Nie spodziewałem się po pisowcach takiej inwencji biznesowej, na jaką wpadli przy okazji handlu polskimi wizami. Nie doceniłem ich. Hi, hi, hi…
Mój śmiech przebija się tak naprawdę przez łzy, bo wyjątkowym draństwem jest walka z imigrantami (nielegalnymi, a fałszywe lub kupione wizy nie są przecież legalne), stawianie dla nich murów, wyrzucanie ich przez druty kolczaste, i jednocześnie wpuszczanie ich do Europy przez Polskę za kasę. Wiem, że świat jest okrutny, ale właśnie teraz skończyłem poniższą lekturę. Połączenie tego jest obrzydliwe.
Mogę tylko napisać, że pisowcy – do tego co robią – mówią idealnie odwrotnie. Polecam lekturę, bo wroga trzeba dobrze znać, jeśli chcemy go pokonać. No i po tym poznaniu można wroga zaje..ć śmiechem.
Wczorajsze decyzje personalne Trzeciej Drogi domknęły pod względem przekonań społeczne zapotrzebowanie i tym samym ostatecznie partia rządząca została otoczona. Hi, hi, hi…
Nie spodziewałem się po panu Hołowni niczego mądrego czy rozsądnego, tym bardziej cieszy mnie przyjęcie na listy panów Dziambora i Petru. Różne są oceny tych decyzji, ale ja od dawna pisałem, że ważne jest dotarcie opozycji do każdego – nie marnować żadnego głosu. Przede wszystkim jest to ostatnia szansa dla Trzeciej Drogi na przejście ośmioprocentowego progu wyborczego.
Doszło też do bardzo interesującego układu w kwestii samych programów wyborczych poszczególnych partii, bo na dzisiaj tylko PiS nie pokazało propozycji programowych i tylko PiS nie chce brać udział w telewizyjnej debacie wyborczej w TVN24. Wprawdzie do niedzielnego wieczoru jest jeszcze trochę czasu, ale zapowiedzi odmowy są jednoznaczne. Bo najtrudniej jest dyskutować o rozliczeniu ośmiu lat rządów w kontekście nieistniejącego programu. Hi, hi, hi…
Kleszcze opozycyjne się zaciskają, a arogancja władzy nie wystarczy do zwycięstwa – przynajmniej dotychczas Polacy w wyborach wskazywali na ludzi, którzy mają jakieś racjonalne plany na przyszłość. Kłótnia ze wszystkimi sąsiadami Polski jednocześnie nie jest dobrym planem na przyszłość. „Odnarodowienie” opozycji też nie wróży niczego dobrego, a życie historią i religią było dobre może w Średniowieczu.
I gołym okiem widoczna zapaść finansów państwowych – zwłaszcza w połączeniu z zablokowaniem unijnych funduszy z powodu niepraworządnych poczynań PiS. Kleszcze opozycji.
Czekaliśmy z zapartym tchem na ogłoszenie „jedynek” na listach wyborczych PiS. I doczekaliśmy się wystąpienia Wielkiego Stratega z Żoliborza, podczas którego podał wszystkie „jedynki” włącznie z nim.
Tusk miał dobre informacje, jak zwykle, i mecenas Giertych będzie miał odpowiednie zajęcie w Kielcach. Nie wierzyłem do końca, że Kaczyński ucieknie do Kielc, ale jednak tchórz zostanie zawsze tchórzem. Ucieka przed debatą w telewizji i teraz ucieka jeszcze z Warszawy, gdzie musiałby przełknąć kolejny raz porażkę w rywalizacji wyborczej z liderem opozycji. Niestety, to przekracza starcze siły Kaczyńskiego.
„Lokomotywy” pisowskich list rozrzucone po Polsce zrobiły na mnie wrażenie piorunujące. Śmiałem się przez kilka minut. Podobno do samego końca toczyła się wojna o te miejsca w poszczególnych okręgach. Dowodem może być błędne wyświetlenie na konferencji nazwiska pani Minister Zdrowia, która „jedynką” już nie została. Nie wiem, czym i kto kierował w tej imprezie, ale postawa prowadzącego pod koniec tego spotkania była jednoznaczna.
– Cicho – rzekł Wielki Guru z Żoliborza i zamilkli wszyscy, po czym dodał – jestem niewolnikiem sztabu i tylko wykonuję rozkazy.
Odniosłem wrażenie, że każdy kiedyś ma swoją Norymbergę. Hi, hi, hi… Hitlerowcy też mówili, że tylko wykonywali rozkazy, Hitler natomiast wykazał się odrobiną odwagi i popełnił samobójstwo. Niestety, tchórz Kaczyński tylko wykonuje rozkazy.
Powoli przestaję rozumieć działania partii rządzącej w Polsce, a zaczynam podejrzewać, że ktoś zapłacił politykom tej partii za przegranie najbliższych wyborów parlamentarnych. Kto? Przypuszczam na granicy pewności, że zrobili to Niemcy za pośrednictwem Tuska. Hi, hi, hi…
Czy znajdziecie drugi kraj na Ziemi, w którym po ośmiu latach rządów za wszystko odpowiada poprzednia władza. Osiem lat nie wystarczyło do naprawienia państwa i obywatele mają dalej ufać takim nieudacznikom. No i z przykrością trzeba zauważyć, że duża liczba obywateli tego fascynującego kraju wierzy partii rządzącej, ale na szczęście włączenie myślenia tę wiarę eliminuje. Hi, hi, hi…
Przez kilka miesięcy partia rządząca walczyła o utworzenie komisji do badania wpływów rosyjskich w Polsce. Fascynujące to jest, bo akurat w tym względzie jest więcej dowodów na rosyjskie wpływy w samej partii rządzącej, a do historii przede wszystkim wszedł występ Kaczyńskiego na temat obecności drugiego Kaczyńskiego na Placu Czerwonym w Moskwie w 2010 roku. Aha! Premier Morawiecki skupował akcje dla Rosjan przy próbie wrogiego przejęcia przez nich polskich Azotów. Fascynujący mamy kraj. O miłości Kornela Morawieckiego do Rosji nie wspomnę.
Kiedy Biden został wybrany na prezydenta USA, Duda gratulował mu kampanii wyborczej i nie chciał urazić Trumpa, wrzeszczącego o wyborczych fałszerstwach i jeszcze w 2020 roku wspominającego przy Dudzie w Waszyngtonie dobre relacje z Władimirem, to znaczy z Putinem. Dzisiaj Putin wizytowałby podbity Kijów, gdyby dalej Trump przyjmował Dudę w Białym Domu, ale to właśnie Duda jest w tym naszym fascynującym kraju największym przyjacielem Ukrainy. Hi, hi, hi…
Minister Niedzielski chciał być bardziej pisowski, niż są waleczni ministrowie od edukacji czy rolnictwa. Niestety, nie wziął pod uwagę tego, że jego obszar działania jest w obecnej kampanii wyborczej zbyt prawdziwy.
Wszyscy wiedzą w Polsce, że służba zdrowia działa źle, tyle że chyba nikt nie ma sensownego planu, który pozwoliłby naprawić tę wadliwą część funkcjonowania państwa. PiS podobno naprawiał problem osiem lat i efekty są dalej opłakane. Właśnie dlatego niewielki błąd ministra Niedzielskiego wymagał natychmiastowej kary. Bo służba zdrowia źle działa i wokół tematu powinno być cicho, a kłótnia z jakimś lekarzem stała się po prostu głośna.
Wymiana ministra Niedzielskiego na panią lekarkę mieszkającą w „białym domu” niczego nie poprawi. Będzie dużo gorzej. Mieszkanka „białego domu” jest znanym ogólnie sejmowym nierobem, a jej podejście do umierania pacjentów jest … do bólu szczere i pacjenci będą „zawsze umierali”. Hi, hi, hi… Ale za to teraz już na pewno odpowiednie służby przekopią ziemię pod Smoleńskiem na metr. Jestem przekonany, że Wielki Antoni Smoleński w osobie nowej pani minister zdrowia ma wielkie wsparcie i intelektualne porozumienie.
Uparcie będę powtarzał, że ministrem zdrowia powinien być pacjent – nie lekarz. Nie wiem, dlaczego większość ludzi uważa inaczej, ale zdrowy rozsądek mi podpowiada, że interes pacjentów od każdej strony jest sprzeczny z interesem lekarzy.
Tematem bardzo ciekawym i bardzo ważnym w 2023 roku stał się w Polsce prawdziwy problem dostępu do grzybów w lesie. Zbieractwo było sposobem na życie ludzkości, ale trochę czasu od tego minęło.
Słyszałem, że PiS cofa nas w wielu obszarach funkcjonowania społeczeństwa do Średniowiecza. Teraz okazało się, że Wielki Guru z Żoliborza postanowił cofnąć nas o kilkadziesiąt tysiącleci w rozwoju społecznym. W sumie to przy biedzie inflacyjnej nie jest zły pomysł, zwłaszcza dla wiejskich emerytów, którzy lasy mają relatywnie blisko od domu.
Osobiście lubiłem zbieranie grzybów w dzieciństwie, kiedy jeździłem do miejscowości, w której urodził się mój ojciec, i stamtąd miałem kilka kroków do dużych obszarów leśnych z dużą ilością grzybów. Chodziłem godzinami w lesie i zbierałem. Ale to było w dzieciństwie. Dzisiaj wprawdzie daleko mam do lasu, ale i tak, wracając do Polski, o lesie i grzybach nawet nie pomyślę. Nie wiem, na kogo ten sentyment grzybowy może działać, ale na pewno wynika to dokładnie z badań pisowskich. Po prostu: grzyby idą na grzyby. Hi, hi, hi…
PiS nie przebadał jednak sytuacji europejskich lasów. Stosowanie argumentu o zamknięciu lasów w Polsce miałoby sens wyłącznie w sytuacji zamknięcia lasów w Europie. A tak nie jest. Mieszkam w kraju skandynawskim i wiem, że tak nie jest, bo nie mam tu żadnych ograniczeń w wejściu do lasu, chyba że jest ogrodzony na czyimś polu. Hi, hi, hi… Niemcy nawet nie zamknęli lasów i tylko ograniczają ilość jednorazowo zebranych grzybów do dwóch kilogramów. No tak. Dwa kilogramy grzybów na osobę to mało, żeby przeżyć wyłącznie na grzybach, które wartości odżywczych mają tyle, co kot napłacze.
Dosłownie opluwanie politycznego przeciwnika stało się faktem. Janusz Kowalski działa. Polska na pierwszym miejscu politycznego opluwania. Hi, hi, hi…
Nie zaczęła się jeszcze kampania wyborcza, a poziom agresji u przedstawicieli partii rządzącej wzrósł już ponad sferę werbalną i u jednego z czołowych działaczy w dość dziwny sposób w jamie ustnej połączył się ze śliną. Tak. Janusz Kowalski zaczął pluć. Pierwszymi ofiarami stali się przedstawiciele opozycyjnej Platformy, ale już po kilku dniach pan Kowalski intensywnie opluł demonstrantów z Agrounii. Niesamowite relacje telewizyjne z tych opluwań obejrzała cała Polska.
Nasuwa się podstawowe pytanie: czy poseł Kowalski powinien być leczony? Niektórzy twierdzą nawet, że bardzo podobne objawy ma choroba zwana wścieklizną. Nie wiem i uważam, że każdy człowiek – w tym poseł Kowalski – zasługuje na opiekę medyczną i pomoc, dlatego nie potępiam posła. Społeczeństwo jednak ma swoje prawa i jednostka ma wobec niego obowiązki. Poseł Kowalski powinien poddać się badaniom i ocenie lekarzy, bo skutki jego działań mogą dotknąć wielu ludzi, zwłaszcza że już należałoby przebadać dużą liczbę potencjalnych ofiar, ponieważ takie ślinowe „bryzy” posła Kowalskiego, niczym oceaniczne sztormy, mogły mieć ogromny zasięg.
I jeszcze jeden wniosek z przypadku posła Kowalskiego. Należy wprowadzić obowiązkowe badania psychiatryczne dla kandydatów na posłów i nazwać ten przepis: Prawo Kowalskiego.
Rozpoczęcie procedury ułaskawieniowej przez Prokuratora Generalnego w momencie rozpoczynania kampanii wyborczej jest co najmniej podejrzane. Mnie kojarzy się to z amnestiami z epoki peerelu i własnoręcznym strzałem Zbynia w kolano z broni noszonej za paskiem, kiedy go walą młotkiem po głowie. Hi, hi, hi… Popularności Zbyniu na tym, moim zdaniem, nie zyska.
Najważniejsze w tej sprawie będzie jedno: chwila namysłu przeciętnego wyborcy. Ten „szary” obywatel musi po prostu zastanowić się nad sprawą i rzeczywistością, którą wytworzyła prokuratura ze Zbyniem na czele.
Całkiem niedawno Zbyniu spowodował zmiany w kodeksie karnym, które zmuszają sędziów do skazywania przestępców na realną karę pozbawienia wolności, bo za rozbój akurat nie wolno jej zawiesić (rozbojem było właśnie zdaniem prokuratora i sądu działanie pani Mariki w przedmiotowej sprawie) czy ograniczyć w inny sposób. Można było zmienić kwalifikację czynu, ale nawet sama skazana nie chciała takiego zwrotu w sprawie i była dumna ze swojej nienawiści oraz napadu na tęczowego „zboka”. Sędzia nie miała żadnego wyjścia poza skazaniem na trzy lata pozbawienia wolności zgodnie z oczekiwaniami Zbynia i jego prokuratorów.
Włączenie się do sprawy Ordo Iuris jest największym kuriozum. Zwolennicy karania za „przynależność do grona szyderców” chcą uwolnienia „dziesioniary”. Hi, hi, hi… Świat wywraca się do góry nogami. Dużo jest pracy przed normalnymi prawnikami w Polsce, żeby było normalnie.
Kiedy odjechany dziadek z Żoliborza mówi o tym, że inni tworzą urojoną rzeczywistość, to nie może się dobrze skończyć dla dziadka. I ktoś powinien to dziadkowi wytłumaczyć. Najwyższy czas odejść na emeryturę.
Prezes w swoich urojeniach patrzy z miłością na Morawieckiego
Zacznę od tego, że każda religia opiera się na urojeniach, z którymi nie da się dyskutować na poziomie rzeczywistości, zwłaszcza kiedy te urojenia z biegiem czasu zmieniają się i dostosowują do naukowych badań. Tak. W Polsce po dowartościowaniu urojeń religijnych można łatwo trafić do więzienia za tak zwaną obrazę uczuć urojonych.
Urojona była też wspólnota europejska w postaci Unii Europejskiej. Wyimaginowana. LGBTQ to jest ideologia – w domyśle urojona, pozbawiona ludzi, „bo to nie ludzie”. Urojona ostatnio jest inflacja, bo tak faktycznie to ceny w Polsce spadają z tygodnia na tydzień. Hi, hi, hi…
Jak żyć panie prezesie? Jak wyjść z tych urojeń? No właśnie. Panu prezesowi przecież na tych urojeniach zależy najbardziej. Kazał likwidować WSI, bo wojsko przestawione już w 2006 roku na zachodnie standardy było zbyt niebezpieczne dla starego, komuszego układu Kaczyńskich. Należało więc nasłać jednych na drugich, żeby nikt nie wiedział, co jest czarne, a co jest białe. W komisji zatrudniono nawet bezpośrednio rosyjskiego szpiega, żeby obieg informacji uprościć. Hi, hi, hi…
A teraz w telewizji pokazują „Reset”. I nazywają żółtodziobami polskich polityków, którzy razem z całym zachodnim światem zaufali Putinowi w 2008 roku. Wszyscy zatem byli ruskimi agentami, wyjąwszy ruskich agentów. Hi, hi, hi… Bo kto najgłośniej krzyczy: łapcie złodzieja?
Kocham Polaków za to , że są. Jest to jedyna grupa ludzi we wszechświecie, do której czuję przynależność. Ale moje serce właśnie z tego powodu ostatnio pękło.
Polacy kolejny raz pozwalają sprowadzić się do przedmiotu rozgrywek złych ludzi, co musi doprowadzić kolejny raz do upadku ojczyzny i tym razem do biologicznego końca narodu. Tak. Żydzi umierali przynajmniej metafizycznie. Hi, hi, hi… Polak może umierać metafizycznie wyłącznie jako „rydzykowy” katolik, który głęboko wierzy, że w całej historii Polski spalono trzy czarownice.
PiS rozpoczęło polskie polowanie na czarownice w wydaniu najnowszym. Użyje do tego PiS najnowszych technologii preparowania dowodów i rzucania podejrzeń, co w zasadzie wystarczy, żeby zniszczyć każdego przeciwnika politycznego. PiS podburzy „rydzykowych” katolików do takiej nienawiści wobec obcych, że na drzewach zamiast liści będą wisieć imigranci, bo dzisiaj to są „złodzieje i komuniści”. PiS wyprowadzi nas z „niemieckiej” Unii Europejskiej, bo nie dostaliśmy naszych reparacji od radzieckiego pośrednika po II Wojnie Światowej, a w ogóle, to wszyscy dzisiejsi Niemcy są mordercami i służyliby w SS.
Nie jestem w stanie powiedzieć, ilu ludzi wierzy w opowieść PiS, ale słupki poparcia w okolicy trzydziestu procent po prostu mnie przygnębiają. Po ujawnieniu wszystkich błędów i przestępstw PiS nie rozumiem tej grupy ludzi, która jeszcze jest gotowa głosować na partię Wielkiego Stratega z Żoliborza. No właśnie. Tego nie da się zrozumieć, to trzeba poczuć.