Jak PiS z Dziwiszem

  Kościół w Polsce ma trudny okres do przetrwania. Tak zwany układ tronu z ołtarzem wcale nie pomaga teraz w tym przetrwaniu, a straż narodowa jest chyba gwoździem do trumny całego układu. No i bardzo mnie to wszystko cieszy, bo przynajmniej święta i tajemna prawda z dachów jest głoszona. Hi, hi, hi …

  Wczorajszy reportaż w polskiej telewizji i dzisiejszy raport watykański nie pokazały o hierarchach kościelnych niczego, o czym wcześniej bym nie słyszał lub nie czytał. Skupienie się w Polsce na Dziwiszu jest zrozumiałe i ważne, ale o pewnym bardzo istotnym problemie jednak muszę dodać kilka słów. Dziwisz osobiście spowodował, że Lech Kaczyński spoczął na Wawelu. Podobno nawet pomysł tej błazenady był jego. Czy takiego wspaniałego Dziwisza można nie kochać w PiS? Nie można. Wielki Geniusz z Żoliborza w całym polskim Kościele nie ma większego przyjaciela.

  Na tle zarzutów omówionych w reportażu wspomniany przeze mnie związek Dziwisza z Kaczyńskimi jest wyjaśnieniem kolejnych ciekawych wydarzeń. Dlaczego komisja do spraw pedofilii powołana w Sejmie nie działa? Dlaczego nie mógł pracować w niej jedyny, poważnie zaangażowany w walkę z tym zjawiskiem ksiądz? Odpowiedź jest prosta: Dziwisz dzwonił do przyjaciela z Żoliborza i już – wszystko załatwione.

  Śmieszne w sumie byłoby to wszystko wokół Kościoła i Dziwisza, gdyby nie krzywda ofiar kościelnej pedofilii. Bezkarność sprawców ich rozzuchwalała i ofiar były tysiące, kiedy właściwa postawa władz kościelnych mogła temu w odpowiednim momencie zapobiec. Dziwisz jest odpowiedzialny za krzywdy wielu ludzi. Udawaniem wioskowego głupka niczego nie załatwi.

  Piotr Tomski

Nauka zeszła

  Kiedy słucham wywodów różnych ekspertów w czasie miłościwie nam panującej pandemii, to dochodzę do wniosku, że nauka zeszła na psy, manowce czy dno. Naukowcy opowiadają ludziom dosłownie bajki, które wzbudzają sensację lub strach, ale nie są najczęściej poparte żadnymi badaniami naukowymi czy tym bardziej dowodami osiągniętymi za pomocą tych badań. Naukowcy, którzy bajek nie opowiadają, są usuwani z przestrzeni publicznej przez media głównego nurtu i polityków, żeby tylko nie ujawniać pandemicznych kłamstw.

  Jeśli chodzi o mnie, to moja masa krytyczna została przekroczona wystąpieniami prof. Kuny, który wyśmiewał regularnie covidian. Skoro facet przez całe zawodowe życie pracuje z ludźmi chorymi na płuca, to chyba zna się na rzeczy. Skutki zakażenia tym koronawirusem są jego zdaniem podobne do innych zakażeń podobnymi i znanymi od wielu lat wirusami, a skutki powikłań źle leczonych zakażeń u pacjentów z obniżoną odpornością są typowe dla tych zakażeń. Nie ma nic wyjątkowego w covidzie i można do niego podchodzić tak, jak podchodzi się do grypy. I tyle mówi prawdziwa nauka, bo reszta ekspertów i naukowców zaczyna od bicia piany i kończy na liczeniu kasy.

  Jest też Szwecja i inne podejście do koronawirusa. Zgodnie z opiniami powyżej wspomnianych bajkopisarzy Szwedzi nie powinni już istnieć. Szwedzi istnieją i mają się dobrze. Nie zamykali gospodarki i nie wydawali pieniędzy na grupowe eksperymenty medyczno-ekonomiczne, z których nic nie wynika, bo niczemu nie zapobiegły, wprowadziwszy jedynie chaos i śmierć różnych chorych. Wystarczyło skupić się na normalnym leczeniu chorych i izolowaniu wyłącznie ludzi z grupy dużego ryzyka. Pieniądze przeznaczone w tak ogromnych kwotach na świecie na leczenie byłyby bardziej pożyteczne od wydanych na lock down w tysiącu wariantów.  

  Naukowcy mieli obowiązek badania sytuacji i proponowania właściwych rozwiązań. Nie wywiązali się z tego obowiązku i nauka zeszła. Hi, hi, hi …  

  Piotr Tomski

Leczenie czy śmierć polskiej służby zdrowia

  Znam prywatnie lekarzy polskich, z którymi prowadziłem i prowadzę szczere rozmowy o problemach polskiej służby zdrowia. Z biegiem lat i wprowadzanych reform sytuacja w służbie zdrowia jest coraz gorsza, w czym wszyscy jesteśmy zgodni. Postęp światowy w technologiach medycznych jakoś dziwnie Polskę omija szerokim łukiem podobnie zresztą do dobrze wykształconych lekarzy, którzy z Polski wyjeżdżają tam, gdzie mogą wykorzystać swoje umiejętności i godnie żyć z uczciwej pracy.

  Wierzyłem pięć lat temu, że PiS naprawdę chce poprawić funkcjonowanie służby zdrowia i ma konkretny plan na tę poprawę. Pojawiła się nawet propozycja likwidacji NFZ, którą uważam za podstawę do dalszych działań sanacyjnych, bo w państwowym systemie ubezpieczenia zdrowotnego nadzór finansowy powinien być połączony z ogólnym nadzorem państwa nad służbą zdrowia. Płacenie ze strony państwa powinno dotyczyć tylko wykonanych usług i następować po wykonanych usługach z uwzględnieniem możliwości kredytowania dużych placówek. No i chyba konieczny jest element częściowego płacenia za leczenie przez pacjentów, ale po dokładnym przeanalizowaniu możliwości likwidacji tak zwanych prywatnych praktyk w służbie zdrowia, co polegałoby na płaceniu przez pacjenta jakiejś kwoty za wizytę u lekarza, tyle że lekarz musiałby każdą wizytę rejestrować w państwowym systemie służby zdrowia i resztę wynagrodzenia otrzymywać od państwa.

  Powyższe leczenie służby zdrowia jest proste i mam w tej chwili pewność, że jedyną alternatywą jest śmierć. Covid obnażył słabości polskiego systemu opieki zdrowotnej. Wiemy już, że śmierć jest blisko.

  Piotr Tomski  

Amerykańskie wybory

  Po wczorajszych wyborach w USA świat zamarł dzisiaj w oczekiwaniu na wynik. Czy wygra idiota, który chwilami podpala świat? Czy wygra idiota, który już nie pamięta o bożym świecie? Hi, hi, hi … Niedawno napisałem, że dla Polaków wybory amerykańskie polegają na wybieraniu między powikłaniami z grypy a powikłaniami z covidu. W obu przypadkach jest źle i groźnie.

  Trump już w nocy po zamknięciu wyborczych lokali ogłosił swoje zwycięstwo i do tego zażądał zaprzestania dalszego liczenia głosów korespondencyjnych, które ciągle jeszcze nie zostały policzone w wielu stanach. Zwycięstwo Trumpa miało się opierać na wstępnych wynikach i to właściwie bez dokładnego policzenia, bo od początku przewagę w policzonych głosach przełożonych na elektorów miał Biden. Styl Trumpa się nie zmienia i przegrywać ten pan nie potrafi na pewno, natomiast Biden z klasą przekonywał w tym samym czasie wszystkich, że należy spokojnie czekać na wyniki.

  Jestem w tej chwili przekonany, że wygra Biden, ale Trump tego nie uzna. Będziemy może mieli dwuwładzę w USA i może będziemy mieli wojnę domową, którą wrogowie tego mocarstwa wykorzystają do jego ostatecznego zniszczenia. Chińczycy tylko czekają na taką okazję, a ich technologiczne przygotowanie może zaskoczyć megalomanów z Ameryki. Zobaczymy. Amerykańskie ulice w wielu miastach rozpoczęły w każdym razie przygotowania na walki powyborcze. Hi, hi, hi …

  Cieszę się jeszcze z jednego: wygrana Bidena definitywnie zniszczy w Polsce PiS. Hi, hi, hi … Modlę się do moich słowiańskich bogów o to zwycięstwo. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski

Patriotyzm po polsku

  Nie powinienem chyba wyjaśniać definicji patriotyzmu, ale dla formalności wspomnę tylko, że jest to miłość do ojczyzny połączona z gotowością do poświęceń dla niej i narodu. Krótką definicję przypomniałem, bo bardzo często mam wrażenie, że wielu Polaków jej nie zna albo wyobraża sobie pod tym pojęciem coś innego. No właśnie. Chodzi przecież o patriotyzm po polsku. Hi, hi, hi …

  W powyższej definicji jest najważniejsze określenie, czym jest ojczyzna. Jeśli uznamy, że ojczyzna jest przestrzenią czy miejscem wspólnym dla narodu, to musimy również uznać wiele kwestii dla przeciętnego Polaka niewygodnych. Musimy uznać, że patriotyzm musi odrzucić polityczne podziały i być ideą wspólną dla całego narodu, bo w innym układzie jest … niepełny. Kochamy naród czy tylko jego część? Kochamy ojczyznę czy tylko pewne miejsca w ojczyźnie?

  Usłyszałem kiedyś takie bardzo nieładne określenie: środowiska patriotyczne. Ktoś miał na myśli prawicowe środowiska, które tworzą PiS i Konfederację. Nic głupszego nie można powiedzieć, chyba że wyklucza się z narodu Polaków o lewicowych lub liberalnych poglądach i pozbawia się ich miejsca w ojczyźnie. Czy to jest mądre? Hi, hi, hi …

  Podobnie jest w Polsce ze stosunkiem do Kościoła katolickiego. Patriota musi być katolikiem, a bywanie na mszach jest patriotycznym obowiązkiem. Tak. Nie chodzi tu wcale o patriotyzm watykański. Hi, hi, hi … Hasło „bóg, honor, ojczyzna” nie mówi co prawda bezpośrednio o Polsce, ale przecież wszyscy wiedzą, że to jest jedyny, prawdziwy patriotyzm polski.  

  Nasz patriotyzm najlepiej widać ostatnio w parlamencie europejskim czy w ogóle w działaniach Polaków w różnych strukturach Unii Europejskiej. Polacy z różnych partii politycznych ze sobą walczą i jeszcze wciągają do tej wzajemnej walki innych. Nie liczy się dla nich Polska i jej interes, wizerunek czy przyszłość.  

  Piotr Tomski    

Dzieci okrutnego boga

  Chrześcijanie uważają się za ludzi wielkiej miłości, którą rozpropagował na ziemskim padole Jezus Chrystus. Wiele odmian chrześcijaństwa zwanych wyznaniami czy kościołami opiera się na wierze w syna bożego, który zmarł w cierpieniach na krzyżu. Cierpienie, mord na krzyżu i miłość. Połączenie tego w jedną całość od zawsze dla mnie było nierealne, zwłaszcza w odniesieniu do boga, ojca wszechmogącego, który w swej mocy dopuścił do śmierci własnego – jedynego – syna. No tak, ja myślę po ludzku i ludzki wymiar chcę przykładać do boga. Hi, hi, hi …

  Bóg chrześcijański jest dla mnie kimś dziwnym. Stworzył sobie ludzi i właściwie ich jedynym celem jest oddawanie mu czci oraz uwielbianie go na wszelkie sposoby. Dał ludziom podobno wolny wybór, ale mają z niego korzystać tylko w celu … oddawania mu czci i uwielbiania. Nie chcę dalej analizować boga w jego relacjach z ludźmi, bo nic rozsądnego z tego nie wyjdzie. Jestem jednak przekonany, że nadszedł wreszcie czas w Polsce na poważną dyskusję o religii.

  Obecny związek Kościoła katolickiego z polskimi władzami jest najlepszym dowodem na konieczność podjęcia powszechnej dyskusji o roli religii we współczesnej Polsce. Musi to być dyskusja uczciwa i oparta o prawdę w historii naszej ojczyzny i prawdę naukowych badań ze wszystkich dziedzin, które mogą mieć związek z religią. Prawda jest najważniejsza. Czy w tym kontekście nie należy powołać się na Biblię, w której jest mowa o wielu synach bożych, którzy współżyli z kobietami i płodzili olbrzymów? Prawda to jest czy bajki? Czy może już jesteśmy na etapie traktowania całej Biblii jako zbioru bajek? Czy może Jezus Chrystus był żydowskim nauczycielem i jedynie metafizycznym synem bożym?

  Prawda jest najważniejsza. Prawda o upadku hierarchii kościelnej jest najważniejsza. Prawda o ukrywaniu przestępstw w Kościele jest najważniejsza.

  Piotr Tomski

Wolność nie jest abstrakcją

  Wszyscy ludzie na świecie znają wolność i cenią. Nieliczne wyjątki gotowe są rezygnować z wolności, ale generalnie ująwszy problem: ludzie wolność kochają. Nikt nie kocha przymusu, nakazu czy poleceń do wykonania, natomiast każdy kocha działania podejmowane zgodnie z własną wolą.

  Sprawa wolności jest, moim zdaniem, jedną z niewielu spraw zerojedynkowych. Bardzo łatwo jest określić położenie człowieka w kontekście wolności i bardzo łatwo jest człowiekowi stracić wolność lub ją ograniczyć w stopniu łatwym do określenia. Do tego wszystkie próby niuansowania sprawy wolności są równie łatwe do zauważenia.

  Od dzieciństwa byłem wychowywany w tak zwanym duchu wolności. Może nie zawsze był to bezpośredni przekaz rodzinny, ale obserwacja rodzinnych zachowań wolność w moim sercu i umyśle pielęgnowała. I paradoksalnie w czasach peerelu i później wolność na wiele lat traciłem na setki sposobów, tyle że to opowieść na inne okazje. Dzisiaj dzięki temu wychowaniu jestem wolnym człowiekiem i każdy przejaw zniewalania jest dla mnie złem.

  Wobec powyższego muszę popierać wszystkich ludzi, którzy o wolność walczą. Muszę popierać kobiety, które wychodzą na ulice wielu polskich miast, żeby walczyć o wolny wybór własnej drogi życiowej. Muszę popierać też Konfederatów i przedsiębiorców, którzy walczą z covidowym lockdownem czy w szerszym ujęciu – walczą o wolność obywatelską. Muszę popierać rolników, którzy walczą o swoje fermy futerkowe, bo złem jest każde dalsze ograniczanie praw ludzi do pracy.

  Wolność staje się abstrakcją. Poddajemy się bezużytecznym namordnikom i za chwilę poddamy się szczepieniom oraz chipom medycznym. Stajemy się niewolnikami. Krok za krokiem idziemy jak barany na rzeź i nie wiem, kto nami ostatecznie zawładnie.

  Piotr Tomski   

Sprawa honoru polskiej policji

  Dzisiaj zapadł wyrok uniewinniający kolejnego oskarżonego w sprawie zabójstwa byłego komendanta policji. Były minister sprawiedliwości z Platformy Obywatelskiej powiedział kiedyś, że sprawa gen. Papały jest sprawą honoru polskiej policji. Zgadzam się całkowicie. Po tej sprawie polska policja straciła honor do dna.

  Wyrok nie jest prawomocny, ale klęska prokuratury i tak jest nieziemska. Po podobnej klęsce przy oskarżaniu Boguckiego ze Słowikiem i Mazurem wydawało się wszystkim, że gorzej nie może być. Pamiętam, kiedy kończył się proces Boguckiego, już był wniosek o stosowanie aresztu z zarzutem zabójstwa gen. Papały dla uniewinnionego dzisiaj Patyka. Dwie różne prokuratury dały popis sprzecznych czynności procesowych. Efekt jest jednak podobny: uniewinnienie oskarżonych.

  Polska policja nie ma honoru, a do tego wiedzą powszechną są informacje o związkach gen. Papały z ludźmi, którzy prawdopodobnie chcieli się zemścić na nim za złamanie różnych obietnic, o czym zresztą mówił jeden z nieżyjących świadków oskarżenia w części dotyczącej Mazura. Nie chcę wdawać się w szczegóły, które są mniej lub bardziej wiarygodne, ale chcę zwrócić również uwagę na honor pana Zbyszka w tej sprawie. Panie Zbyszku, rzuć pan coś honorowo w tej sprawie. Może honorowo prokuratorzy pod sąd za tę sprawę? A może sędziowie pod sąd za uniewinnienie? Hi, hi, hi …

  Żyjemy w trudnych czasach. Mundur policjanta czy nawet mundur oficera policji z honorem nie mają nic wspólnego. Przykro jest o tym myśleć, bo mam wrażenie, że w peerelu milicjanci byli chociaż wobec siebie lojalni. Reszta społeczeństwa nigdy ich nie obchodziła, ale w poprzedniej epoce solidarność w służbie była czymś ważnym, natomiast dzisiaj najważniejsze są pieniądze.

  Piotr Tomski

No i rosołek prezesa się rozlał

  Takiej niedzieli chyba Największy Geniusz i Słońce Żoliborza się nie spodziewał. Piekło weszło do nieba i zrobiło się gorąco. Obawiam się teraz, że nawet młot Peruna nie powstrzyma rozwścieczonych „czarnych szmat”. Hi, hi, hi …

  Pani od rosołków zrobiła podobno, co do niej należało. Życie podobno należy chronić zgodnie z konstytucją od poczęcia do śmierci. Podobno! W sprawie przerwania patologicznych ciąż trybunał ma mniej więcej takie pojęcie, jakie mam ja na temat chińskiej poezji. Wyłącznie lekarze powinni wspólnie z rodzicami podejmować decyzje w takich sprawach. Komisje lekarskie decydują przecież o śmierci pacjenta, mimo że funkcje życiowe nie ustały, a aparatura medyczna może utrzymywać takiego pacjenta przy życiu przez wiele lat. Jednak coś takiego nazywa się uporczywą terapią i nie jest stosowane.

  Pani Przyłębska rozpoczęła zapewne serię wyroków, które katolicką teorię o życiu przeniosą do medycyny i wszelkie decyzje w tej kwestii będą ostatecznie podejmowali księża. Przypuszczam, że niedługo trybunał wprowadzi zakaz odłączania od aparatury pacjentów po śmierci pnia mózgu, bo przecież oni zgodnie z konstytucją żyją. Czy wtedy Polacy będą zadowoleni, że pozostałości po służbie zdrowia w Polsce będą zajęte podtrzymywaniem przy życiu de facto martwych ludzi i nie będą udzielać pomocy potrzebującym?

  Uważam, że wejście religii do medycyny jest niedopuszczalne. Jestem w stanie zaakceptować klauzulę sumienia, która gwarantuje wolność poszczególnym jednostkom, ale nie jestem w stanie zgodzić się na powszechne blokowanie procedur medycznych z przyczyn religijnych.

  Piotr Tomski

Polska na głowie stoi

  Wydawało mi się zawsze, że narodowcy powinni popierać rozwój zdrowej tkanki narodu. Doskonalenie ciała i ducha narodu powinno być przynajmniej ważne. W Polsce narodowcy walczą o rodzenie upośledzonych płodów, które muszą umierać zaraz po porodzie, a jedyny pożytek z tego jest podobno (jako ateista nigdy z tym się nie pogodzę) w ochrzczeniu tych płodów.

  Wyjaśnię więc naszym kochanym, polskim narodowcom ten fenomen na innym przykładzie. Na wojnie wróg bardzo często używa min przeciwpiechotnych, które wcale nie zabijają, chociaż wydawałoby się, że na wojnie chodzi właśnie o zabijanie wroga. Miny ciężko ranią, urywając kończyny i powodując konieczność udzielania pomocy żołnierzom. Dlaczego? No właśnie. Zapytajcie żołnierzy.

  Przykład o wojnie podałem celowo, bo polska służba zdrowia jest w stanie permanentnej wojny z pacjentami od dziesięcioleci. Dołóżmy im teraz do opieki tysiące upośledzonych dzieci, które będą żyły przez jakiś bliżej nieokreślony czas po porodzie i, oczywiście, po chrzcie. Dolejmy oliwy do ognia. Zapewniam, że po wejściu w życie postanowienia trybunału tysiące noworodków zablokują szpitale i nawet Jurek Owsiak nie pomoże.

  Najgorszym aspektem tej sprawy jest rozgrzanie społeczeństwa w czasach trudnych. Polacy musieli wyjść na ulice polskich miast i protestować, jak robili już przy tym temacie setki razy, władze państwowe natomiast mogą teraz krytykować protestujących za narażanie życia i nasyłać na nich policję, karać i wysyłać do więzień. Nie widzę przy tym pozytywnego rozwiązania tego problemu.

  Piotr Tomski