Zrezygnuje czy go zrezygnują

  Poseł Kaczyński jest niepełnosprawny i musimy to sobie powiedzieć wprost.

  Ostatnia seria wystąpień posła Kaczyńskiego udowodniła bez wątpienia, że ten pan nie jest osobą w pełni władającą swoim umysłem. Jest jednak wożony po Polsce i stawiany przed mikrofonem w celach propagandowych. O co w tym chodzi? Realizacja celów propagandowych przez osobę niepełnosprawną chyba nie jest możliwa, a zatem chodzić musi o coś zupełnie innego. Ja obstawiam ośmieszenie i kompromitację. Hi, hi, hi…

  Niedołężny człowiek może się podobać jedynie podobnym do niego inwalidom. Ludzie zdrowi na umysłach i sprawni intelektualnie na pewno nie zagłosują na kogoś, kto nie panuje nad własnym ciałem, a co dopiero pomyśleć o panowaniu nad państwem. Młodzi ludzie do reszty znienawidzą politykę kreowaną przez takich leśnych dziadów i przestaną chodzić na wybory, co akurat może być korzystne dla partii rządzącej, ale ciągle to jest ryzykowna kalkulacja.

  Nie wiem, jakie są myśli ludzi w kierownictwie PiS. Mam nadzieję, że w ogóle ci ludzie nie zatracili całkowicie umiejętności myślenia samodzielnego. W każdym razie poseł Kaczyński może zostać za sprawą kolektywnej decyzji honorowym prezesem i już. W przypadku geja honor jest, prawdę mówiąc, kategorią bardzo umowną, ale czasy przecież się zmieniają i pojmowanie honoru trzeba dostosować do tych zmian. Nie będziemy się strzelać za darmo. Hi, hi, hi…  

  Piotr Tomski

Atak na GW w promocji

  Opublikowanie przez niby redakcję taśm z nielegalnego podsłuchu w innej redakcji jest z mojego punktu widzenia paskudnym chwytem poniżej pasa. Robią to ludzie PiS, więc ten chwyt jest w zasadzie normą i chyba ukochanym chwytem ich Wielkiego Guru z Żoliborza. Pegasus zadziałał.

Przyznam się na wstępie, że jestem subskrybentem Gazety Wyborczej w elektronicznej wersji dopiero od kilku miesięcy i jest to niewątpliwa zasługa PiS oraz mediów polskich, które w jakikolwiek sposób poddają się wpływom tej partii. Tak. Subskrybuję lub prenumeruję kilkanaście płatnych, polskich i islandzkich mediów, bo wychodzę z założenia, że darmowe informacje są – trawestując Yuvala Noaha Harariego – nic niewarte i służą wyłącznie wpływaniu autora na czytelnika. W tym kontekście nagrania ujawnione w TVP mnie budują i cieszę się z tego, że kilka miesięcy temu dokonałem słusznego wyboru.

  Wróciwszy do meritum sprawy, to redaktorzy Gazety Wyborczej kłócą się o pryncypia, a to jest dzisiaj wielka wartość. Dzisiaj, kiedy już sprzedaję moje słowa przelane na papier, tym bardziej znaczenie tych pryncypiów w relacji do pieniędzy rozumiem i szanuję różne podejście do nich. Tak zwane priorytety muszą się ułożyć w odpowiedniej kolejności, a ludzie muszą być w tej hierarchii na samym początku, tyle że ja lub inni piszący to też ludzie i zarabiać musimy. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Polityczne obliczenia to podobno nic

  Pojawił się pierwszy sondaż poparcia partii w Polsce, który przyniósł po wielu latach zmianę na pierwszym miejscu. Prowadzi w tym sondażu Platforma Obywatelska, natomiast PiS zajmuje drugie miejsce ze stratą jednego procenta, czyli stratą w granicach błędu statystycznego.

  Przypomniała mi się od razu piękna ilustracja przyczyn tego sondażowego zamieszania, która niedawno pokazana była w TVN. Inflacja. I podstawa polskiego obiadu.

  Co bym nie napisał, to w TVN pracują fachowcy, którzy wiedzą, na jakim punkcie Polacy są wrażliwi. Hi, hi, hi… Jesteśmy przecież w większości potomkami chłopów pańszczyźnianych, którzy swoje ostatnie lata spędzili na uprawie i spożywaniu kartofli. I to jest w naszych genach.

  Teraz przez chwilę będzie poważnie, bo Polacy pomyślą, że Tokarczuk się naczytałem i myślę już podobnie do niej. Otóż PiS przejął w 2015 roku władzę i ją utrzymał na drugą kadencję, bo nauczył Polaków liczyć. Nie było to liczenie polityczne. Chodziło o prawdziwą ekonomię. Jeśli władza zaczyna dbać o kieszeń szarego obywatela, to obywatel szybko to policzy. Polacy po prostu dostali pieniądze. Dostali. A teraz po siedmiu latach tracą Polacy pieniądze. Nauczeni liczenia równie szybko zmieniają obiekt swoich politycznych westchnień i idą tam, gdzie obiecują więcej – na przykład mniej wymagań od pracowników w krótszym tygodniu pracy.

  Od dawna pisałem, że PiS przewróci się o własne nogi. Inflacja, Kościół i telewizyjna propaganda w Polsce muszą doprowadzić do zmiany władzy, bo u nas historia zawsze kołem się toczy. Hi, hi, hi… Wieszać może nie będą, ale kogo trzeba pogonią.

  Piotr Tomski

Z Prywatnego przewodnika po Islandii

W Húsafell mieszczą się hotel i baza wypadowa na lodowiec Langjökull. Tubylcy mają tu bardzo dużo domków letniskowych, co świadczy o walorach miejsca i okolic. Z tej miejscowości do lodowca trzeba przejechać po szutrówkach kilkadziesiąt kilometrów. Można wykupić zbiorową wycieczkę odpowiednim pojazdem i również zbiorowo odwiedzić jeden z islandzkich „cudów”, czyli lodową jaskinię wewnątrz lodowca.

  Polecam mój przewodnik do nabycia w księgarni Muza.com.pl.

  Piotr Wódecki

Prywatny przewodnik po Islandii

  Oddaję w ręce Szanownych Czytelników moją wizję spotkania z Islandią w dużym skrócie, tak żeby każdy mógł przeczytać tę książkę podczas lotu na Islandię – na przykład z Polski – i obejrzeć opisane miejsca w ciągu kilku następnych dni, po czym wyjechać usatysfakcjonowanym. Hi, hi, hi… Albo pokochać tę wyspę i spędzić tu resztę życia.

  Przewodnik do nabycia w wersji papierowej w księgarni internetowej Muza.com.pl i w ebookach w: empik.pl, publio.pl, taniaksiazka.pl, ebookpoint.pl, swiatebookow.pl i in..

  Polecam.

  Piotr Wódecki

Putin w Iranie

  W polityce międzynarodowej są sygnały, które musi czytać cały świat. Takim właśnie sygnałem jest wizyta Putina w Iranie. Niby to jest drobna sprawa, ale pokazuje trwały podział, który utrzyma Rosję na powierzchni światowej polityki dzięki Iranowi, Chinom i Indiom.

  Chaos informacyjny na temat sytuacji w Rosji czy na temat samych działań wojennych w Ukrainie nie pozwala przeciętnemu użytkownikowi mediów na jednoznaczne stwierdzenie, że Rosja jest mocarstwem albo odwrotnie – że Rosja upada. Nieprzeciętny użytkownik mediów (taki nieuznany za idiotę przez panią Tokarczuk) widzi wpływy Rosji i Putina na cały świat Zachodu, dlatego uważnie patrzy na każde nowe wydarzenie, zwłaszcza przez filtr medialny w poszczególnych krajach czy agencjach informacyjnych. Hi, hi, hi… I wychodzi, że Rosja upada, ale jest mocarstwem.

  Pisałem już dawno temu, że Rosja zostanie ostatecznie stacją benzynową Chin, jeśli będzie prowadzić wojnę na jakimkolwiek poziomie z Zachodem. Mamy teraz w Iranie kontynuację tego stawania się stacja benzynową dla Azji, co zresztą tylko wzmacnia same Chiny. Pod auspicjami Chin zbiorą się ci „biedacy”, którzy czują się pokrzywdzeni przez Zachód. Nie wiem tylko, na ile oni liczą na chińską wspaniałomyślność, a na ile są zmuszeni innymi okolicznościami, które wykluczają ich obecność na Zachodzie. Fenomenem jest tam obecność Erdogana. Turek coś kombinuje, ale na pewno nie chodzi mu o ratowanie świata pszenicą ukraińską, jak podają niektóre przemądrzałe agencje. Hi, hi, hi…

  Zobaczymy wkrótce efekty tego spotkania, które może być jakimś przełomem. Mam nadzieję, bo ropa znowu drożeje i kolejne podwyżki na stacjach benzynowych Europy nie będą przyjemne.

  Piotr Wódecki

Ukraina tonie i co dalej

  Wojna na Ukrainie przestała interesować świat i nic na to nie poradzimy. Dlaczego zresztą świat miałby żyć ciągle jedną wojną? Przykra to jest okoliczność, ale życie nie składa się z samych przyjemności i radości. Poniżej mapa Ukrainy, której już nie ma i nie wiem, czy kiedykolwiek będzie.

Źródło: Wikipedia.pl

  Dokładnie takiego biegu wydarzeń oczekiwał Putin. Powoli, bo musiał minimalizować liczbę ofiar po stronie rosyjskiej, idzie do celu, którym jest zniszczenie całej Ukrainy. Czytałem niedawno, że wojna przeszła w fazę totalnego niszczenia kawałka po kawałku Ukrainy za pomocą masowego stosowania artylerii. No właśnie. Ten nagromadzony latami w Rosji arsenał trzeba było gdzieś wykorzystać. Można było robić ćwiczenia na poligonach, ale można było rozpocząć  wojnę na Ukrainie.

  Świat ma jeszcze jeden dobry powód do zapomnienia o tej wojnie. Takim powodem jest drożyzna. Dlaczego teraz miesiącami obywatele świata zachodniego mają przepłacać za paliwa, gaz czy produkty spożywcze? Świat musi zająć się własnymi problemami i rozwiązać je jak najszybciej. Rosja i Ukraina na pewno już nie będą w tych problemach na pierwszym miejscu.

  Polacy zostali więc z przysłowiową ręką w nocniku z problemem tej wojny i kilku milionów uchodźców. Ukraina tonie i Polska ma duże szanse tonąć razem z nią. Putin postara się za chwilę o konkretne podzielenie Polaków stosunkiem do Ukraińców, a ich z kolei podkręci na żądanie od Polaków zapewnienia im odpowiednich warunków do życia, bo wracać nie mają gdzie.

  Piotr Tomski  

Wakacje polskiego ministra

  Minister Czarnek od dzików z kukurydzy błysnął poradami wakacyjnymi, po których można ze śmiechu do nowego roku szkolnego nie doczekać. Otóż wakacje można spędzać u znajomych i mniej jeść, to będzie taniej. Hi, hi, hi…

  Sekta Kaczyńskiego nie ma już żadnych oporów przed bezczelnym wskazywaniem jako leku czegoś, co nie ma najmniejszego znaczenia w rozwiązywaniu problemów, bo jest tylko skutkiem braku odpowiednich działań rządzących i coraz powszechniejszej biedy w Polsce. Arogancki typ, który radzi zmniejszyć spożywanie posiłków, a sam wygląda jak ten przywoływany przez niego dobrze wypasiony dzik, to jest symbol upadku społeczeństwa obywatelskiego, symbol strachu o socjalne bezpieczeństwo tego społeczeństwa i symbol polskiej tragedii intelektualnej. Tak. Gdyby to społeczeństwo było obywatelskie i miało odwagę, a przede wszystkim myślało logicznie, to Czarnek jeździłby na dziku w polu kukurydzy i był widłami poganiany.

  Wakacje można też spędzić podczas budowania ziemianki w lesie u zaprzyjaźnionego leśnika, a w przerwach tej budowy można pozbierać chrust, żeby na zimę do tej ziemianki było gotowe ogrzewanie i oświetlenie. Proponuję więc panu ministrowi Czarnkowi szybkie przebranżowienie na budowlankę i będzie super. No i bliżej tych mądrych dzików będzie, co chyba jest dla niego najważniejsze. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Będzie nas ponad osiem miliardów

  ONZ szacuje, że jesienią ludzkość przekroczy magiczną liczbę ośmiu miliardów. Raport demograficzny jest dziełem wielkim i chwalebnym, ale dyskutować z nim jest działaniem co najmniej śmiesznym. Naukowcy w tym towarzystwie wzajemnej adoracji popełnili już tyle błędów, że średnio inteligentny człowiek nie powinien tracić czasu na takie dyskusje.

  Ważny jest zatem sam fakt, że ludzkość przekroczy te osiem miliardów i cieszmy się z tego, bo nie mamy pojęcia, co nas czeka. Niektórzy osobnicy przecież poważnie rozważają depopulację. Hi, hi, hi… Bo ludzie nie będą mieli co jeść. Bo ludzie ocieplają klimat. Bo ludzie zanieczyszczają środowisko naturalne. Bo ludzie zabetonują Ziemię. Bo ludzie się mordują. Pomysłów tym wrogom żywych ludzi nie brakuje.

  Czarnowidztwo jest tym bardziej nieuzasadnione, bo liczba ludności po przekroczeniu dziesięciu miliardów zacznie spadać, nie ma więc nawet zgodnie z tym raportem większego zagrożenia dla niekontrolowanego rozwoju ludzkości. Rozwój cywilizacji zachodniej i zachodnich wzorców w końcu do tej depopulacji doprowadzi również Hindusów; Chińczyków już doprowadził. Hi, hi, hi…

  Inne ograniczenia w egzystencji ludzi (braki surowców, braki żywności, epidemie) spowodują na pewno jeszcze większy problem w rozwoju i dlatego rozmnażajmy się na całego, tam gdzie możemy się rozmnażać i kiedy możemy. Resztę pomoże nam załatwić natura, bo bogowie to raczej oczekują od nas samych ofiar – w ludziach również. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Żegnaj złotówko kochana

  Jesteśmy na progu największego kryzysu ekonomicznego od upadku PRL-u i możemy już żegnać wszelkie nadzieje na normalność w Polsce w najbliższych latach. No i możemy spokojnie pożegnać złotówkę, która traci wartość w stosunku do innych walut tak szybko, jak szybko Polacy powinni tracić wiarę w polityków PiS. Hi, hi, hi…

  A tu trafiają się tacy, którzy dzisiaj twierdzą, że euro w Niemczech jest warte najwyżej trzy złote. Nie mam pojęcia, jak oni to liczą, ale jakoś do takich wyników doszli, skoro mówią to publicznie przed dość dużą grupą obywateli. Najśmieszniejsze w tym jest to, że ci słuchający obywatele biją za te wywody brawo i się cieszą z tak silnej złotówki. Hi, hi, hi…

  Dzisiaj złotówka spadła na rekordowo niski poziom w stosunku do dolara amerykańskiego i do mojej ukochanej korony islandzkiej również. Osobiście jestem w tym momencie „do tyłu” na inwestycji w Polsce sporo złotówek, ale ja straty miałem wkalkulowane w tę inwestycję. Co mają robić Polacy mieszkający w Polsce? Nigdy po 1989 roku nie było tak źle.

  Pomysły na poprawienie sytuacji są, ale rządzący nie chcą o nich nawet słyszeć, bo musieliby przy okazji przyznać, że błądzą. Ten ich upór w popełnianiu błędów jest tak skuteczny, że za chwilę inflacja przekroczy dwadzieścia procent, a złotówek już nikt nie będzie wymieniał. Wrócimy do PRL i przed Putinem otworzymy granice. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski