Polak w kosmosie

  Doczekaliśmy się wreszcie startu rakiety, która w przestrzeń kosmiczną wyniosła drugiego w historii Polaka. Relatywnie niewielkim kosztem weszliśmy do poważnych rozgrywek technologicznych i naukowych w świecie. I nawet jeśli to jest przesada, to przynajmniej się mówi na świecie o Polsce.

foto: AI z trudneg.com

  W Polsce wszystko jest polityczne i dlatego drugi lot w kosmos Polaka musi być polityczny. Pierwszy lot Hermaszewskiego w peerelu miał prawo być polityczny, bo takie były czasy, ale dzisiaj moglibyśmy się zjednoczyć przy takim wydarzeniu i wspólnie, pozytywnie pisać lub mówić o tym. Niestety, prawa strona polskiej sceny politycznej musi mieć zastrzeżenia, zwłaszcza że żona polskiego astronauty jest posłanką partii rządzącej. Lawina ośmieszających memów, pytania o zasadność lotu i obwinianie Tuska to są tylko niektóre wyczyny mądrych wyznawców katolicyzmu. Ci jedyni Polacy w całej Polsce nie mają na pewno pojęcia o badaniach, do których wchodzi Polska, ale wiedzą, że ten lot nie ma sensu. Żałosna i żenująca jest ta sytuacja.

  Mam nadzieję, że po powrocie na Ziemię nasz astronauta będzie z żoną i rodziną odporny na Internet. Hi, hi, hi… Bo przykro jest odnieść sukces po podjęciu dużego ryzyka i narazić się na takie polskie bagno. Współczuję. Ja jestem uodporniony na każde słowo i potrafię podziękować moim oponentom za internetowe wycie, bo wycie działa znakomicie, tyle że nie każdy jest tak …szalony i zdystansowany do siebie.

  Pewne jest jedno. Mamy polski kawałek kosmosu. Hi, hi, hi… A prawacy może bronią pozycji kosmonauty Hermaszewskiego z racji rodzinnych powiązań z PiS? Tak. W PiS gdzie spojrzysz, tam zobaczysz komusze złogi albo ich potomków. Hi, hi, hi…

Piotr Tomski

Liczymy i liczymy i będziemy liczyć

  Fenomen Polaków polega na tym, że wolą wierzyć niż wiedzieć. I tak było od wieków i na wieki wieków pozostanie. Hi, hi, hi… Oczywiście, z wielkim błogosławieństwem Kościoła katolickiego i jego wspaniałych wyznawców, którzy mają monopol na władzę w Polsce.

Foto: AI z trudneg.com

  W przypadku ostatnich wyborów też duża grupa ludzi w Polsce woli wierzyć w wynik, niż dokonać wysiłku, sprawdzić go i wiedzieć. Wiara jest bardzo wygodna. Wiara jest bardzo bezpieczna. Problem z wiarą zaczyna się dopiero wtedy, kiedy ktoś za nas dokona wysiłku i udowodni nam, że wierzymy w bajki. Wielu ludzi w Polsce i tak dowody odrzuci i pozostanie w sferze bajek. A problem? Problem ma ten, kto wie. Niech sobie żyje z tą wiedzą. Hi, hi, hi…

  Wobec powyższego pozostaje nam szarym Polakom liczyć, liczyć i liczyć. Gdyby nie było Romana Giertycha, nie byłoby komu skłonić Polaków do liczenia. I to w tym liczeniu jest najbardziej przykre, że jest w Polsce w zasadzie tylko jeden człowiek, który broni naszych praw obywatelskich i pełni rolę polityka. Musimy liczyć fałszerstwa, metody fałszerstw, sprawców fałszerstw i liczyć wszystkich szkodników politycznych. Liczyć, liczyć i dodawać.

  Po drugiej stronie liczenia dzisiaj stanęła przekupka chwilowo posadzona na tronie Prezesa Sądu Najwyższego. Na pierwszy rzut oka widać u tej osoby brak umiejętności liczenia, składnego mówienia i brak prezencji niezbędnej do piastowanego urzędu. Musiałbym naprawdę mieć wielką wiarę, żeby teraz przestać liczyć. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Kraj Przywiślański 2.0

  Nie wiem, dlaczego dla określenia czegoś nowoczesnego, cyfrowego czy współczesnego stosujemy termin „2.0”, ale podobał mi się od dawna ten termin i określiłem nim Polskę pisowców. Tak. Bo są dwie Polski: nasza i pisowska, Polska i Kraj Przywiślański. Hi, hi, hi.

Foto: AI z trudneg.com

  Podobno ludzie związani z PiS kochają historię Polski – z naciskiem na podobno. Dlaczego więc nie potrafią z tej historii wyciągać wniosków, które pozwoliłyby im spojrzeć trzeźwo na obecną sytuację ojczyzny? W XIX wieku Polska stała się Krajem Przywiślańskim, bo w XVIII wieku w „obronie wiary przodków” mieszkańcy tego kraju sprzedali się sąsiednim państwom. Proste i szybkie rozwiązanie. Zdradził król, zdradzili duchowni Kościoła katolickiego i zdradzili arystokraci, bo „jakobini” chcieli im ojczyznę zabrać. Obcy im deprawowali młodzież i mody europejskie wprowadzali. Hi, hi, hi… I ta banda zdrajców wtedy wygrała. Polska przestała istnieć i poza krótkim chwilami nie ma jej do dzisiaj.

  Polska była krajem tolerancji. Polska była krajem wielonarodowym, w którym bohaterami byli Polacy, Litwini, Żydzi, Tatarzy, Ukraińcy, Prusacy i wielu innych. Polska była krajem spokoju i dobrobytu, do którego przychodzili Żydzi, Niemcy i Holendrzy. Polska była krajem bezpiecznym i silnym, przed którym ustępowała potęga osmańska. Polska była krajem wieloreligijnym, gdzie schronienie mieli ludzie różnych religii, a pojęcie Polak katolik nigdy nie istniało. Niestety, taka Polska już tylko była. Hi, hi, hi… A innej nie ma.

  Piotr Tomski

Zbrodnicze taśmy PiS

  Nagrywanie adwokata podczas pracy jest dla mnie zbrodnią, do której nawet służby PRL nie przyznałyby się tak oficjalnie, jak przyznały się służby PiS. Mamy totalną katastrofę państwa polskiego i dalej udajemy, że chcemy w takim państwie żyć.

Foto: AI z trudneg.com „Pegasus”

  Zbrodni miały też dotyczyć te taśmy pod innym względem. Rozmówcy mieli na tych taśmach być zbrodniarzami i zdrajcami ojczyzny. Okazało się jednak, że kulturalni ludzie rozmawiają o polityce i o sprawach biznesowych w odniesieniu do postępowań sądowych. I nic więcej z tych nagrań nie wynika. Hi, hi, hi… Hitem TV Republika było nagranie udostępnione wcześniej przez samego mecenasa Giertycha na jego kanale YouTube. Lekki pogłos i otrzymaliśmy wersję podsłuchową. Hi, hi, hi…

  Uwzględniwszy działalność mecenasa Giertycha w sprawie ponownego przeliczenia głosów w wyborach prezydenckich, jasne stają się motywy ataku pisowskich mediów i pisowskich funkcjonariuszy służb. Jasność sytuacji nie usprawiedliwia popełnionych przez pisowców przestępstw. Kara musi być nieuchronna i sprawiedliwa. Walka polityczna nie może przekraczać ram dozwolonych prawem, a ostatnio chyba wszyscy o tym zapomnieli.

  Nie potrafię zrozumieć pisowskich dziennikarzy, którzy tę imprezę z taśmami zorganizowali. Może naprawdę mecenas Giertych wykupił u nich promocję. Hi, hi, hi… Wyszedł na tej imprezie na uczciwego, kulturalnego i sprawnego zawodowo człowieka.  Ale w takim razie cała rzesza ich zjednoczonych odbiorców powinna zareagować jednoznacznie i zrobić przynajmniej jakąś demonstrację sprzeciwu. Hi, hi, hi… Tak. Czego ja oczekuję od odbiorców TV Republika? Myślenia? Hi, hi, hi…

Piotr Tomski

Wojna czy pokój

  Kiedy Izrael uderzył na Iran i w odpowiedzi irańskie drony leciały do Izraela, ja wracałem samolotem do domu na Islandię. Na szczęście z Polski na Islandię leci się w kierunku przeciwnym do wojennego.

Foto: AI z trudneg.com

  Teoretycznie i formalnie nie mamy trzeciej wojny światowej. Wojna na Ukrainie i wojny Izraela nie mają ze sobą wiele wspólnego, chociaż na Izrael i na Ukrainę lecą dokładnie te same drony, a na Rosję i na Iran lecą czasem podobne pociski rakietowe. Największa militarna organizacja świata nie jest jednak zaangażowana oficjalnie w żaden z tych konfliktów. Nieoficjalnie wszyscy wiemy, kto z kim współdziała. Ja to widzę codziennie, bo mieszkam kilka kilometrów od natowskiej bazy lotniczej.

  Czy teraz nadszedł moment na połączenie konfliktów zbrojnych w całość i poszerzenie działań wojennych? Nie wiem, ale czy można z drugiej strony podpalać różne miejsca na Ziemi i w tym ogniu przepalać bezkarnie ludzkie istnienia wyłącznie dla utrzymania się przy władzy. Czy wieczna rewolucja islamska ma siłe do wiecznej walki? Czy Trump prowadzi politykę pokoju i biznesu, czy prowadzi politykę biznesu i wojny? Nie wiem. Odpowiedzi zresztą nikt nie zna, a wszelkie okoliczności wskazują, że sytuacja może wyrwać się spod kontroli i zapłonie cała Ziemia.

  Przy takim przesileniu może nas zaskoczy nie jedna zmiana sojuszów i nie będziemy pewnie z tych zmian zadowoleni, ale z drugiej strony lepsza jest prawda od ciągłych złudzeń.

Piotr Tomski

Powtórka liczenia Nawrockiego

  Zastanawiałem się dość długo nad sprawą ponownego przeliczenia głosów wyborczych w całej Polsce i za jej granicami, ponieważ nie wierzyłem w taką bezczelność pisowców i taką skalę manipulacji głosami. Po tygodniowej obserwacji polskiej polityki jestem pewien, że ponowne liczenie głosów pod uczciwym nadzorem jest konieczne.

Foto: AI z trudneg.com

  Dzisiaj w Internecie pojawiły się wpisy polityków PiS i prezydenta Dudy na temat planowanego przez koalicję rządzącą „przekręcenia wyborów”, które już zostały rozstrzygnięte. Protesty wyborcze i dowody na „pomyłki” w komisjach wyborczych dla pisowców nie mają najmniejszego znaczenia, bo chodzi dzisiaj o kilka tysięcy głosów. Ale dlaczego mają pewność, że za kilka dni nie będzie chodziło o kilkaset tysięcy głosów? Czy to jest ta sama pewność, jaką prezentował Nawrocki po ogłoszeniu jego przegranej?

  Analiza przepływów głosów w różnych miejscach jest podobno (nie mam dostępu do pełnych danych) szokująca i wskazuje na możliwość manipulacji w ośmiuset komisjach, gdzie na przykład Trzaskowski po pierwszej turze stracił głosy na rzecz Nawrockiego. Cuda się zdarzają, tyle że powinny równo dotykać wszystkich. Hi, hi, hi…

  Dzisiaj przeczytałem, że pisowcy zawsze robią to, o co oskarżają innych. Przez całą kampanię i w trakcie wyborów padały oskarżenia o fałszerstwa wobec rządzących. Była nawet specjalna, pisowska aplikacja do kontroli zaświadczeń (swoją drogą ta okoliczność wystarcza do podważenia tych wyborów), która miał te fałszerstwa powstrzymać. I w takiej atmosferze oskarżeń to oskarżający te wybory sfałszowali i byli do tego dobrze przygotowani. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Między nami przegrywami

  Prawie przez miesiąc nie wiedziałem, co mam pisać, zważywszy na zakończenie mojego ostatniego wpisu na blogu, które było totalną pomyłką. Tej pomyłki nie usunąłem, ale wiedziałem, że jestem przegrywem w doborowym towarzystwie.

Foto: Cytat z TVP Info

  Dzisiaj możemy zastanawiać się na przyczynami takiego wyniku wyborów, ale nie ma to żadnego znaczenia. Po co zresztą rozważać kwestie, na które już nikt nie ma wpływu. Jest po prostu źle i będzie tylko gorzej. Hi, hi, hi… Wkrótce na ulicach zamiast patroli policyjnych będą biegać kibole, a wszystkie ładniejsze Polki zagonią do roboty w pałacu prezydenckim. Hi, hi, hi… Trump będzie wpadał do Polski raz w tygodniu, a burdel mama Jarek Kaczyński wreszcie się z nim zaprzyjaźni.

  Powyższa wizja jest dla wielu Polaków pożądaną wizją ojczyzny dla silnych mężczyzn, ale ja wolałbym jednak ojczyznę w wersji normalnej dla wszystkich, gdzie burdel jest w burdelu, oszust jest ścigany, kibole siedzą „we więźniu”, a ksiądz nie maca dzieciaków. Tak. Przegraliśmy normalność i musimy teraz powiedzieć to sobie prosto w twarz.

  Ale nie martwmy się zbyt mocno. Ci, którzy wygrali, mają większy problem. Mają prezydenta Nawrockiego i cała plejadę gwiazd, które dopiero teraz pokażą pazurki. Hi, hi, hi… Panie Kaczyński, dni są już odliczone, a główka pewnie już bardzo boli od „decyzji prezesa”. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Mieszkanie bez kluczy i bez opieki

  Kandydat Nawrocki podobno zaopiekował się pewnym mężczyzną po sile wieku, a ten mu sprzedał mieszkanie, które kandydat Nawrocki wcześniej mu kupił po taniości i wyszło na to, że kandydat Nawrocki przestał się opiekować tym mężczyzną po sile wieku i nawet przestał się opiekować własnym mieszkaniem, bo nie ma kluczy do niego.

Foto: AI z trudneg.com

  Jeśli ktoś nie zrozumiał powyższej opowieści, to wyjaśnię, że ja też jej nie rozumiem. Nie wiem też, co jest prawdą z tych informacji podawanych przez rzeczniczkę kandydata Nawrockiego i samego kandydata Nawrockiego. Nie rozumiem, jaki jest w ogóle cel wikłania pana Nawrockiego w mieszkanie, które kupił od mężczyzny po sile wieku. I chyba jedynie ten fakt dałoby się udowodnić w całej sprawie, gdyby nie wpisy pani rzecznik – magister dziennikarstwa – połączone z paplaniną doktora Nawrockiego.

  Zabawny jest w tej sprawie udział wielu polityków PiS, którzy wiedzą o tej sprawie więcej od kandydata Nawrockiego i prostują jego słowa. Rodzi to wszystko jedynie kolejne podejrzenia o ukrywanie prawdy i różne teorie spiskowe.

  Podobało mi się natomiast stanowisko pana Mentzena. W krótkich i jasnych frazach wyjaśnił, co zrobił pan Nawrocki i za co powinien siedzieć. Hi, hi, hi… Pierwszy raz w tej kampanii wyborczej Konfederata zaatakował tak bezwzględnie kandydata PiS. Mrzonki o koalicji poszły do lasu. Hi, hi, hi… No i druga tura tych wyborów stała się oczywista.

  Piotr Tomski

Polskie wybory u Trumpa

  Wydaje mi się dzisiaj, że nie było w historii współczesnej polityki tak dziwnej i upokarzającej interwencji USA w wewnętrzne wybory w Polsce. Wydaje mi się dzisiaj, że Trumpa nie tylko całują w dupę, ale on po prostu zaczął myśleć dupą.

Foto: AI z trudneg.com

Nie wiem, jaki będzie wpływ na wynik wyborów spotkania pana Nawrockiego z Trumpem i jego ludźmi. Ja myślę, że w relacji z pisowskim wstawaniem z kolan ten wpływ powinien być bardzo negatywny. W końcu pan Nawrocki pojechał klęknąć i pocałować Trumpa w tyłek, ponieważ inaczej nie składa się trumpowskich hołdów. Nie wiem, dlaczego lud pisowski nie wyszedł jeszcze na ulicę protestować. Sprzedają ojczyznę, a oni milczą? Hi, hi, hi…

  Zachwyt wszystkich pisowskich polityków tą wizytą i tym hołdem jest żenującym bałwochwalstwem. Przypomniał mi się ich gest poddaństwa w Sejmie, kiedy Trump wygrał wybory. I przypominam sobie historię Polski z drugiej połowy XVIII wieku. I konstytucję z 3 maja 1791 roku sobie przypominam, jak dolała oliwy do ognia polskich podziałów i pokazała parodię postępu bez postępu. Dosłownie było tak, jak było z pisowskim postępem w reformowaniu wymiaru sprawiedliwości. Jeden krok do przodu i trzy kroki do tyłu.

  Męczy mnie w tym wszystkim jeden problem z Trumpem. On chce być papieżem. Robi sobie foty w stroju Jan Pawła II. I jak ten pisowski lud nie ruszył jeszcze na podbój Ameryki? Hi, hi, hi… Nie wiem. Ale twardzi są na pewno.

  Piotr Tomski

Watykan w cieniu śmierci

  Przeżyłem śmierć pięciu papieży, co daje mi w tym względzie spore doświadczenie. Cień tych śmierci zawsze padał na Watykan i resztę świata, bo najczęściej każdy w tym cieniu wypatrywał już nowego papieża.

Foto: AI z trudneg.com

Przy dzisiejszej, powszechnej wiedzy na temat Kościoła katolickiego trudno jest wierzyć w jakąkolwiek wartość hierarchii tej instytucji, a zatem trudno jest uznawać pozycję samego papieża, który kieruje tym przybytkiem i tym samym akceptuje całe zło. Przeczytawszy kilka razy Apokalipsę w. Jana, byłbym dzisiaj przekonany, że współczesny Kościół katolicki jest w rękach szatana. Nie jestem o tym przekonany tylko dlatego, że nie wierzę w boga i szatana.

  Irytują mnie słowa o próbach naprawy Kościoła, które przez cały pontyfikat podejmował podobno Franciszek. Tak. I był wzorem skromności, bo jeździł Fiatem 500. Hi, hi, hi… I będzie pochowany w skromnym grobie w ziemi. I ciągle mówił o pomocy biednym uchodźcom.

  Słowa papieża Franciszka niczego nie zmieniły i niczego nie zmienią po jego śmierci. Konserwatyści katoliccy pewnie wrócą do władzy w Kościele i dalej będzie kwitła pedofilia okraszana molestowaniem homoseksualnym. Kościół stanie się znowu największą pralnią brudnych pieniędzy (jeśli w ogóle przestał nią być) a politycy z całego świata będą wykorzystywać duchownych w celach politycznych, jak było zawsze i na wieki wieków, amen.

  Piotr Tomski