Nie wiem i sprawdzał nie będę, czy Manowska nosi stanik, ale wydarzenia w budynku Sądu Najwyższego wyraźnie wskazują na zmierzch wszystkiego, co jest w Polsce związane z wyżej wymienioną. Upadek moralny, prawny i kulturowy Sądu Najwyższego i Trybunału Stanu jest tragicznym faktem.

Obrona Manowskiej przed odpowiedzialnością karną jest przede wszystkim efektem jej tchórzostwa. Manowska boi się stanąć przed sądem i poddać ocenie sędziów czyny, które tak łatwo wykonała. Skoro prezes najważniejszego w Polsce sądu boi się przed sądem stanąć, to co mają robić szarzy obywatele. Wszyscy są równi wobec prawa i nie wolno chować się za immunitetem z powodu tchórzostwa czy braku stanika. Gdzie jest nieposzlakowany charakter Manowskiej?
Manowska zawdzięcza sądowy stolec swojemu przyjacielowi – Andrzejowi Dudzie. Przyjaciel wybrał przyjaciółkę na prezesa Sądu Najwyższego. Ale czemu miał jej nie wybrać? Od lat byli przyjaciółmi. Hi, hi, hi… No, mógł przecież wybrać inną przyjaciółkę z Twittera – Leśne Ruchadło. Jego wybór przez dotyk uzdrawiał wszystko. Cieszmy się więc, że nie mamy dzisiaj na stolcach prezesa SN i TS Leśnego Ruchadła.
Dzisiaj niby umorzono ze stanikiem w zębach „sędziego” Andrzejewskiego sprawę o immunitet Manowskiej. Parodia. Trzy organy konstytucyjne, które mają strzec praworządności w Polsce (TK, SN i TS) stały się tylko obciążeniami finansowymi dla społeczeństwa, bo nie działają zgodnie z prawem i generują odszkodowania dla podsądnych.
Byłoby może śmiesznie, gdyby nie stracone przez Polskę miliardy złotych na kary i zadośćuczynienia.
Piotr Tomski








