Wyborczy kabaret w nowej wersji

Jedno od wczorajszego wieczora jest pewne: Wielki Strateg z Żoliborza dostał klapsa od swoich. Hi, hi, hi … Teraz każdy może się śmiać z pomysłów posła Kaczyńskiego i pytać, czy na pewno uzgodnił je ostatecznie z posłem Gowinem. Hi, hi, hi …

Wczoraj przekonaliśmy się, że to poseł Gowin ma ostatnie, decydujące słowo w państwie polskim. Wielki Geniusz z Żoliborza nie docenił możliwości małej grupy posłów, którzy wykorzystali okoliczności i rzucili go na kolana. Okazało się, że PiS jest bardzo niepewną organizacją, a większość parlamentarna wisi na włosku. Przeczołgany poseł Kaczyński będzie musiał teraz bardzo uważać ze swoimi pomysłami, bo kolejne klapsy może dostać w każdej chwili, kiedy czegoś nie uzgodni z koalicjantami.

Kabaretowo zobaczyliśmy też wczoraj Sąd Najwyższy, który teraz ma wydać orzeczenie uzgodnione przez dwóch posłów. Hi, hi, hi … Takiego sądu w historii polski chyba jeszcze nie było. Wydawało mi się do wczoraj, że dyspozycyjne były sądy w czasach Stalina, ale oficjalne uzgadnianie decyzji Sądu Najwyższego na poziomie posłów koalicji rządzącej nawet w tamtych czasach nie miało miejsca, bo wszyscy dbali przynajmniej o pozory.

Mam nadzieję, że Polacy zrozumieli powagę sytuacji i wczoraj rozpoczął się ostateczny upadek PiS. Boję się tylko jednego: według nowych procedur wyborczych zawsze będzie wygrywał ten, kto liczy głosy. Czy dlatego Wielki Strateg z Żoliborza wykonał krok w tył?

Piotr Tomski

Z twarzy podobny do nikogo

Zmuszenie Polaków do poruszania się w przestrzeni publicznej w natwarznikach zwanych umownie maseczkami antywirusowymi jest zbrodnią przeciwko ludziom, nauce i rozsądkowi. Politycy w Polsce od początku epidemii podejmują dziwne decyzje i w konsekwencji muszą w jeszcze bardziej dziwny sposób wycofywać się z tych decyzji, dlatego wychodząc z rygorów zakazu wejścia do lasów musieli wprowadzić natwarzniki obowiązkowe dla wszystkich i wszędzie z wyjątkiem lasów. Hi, hi, hi …

Można spojrzeć też z drugiej strony na używanie natwarznika i cieszyć się, że stajemy się anonimowi, czyli jesteśmy z twarzy podobni do nikogo. Ta okoliczność z kolei znacznie poszerza zakres naszej wolności, bo za wiele czynów – nierozpoznani – możemy uniknąć odpowiedzialności. Hi, hi, hi … Natwarznik jako gwarant naszej wolności jest już do przyjęcia.

Myślę jednak, że intencje polskich polityków z wolnością Polaków nie mają wiele wspólnego. Ludzie przymusowo ubrani w natwarzniki mają w założeniu poczuć upokorzenie i strach, że surowe kary za brak natwarzników zabiorą im resztki środków do życia. Mają poczuć duszną siłę władzy nad nimi i zrozumieć, że władza zawsze ma rację, chociaż nawet w sprawie noszenia natwarzników władza zmieniała zdanie kabaretowo.

Chińczycy używali maseczek od dawna, a ja często śmiałem się z nich na Islandii, kiedy na turystycznym wyjeździe do kraju o wybitnie czystym powietrzu chronili się przed smogiem. Śmiałem się i mówiłem, że Chińczycy lubią chować się za natwarznikami i wtapiać w masę ludzką bez tożsamości oraz bez osobniczego wyglądu. Mam teraz Polaków w podobnym stanie i przeraża mnie myśl, że kiedyś będę musiał Polskę odwiedzić. Hi, hi, hi …

Piotr Tomski

Obywatelu wybierz się sam

Wybory prezydenckie przekonały mnie ostatecznie, że politykę polską jako dbanie o dobro wspólne można całkowicie usunąć, a na jej miejsce należy stworzyć od zera obywatelskie struktury zarządzania Polską. I to jest dopiero plan. Hi, hi, hi … Plan jest dobry, tyle że z jego realizacją trafiamy na półkę utopii, które pozostaną w sferze marzeń różnych szaleńców. Szaleńcami chyba nie chcemy być, a zatem … obywatelu nie wybieraj się sam. Hi, hi, hi …

Politycy jako niezbędny element przestrzeni publicznej muszą jednak podlegać kontroli społecznej i na pewno nie wystarczą do tego weryfikacje wyborcze, bo trafiamy w następną utopię – tym razem stworzoną przez samych polityków dla własnej wygody. Kiedyś już wspominałem o pomyśle stosowania prawa karnego w stosunku do obietnic wyborczych i dalej uważam, że dobrym sposobem jest rozliczenie niezrealizowanych obietnic wyborczych na gruncie oszustwa z wyłudzeniem głosu traktowanego podobnie do indywidualnego dobra każdego obywatela. Rozszerzenie kompetencji Trybunału Stanu i uproszczenie drogi do jego sądzenia rozwiązałyby wiele politycznych problemów. Wskazana tu byłaby możliwość sądzenia polityka przed Trybunałem Stanu na wniosek grupy na przykład tysiąca obywateli.

Kolejnym dobrym rozwiązaniem byłoby wybieranie w drodze powszechnych wyborów szefów wszystkich służb specjalnych (oczywiście po znacznym zredukowaniu ich liczby i skonsolidowaniu kompetencji) policji, prokuratury i sądów wszystkich szczebli. Kandydatów na szefów wyżej wymienionych instytucji mogliby zgłaszać ich pracownicy i także grupy obywateli, a wybór należałby do obywateli w normalnych wyborach po normalnej kampanii wyborczej.

Następnym rozwiązaniem powinno być zlikwidowanie możliwości ingerencji w zarządy państwowych spółek przez polityków. W tym przypadku może nie proponowałbym wyborów powszechnych, ale nadzór nad majątkiem społecznym powinny przejąć apolityczne służby z prokuraturą i sądami. Realizowanie interesu państwa w przypadku takich przedsiębiorstw jest na tyle jasnym pojęciem, że nikt nie musi specjalnie wybierać „wybitnych” menedżerów, a wystarczą uczciwi i przyzwoici fachowcy z patriotycznymi przekonaniami. Mam tylko nadzieję, że tacy ludzie jeszcze istnieją. Hi, hi, hi …

Rozmarzyłem się znowu, ale warto jest mieć marzenia, a przez te marzenia warto jest spojrzeć na wyborcze propozycje kandydatów w obecnych wyborach. Czy coś jest blisko tych marzeń? No właśnie. Hi, hi, hi …

Piotr Tomski

 

Napięcie rośnie

Zbliża się decydujące głosowanie w Sejmie nad zmianami w Kodeksie Wyborczym, które mają pozwolić na przeprowadzenie głosowania w formie korespondencyjnej przez pocztę wraz z zamkniętymi komisjami do liczenia głosów. Łowienie posłów do koalicji rządzącej dla uchwalenia tych zmian trwa podobno we wszystkich ugrupowaniach obecnych w parlamencie, a obietnice korupcyjne opiewają na grube miliony ze spółek Skarbu Państwa dla ewentualnych renegatów oraz ich rodzin. Hi, hi, hi … No i podobno Wielki Geniusz z Żoliborza nie ma większości w Sejmie. Hi, hi, hi …

Nie byłem nigdy zwolennikiem prywatyzacji państwowych przedsiębiorstw, bo zawsze widziałem w tym straty dla społeczeństwa, ale ostatnie lata rządów Platformy i zwłaszcza PiS przekonały mnie, że państwowe firmy nie mogą być zarządzane przez polityków, a zatem należy zmienić sposób zarządzania albo jednak sprywatyzować wszystko. Jako „narodowy socjalista” nigdy nie pogodzę się z prywatyzacją państwowych spółek, dlatego szukam skutecznego zarządzania majątkiem państwa, żeby miliony złotych nie wyciekały do kieszeni polityków lub ich bliskich, którzy niczego pożytecznego nie robią poza biciem politycznej piany.

W niewątpliwym kryzysie ekonomicznym przydałyby się obecnie oszczędności w państwowych firmach. Uważam, że priorytetem na dzisiaj jest opracowanie nowych, mniej kosztownych form zarządu państwowym majątkiem, które będą podobne do „służby cywilnej” w urzędach państwowych. Podstawowym warunkiem musi być to, że nie może trafiać do takich zarządów nikt, kto brał udział w działalności politycznej w ciągu, na przykład, pięciu lat przed ewentualnym zatrudnieniem w spółce państwowej.

Wszystko jest, oczywiście, względne, a ja mogę o powyższych zmianach tylko pomarzyć, bo czym miałby przekupywać zaprzańców Wielki Strateg z Żoliborza, jeśli straciłby kontrolę nad majątkiem państwowym. Myślę jednak, że w przyszłych wyborach parlamentarnych o tym „spółkowym” napięciu przedwyborczym należy pamiętać i skłonić polityków do odpowiednich deklaracji oraz ustawowych rozwiązań.

Piotr Tomski

 

 

Obiecywać każdy może panie Duda

Konwencja wyborcza urzędującego prezydenta jest może wielkim wydarzeniem, ale dla mnie od kilku lat ten prezydent jest nie do zaakceptowania. Niestety. Nie oglądałem tej konwencji i nie zamierzam weryfikować ocen moich znajomych, na których opieram moją wiedzę na temat wywodów pana prezydenta. Aha, jeszcze opieram się na krytyce wystąpienia pana prezydenta napisanej przez panią Turczynowicz-Kieryłło na Twitterze.

Podwyższenie kwoty zasiłku dla bezrobotnych jest chyba obowiązkiem państwa polskiego bez ingerencji prezydenta, bo dotychczasowa kwota wypłacana zresztą przez trzy miesiące jest żenująco niska. Podobnie jest z innymi ograniczeniami prawa do otrzymywania zasiłku, które do współczesnego świata nie przystają. No cóż! Polska nie leży w Afryce, chyba że coś przegapiłem i przenieśli. Hi, hi, hi …

Z drugiej strony pojawiła się natychmiast po wystąpieniu prezydenta fala krytyki ze strony przedsiębiorców, którzy otrzymali od państwa znikomą pomoc w zasadzie dotyczącą redukcji ponoszonych kosztów, a pracownicy mają otrzymać relatywnie duże zasiłki kryzysowe. Pomoc dla przedsiębiorców jest przy tym związana z ciągłym ponoszeniem kosztów przez przedsiębiorców przy braku perspektyw na zyski, natomiast pracownicy na bezrobociu bez wysiłku mieliby dostać łącznie więcej niż dzisiejsza pensja minimalna. Nie wiem, czy to jest sprawiedliwe? Należałoby może pomóc w nieco inny sposób również przedsiębiorcom? O tym jednak pan prezydent nie wspominał.

Prezydent podobno powiedział, że spełnił obietnice wyborcze z poprzedniej kampanii. Bezczelność. Podobnie bezczelnie jest zresztą z powtarzaniem o programie „500+”, który zwalczył biedę w Polsce. Tak. Zwalczył. Po co w takim razie wypłaca się pieniądze z tego programu ludziom, którzy biedni nie są, a i dzieci rodzi się w Polsce z każdym rokiem mniej. Program jest do dużej weryfikacji. Trzynaste emerytury zamiast podwyżek emerytur też nie są normalne, zwłaszcza że są wypłacane w okresie wyborczym. Prezydent nie ma udziału w socjalnych przedsięwzięciach partii rządzącej i jego bajdurzenie przez dwie godziny tego nie zmieni, bo też nie zmienił na przykład śmiesznie niskiej kwoty wolnej od podatku dla Polaków. A obiecywał. Hi, hi, hi …

Piotr Tomski

Zdrajcy po prostu zdradzają

Dziwię się ludziom, którzy zatrudniają zdrajców. Aha, najpierw muszę zdefiniować pojęcie: zdrajca. Otóż zdrajca, moim zdaniem, to jest osoba należąca do jakiejś grupy, która potajemnie zacznie działać przeciwko tej grupie i przejdzie de facto do innej – najczęściej wrogiej grupy. Prosta to jest definicja. Zdrajcy po prostu zdradzają i chyba nigdy nie można mieć pewności, czy zdradzają raz, dwa razy czy może częściej. Hi, hi, hi …

Wielki Strateg z Żoliborza uwielbia zdrajców. Jeśli przyjrzeć się bliżej różnym osobom w otoczeniu posła Kaczyńskiego, to zobaczymy wielu zdrajców. Duda zdradził ziobrystów. Morawiecki zdradził platformersów. Gowin zdradził platformersów. Ziobro zdradził pisowców. Sam poseł Kaczyński zdradził kiedyś Wałęsę. Hi, hi, hi … Dlatego chyba padło na pana Zaradkiewicza przy wyborze tymczasowego prezesa Sądu Najwyższego. Zaradkiewicz zdradził demonstracyjnie stary skład Trybunału Konstytucyjnego i szybko rozpoczął służbę u nowych panów.

Wielki Geniusz z Żoliborza jednak nie bierze pod uwagę wielokrotności zdrady i zakłada, że zdrajcy będą mu wiernie służyć. Naiwne założenie! Pan Zaradkiewicz za odpowiednie stanowisko w europejskim wymiarze sprawiedliwości zapewne w pięć minut zmieniłby front wobec PiS i nie wiadomo zresztą, czy za chwilę tego nie zrobi. Temporalny charakter obecnej funkcji pana Zaradkiewicza na pewno nie zaspokaja jego ambicji i może jedynie podrażnić jego ego, które nie zniesie właściwego wyboru Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego.

Słyszałem nawet o ginących aktach w Sądzie Najwyższym, co podobno w jakiś dziwny sposób dotknęło pana Zaradkiewicza. Byłem kiedyś świadkiem wynoszenia sądowych akt przez sędziego z sądu powszechnego, żeby „zająć się nimi” poza sądem, nie zaskoczy zatem mnie nic, co mogą zrobić obecnie ludzie związani z sądami po obu stronach sporu, ale jedno jest pewne: zwykły obywatel nie ma tam czego szukać.

Piotr Tomski

Oprawcom naszych głosów mówimy stanowcze nie

Zgłosiłem się do spisu wyborców za granicą i teraz mam wyrzuty sumienia, bo wszyscy cywilizowani ludzie w polskiej polityce nawołują do bojkotu tych wyborów. Hi, hi, hi …

Nie było jeszcze takiego cyrku wyborczego w historii nowożytnej. Do wyznaczonego terminu wyborów mamy tydzień i kilka dni, a nie wiemy nawet, jak będziemy głosować. Gorzej! Obywatel polski przebywający za granicą nie ma jeszcze informacji, czy w ogóle będzie mógł wziąć udział w głosowaniu. Czy w takiej sytuacji ktoś przypadkiem nie zawłaszczy głosów obywateli przebywających za granicą, którzy kiedyś mieli w Polsce miejsce zameldowania i figurują w bazie PESEL? Czy ktoś teoretycznie nie wyśle pakietu wyborczego pod ostatni adres zameldowania w Polsce i praktycznie nie odda głosu za obywatela przebywającego za granicą? Nie wiem. Wiem za to, że czynownicy partii rządzącej są zdolni do działań strasznych, a zatem powtórzę: oprawcom naszych głosów mówimy stanowcze nie. Hi, hi, hi …

Ekonomiczna sytuacja Polaków powoli staje się tragiczna i już nikt nie jest w stanie tego ukryć, zamieść pod dywan czy zagadać telewizyjnym przekazem o rządowej pomocy dla potrzebujących. Początek maja będzie prawdopodobnie kolejnym etapem na drodze redukcji zatrudnienia i likwidacji firm, które nie wytrzymały przestoju, bo rząd nie podejmuje ryzykownych decyzji przed wyborami i nie chce się przyznać do nadgorliwości w ograniczeniach społeczeństwa i gospodarki. Brak środków do życia dotknie kolejnych obywateli. W zaistniałej sytuacji nie uwierzę już, że prezydent może mieć większość normalnie oddanych głosów, chyba że normalni obywatele nie pójdą na wybory. Hi, hi, hi …

Piotr Tomski

Nadszedł chyba czas ostatecznych deklaracji w polityce

Poseł Gowin musi chyba podjąć ostateczną decyzję, po której stronie politycznej mocy stoi. Wiem, że poseł Gowin kocha tę niepewność, ale już dłużej się nie da przekonywać Polaków do „dziewictwa po ostrym seksie przed kamerami porno filmowców”. Hi, hi, hi …

Długo nie doceniałem pragmatyzmu Polaków, ale udowodniły mi moją pomyłkę polityczną wyniki ostatnich wyborów do parlamentu. Polacy zagłosowali na PiS, bo PiS im cokolwiek dawał, natomiast inne rządy głównie obiecywały i zmieniały obietnice po wyborczych zwycięstwach. W praktyce zatem PiS jest o wiele lepszy od innych. Możemy sobie dorabiać ideały do tłumaczenia poparcia dla PiS, ale chyba nie ma tu znaczenia nic innego – nawet komentarze Wielkiego Stratega z Żoliborza o łączeniu pojęć Polska i Kościół. Pragmatyzm. Pięćset plus i trzynaste emerytury.

Wobec powyższego wszyscy politycy opozycji są na pozycjach przegranych. Niestety, zagrożenia związane z epidemią tylko wzmacniają myślenie Polaków o „dawaniu” przez pisowski rząd, bo przecież inni tylko obiecują. Doświadczenia z ostatnich trzydziestu lat robią w tym przypadku swoje. Opozycja przegra teraz wybory prezydenckie, chyba że PiS się rozpadnie pod wpływem wewnętrznych problemów poruszonych na wstępie w związku z „dziewictwem” posła Gowina. No właśnie. Ile jeszcze takich „dziewic” biega po korytarzach sejmowych? Hi, hi, hi …

Jest jeszcze drugi powód, który może PiS pozbawić władzy. Czas. Upływający czas trwania epidemii. Najpierw PiS przegra ewentualne, odłożone wybory prezydenckie, a później przegra wybory do parlamentu. Czas pokaże bowiem Polakom, że „dawanie” to są tak naprawdę ochłapy z pańskiego stołu, a niekompetencja polityków PiS zablokowała prawdziwą walkę z ekonomicznymi skutkami epidemii.

A może tym razem nie doceniam naiwności Polaków? Hi, hi, hi … PiS będzie wtedy rządził do końca świata i jeden dzień dłużej.

Piotr Tomski

 

 

Susza na pewno nie pomoże

Tragiczne skutki epidemii koronawirusa jeszcze nie pokazały się w całości, a już w Polsce zaczyna się gigantyczna susza, która może dobić wiele gospodarstw rolnych i wygenerować prawdziwą karuzelę cen żywności. Kiedyś mówiło się, że nieszczęścia chodzą parami.

Tempo pomocy udzielanej przez polski rząd jest takie, że nie rozpatrzono jeszcze wniosków o pomoc złożonych na początku epidemii, a słyszałem nawet o rolnikach, którzy nie dostali przyznanego wsparcia w związku ze stratami spowodowanymi klęską suszy w roku ubiegłym. Za to w 2019 roku w wyborach do parlamentu europejskiego partia rządząca obiecała program „krowa+”, z którego skorzystało pewnie … całe mnóstwo rolników. Hi, hi, hi …

Od kilkudziesięciu lat jest jasne dla naukowców, że w Polsce konieczne jest budowanie zbiorników retencyjnych na głównych polskich rzekach, które mogłyby gromadzić wodę. Ktoś podawał ciekawą proporcję w Polsce i Hiszpanii, gdzie problemy z wodą są duże. Otóż Hiszpanie zatrzymują między innymi w zbiornikach retencyjnych około czterdziestu procent spływającej rzekami wody, natomiast w Polsce zatrzymuje się około sześciu procent. Czy władze polskie włączą wreszcie myślenie? Czy dalej zamiast zbiorników retencyjnych będą budować na przykład przekop mierzei?

Z oficjalnych danych statystycznych wynika, że władze polskie przeznaczają z każdym rokiem coraz mniej pieniędzy na gospodarkę wodną. Były powodzie w Polsce, teraz cyklicznie przychodzą susze. Ogólne zmiany klimatyczne spowodowały również w Polsce duże wahania poziomu wody i tylko działania na poziomie państwowym mogą pomóc.

Piotr Tomski

Najszybsze śledztwo w historii polskiej prokuratury

Dzisiaj padł rekord w szybkości umorzenia śledztwa w Polsce. Trzy godziny! Jestem pod wrażeniem możliwości prawnych PiS. Hi, hi, hi …

Ośmieszanie państwa polskiego i jego organów jest chyba największym osiągnięciem posła Kaczyńskiego. To już nie jest nawet upokorzenie funkcjonariuszy publicznych, to jest zrobienie z nich klaunów, pajaców i klakierów jednocześnie.

Nie wiem, do czego jeszcze są zdolni prokuratorzy służący ślepo partii rządzącej, ale mnie za wszystko wystarczy wszczęcie śledztwa przez jednego z prokuratorów i następnie umorzenie tego śledztwa po trzech godzinach przez innego, wymienionego specjalnie do tego umorzenia, bo śledztwo dotyczyło problemów wyborczych. Jeśli tak wygląda praworządność, to poseł Kaczyński jest już zapewne biskupem nowego, polskiego kościoła katolickiego, który już nie podlega pod papieża w Rzymie. Można już wszystko. Hi, hi, hi …

Najgorsze w tej sytuacji jest ślepe posłuszeństwo, które prowadzi do takich absurdalnych poczynań poważnych z założenia instytucji państwowych. Nie liczą się fakty, nie mają znaczenia logiczne analizy i nie istnieje coś takiego jak zdrowy rozsądek. Chodzi wyłącznie o wykonanie poleceń rządzących lub przypodobanie się rządzącym, za co otrzymuje się szybkie nagrody, awans i … poklepanie po plecach na pisowskich salonach przy fleszach pisowskich mediów.

W takim stanie ślepej służby znalazła się najpierw polska policja, później polska prokuratura i chyba też polskie wojsko. Wkrótce w ten ślepy przedział wejdą sądy, bo zgodnie z ostatnimi wypowiedziami prezes Gersdorf już nawet im skończyły się narzędzia do oporu. A poza służbą jest bieda i brak perspektyw, bo wolny rynek po epidemii jest rynkiem bezrobotnych. Hi, hi, hi …

Piotr Tomski