Życie na beczce prochu

  Spodziewałem się w życiu wielu rzeczy, ale mieszkania w odległości kilku kilometrów od miejsca dosłownie puchnącego przed erupcją wulkanu nie przewidziałem. Życie nabiera innego smaku.

Prawdopodobne miejsce erupcji

Wprosiłem się w kłopoty świadomie. Kupiliśmy nowe mieszkanie wybudowane w odległości około dziesięciu kilometrów od czynnego wulkanu. Przewidywania naukowców jednak skupiały się na innych kierunkach ewentualnego rozwoju szczelin wulkanicznych, które miały iść prosto w kierunku stolicy Islandii. Przewidywania sprawdzały się przez dwa lata i przestały się sprawdzać. Magma ruszyła w przeciwnym kierunku, a właściwie lekko cofnęła się do miejsc, w których zamieniała się w lawę jakieś osiemset lat temu.

  Prawdopodobnie największymi kłopotami będą braki ogrzewania, wody i energii elektrycznej, ale służby nad tym pracują i robią plany awaryjne. Grindavik, który leży bliżej domniemanego miejsca erupcji, ma już opracowany plan ewakuacji wszystkich mieszkańców, a Błękitna Laguna (światowej sławy basen z błękitną wodą) został chwilowo zamknięty z powodu strachu pracowników.

  Dzisiaj wieczorem w Keflaviku w filharmonii odbędzie się spotkanie mieszkańców, na którym zostaniemy poinformowani o planach w kwestii naszych losów. Nie wiem, czy nas również planują ewakuować, ale będziemy musieli się przystosować. W każdym razie mamy nadzieję, że chwilowo przygarną nas nasze dzieci w Rejkiawiku albo rodzice mojej żony w Polsce. Hi, hi, hi… Tak to jest być atrakcją turystyczną. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Odwracanie prawdy

  Prawda nawet nie leży pośrodku. Prawda zawsze jest tylko jedna i leży tam, gdzie leżeć powinna – po drugiej stronie kłamstwa.

Photo by Pixabay on Pexels.com

  Prezydent nie powierza nikomu tworzenia rządu, bo reprezentanci dwóch grup posłów stwierdzili podobno, że dysponują poparciem większości parlamentarnej. I prezydent Duda uwierzył wszystkim, dlatego wstrzymuje decyzję. Nie wiem, jak długo wiara prezydencka będzie blokowała wybór premiera, ale pierwsze posiedzenie Sejmu, które odbędzie się trzynastego listopada, przyniesie jasną ocenę parlamentarnej większości w związku z wyborem marszałka Sejmu. Prawda jest i będzie jedna.

  Kolejnym kłamstwem obozu rządzącego jest konieczność wyznaczenia posiedzenia nowego Sejmu na trzynastego listopada, bo do piętnastego listopada trwa kadencja poprzedniego parlamentu. Zachodzą tu na siebie różne zapisy konstytucyjne i żaden z nich nie jest ważniejszy od drugiego. Gdyby literalnie trzymać się konstytucyjnych wskazówek, to prezydent w inkryminowanym przypadku zwołuje Sejm za wcześnie.

  Ostatni tydzień był koncertem kłamstw PiS. TVP przebiła w minionym tygodniu własne wyczyny z kampanii wyborczej. Omawianie przeróżnych, nieistniejących kłótni w opozycji, rozliczanie opozycji z obietnic wyborczych przy podkreślaniu zwycięstwa PiS, straszenie federalizacją Unii Europejskiej i wszechobecni uchodźcy to tylko fragment zawartości tego ścieku.

  Zaczynam się obawiać, że ten informacyjny bajzel potrwa jeszcze kilka tygodni albo miesięcy, ale poziom nienawiści między Polakami (w wymiarze około 3:2 w przewadze dla opozycji) doprowadzi do tragedii. Miałem nadzieję, że po wyborach kurz opadnie i zaczniemy się porozumiewać i dojdziemy do jakiejś formy koegzystencji. Niestety. Na szczęście jest nas więcej. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

CBA ochrania PiS

  Informacje przekazane przez pana Wojtunika na temat odprawy szefostwa CBA w Lucieniu były porażające. Najgorsze jest jednak coś innego: nasze doświadczenie życiowe je potwierdza. I właściwie mamy całość do wydania ostatecznego wyroku w sądzie.

PiS doprowadził Polskę do stanu kompletnego rozkładu moralnego. Dwa plemiona, które ze sobą walczą, uznają się za wyłącznych posiadaczy praw do oceny przeciwnego plemienia i siebie. Inni w tym układzie muszą zniknąć natychmiast, a na końcu wszyscy oprócz zwycięzców muszą zginąć. Niestety, to tak nie działa.

  Wynik wyborów wyraźnie pokazał, że opozycja wobec PiS jest tworem złożonym z wielu opcji i organizacji politycznych. Jest w nim jedenaście partii i ponad jedenaście milionów wyborców, którzy połączyli się od prawej do lewej strony ideowej. Demokracja. Możemy w tym zbiorze kłócić się między sobą, różnić i wspólnie zarządzać państwem przez wybranych przedstawicieli. I żaden Piłsudski czy Kaczyński nie ma prawa nas pozbawiać tego, jeśli stanowimy wyraźną większość.

  CBA powstało jako zbrojne ramię PiS i tylko w czasach kierowania nim przez pana Wojtunika było w miarę uczciwą służbą. Zaraz po wyborach w 2015 roku CBA wróciło na partyjne tory. Nie interesuje ich Orlen z Obajtkiem, NCBiR z Bielanem, Kościół katolicki z handlem działkami, Czarnek z fundacjami, Błaszczak z bankami koreańskim czy wielki premier Morawiecki. Interesują ich informacje o opozycyjnych rozmowach w czasie i zaraz po wyborach z naciskiem na nową formację (Trzecią Drogę), która może być najsłabszym ogniwem w opozycji. Większość z tej formacji jest nowicjuszami i tym samym może być podatna na zastraszanie.

Czekamy na rozwój wydarzeń. Smród z tej sprawy czuje się już w całej Europie i Ameryce Północnej. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Kaczyński przegrał z obcymi służbami

  Wielki Guru z Żoliborza stwierdził ostatnio, że obce służby stworzyły opozycyjną partię w Polsce i postawiły na jej czele prezentera telewizyjnego. I te wydarzenia spowodowały porażkę PiS. I już tylko historycy o tym napiszą.

  Jakim więc państwem była Polska pod rządami tego palanta żoliborskiego? Założyli mu partię pod nosem i w koalicji z Niemcami wygrali z nim wybory, kiedy spokojnie się przyglądał tym działaniom i nic akurat o tym nie powiedział w kampanii wyborczej. Interesujące.

  Podobno przez osiem lat o nasze bezpieczeństwo dbały wspaniałe służby specjalne, które wyposażono w najlepsze programy komputerowe typu Pegasus. Grzebano w telefonach polityków, dziennikarzy i nawet prokuratorów, na co zebrano już konkretne dowody. A wobec powyższego Kaczyński spokojnie sobie opowiada o partii stworzonej przez obce służby.

  Niestety, do dużej części elektoratu PiS ta narracja trafi i pozostanie na długo. Połączenie prezentera telewizyjnego z najwyższymi generałami polskiego wojska dobrze działa na wyobraźnię, ale taki spisek na taką skalę musiałby w oczywisty sposób zaniepokoić wszystkich zainteresowanych obcymi wpływami w Polsce. Generałowie, którzy zajmowali najwyższe stanowiska w wojsku, nigdy nie wychodzą z obszaru zainteresowania służb w przeciwieństwie do prezenterów telewizyjnych.

  Tak przy okazji mi się skojarzyło, że do historyków opisujących tę partię obcych służb na pewno Kaczyński wyśle Cenckiewicza. Jeden „Reset” już zrobił, z drugim więc nie będzie najmniejszego problemu, zwłaszcza że Pan Wawrzyk znowu pomoże we wszystkim.

  Piotr Tomski

Śmieszniej w Polsce jeszcze nie było

  Prezydent na razie nie wypowiada się na temat wskazania premiera, chociaż większość parlamentarna jest jednoznaczna. Prezydent zwleka, chociaż wojny i kryzysy na świecie wymagają szybkich, zdecydowanych i stabilnych rządów. Twierdzenie, że mamy czas, nigdy nie było tak śmieszne.

  Opóźnienie ogłoszenia przez rząd informacji o stanie deficytu w budżetu również mnie rozbawiło. W ubiegłym roku w analogicznym okresie w budżecie była nadwyżka 20 mld. złotych, natomiast teraz ogłoszono z wielkim opóźnieniem, że mamy już 35 mld. złotych deficytu. No cóż! Mamy czas na zrobienie rekordowego deficytu, panie prezydencie. Hi, hi, hi…

  TVP zaklina rzeczywistość omawianiem chaosu i kłótni w partiach opozycyjnych w relacji do zwycięstwa wyborczego PiS, które musi formować nowy rząd, chociaż opozycja nie chce współpracować. Ale geniusz Kaczyńskiego tę niechęć przezwycięży. HI, hi, hi…

  Mistrzem kabaretu okazał się pan Marcin Wolski, który stwierdził jednoznacznie, że PiS przegrał, bo usunął go z telewizji na pół roku przed wyborami i wbrew jego radom prowadził tępą propagandę z czasów Stalina. Aha! Wolski dodał, że teraz muszą całować w tylną część ciała Trzecią Drogę, ponieważ to jest dla nich jedyna droga ratunku. Tak, śmieszniej w Polsce jeszcze nigdy nie było. 

  Wisienką śmieszności był minister Czarnek, który zapewniał, że zapisałby się do PSL-u, gdyby nie było PiS. No, panie ministrze, wlazł pan bez mydła. Hi, hi, hi…

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie zrzut-ekranu-2023-10-20-o-19.17.11.png

  Piotr Tomski

Mamy to albo nie mamy

Może nie spełniły się moje marzenia i PiS dostał najwięcej głosów jako partia, ale koalicja partii opozycyjnych ma przytłaczającą większość.

Photo by Kaboompics .com on Pexels.com

  Daleka droga jednak do stabilizacji w Polsce, zwłaszcza że na początku tej drogi jest pustka w budżecie i gigantyczne długi do spłacania, a sam system zarządzania na pewno nie jest państwem prawa. Fajnie było obiecywać w kampanii wyborczej, natomiast realizować te obietnice będzie bardzo trudno. Dalsze rządy PiS  (nawet te chwilowe) mogą tylko pogłębić finansowe problemy i utrudnić przywracanie praworządności, co jest z kolei niezbędne do pozyskania środków unijnych. Nie jest dobrze w żadnym scenariuszu powyborczym.

  Irytują szczególnie ciągłe zapowiedzi polityków PiS, i też ich medialnych funkcjonariuszy, na temat pozyskania na stanowisko premiera kogoś z Trzeciej Drogi albo konkretnie – Kosiniaka-Kamysza. Dementowanie tych doniesień nie pomaga, a komentarze do odpowiedzi polityków opozycji wyraźnie wskazują na manipulacje, prowokacje i próby skonfliktowania zwycięskiej formacji.

  Zabawne było też we wtorek atakowanie Donalda Tuska za to, że nie załatwił funduszy unijnych z KPO pierwszego dnia po wyborach, chociaż na jakimś wiecu wyborczym tak obiecywał. No właśnie. Atakują w ten sposób ci dziennikarze, którzy twierdzą, że wybory wygrał PiS. Logika godna przedszkolaków. Tusk ma załatwiać fundusze, ale rząd będzie formował ktoś inny. Widać więc w pierwszych dniach, że do sekty PiS nic nie dotarło, a do kłamstw przywykli raz na zawsze.

  Piotr Tomski

Wojny znowu powszednieją

  W dziejach ludzkości wojny toczyły się ciągle i dopiero dwie wojny zwane światowymi w XX wieku trochę ostudziły zapędy większości ludzi, bo wynikający z nich technologiczny postęp pozwolił na eliminację wszystkich ludzi na Ziemi mniej więcej w tym samym czasie. Po tym ostudzeniu jednak powoli ludzie doszli do wniosku, że można prowadzić wojny konwencjonalne i nigdy ich nie wygrywać.

Photo by Pixabay on Pexels.com

  Powyższym sposobem cały świat staje się polem bitwy dla terrorystów wszelkiej proweniencji i autorytarnych polityków niewiele się różniących od terrorystów. Izrael i Strefa Gazy są klinicznym przykładem zaniku tych różnic. Netanjahu i związana z nim grupa oszołomów w moim przekonaniu dwa dni temu stanęła w jednym szeregu z Hamasem i dopuściła z pełną świadomością do gigantycznej prowokacji. Dla całego świata Izrael jest ofiarą i może teraz wszystko zrobić, wszystkich zabić i oczekiwać pomocy od wszystkich cywilizowanych ludzi.

  Nie możemy zapominać, że Netanjahu był w dobrych stosunkach z Putinem. Przygotowanie tej prowokacji Hamasu wymagało czasu i odpowiednich działań, które przekraczają możliwości zwykłych terrorystów. Pomoc Iranu dla Palestyńczyków jest oczywista, ale dlaczego dzieje się to dzisiaj. W wojnach i polityce nie ma przypadków. Zresztą zawsze najważniejsze przy ocenie zbrodni jest ustalenie, kto na niej najwięcej korzysta, a korzysta Rosja i korzysta też Netanjahu.

  Nie zdziwiłbym się informacjami o tym, że w Strefie Gazy działali na przykład „bezrobotni” Wagnerowcy.

  Piotr Tomski

Zmiana wektorów możliwa

  Atak Palestyńczyków na Izrael jest większym problemem, niż można to sobie w tej chwili wyobrazić, a przy tym nie wiem, dlaczego w ogóle doszło do tych wydarzeń w takiej skali.

Photo by Karolina Grabowska on Pexels.com

  Izraelski wywiad musiał wiedzieć o działaniach Hamasu. Nie uwierzę w to, że doszło do jakiegoś zaskoczenia skalą uderzenia rakietowego i liczbą bojowników, którzy przekroczyli granicę. Izrael ma zbyt dobre służby, żeby można było mówić o niespodziance. Powstaje w takim razie tylko jedno pytanie: dlaczego do ataku doszło pod okiem Izraelczyków?

  Bo musiało dojść do spektakularnego ataku na Izrael, żeby zmiana wektorów na świecie była możliwa. Po pierwsze, wojna w Ukrainie stanie się mniej atrakcyjna. Po drugie, Amerykanie przerzucą finansowanie z Ukrainy na Izrael. Po trzecie, głównym wrogiem Ameryki może być znowu Iran, co znacznie odciąży Rosję. Po czwarte, skala odpowiedzi izraelskiej może wiele wnieść do sytuacji w wielu krajach arabskich.

  Nie mogę też pominąć wewnętrznych problemów w Izraelu. Wielu komentatorów mówi o końcu premiera Netanjahu, ale ja już wykluczyłem brak wiedzy w sprawie ataku Hamasu, więc plan Netanjahu musi być bardziej złożony. To nie będzie jego koniec, przynajmniej w jego planie. To będzie nowy początek dyktatury w Izraelu. I wobec powyższego planu już możemy się bać.

  Wojna w Izraelu może potrwać na tyle długo, że w USA będzie już nowy stary prezydent Trump i co wtedy? Mam tylko nadzieję, że politycy izraelscy i służby izraelskie mają jeszcze odrobinę rozumu.

  Piotr Tomski

Doktryna Ziobro

  Kiedy usłyszałem wypowiedź Ziobry na temat jego osobistej możliwości spowalniania postępowania w prokuraturze, to nie mogłem powstrzymać śmiechu przez kilka minut. Normalny człowiek, sprawny intelektualnie nigdy nie powiedziałby o takich swoich możliwościach nawet na torturach. Hi, hi, hi…

  Swoich chronią spowalnianiem, a pozostałych ścigają z całą mocą państwa totalitarnego. Mamy teraz trzy dowody na obowiązywanie doktryny Ziobro: powyższa wypowiedź pana Zbyszka, sprawa dotacji Parlamentu Europejskiego na spotkanie partyjne Solidarnej Polski i sprawa „kilometrówek” pana europosła Czarneckiego. Nie da się z tych spraw wyciągnąć innych wniosków niż doktryna Ziobro.

  Wydawałoby się niektórym, że spowalnianie nie zmieni odpowiedzialności. Nic podobnego! Przedawnienie zwykłego przekroczenia uprawnień następuje szybko i właśnie o to chodzi. Pan Zbyszek spowalnia postępowanie i tym samym uwalnia sprawców od kary. Innymi słowy, pan Zbyszek oświadczył całemu światu, że jest bogiem i może odpuszczać grzechy.

  Czy o taką sprawiedliwość chodzi Polakom? Czy głosujący na PiS są świadomi  doktryny Ziobro? Mogę zadać wiele pytań, na które odpowiedź jest jednoznaczna, ale nie zmienię jednego faktu: ciągłego poparcia Polaków dla PiS. Wyborcy PiS nie chcą nawet słyszeć o wadach tej grupy polityków i niedługo chyba będą się do nich modlić. I tu dochodzimy do sedna sprawy. Kiedy już będą modlitwy do Kaczyńskiego czy Ziobro, to wsadzą do więzień większość Polaków za obrażanie uczuć religijnych. Może wtedy Polska się obudzi.

  Piotr Tomski

Konfederacki NIK atakuje

  Dzisiejsza konferencja NIK była porażająca. Takich faktów i liczb nie da się zamieść pod pisowski dywan. To była zorganizowana działalność przestępcza, a pandemia została wykorzystana do gigantycznych przepływów pieniędzy państwowych do kieszeni uprzywilejowanej grupy „swoich”.

  Ponad siedem miliardów złotych wydano niepotrzebnie. Gdyby istniała odpowiednia wymiana informacji w polskim państwie, to nie byłoby takich strat. Ale! Te straty trafiły we właściwe miejsca i dzisiaj z tych miejsc być może finansowana jest kampania wyborcza albo kupowane są działki budowlane nad polskim morzem. Hi, hi, hi… Szczególnie śmiesznie to wygląda na tle Europy, gdzie łącznie we wszystkich krajach było mniej miejsc w szpitalach tymczasowych niż w polskich.

  Czas publikacji raportu NIK i wcześniejsze występy prezesa nie dodają wiarygodności temu dokumentowi, ale przecież ogólna wiarygodność PiS jest od dawna zerowa i nikomu to nie przeszkadza po tamtej stronie w absolutnej wierze we wszystko, co mówi ich prezes. Hi, hi, hi… Mamy po prostu dobry czas na opublikowaniu stanu posiadania pisowców i ich rodzin.

  Podstawową wartością tego raportu są jego autorzy. Dyrektor prezentujący raport na konferencji pracuje w NIK od dwudziestu sześciu lat. Czy takich ludzi PiS też uzna za stronniczych? Czy może lepszy byłby obecny wyznawca PiS? Czy może najlepszy byłby kolejny, młody przyjaciel prezesa?

  Piotr Tomski