem, że jedna nowelizacja ustawy o sporcie powyższego burdelu nie naprawi i nie ma większego znaczenia, ale każdy krok w dobrym kierunku jest ważny. Mógłbym tu znowu cytować Biblię o sprawach małych i dużych. Prezydent jednak w żadnych sprawach nie jest zainteresowany naprawą, zwłaszcza że chce zostać działaczem sportowym i pewnie biegać po setkę albo po ścieżkę. Upadek tego pana jest tak spektakularny, że właściwie można go nazwać sportowcem ekstremalnym. W trakcie pełnienia zaszczytnej funkcji głowy państwa on zostaje kandydatem na kandydata na działacza sportowego.

  Piotr Tomski

Niech nam gwiazdka błyśnie

  Nie pamiętam tak podzielonych Polaków w te święta jedności i miłości. Nie pamiętam też tak oczywistych bredni w mediach, a uchodźstwa jako bohaterstwa nie widziałem od czasów młodości. Wspólnych życzeń więc w tym roku nie słucham i nie składam. Hi, hi, hi…

Photo by Bruno Cortu00e9s FP on Pexels.com

  Jedyny aspekt tych bożonarodzeniowych kiczowatości, który jeszcze mnie trochę pociąga, to zbieżność z tradycją neopogańską i jakiś wspólny czas zimowego przesilenia, odrodzenia rzeczywistości po okresie „snu” natury. I drzewko, które z chrześcijaństwem na szczęście nie ma nic wspólnego, ale nie powinno mieć na sobie tych … kiczowatości.

  Polityka wszędzie (nie jest to polska specjalność) wchodzi do domów zwykłych ludzi i wciąga ich w brudne gry – najczęściej właśnie na tle religijnym czy ideologicznym. O! Przepraszam! W wielu krajach Europy i w Polsce gra toczy się również o masło. Od lewej do prawej strony sceny politycznej wszyscy grają masłem i jego cenami. Niech więc gwiazdka w tym roku błyśnie masłem. Hi, hi, hi…

  Różnorodność spędzania przeze mnie wigilii i świąt jest tak duża, że nie chcę nawet o niej pisać. Pamiętam głębokie dzieciństwo, kiedy miałem kilka lat i co roku jeździliśmy na wieś z moimi rodzicami do rodzinnego domu mojego ojca, a tam zawsze czekało na mnie drzewko sosny ze skromnymi ozdobami, tradycyjne jedzenie i przyjazne spotkanie kilkudziesięciu ludzi. I wszystko minęło, a z ludzi żyje jeszcze nas trzech.

  Piotr Tomski

Bóg jest członkiem PiS

  Pani Paprocka z kancelarii prezydenta Dudy powiedziała w telewizji, że wierzy we wsparcie boga dla ich polityków, bo tylko oni są dobrymi ludźmi. Dla mnie to był najlepszy dowód na to, że bóg nie może istnieć.

Photo by Pixabay on Pexels.com

  Prowadzący program redaktor zaczął się śmiać i skomentował te słowa dość delikatnie, ale moim zdaniem zaistniał problem, który wymaga więcej uwagi. Wiara tej pani w zasadzie mnie nie obchodzi, ale demonstracyjne jej ogłaszanie już mnie porusza. Do tego ocenianie ludzi pod względem dobra i zła w kontekście opatrzności budzi mój sprzeciw, bo jest łączeniem religii z państwem czy nawet podporządkowaniem państwa działaniom religijnym. Może ta pani zacznie rzucać klątwy na politycznych przeciwników.

  Konstytucja RP jasno określa podział między religią a państwem. Niestety, wprowadza też duży problem konkordatu, ale mam nadzieję, że już niedługo politycy w Polsce zejdą na Ziemię i rozwiążą ten problem. W każdym razie państwo i jego przedstawiciele mają być bezstronni. Czy pani Paprocka swój wywód o pomocy boga dla dobrych ludzi mieści w bezstronności? Nie. Jako przedstawicielka kancelarii prezydenta swoją stronniczą wiarą w boską interwencję w wybory prezydenckie bardzo naruszyła moje ateistyczne uczucia. Hi, hi, hi…

  Zachowanie tej pani jest częścią wielkiej manipulacji pisowców i Kościoła katolickiego w Polsce, w której to „dobrzy” pisowcy mają u siebie boga, a reszta jest skazana na likwidację, bo to w ogóle nie są Polacy. Polacy razem z bogiem należą do PiS i do Kościoła katolickiego.

  Piotr Tomski

Nowy rząd na Islandii

  Po ostatnich wyborach do parlamentu na Islandii zmieniła się konfiguracja partii politycznych i po zwycięstwie lewicowego sojuszu kilku organizacji, po stworzeniu z tym sojuszem dodatkowej koalicji przez dwie partie, powstał nowy rząd na czele z premier Kristrun Frostadóttir.

Foto: Siedziba premiera Islandii

  Rząd ma jedenastu ministrów i jest w nim tylko czterech mężczyzn. Odmiana w stosunku do poprzedniego rządu jest tak duża, że o lata świetlne wyprzedziła najśmielsze oczekiwania przed wyborami. Z gry wypadły przede wszystkim partie rządzące Islandią od dziesiątek lat z krótkimi przerwami na okresy kryzysów gospodarczych. No właśnie. Bo mamy cichy i wielki kryzys gospodarczy, z którego może wyprowadzić państwo wyłącznie koalicja z dużym poparciem społecznym.

  Nie jestem pewien, ale chyba nigdy w historii Islandii nie było w rządzie takiej przewagi kobiet. I chyba nigdy negocjacji w sprawie powstania rządu Islandii nie prowadziły wyłącznie trzy kobiety, którym powierzyła to zadanie kobieta – prezydent Islandii. Niesamowite jest to w relacji z USA, gdzie mizogin został prezydentem i miał poparcie kobiet. Dzisiaj Islandia na pewno jest kobietą. Hi, hi, hi… A ja całym sercem jestem z tym rządem.

  Teoretycznie powinienem popierać poprzedni rządzącą Partię Niepodległości, bo była to partia liberałów. Niestety, kierownictwo tej partii zdradziło chyba wszystkie ideały liberalizmu i zarządzało państwem jak prywatnym folwarkiem. Na pożegnanie na przykład premier dał swojemu kolesiowi pięcioletnią koncesję na połów wielorybów, chociaż większość Islandczyków przeciwko temu protestowała, a sam połów wielorybów nie ma uzasadnienia ekonomicznego. Koleś kolesiowi to był główny motyw rządzenia krajem. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Niemcy w problemach

  Zamach terrorystyczny w Magdeburgu podważył wszystkie teorie o zagrożeniach i samych terrorystach. I co teraz? Dalej będziemy walczyć z wiatrakami emigracji, bo nie potrafimy się bronić przed słabościami współczesnego człowieka.

Photo by Eddson Lens on Pexels.com

  Wyjaśnię moje zdanie na temat tego tragicznego zdarzenia w Magdeburgu. Facet, który wymagał pomocy psychiatrycznej, doprowadził się na oczach zagubionego społeczeństwa do skrajnego wyczerpania – prawdopodobnie przy wzmocnieniu narkotycznym. Fazy jego choroby można będzie łatwo prześledzić dzięki mediom społecznościowym i jego działaniom jako lekarza psychiatry. Dokumenty i relacje jego otoczenia pewnie wiele wyjaśnią, ale kto będzie tego słuchał, skoro mieliśmy „zamach terrorystyczny”.

  Teraz najgłośniej w Niemczech będą krzyczeć ci, których wyznawcą był właśnie sprawca „zamachu”. Afd i jej zbrojne ramię w Polsce (Konfederacja) już toczą pianę nacjonalizmu i żądają wydalania obcych z Europy. Najśmieszniejsze jednak było wystąpienie premiera Tuska na X, który też zaczął piać w chórze nazioli. Hi, hi, hi… Tego akurat się nie spodziewałem, ale widocznie premier uznał, że każda okazja jest polityczna i politycznie można na niej zarabiać. Śmieszne i przykre.

  Współczuję Niemcom, chociaż za wszystkie winy ich przodków powinienem o tym nawet nie myśleć. Po wygranej Trumpa w USA, teraz kolej na zwycięstwo AFD w Niemczech. Elon Musk już przystąpił do dzieła. Jak to się skończy? To wszystko musi się skończyć ogólnoświatową rzezią i dopiero wtedy ludzie się obudzą, a Trump, Putin, Xi, al- Asad, Netanjahu, Musk i podobni dostaną swoją Norymbergę według rewolucyjnych norm.

  Na powyższe (przed rzezią i nową Norymbergą) liczy też premier Orban z Węgier. Ten porządek świata według Trumpa zawrócił mu w głowie i dlatego Węgry stały się azylem dla polskich kryminalistów. Hi, hi, hi… Trump zresztą sam jest kryminalistą i tego nie zmienią żadne wybory.

  Piotr Tomski

Azyl u Węgrów

  Nie wiem, czym kieruje się premier Orban, ale na pewno nie mówi prawdy o przyczynach udzielania schronienia polskim przestępcom. Na razie jest u Orbana jeden as o nazwisku Romanowski, tyle że stoi już długa kolejka chętnych.

Photo by musicFactory lehmannsound on Pexels.com

  PiS tak poodwracał rzeczywistość, że dla przeciętnego człowieka nie jest jasne, kto popełniał przestępstwa, a kto powinien je ścigać. W pełni zaplanowane działania polityków PiS doprowadziły do tego, że prokuratorzy powinni teraz ścigać samych siebie i właściwie w większości prowadzić postępowania – siedząc w więzieniach. Romanowskiemu przecież udzielał rad prokurator. Mecenas Lewandowski przecież pracował dla ministerstwa sprawiedliwości i dla KRS. Prokurator Święczkowski jest przecież dzisiaj szefem Trybunału Konstytucyjnego. Ten typ organizacji przestępczej jest chyba wyżej od mafii.

  Uciekinierzy polityczni cieszyli się w czasach peerelu uznaniem i szacunkiem, chociaż ja miałem nieco odmienne zdanie już wtedy, bo niby dlaczego ja miałem się zderzać codziennie z komuną, a oni mieli bohatersko byczyć się na Zachodzie. Ale tamte czasy minęły trzydzieści pięć lat temu. Dzisiaj azyl dla kryminalisty jest tak śmieszny jak Victor Orban. Hi, hi, hi… Węgierski pulpet w sosie prawicowo-putinowskim zakrapiany śmierdzącym samogonem w rytmie disco polo w strażackiej remizie.

  Rodzi się nowy porządek w Europie, w której Afd, orbanowcy, putinowcy i wszelkiej maści naziole  będą wszystkim układać życie od urodzenia do śmierci. I śmieszne to nie jest, bo w Polsce politycy z PiS i z Konfederacji odnaleźli się w tym nowym porządku, jak ryby w wodzie.

  Piotr Tomski

Pieniądze na politykę

  PiS może nie mieć pieniędzy na kampanię prezydencką, bo decyzja Państwowej Komisji Wyborczej jest właściwie ucieczką od decyzji po orzeczeniu sądu, który nie jest sądem. Hi, hi, hi… PiS zbiera owoce własnych zdeformowań sądownictwa.

  Foto: autor AI z trudneg.com

Mnie cieszy ta sytuacja, w której PiS musi organizować zrzutki na kampanię Nawrockiego. Nie dość, że nie mają partyjnego kandydata, to jeszcze nie mają do tego partyjnych pieniędzy. Tylko wygrywać wybory. Hi, hi, hi… De facto zapewne PiS ma dość środków na kampanię na najwyższym poziomie i teraz problemem jest jedynie dobry sposób na wprowadzenie tej kasy w obieg. Ale poradzą sobie i z tym problemem nasi geniusze od funduszy i fundacji.  

  Nie ma dobrych rozwiązań na finansowanie polityki, a wszelkie ograniczenia skutkują tylko nowymi metodami ich omijania. Niestety, połączenie pieniędzy i polityki jest sui generis kluczem do piekieł. I niech nikogo nie myli udział w tych przedsięwzięciach duchownych albo całych kościołów, bo to tylko dowód na udział szatana w polityce. Hi, hi, hi… Taki toruński ojciec brat dyrektor na przykład, od lat uczestniczy w bieżącej polityce, zbiera pieniądze od wszystkich i z bogiem ma tyle wspólnego, co jego fundacja z Kościołem, czyli nic.

  Gdyby ludzie zastanowili się nad organizacją państw i społeczeństw, to polityka z jej kosztami jest zbędna. I politycy o tym wiedzą. Hi, hi, hi…  Dlatego konieczna jest ta „hodowla” obywateli w ciemnogrodzie religii, nacjonalizmów i nienawiści do inności, mniejszości czy odrębności. Umowy społeczne mogą doskonale działać bez polityków, a koszt wynajęcia obsługi tych umów może być niewielki w relacji do nakładów na utrzymanie tej politycznej, próżniaczej kasty.

  Piotr Tomski

Duda narciarz działacz

  Nie wiem, co mam myśleć o wysłaniu prezydenta Dudy do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, bo nie mogę przestać się śmiać od wczoraj. Duda narciarz zostanie działaczem sportowym.

Foto: autor AI z trudneg.com

  Najlepiej skwitował to zdarzenie minister Radek Sikorski i właśnie dlatego nie mogę zahamować mojego śmiechu. Doszliśmy w Polsce do takich rozwiązań, w których komiks miesza się z rzeczywistością polityki, autorytetu czy godności. Nie można już o niczym powiedzieć, że jest wolne od parszywych rozgrywek politycznych kolesiów bez krzty honoru.

  Alternatywą dla Dudy jest podobno nasza wielokrotna mistrzyni kolarstwa górskiego, Maja Włoszczowska, która po wielu latach uprawiania sportu została działaczką. Obecnie jest członkinią (z siedmioletnią kadencją od 2021 roku) Komisji Sportowej MKOl. Dlaczego Polski Komitet Olimpijski podjął decyzję w sprawie Dudy? Bo rozgrywają sprawy kolesie bez krzty honoru.

  Ostatnia olimpiada w Paryżu pokazała, ile warte jest całe to towarzystwo wzajemnej asekuracji. Sportowcy nie mogli mieć przy sobie odpowiedniej asysty i warunków bytowych, a działacze zupełnie zbędni na tych igrzyskach mieszkali w super hotelach. I tego szaleństwa państwo polskie w majestacie prawa nie może rozliczyć, bo kolesie bez krzty honoru …

  Trump miał przyjacielowi Dudzie załatwić dobrą robotę, a teraz wychodzi na to, że Duda musi robić za narciarza działacza. Upadek straszny, ale przecież u kolesiów bez krzty honoru…

   A najbardziej zabawne jest w ich wykonaniu robienie min przy sztandarach z napisem „Bóg Honor Ojczyzna”.

  Piotr Tomski

Poszukiwana osoba ministra

  Nie było chyba w najnowszej historii Polski takiego wydarzenia, jakim jest list gończy za byłym wiceministrem sprawiedliwości. Powiem szczerze: nie liczyłem na taki cyrk. Kraty czekają go na długie lata.

  Foto: autor AI z trudneg.com

Poszukiwania zacząłbym od pałacu prezydenckiego. Raz już zdarzyło się prezydentowi Dudzie ukrywać poszukiwanych przez policję koleżków z partii. Może tym razem przetrzyma innego koleżkę do czasu, kiedy będzie mógł go ułaskawić. Mógł czy nie mógł? Oto jest pytanie. Po prostu przetrzyma Romanowskiego do czasu wypisania aktu prezydenckiej łaski za wszystko, co zrobił i co zrobi pan Romanowski. I ogłosi przy okazji prezydent Duda całemu światu, że jest najpiękniejszy i najmądrzejszy. Hi, hi, hi…

  Jeśli ktokolwiek miał wątpliwości w kwestii sprawstwa pana Romanowskiego, to po takim zachowaniu raczej nikt nie będzie się upierał, że niewinny urzędnik udaje śmiertelnie chorego, po czym ucieka również przed leczeniem, ratowaniem własnego życia i możliwością oczyszczenia się z zarzutów. Przepraszam. Cała rzesza kolegów partyjnych tego pana właśnie przy tym się upiera. Ucieczka, ich zdaniem, jest wspaniałym nieposłuszeństwem obywatelskim. Hi, hi, hi…

  Wróciwszy do poważnych elementów sprawy, to pan Romanowski ewidentnie wystawił się na podejrzenia nie tylko o poważną rolę w zarzucanych mu przestępstwach, ale również na podejrzenie o jego słabość, strach i możliwość tak zwanego „rozje..ania” czyli obciążenia innych sprawstwem kierowniczym. No właśnie. W porządnych organizacjach przestępczych tacy ludzie nigdy się nie odnajdują, bo ukryć ich pomagają fachowcy. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Premier Tusk i wolne media

  Wydanie rozporządzenia, w którym za strategiczne uzna się media, jest bardzo ciekawym rozwiązaniem, jeśli naprawdę dotyczy ograniczenia wpływów wrogiego państwa.

Obraz wygenerowany przez AI

  Telewizję oglądam raczej z obowiązku poznawczego (wyłącznie przez Internet) i staram się zajrzeć do wszystkich stron sceny politycznej w Polsce. Tak, czasem rzucę okiem na „Republikę”, czasem na TVN, a czasem na TVP. Mam na myśli programy informacyjne, bo rozrywkę czerpię już nie z telewizji, na szczęście. Szczerze powiedziawszy, myślę, że oczekiwany przeze mnie koniec telewizji jako środka przekazu wreszcie się zbliża. Koszt funkcjonowania stacji telewizyjnych nie jest proporcjonalny do zysku, a zaklinanie rzeczywistości nie zmieni stanu portfela właściciela tych firm. Polsat i TVN generują straty i nic tego nie zmieni. Do TVP w likwidacji rząd też dopłaca miliardy złotych

  O co zatem chodzi premierowi Tuskowi? Zabił wolne media, czy chce je ratować? Zdania są podzielone, a ja nie mam jeszcze powodu, żeby nie wierzyć w deklaracje o obronie przed rosyjską dezinformacją i propagandą. Zachowanie prawej strony za to przekonuje mnie, że decyzja jest słuszna. Pan Obajtek zwłaszcza demonstrował ostatnio swoją pozycję w tych rozgrywkach i bezpośrednio groził pracownikom TVN, co wyraźnie wskazywało na rosyjską kasę na stole. Niestety, pisowcy już nie kryją swojej bezczelności.

  Piotr Tomski