Nie chcemy ciągle widzieć klęski gospodarczej

  Niedawno w ramach rekreacji pojechaliśmy na wycieczkę wokół Keflaviku i zobaczyłem stojące bez tablic rejestracyjnych setki samochodów z wypożyczalni wokół lotniska. Nie ma szans na uruchomienie tych samochodów, a za rok ten sprzęt będzie nadawał się na złom. Dla branży turystycznej na Islandii to nie jest już kryzys, to jest klęska. Puste hotele, stojące autokary i niewielki ruch w większości restauracji oraz bezruch w dziesiątkach sklepów z pamiątkami dopełniają obraz upadku.

  Podobno pięćdziesiąt tysięcy ludzi zostało bezrobotnymi od początku epidemii do końca kwietnia, natomiast do końca maja statystyka może być jeszcze gorsza, mimo że branże poza turystyką funkcjonują właściwie normalnie. Ryby w każdym razie się łowi i aluminium się produkuje. Hi, hi, hi … No i nastroje społeczne właściwie nie są złe, bo epidemia zabrała na Islandii dziesięć osób, ale nikt głośno nie chce mówić o spadku PKB czy właśnie upadku turystyki. To zawieszenie i oczekiwanie jest stanem nadziei, ale też wiary w rządzących polityków, którzy odwrotnie od polskich polityków nie są aktywni w mediach, natomiast autentycznie pracują nad sposobami wyjścia z tej klęski.

  Wiara czyni cuda, jak mówi klasyk, tyle że w Polsce już chyba nawet rząd nie wierzy w swoje deklaracje.

  Piotr Tomski

Twój pedofil jest lepszy od mojego

  Doszło w telewizji rządowej do licytacji na wartość prezentowanych przypadków pedofilii z filmem braci Sekielskich. Zdarzenie żenujące i przykre, bo problem jest ogromny i nie powinien mieć barw politycznych, a właśnie polityczna telewizja w takie barwy pedofilię ubrała kolejny raz.

  Przyzwoici ludzie mają obowiązek wziąć udział w rozwiązywaniu problemu pedofilii. Nikt nie ma prawa powiedzieć, że ten problem go nie dotyczy, bo w mniejszym lub większym zakresie większość Polaków płaciła na różne czynności w Kościele katolickim i większość Polaków finansuje celebrytów czy artystów poprzez oglądanie ich lub kupowanie ich produktów artystycznych. Niestety, skala działalności i wzajemnych uwikłań tych złych ludzi jest przerażająca.

  Przerażające są również fakty prezentowane w obu filmach, które dotyczą działalności prokuratur. Prokuratury są wspólnym elementem obu filmów. Po roku od emisji pierwszego filmu braci Sekielskich prokuratorzy zrobili postępy w pracy, bo dowiadujemy się o ich pomocy informacyjnej dla Kościoła, czyli dowiadujemy się o przekazywaniu materiałów z postępowań sprawcom i ich instytucjonalnym współpracownikom. W filmie redaktora Latkowskiego jest podobnie i słyszymy, że prokuratorzy nie stosują nawet aresztu wobec biznesmenów podejrzanych o pedofilię i gwałty, natomiast policja ochrania ich biznesy.

  Kilka lat temu była ogromna afera pedofilska na Wyspach Brytyjskich, w której udział wzięli również celebryci i którą również tuszowały służby państwowe. Polska zatem nie jest wyjątkowa w skali świata, ale Polacy muszą otrząsnąć się z kościelnej ciemnoty i ślepej fascynacji światem mediów. Polacy muszą rozsądnie i otwarcie mówić o każdym pedofilu, a przede wszystkim żądać publicznie wyjaśnień każdej sprawy.

  Na Islandii również istnieje pedofilia, ale tutaj nawet rządy upadają, kiedy ktoś nieostrożnie udzieli wsparcia pedofilowi. Hi, hi, hi … Poprzedni rząd upadł, bo ojciec ówczesnego premiera nieświadomie poręczył za pedofila, który odbył karę i chciał wrócić do normalnego życia po kilku latach „pozbawienia honoru”. No właśnie. A niektórzy twierdzą, że Islandia jest krainą zdemoralizowaną do szpiku kości. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski

Zaskoczenie w obozie władzy

Pewien redaktor z telewizji rządowej napisał gdzieś na portalu tej telewizji, że prezydent Duda po prostu przegra wybory, jeśli rządzący się nie ogarną i nie znajdą odpowiedniej koncepcji na nowe otwarcie kampanii. No cóż! Prorok jakiś to jest. Oni już niczego nie są w stanie znaleźć. Oni już niczego nie widzą po ostrym cieniu mgły. Hi, hi, hi …

W obozie władzy znowu pojawiła się ta początkowa pewność, że prezydent Duda nie wygra tych wyborów. Kampania opierała się o wartość władzy samej w sobie dzięki zastraszeniu epidemią, ale ile można się bać o socjalne bezpieczeństwo, skoro i tak tego bezpieczeństwa już nie ma, a raczej Polacy muszą go szukać poza granicami Polski. Dziwne zaskoczenie w obozie władzy mamy, chociaż większość obserwatorów sceny politycznej w Polsce mówiła o spadku poparcia dla PiS w miarę upływu czasu epidemicznego.

Winnego za ten stan rzeczy w obozie władzy nawet nie trzeba szukać, bo jest poseł Gowin. Hi, hi, hi … Z punktu widzenia przeciętnego członka Zjednoczonej Prawicy ta wina jest bezsporna, a kara za tę zbrodnię powinna być tylko jedna. Niestety. Moim zdaniem Gowin chyba stracił orientacje w sytuacji i się pogubił w planach, bo nie sądzę, żeby intencjonalnie doprowadził do porażki Dudy. Nie wiem zapewne wszystkiego, ale ambicje tego polityka już kilka razy doprowadziły go do ogromnych błędów. Tak. A kara będzie jedna. Hi, hi, hi … Pan Zbyszek – minister – już nad karą pracuje.

Wspomniany redaktor z telewizji zawsze mnie śmieszył, ale tym tekstem pokazał, że potrafi jeszcze pomyśleć i alarmować. Większość funkcjonariuszy medialnych przyklepuje bzdury powtarzane przez polityków PiS i toczy się razem z nimi w przepaść. Mam nadzieję, że pan redaktor u swoich nie jest w ogóle czytany. Hi, hi, hi … Swoją drogą to Wielki Strateg z Żoliborza nie odpuszcza takich krytycznych tekstów w mediach rządowych, chyba że dał na nie wcześniej zgodę, licząc na opamiętanie swoich poddanych.

Piotr Tomski

Wojna z PiS na wielu frontach

Rywalizacja w wyborach prezydenckich zamieniła się pod koniec poprzedniego tygodnia w wielofrontową wojnę z PiS, którą prowadzi już chyba razem reszta Polaków. Hi, hi, hi … Zapewne o to chodziło wszystkim, a wyznawczyni miłości w polityce musiała zrezygnować z kandydowania w wyborach, bo psuła zakres wojny.

Otwarcie nowego frontu wojny na szeroko pojętym odcinku kultury masowej jest dla PiS bardzo niebezpieczne, zwłaszcza że zbiegło się z ponownym objawieniem pieszczocha ludzi masowej kultury na horyzoncie wyborczym, czyli wystartował z hukiem pan Trzaskowski. Hi, hi, hi … Nie wiem, czy Platformę stać na tak szerokie wpływy, ale widzę w tym zbiegu okoliczności coś podejrzanego.

Druga odsłona potwornego filmu braci Sekielskich o pedofilii w Kościele katolickim odgrzała problem, który PiS obiecywał dokładnie zbadać, a okazało się po roku, że prokuratura wspiera informacyjnie władze kościelne poprzez udostępnianie im materiałów z postępowań karnych. To już nie są żarty. To jest współudział w tuszowaniu przestępstw, bo nikt nie wie, do czego hierarchowie kościelni wykorzystują wiedzę z postepowań, natomiast z filmu wiemy, że kryją pedofilów, chowają ich po zakonach lub szpitalnych kaplicach i zmieniają im parafie. Wojna religijna z PiS jest nieunikniona, ponieważ to po pierwszym filmie braci Sekielskich rok temu Wielki Strateg z Żoliborza powiedział, że Kościół katolicki to jest Polska.

Korupcyjne wątki w PiS stają się coraz głośniejsze, a zmiany prawne związane ze specjalną ustawą epidemiczną zwalniają polityków PiS z odpowiedzialności karnej za przekręty przy zakupach sprzętu medycznego. Bohaterowie walki z epidemią powoli okazują się zwykłymi oszustami i naciągaczami, którzy zarobili miliony na dotacjach, zakupach bezprzetargowych i dostawie towarów bez odpowiednich atestów.

Teraz już tylko patrzeć, jak przyjdzie moment, w którym na tej wielofrontowej wojnie padną pierwsze strzały z karabinów. Żadna ze stron nie wytrzyma długo tego napięcia, a poziom wzajemnej nienawiści staje się autentyczny – przynajmniej w społeczeństwie.

Piotr Tomski

Rafał i co dalej

Decyzja Platformy Obywatelskiej o wystawieniu nowego kandydata w osobie Rafała Trzaskowskiego jest krzykiem rozpaczy partii jeszcze niedawno rządzącej. No cóż! Zakładam, że może w drugiej turze wyborów prezydenckich będę musiał głosować na tego pana. Tfu! Hi, hi, hi … Z zaciśniętymi zębami, z drżącymi dłoniami i z rozkołatanym sercem oddam głos na każdego, kto nie jest Andrzejem Dudą.

Ideowość kandydata Trzaskowskiego jest bez wątpienia zerowa, tyle że ideowość pozostałych kandydatów jest na poziomie podobnym, może wyjąwszy kandydata Bosaka z jego narodowym zacięciem. Wobec powyższego będzie się liczyła wyłącznie kreacja medialna kandydata, a to z kolei stawia kandydata Trzaskowskiego bez wątpienia w czołówce wyścigu. Trzaskowski już w wyborach warszawskich pokazał, jak potrafi w mediach zamieszać. Moim zdaniem, pozostali kandydaci już mogą się bać.

Jest jednak jeszcze druga możliwość w związku z upadkiem notowań pani Kidawy-Błońskiej, którą musimy brać pod uwagę. Myślę mianowicie o trwałym rozproszeniu elektoratu KO na kandydata Hołownię i kandydata Kosiniaka-Kamysza. W takiej sytuacji i Salomon z pustego nie naleje. Będzie koniec kandydata Trzaskowskiego. Zobaczymy.

Mam też małą nadzieję w nowym układzie na zjednoczenie całej opozycji wokół jednego, najsilniejszego kandydata, którym może zostać już niedługo śliczny Rafał. Po co czekać na drugą turę, kiedy można wypunktować Dudę w pierwszej.

Przykro mi jest tylko z jednego powodu: Pan Trzaskowski mnie zablokował na Twitterze, chociaż nie wymieniliśmy ze sobą ani jednego zdania. Hi, hi, hi … Jeśli tak się traktuje ludzi o innych przekonaniach politycznych, to niczego dobrego to nie wróży. Rozumiem blokadę mojej skromnej osoby przez posła Tarczyńskiego, po którym niczego mądrego się nie spodziewam, ale unikanie sporów przez wydawałoby się otwartych i rozsądnych ludzi typu Radosław Sikorski czy Tomasz Lis jest dziwne. Hi, hi, hi … No właśnie. Rozsądnych? Otwartych?

Piotr Tomski

Poważna zamiana niepoważnych kandydatów

Dzisiaj dowiedzieliśmy się nagle, że Platforma Obywatelska znana ostatnio jako KO wymieni kandydata w wyborach prezydenckich. Szok! Hi, hi, hi … Napiszę tak: lepiej jest zrobić coś późno niż wcale. Żartowałem, oczywiście, z tym szokiem i z tym lepiej.

Ująwszy rzecz nieco poważniej, to kandydatka KO w wyścigu do pałacu prezydenckiego nie była dobrym „prawyborem” koalicji. Nikt nawet nie musiał się wysilać, żeby w sondażach wyborczych zeszła na koniec liczącej się stawki, a powiedzmy sobie szczerze, że wśród kandydatów jakichś specjalnych asów nie ma. Rozumiem, że wyborcy KO byli zwolennikami bojkotu dotychczasowych wyborów, ale poziom poparcia rzędu dwóch procent był żenującą klęską.

Kandydat Nowej Lewicy również powinien być wymieniony. Robert Biedroń jest kandydatem, do którego polskie społeczeństwo jeszcze nie dojrzało. Hi, hi, hi … Pojawiła się okazja i kandydat powinien zaspokoić polską niedojrzałość obyczajową, a pod względem ideowym dobrych ludzi na lewicy przecież nie brakuje. Weźmy takiego pana Zandberga. Prawdziwy to jest komunista i stare pokolenie peerelowskich działaczy obudzi na pewno. Hi, hi, hi … Może i pół elektoratu PiS wróci do lewicy. Hi, hi, hi …

Miało być poważnie, ale sytuacja nie skłania do powagi, bo po „ostrym cieniu mgły” także kandydat PiS powinien być wymieniony. Śmieją się z niego już wszyscy, chociaż nie wszyscy robią to oficjalnie ze strachu przed karzącą ręką Wielkiego Stratega z Żoliborza. Hi, hi, hi … Może Wielka Beata powinna wrócić do gry i stanąć do rywalizacji?

Piotr Tomski

 

Wyborczej farsy ciąg dalszy niestety.

Sejm przyjął nowe przepisy do Kodeksu Wyborczego i teraz z zapartym tchem czekamy na decyzję Senatu. Hi, hi, hi … Kampania wyborcza prawdopodobnie będzie teraz bardziej przypominała prawdziwą kampanię, ale jest ciągle wiele furtek w tych przepisach, którymi partia rządząca będzie chciała wprowadzić na urząd swojego kandydata. Niestety.

Sondaże co prawda wróciły już na ziemię i pan Duda nie wygrywa w nich w pierwszej turze, a zatem nie wiem, czy w ogóle może te wybory wygrać? Po tylu wpadkach partii rządzącej w ostatnich tygodniach jej kandydat na jakikolwiek urząd nie powinien mieć nawet śladowego poparcia społecznego, a kandydat na prezydenta powinien być obśmiewany przez wszystkie media. Ogromne środki finansowe na propagandę pisowską jednak wypaczają obraz polskiej polityki i poparcia społecznego do pewnego stopnia również. Niestety. Hi, hi, hi …

W PiS liczą teraz na efekt zadowolenia Polaków z przetrwania okresu ograniczeń epidemicznych i euforii po wyjściu z domów. Mają nadzieję, że ludzie nie będą masowo protestować, bo przecież PiS jest taki dobry i daje „500+” i „jarkowe” dał całkiem niedawno. Hi, hi, hi … No właśnie. Z „jarkowym” może się okazać, że ludzie już zapomną, a protesty będą, bo rządowa pomoc w tym kryzysie koronawirusowym jest zbyt mała. Farsy ciąg dalszy nie pomoże. Niestety. Hi, hi, hi …

Piotr Tomski

Rocznice polskiej słabości

12 maja 1926 roku rozpoczął się tak zwany przewrót majowy, który polegał na przejęciu władzy w Polsce przez naczelnika Piłsudskiego. Słabość systemu demokratycznego w młodym, polskim państwie posłużyła do stworzenia systemu autorytarnego pod „zarządem sanacyjnym”. Tak. Uzdrowienie może powiodłoby się tym panom, ale pacjent tego uzdrawiania nie przeżył w trzynastym roku ich działalności leczniczej. Hi, hi, hi …

Legendy wokół Piłsudskiego rosły dzięki jego zwolennikom latami i nigdy właściwie nie było uczciwej dyskusji o majowym puczu, bo z jednej strony rzucali się do gardeł przeciwników wyznawcy sanacyjnej religii, a z drugiej strony przeciwnicy naczelnika nie chcieli uznać słabości polskiej demokracji w latach dwudziestych minionego wieku, co doprowadziłoby i tak do zagłady Polski. Dzień rozpoczęcia majowego puczu jest zatem jednym z tych dni w historii Polski, po którym już mieliśmy pewność, że nie ma i nie było wcześniej dobrego rozwiązania dla większości Polaków.

Piłsudskiego uważam za jedną z najmroczniejszych postaci w naszych dziejach i nikt mnie nie przekona do jakichkolwiek jego zasług dla Polski. Uważam, że największą tragedią dla Polski było zrobienie go Naczelnikiem Państwa w 1918 roku. Niemcy podrzucili nam naczelnika, sądy i tysiące żydowskich biznesmenów, z czego Polakom właściwie nic nie służyło. Hi, hi, hi … Zamach stanu po ośmiu latach od tych manipulacji założycielskich był jedynie naturalną konsekwencją polskiej bezsilności, która musiała trwać.

Piotr Tomski

Realizm polityczny przywróćmy

Zastanawiam się często, co spowodowało w Polsce taki stan, że politycy oderwali się od rzeczywistości i nie chcą za żadne skarby do niej wrócić. Nie myślę teraz o politykach jakiejś partii czy opcji, ale myślę o wszystkich politykach polskich, którzy aktywnie działają w publicznej przestrzeni i uczestniczą w sporach wokół wyborów oraz tworzą bałagan prawny na niewyobrażalną skalę.

Widzę ostatnio, że przynajmniej politycy Konfederacji nie biorą udziału w sporach wyborczych po żadnej stronie głównego konfliktu. Wydawało mi się kiedyś, że ten dwubiegunowy podział ma swoje dobre strony, ale dzisiaj już wiem, że myliłem się, a najlepszy w Polsce był wariant z kruchą większością w Sejmie, to znaczy wolna ordynacja wyborcza bez dodatkowych ograniczeń z dziwnych metod liczenia głosów, dających preferencje dużym partiom. Kłótnie sejmowe są lepsze od zakulisowych rozgrywek tak zwanych leaderów, a wypracowywanie porozumień na oczach obywateli jest uczciwsze od handlu stanowiskami ministerialnymi lub dochodami ze spółek państwowych.

Pomysł z jednomandatowymi okręgami wyborczymi, za którym głosowałem pięć lat temu był bardzo dobry, ale nie został poważnie potraktowany nawet przez samego pomysłodawcę w osobie dzisiejszego posła Kukiza. Niestety. Dzisiaj może mielibyśmy lepszą Polskę po zrealizowaniu tego pomysłu, a na pewno mielibyśmy mniej partyjniactwa, które rozkłada od wewnątrz polską politykę.

Dzisiaj miałem głosować na kandydata Bosaka. Jaka była realna przyczyna tego, że nie mogłem zagłosować? Nie ma właśnie realnej przyczyny tego faktu, bo jedyną realną przyczyną byłby stan klęski żywiołowej, którego rząd polski nie chce wprowadzić z powodów bliżej nieznanych. Dzisiaj nie znam też realnego terminu wyborów, w których oddam mój głos.

Piotr Tomski

 

Teraz już tylko wojna światowa

Ludzie dali się kolejny raz wprowadzić w stan zniewolenia, w którym większość robi wszystko, czego oczekują władze poszczególnych państw. Niestety, ten stan zniewolenia i jakiejś formy bezmyślności przyszedł tak nagle, że bardzo niewielkie grupy ludzi zdążyły prawidłowo ocenić problem koronawirusa i zastosować właściwe środki zaradcze. Gospodarcze katastrofy na całym świecie na pewno nie rozwiążą problemów epidemiologicznych, a tak naprawdę to teraz została już tylko trzecia wojna światowa do załatwienia tych wszystkich kwestii jednocześnie.

Świat leczy się nowymi pieniędzmi, ale to jest tylko środek doraźny, o czym chyba wszyscy już wiedzą i wszyscy oczekują więcej tego doraźnego środka. Trudno jest zrozumieć takie oczekiwania, kiedy nie ma recept na perspektywę nawet kilku najbliższych miesięcy, bo nie wiemy jeszcze, co w ogóle przetrwa te zawirowania ekonomiczne i kto będzie kogo posiadał. Pomoc socjalna państw dla potrzebujących, oczywiście, jest niezbędna, ale pompowanie pieniędzy w banki jest już zbrodnią, która wyprowadzić może ludzi na ulice całego świata.

Konflikt na linii Ameryka – Chiny jest chyba na tyle poważny, że może dojść do wojny w sensie militarnym. Jeszcze niedawno nikt o zdrowych zmysłach nie powiedziałby tego o tych państwach, ale dzisiaj pandemia dużo zmieniła. Amerykańskie oskarżenia o udział Chin w wyprodukowaniu koronawirusa nie są jałowym gadaniem wariatów, zwłaszcza że powtarza je prezydent USA, za którym mogą pójść miliony desperatów chcących odrobić straty.

Chińczycy podobno dobrze zarobili na koronawirusie i wychodzą szybko na gospodarczą prostą. Czy to będzie nieakceptowalne dla reszty świata? Europa przeżywa jeszcze szok, ale przecież muszą zacząć się „analizy” i poszukiwanie winnych, których trzeba będzie wspólnymi siłami ukarać. Obawiam się teraz, że politycy prawie wszystkich państw europejskich mają na tyle obciążone sumienia, że będą chcieli je oczyścić totalnym atakiem na Chińczyków, którzy z kolei czują się silni i gotowi po prostu do obrony własnych interesów.

Rosja znalazła się w sytuacji ciężkiej, bo przede wszystkim uderzył w nią spadek cen ropy naftowej, która jest również pośrednią ofiarą koronawirusa. Rosja w ciężkiej sytuacji ekonomicznej – wcześniej lub później – zawsze szła na wojnę. W obecnym układzie interesów Rosja może mieć w Chinach wielkiego sojusznika, a to pokojem światowym nie pachnie.

Wojna jest wojną, a kto miałby na niej zarobić. No właśnie. Hi, hi, hi … Czy może chodzić o tych wybrańców jedynego boga, którzy umierają metafizycznie, kiedy reszta ludzkości umiera tak sobie zwyczajnie – biologicznie? Może. W każdym razie dzisiaj mija siedemdziesiąt pięć lat od zakończenia ostatniej wojny światowej.

Piotr Tomski