Jeszcze poprosicie o Niedzielskiego

  Minister Niedzielski chciał być bardziej pisowski, niż są waleczni ministrowie od edukacji czy rolnictwa. Niestety, nie wziął pod uwagę tego, że jego obszar działania jest w obecnej kampanii wyborczej zbyt prawdziwy.

Photo by Raul Infante Gaete on Pexels.com

  Wszyscy wiedzą w Polsce, że służba zdrowia działa źle, tyle że chyba nikt nie ma sensownego planu, który pozwoliłby naprawić tę wadliwą część funkcjonowania państwa. PiS podobno naprawiał problem osiem lat i efekty są dalej opłakane. Właśnie dlatego niewielki błąd ministra Niedzielskiego wymagał natychmiastowej kary. Bo służba zdrowia źle działa i wokół tematu powinno być cicho, a kłótnia z jakimś lekarzem stała się po prostu głośna.

  Wymiana ministra Niedzielskiego na panią lekarkę mieszkającą w „białym domu” niczego nie poprawi. Będzie dużo gorzej. Mieszkanka „białego domu” jest znanym ogólnie sejmowym nierobem, a jej podejście do umierania pacjentów jest … do bólu szczere i pacjenci będą „zawsze umierali”. Hi, hi, hi… Ale za to teraz już na pewno odpowiednie służby przekopią ziemię pod Smoleńskiem na metr. Jestem przekonany, że Wielki Antoni Smoleński w osobie nowej pani minister zdrowia ma wielkie wsparcie i intelektualne porozumienie.

  Uparcie będę powtarzał, że ministrem zdrowia powinien być pacjent – nie lekarz. Nie wiem, dlaczego większość ludzi uważa inaczej, ale zdrowy rozsądek mi podpowiada, że interes pacjentów od każdej strony jest sprzeczny z interesem lekarzy.

  Piotr Tomski

    Grzyby idą na grzyby

  Tematem bardzo ciekawym i bardzo ważnym w 2023 roku stał się w Polsce prawdziwy problem dostępu do grzybów w lesie. Zbieractwo było sposobem na życie ludzkości, ale trochę czasu od tego minęło.

Photo by Egor Kamelev on Pexels.com

  Słyszałem, że PiS cofa nas w wielu obszarach funkcjonowania społeczeństwa do Średniowiecza. Teraz okazało się, że Wielki Guru z Żoliborza postanowił cofnąć nas o kilkadziesiąt tysiącleci w rozwoju społecznym. W sumie to przy biedzie inflacyjnej nie jest zły pomysł, zwłaszcza dla wiejskich emerytów, którzy lasy mają relatywnie blisko od domu.

Osobiście lubiłem zbieranie grzybów w dzieciństwie, kiedy jeździłem do miejscowości, w której urodził się mój ojciec, i stamtąd miałem kilka kroków do dużych obszarów leśnych z dużą ilością grzybów. Chodziłem godzinami w lesie i zbierałem. Ale to było w dzieciństwie. Dzisiaj wprawdzie daleko mam do lasu, ale i tak, wracając do Polski, o lesie i grzybach nawet nie pomyślę. Nie wiem, na kogo ten sentyment grzybowy może działać, ale na pewno wynika to dokładnie z badań pisowskich. Po prostu: grzyby idą na grzyby. Hi, hi, hi…

  PiS nie przebadał jednak sytuacji europejskich lasów. Stosowanie argumentu o zamknięciu lasów w Polsce miałoby sens wyłącznie w sytuacji zamknięcia lasów w Europie. A tak nie jest. Mieszkam w kraju skandynawskim i wiem, że tak nie jest, bo nie mam tu żadnych ograniczeń w wejściu do lasu, chyba że jest ogrodzony na czyimś polu. Hi, hi, hi… Niemcy nawet nie zamknęli lasów i tylko ograniczają ilość jednorazowo zebranych grzybów do dwóch kilogramów. No tak. Dwa kilogramy grzybów na osobę to mało, żeby przeżyć wyłącznie na grzybach, które wartości odżywczych mają tyle, co kot napłacze.

  Piotr Tomski

Kampania plucia

  Dosłownie opluwanie politycznego przeciwnika stało się faktem. Janusz Kowalski działa. Polska na pierwszym miejscu politycznego opluwania. Hi, hi, hi…

Nie zaczęła się jeszcze kampania wyborcza, a poziom agresji u przedstawicieli partii rządzącej wzrósł już ponad sferę werbalną i u jednego z czołowych działaczy w dość dziwny sposób w jamie ustnej połączył się ze śliną. Tak. Janusz Kowalski zaczął pluć. Pierwszymi ofiarami stali się przedstawiciele opozycyjnej Platformy, ale już po kilku dniach pan Kowalski intensywnie opluł demonstrantów z Agrounii. Niesamowite relacje telewizyjne z tych opluwań obejrzała cała Polska.

  Nasuwa się podstawowe pytanie: czy poseł Kowalski powinien być leczony? Niektórzy twierdzą nawet, że bardzo podobne objawy ma choroba zwana wścieklizną. Nie wiem i uważam, że każdy człowiek – w tym poseł Kowalski – zasługuje na opiekę medyczną i pomoc, dlatego nie potępiam posła. Społeczeństwo jednak ma swoje prawa i jednostka ma wobec niego obowiązki. Poseł Kowalski powinien poddać się badaniom i ocenie lekarzy, bo skutki jego działań mogą dotknąć wielu ludzi, zwłaszcza że już należałoby przebadać dużą liczbę potencjalnych ofiar, ponieważ takie ślinowe „bryzy” posła Kowalskiego, niczym oceaniczne sztormy, mogły mieć ogromny zasięg.

I jeszcze jeden wniosek z przypadku posła Kowalskiego. Należy wprowadzić obowiązkowe badania psychiatryczne dla kandydatów na posłów i nazwać ten przepis: Prawo Kowalskiego.

  Piotr Tomski

Zbyniu łaskawy

Rozpoczęcie procedury ułaskawieniowej przez Prokuratora Generalnego w momencie rozpoczynania kampanii wyborczej jest co najmniej podejrzane. Mnie kojarzy się to z amnestiami z epoki peerelu i własnoręcznym strzałem Zbynia w kolano z broni noszonej za paskiem, kiedy go walą młotkiem po głowie. Hi, hi, hi… Popularności Zbyniu na tym, moim zdaniem, nie zyska.

Najważniejsze w tej sprawie będzie jedno: chwila namysłu przeciętnego wyborcy. Ten „szary” obywatel musi po prostu zastanowić się nad sprawą i rzeczywistością, którą wytworzyła prokuratura ze Zbyniem na czele.

  Całkiem niedawno Zbyniu spowodował zmiany w kodeksie karnym, które zmuszają sędziów do skazywania przestępców na realną karę pozbawienia wolności, bo za rozbój akurat nie wolno jej zawiesić (rozbojem było właśnie zdaniem prokuratora i sądu działanie pani Mariki w przedmiotowej sprawie) czy ograniczyć w inny sposób. Można było zmienić kwalifikację czynu, ale nawet sama skazana nie chciała takiego zwrotu w sprawie i była dumna ze swojej nienawiści oraz napadu na tęczowego „zboka”. Sędzia nie miała żadnego wyjścia poza skazaniem na trzy lata pozbawienia wolności zgodnie z oczekiwaniami Zbynia i jego prokuratorów.

  Włączenie się do sprawy Ordo Iuris jest największym kuriozum. Zwolennicy karania za „przynależność do grona szyderców” chcą uwolnienia „dziesioniary”. Hi, hi, hi… Świat wywraca się do góry nogami. Dużo jest pracy przed normalnymi prawnikami w Polsce, żeby było normalnie.

  Piotr Tomski

Urojona rzeczywistość

  Kiedy odjechany dziadek z Żoliborza mówi o tym, że inni tworzą urojoną rzeczywistość, to nie może się dobrze skończyć dla dziadka. I ktoś powinien to dziadkowi wytłumaczyć. Najwyższy czas odejść na emeryturę.

Prezes w swoich urojeniach patrzy z miłością na Morawieckiego

  Zacznę od tego, że każda religia opiera się na urojeniach, z którymi nie da się dyskutować na poziomie rzeczywistości, zwłaszcza kiedy te urojenia z biegiem czasu zmieniają się i dostosowują do naukowych badań. Tak. W Polsce po dowartościowaniu urojeń religijnych można łatwo trafić do więzienia za tak zwaną obrazę uczuć urojonych.

  Urojona była też wspólnota europejska w postaci Unii Europejskiej. Wyimaginowana. LGBTQ to jest ideologia – w domyśle urojona, pozbawiona ludzi, „bo to nie ludzie”. Urojona ostatnio jest inflacja, bo tak faktycznie to ceny w Polsce spadają z tygodnia na tydzień. Hi, hi, hi…

  Jak żyć panie prezesie? Jak wyjść z tych urojeń? No właśnie. Panu prezesowi przecież na tych urojeniach zależy najbardziej. Kazał likwidować WSI, bo wojsko przestawione już w 2006 roku na zachodnie standardy było zbyt niebezpieczne dla starego, komuszego układu Kaczyńskich. Należało więc nasłać jednych na drugich, żeby nikt nie wiedział, co jest czarne, a co jest białe. W komisji zatrudniono nawet bezpośrednio rosyjskiego szpiega, żeby obieg informacji uprościć. Hi, hi, hi…

A teraz w telewizji pokazują „Reset”. I nazywają żółtodziobami polskich polityków, którzy razem z całym zachodnim światem zaufali Putinowi w 2008 roku. Wszyscy zatem byli ruskimi agentami, wyjąwszy ruskich agentów. Hi, hi, hi… Bo kto najgłośniej krzyczy: łapcie złodzieja?

  Piotr Tomski

Polskie polowanie na czarownice

  Kocham Polaków za to , że są. Jest to jedyna grupa ludzi we wszechświecie, do której czuję przynależność. Ale moje serce właśnie z tego powodu ostatnio pękło.

  Polacy kolejny raz pozwalają sprowadzić się do przedmiotu rozgrywek złych ludzi, co musi doprowadzić kolejny raz do upadku ojczyzny i tym razem do biologicznego końca narodu. Tak. Żydzi umierali przynajmniej metafizycznie. Hi, hi, hi… Polak może umierać metafizycznie wyłącznie jako „rydzykowy” katolik, który głęboko wierzy, że w całej historii Polski spalono trzy czarownice.

Photo by Fariborz MP on Pexels.com

PiS rozpoczęło polskie polowanie na czarownice w wydaniu najnowszym. Użyje do tego PiS najnowszych technologii preparowania dowodów i rzucania podejrzeń, co w zasadzie wystarczy, żeby zniszczyć każdego przeciwnika politycznego. PiS podburzy „rydzykowych” katolików do takiej nienawiści wobec obcych, że na drzewach zamiast liści będą wisieć imigranci, bo dzisiaj to są „złodzieje i komuniści”. PiS wyprowadzi nas z „niemieckiej” Unii Europejskiej, bo nie dostaliśmy naszych reparacji od radzieckiego pośrednika po II Wojnie Światowej, a w ogóle, to wszyscy dzisiejsi Niemcy są mordercami i służyliby w SS.

  Nie jestem w stanie powiedzieć, ilu ludzi wierzy w opowieść PiS, ale słupki poparcia w okolicy trzydziestu procent po prostu mnie przygnębiają. Po ujawnieniu wszystkich błędów i przestępstw PiS nie rozumiem tej grupy ludzi, która jeszcze jest gotowa głosować na partię Wielkiego Stratega z Żoliborza. No właśnie. Tego nie da się zrozumieć, to trzeba poczuć.

  Piotr Tomski

Ukraińska ofensywa i upadek Putina

  Różne doniesienia mediów oparte na różnych analizach różnych ekspertów są jednoznaczne: ofensywa Ukraińców rusza, a Putin jest skończony. I tak donoszą od kilku tygodni.

Photo by Mathias Reding on Pexels.com

  Powyższe doniesienia przeplatają się z informacjami o coraz lepszym uzbrojeniu Ukraińców, które trafia do nich z Zachodu. Rakiety, czołgi i wkrótce samoloty F-16 pozwolą ostatecznie pobić imperium zła.

  Czasem tylko przelecą przez media jakieś drobne zgrzyty na temat historycznych niejasności czy rzezi, wynikających z nazistowskiej proweniencji ukraińskich bohaterów, ale generalnie niezachwiany sojusz trwa. Czy Ukraina z takim wsparciem może w ogóle myśleć o porażce? Czy Polska może myśleć o porażce Ukrainy? No właśnie. Kiedy była mowa o tym, że w pierwszych dniach wojny politycy PiS byli przekonani co do ukraińskiej klęski, to podniósł się krzyk, a ja jestem pewien takich przekonań. I nawet dzisiaj wielu z nich dalej nie widzi szans na zwycięstwo Ukrainy.

  Informacyjny chaos na przykładzie Bachmutu nie daje nadziei, bo wiarygodność obu stron tej wojny jest niska i sprowadzona do propagandy. Rozumiem potrzeby wojennych tajemnic, ale nie ma z drugiej strony nic gorszego dla morale żołnierza od propagandowego oszustwa; wiemy to z naszej historii najlepiej. Skala zniszczeń ukraińskich miast i wsi jest tak duża, że największe zwycięstwo i tak będzie miało gorzki smak, co Polacy również wiedzą jako zwycięzcy w II Wojnie Światowej.  

  I najważniejsze: pomoc dla Ukrainy nie jest bezwarunkowa i darmowa. Ile przyjdzie zapłacić za nią po wojnie? Kto na tej pomocy najwięcej zyska? Dzisiaj ofensywa jeszcze nie ruszyła, a spory o „odbudowę” Ukrainy toczą się wszędzie.

  Piotr Tomski

Zjazd w Reykjaviku

  Zakończone dzisiaj dwudniowe spotkanie ponad czterdziestu przywódców krajów wchodzących w skład Rady Europy Islandczycy okrzyknęli historycznym wydarzeniem na miarę spotkania w 1986 roku Reagana z Gorbaczowem. I tu najśmieszniejsze: po obu tych spotkaniach Rosja miała przerąbane. Hi, hi, hi…

Miejsce spotkania – Harpa

  Teraz obawiam się poważnie, że Putin się wkurzy na Islandczyków i każe zrzucić tu w pierwszej kolejności jakąś bombkę atomową. Po co taki pryszcz na mapie ciągle wkracza z buciorami w historię rosyjskiego imperium? Do tego te dwa dni imprezowania kosztowały Islandię dwa miliardy koron. A ile było utrudnień i strachu na widok karabinów na ulicach, to tylko biedni Islandczycy wiedzą.

  Megalomania rządu islandzkiego, który wpędza społeczeństwo w coraz większe problemy finansowe, przechodzi już wszystkie granice. Rozumiem chęć promocji kraju i potrzebę rozwoju turystyki, ale najpierw trzeba umieć liczyć. Już w pandemii ratowali branżę turystyczną kosztem ogółu i doprowadzili do wielomiliardowego deficytu w kasie państwa. Teraz ratują budżet imprezką dla całej Europy. Drugi Titanic, którego żaden bóg nie pokona.

Najciekawsze było jednak coś innego. Hakerzy przez te dwa dni ośmieszyli islandzki rząd, parlament i firmę zarządzającą lotniskiem. Kraj, który jeszcze niedawno był w czołówce informatycznej świata, jest w Internecie dosłownie otwarty i przejrzysty. Strony wyżej wymienionych należały przez wiele godzin prawdopodobnie do obcych służb.

  A co ustalono na tym reykiawickim zjeździe? Prawa człowieka są święte! Rosję należy dokładnie rozliczyć za zbrodnie! Ukrainie należy pomagać! I tyle.

  Piotr Tomski

A na Islandii dalej feudalizm

Za fasadą wolnościowych i równościowych haseł na Islandii żyjemy w systemie feudalnym, w którym chroni się wyłącznie posiadaczy i rzuca ochłapy biedocie, żeby siedziała cicho. No i mamy prawdziwy problem społeczny.

Pod szyldem walki z inflacją Bank Centralny Islandii wywindował stopę referencyjną do siedmiu procent, co dało oprocentowanie kredytów hipotecznych w wysokości dziewięć procent i tym samym podniosło raty miesięczne tych kredytów o sto procent. Przy tym pojawiło się szereg zmian w sposobie udzielania kredytów, a efektem tego było wystąpienie prezesa Banku Centralnego, który powiedział, że młodzi ludzie muszą teraz dłużej mieszkać u rodziców i posiadaczami nie mogą zostać przed trzydziestką. Hi, hi, hi…

  Islandzkie firmy realizują rekordowe zyski, rekordowe marże na paliwach nikogo nie obchodzą, ceny mieszkań i czynsz przez ostatni rok wzrosły o kilkadziesiąt procent, natomiast wzrost wynagrodzeń o około siedem procent odbył się po wielkich bojach i przez rząd oraz prezesa Banku Centralnego został uznany za główną przyczynę inflacji na Islandii. Prezesi banków i największych spółek na Islandii dostali w ostatnim roku podwyżki około sześćdziesięciu procent, a ich podwładni nie mogli dostać siedmiu procent. Ale co tu porównywać menedżerów i posiadaczy do niewolniczej hołoty. Hi, hi, hi…

  Powoli zaczynają się strajki na Islandii. Niedługo będą strajkować pracownicy basenów, więc … zabrać Islandczykom basen, to jest zbrodnia. Coś będą musieli zrobić z tym fantem. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

O zabłąkanej rakiecie

  Pod Bydgoszczą w lesie sobie leżała zbłąkana rakieta. Podobno kilka miesięcy ten błogi stan spoczynku trwał, aż jakiś człowiek rakietę z niego wyrwał dość brutalnie – na koniu.

Photo by Edvin Richardson on Pexels.com

  Tragiczny obraz państwa polskiego, który wyłania się z tej sprawy, jest przerażający. Osobiście mnie to nie dotyczy, ale mam w Polsce rodzinę i znajomych, co przecież nie pozwala przejść obojętnie nad takim zagrożeniem dla obywateli państwa z „papieru i ekranów telewizji”. Niestety. ChD i kamieni kupa to zbyt poważne określenie dla Polski zarządzanej przez PiS.

  Zastanawiam się teraz, co było powodem takich głupich oświadczeń ministra Błaszczaka? Stwierdzenie własnej niewiedzy w takiej sprawie dyskwalifikuje go definitywnie. Generałowie twierdzą coś przeciwnego, ale jest luka w wojskowej dokumentacji, więc wszystko staje pod znakiem zapytania. Rakiety nie szukali, a zatem sprawę pokpili. Wszyscy zdyskwalifikowani.

Podobno przypadki decydują o historii. Gdyby Rosjanie mieli jakieś obawy przed atakiem na Polskę, to ten przypadkowy przelot rakiety nad połową Polski z całą pewnością ich ucieszył i rozwiał wszelkie wątpliwości. Polska jest otwarta. Można wrzucać do Polski wszystko i reakcji nie będzie. Może „Palaki” się zorientują, że wybuchła wojna, kiedy coś zniszczy pół Warszawy i rosyjskie czołgi staną na jej ulicach. Może. Bo rząd z Kaczyńskim na czele po kilku godzinach od ataku będzie z całą pewnością na Węgrzech. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski