Śmieszniej w Polsce jeszcze nie było

  Prezydent na razie nie wypowiada się na temat wskazania premiera, chociaż większość parlamentarna jest jednoznaczna. Prezydent zwleka, chociaż wojny i kryzysy na świecie wymagają szybkich, zdecydowanych i stabilnych rządów. Twierdzenie, że mamy czas, nigdy nie było tak śmieszne.

  Opóźnienie ogłoszenia przez rząd informacji o stanie deficytu w budżetu również mnie rozbawiło. W ubiegłym roku w analogicznym okresie w budżecie była nadwyżka 20 mld. złotych, natomiast teraz ogłoszono z wielkim opóźnieniem, że mamy już 35 mld. złotych deficytu. No cóż! Mamy czas na zrobienie rekordowego deficytu, panie prezydencie. Hi, hi, hi…

  TVP zaklina rzeczywistość omawianiem chaosu i kłótni w partiach opozycyjnych w relacji do zwycięstwa wyborczego PiS, które musi formować nowy rząd, chociaż opozycja nie chce współpracować. Ale geniusz Kaczyńskiego tę niechęć przezwycięży. HI, hi, hi…

  Mistrzem kabaretu okazał się pan Marcin Wolski, który stwierdził jednoznacznie, że PiS przegrał, bo usunął go z telewizji na pół roku przed wyborami i wbrew jego radom prowadził tępą propagandę z czasów Stalina. Aha! Wolski dodał, że teraz muszą całować w tylną część ciała Trzecią Drogę, ponieważ to jest dla nich jedyna droga ratunku. Tak, śmieszniej w Polsce jeszcze nigdy nie było. 

  Wisienką śmieszności był minister Czarnek, który zapewniał, że zapisałby się do PSL-u, gdyby nie było PiS. No, panie ministrze, wlazł pan bez mydła. Hi, hi, hi…

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie zrzut-ekranu-2023-10-20-o-19.17.11.png

  Piotr Tomski

Mamy to albo nie mamy

Może nie spełniły się moje marzenia i PiS dostał najwięcej głosów jako partia, ale koalicja partii opozycyjnych ma przytłaczającą większość.

Photo by Kaboompics .com on Pexels.com

  Daleka droga jednak do stabilizacji w Polsce, zwłaszcza że na początku tej drogi jest pustka w budżecie i gigantyczne długi do spłacania, a sam system zarządzania na pewno nie jest państwem prawa. Fajnie było obiecywać w kampanii wyborczej, natomiast realizować te obietnice będzie bardzo trudno. Dalsze rządy PiS  (nawet te chwilowe) mogą tylko pogłębić finansowe problemy i utrudnić przywracanie praworządności, co jest z kolei niezbędne do pozyskania środków unijnych. Nie jest dobrze w żadnym scenariuszu powyborczym.

  Irytują szczególnie ciągłe zapowiedzi polityków PiS, i też ich medialnych funkcjonariuszy, na temat pozyskania na stanowisko premiera kogoś z Trzeciej Drogi albo konkretnie – Kosiniaka-Kamysza. Dementowanie tych doniesień nie pomaga, a komentarze do odpowiedzi polityków opozycji wyraźnie wskazują na manipulacje, prowokacje i próby skonfliktowania zwycięskiej formacji.

  Zabawne było też we wtorek atakowanie Donalda Tuska za to, że nie załatwił funduszy unijnych z KPO pierwszego dnia po wyborach, chociaż na jakimś wiecu wyborczym tak obiecywał. No właśnie. Atakują w ten sposób ci dziennikarze, którzy twierdzą, że wybory wygrał PiS. Logika godna przedszkolaków. Tusk ma załatwiać fundusze, ale rząd będzie formował ktoś inny. Widać więc w pierwszych dniach, że do sekty PiS nic nie dotarło, a do kłamstw przywykli raz na zawsze.

  Piotr Tomski

Wojny znowu powszednieją

  W dziejach ludzkości wojny toczyły się ciągle i dopiero dwie wojny zwane światowymi w XX wieku trochę ostudziły zapędy większości ludzi, bo wynikający z nich technologiczny postęp pozwolił na eliminację wszystkich ludzi na Ziemi mniej więcej w tym samym czasie. Po tym ostudzeniu jednak powoli ludzie doszli do wniosku, że można prowadzić wojny konwencjonalne i nigdy ich nie wygrywać.

Photo by Pixabay on Pexels.com

  Powyższym sposobem cały świat staje się polem bitwy dla terrorystów wszelkiej proweniencji i autorytarnych polityków niewiele się różniących od terrorystów. Izrael i Strefa Gazy są klinicznym przykładem zaniku tych różnic. Netanjahu i związana z nim grupa oszołomów w moim przekonaniu dwa dni temu stanęła w jednym szeregu z Hamasem i dopuściła z pełną świadomością do gigantycznej prowokacji. Dla całego świata Izrael jest ofiarą i może teraz wszystko zrobić, wszystkich zabić i oczekiwać pomocy od wszystkich cywilizowanych ludzi.

  Nie możemy zapominać, że Netanjahu był w dobrych stosunkach z Putinem. Przygotowanie tej prowokacji Hamasu wymagało czasu i odpowiednich działań, które przekraczają możliwości zwykłych terrorystów. Pomoc Iranu dla Palestyńczyków jest oczywista, ale dlaczego dzieje się to dzisiaj. W wojnach i polityce nie ma przypadków. Zresztą zawsze najważniejsze przy ocenie zbrodni jest ustalenie, kto na niej najwięcej korzysta, a korzysta Rosja i korzysta też Netanjahu.

  Nie zdziwiłbym się informacjami o tym, że w Strefie Gazy działali na przykład „bezrobotni” Wagnerowcy.

  Piotr Tomski

Zmiana wektorów możliwa

  Atak Palestyńczyków na Izrael jest większym problemem, niż można to sobie w tej chwili wyobrazić, a przy tym nie wiem, dlaczego w ogóle doszło do tych wydarzeń w takiej skali.

Photo by Karolina Grabowska on Pexels.com

  Izraelski wywiad musiał wiedzieć o działaniach Hamasu. Nie uwierzę w to, że doszło do jakiegoś zaskoczenia skalą uderzenia rakietowego i liczbą bojowników, którzy przekroczyli granicę. Izrael ma zbyt dobre służby, żeby można było mówić o niespodziance. Powstaje w takim razie tylko jedno pytanie: dlaczego do ataku doszło pod okiem Izraelczyków?

  Bo musiało dojść do spektakularnego ataku na Izrael, żeby zmiana wektorów na świecie była możliwa. Po pierwsze, wojna w Ukrainie stanie się mniej atrakcyjna. Po drugie, Amerykanie przerzucą finansowanie z Ukrainy na Izrael. Po trzecie, głównym wrogiem Ameryki może być znowu Iran, co znacznie odciąży Rosję. Po czwarte, skala odpowiedzi izraelskiej może wiele wnieść do sytuacji w wielu krajach arabskich.

  Nie mogę też pominąć wewnętrznych problemów w Izraelu. Wielu komentatorów mówi o końcu premiera Netanjahu, ale ja już wykluczyłem brak wiedzy w sprawie ataku Hamasu, więc plan Netanjahu musi być bardziej złożony. To nie będzie jego koniec, przynajmniej w jego planie. To będzie nowy początek dyktatury w Izraelu. I wobec powyższego planu już możemy się bać.

  Wojna w Izraelu może potrwać na tyle długo, że w USA będzie już nowy stary prezydent Trump i co wtedy? Mam tylko nadzieję, że politycy izraelscy i służby izraelskie mają jeszcze odrobinę rozumu.

  Piotr Tomski

Doktryna Ziobro

  Kiedy usłyszałem wypowiedź Ziobry na temat jego osobistej możliwości spowalniania postępowania w prokuraturze, to nie mogłem powstrzymać śmiechu przez kilka minut. Normalny człowiek, sprawny intelektualnie nigdy nie powiedziałby o takich swoich możliwościach nawet na torturach. Hi, hi, hi…

  Swoich chronią spowalnianiem, a pozostałych ścigają z całą mocą państwa totalitarnego. Mamy teraz trzy dowody na obowiązywanie doktryny Ziobro: powyższa wypowiedź pana Zbyszka, sprawa dotacji Parlamentu Europejskiego na spotkanie partyjne Solidarnej Polski i sprawa „kilometrówek” pana europosła Czarneckiego. Nie da się z tych spraw wyciągnąć innych wniosków niż doktryna Ziobro.

  Wydawałoby się niektórym, że spowalnianie nie zmieni odpowiedzialności. Nic podobnego! Przedawnienie zwykłego przekroczenia uprawnień następuje szybko i właśnie o to chodzi. Pan Zbyszek spowalnia postępowanie i tym samym uwalnia sprawców od kary. Innymi słowy, pan Zbyszek oświadczył całemu światu, że jest bogiem i może odpuszczać grzechy.

  Czy o taką sprawiedliwość chodzi Polakom? Czy głosujący na PiS są świadomi  doktryny Ziobro? Mogę zadać wiele pytań, na które odpowiedź jest jednoznaczna, ale nie zmienię jednego faktu: ciągłego poparcia Polaków dla PiS. Wyborcy PiS nie chcą nawet słyszeć o wadach tej grupy polityków i niedługo chyba będą się do nich modlić. I tu dochodzimy do sedna sprawy. Kiedy już będą modlitwy do Kaczyńskiego czy Ziobro, to wsadzą do więzień większość Polaków za obrażanie uczuć religijnych. Może wtedy Polska się obudzi.

  Piotr Tomski

Konfederacki NIK atakuje

  Dzisiejsza konferencja NIK była porażająca. Takich faktów i liczb nie da się zamieść pod pisowski dywan. To była zorganizowana działalność przestępcza, a pandemia została wykorzystana do gigantycznych przepływów pieniędzy państwowych do kieszeni uprzywilejowanej grupy „swoich”.

  Ponad siedem miliardów złotych wydano niepotrzebnie. Gdyby istniała odpowiednia wymiana informacji w polskim państwie, to nie byłoby takich strat. Ale! Te straty trafiły we właściwe miejsca i dzisiaj z tych miejsc być może finansowana jest kampania wyborcza albo kupowane są działki budowlane nad polskim morzem. Hi, hi, hi… Szczególnie śmiesznie to wygląda na tle Europy, gdzie łącznie we wszystkich krajach było mniej miejsc w szpitalach tymczasowych niż w polskich.

  Czas publikacji raportu NIK i wcześniejsze występy prezesa nie dodają wiarygodności temu dokumentowi, ale przecież ogólna wiarygodność PiS jest od dawna zerowa i nikomu to nie przeszkadza po tamtej stronie w absolutnej wierze we wszystko, co mówi ich prezes. Hi, hi, hi… Mamy po prostu dobry czas na opublikowaniu stanu posiadania pisowców i ich rodzin.

  Podstawową wartością tego raportu są jego autorzy. Dyrektor prezentujący raport na konferencji pracuje w NIK od dwudziestu sześciu lat. Czy takich ludzi PiS też uzna za stronniczych? Czy może lepszy byłby obecny wyznawca PiS? Czy może najlepszy byłby kolejny, młody przyjaciel prezesa?

  Piotr Tomski

Program i wizowy biznes PiS

  Nie spodziewałem się po pisowcach takiej inwencji biznesowej, na jaką wpadli przy okazji handlu polskimi wizami. Nie doceniłem ich. Hi, hi, hi…

  Mój śmiech przebija się tak naprawdę przez łzy, bo wyjątkowym draństwem jest walka z imigrantami (nielegalnymi, a fałszywe lub kupione wizy nie są przecież legalne), stawianie dla nich murów, wyrzucanie ich przez druty kolczaste, i jednocześnie wpuszczanie ich do Europy przez Polskę za kasę. Wiem, że świat jest okrutny, ale właśnie teraz skończyłem poniższą lekturę. Połączenie tego jest obrzydliwe.

Mogę tylko napisać, że pisowcy – do tego co robią – mówią idealnie odwrotnie. Polecam lekturę, bo wroga trzeba dobrze znać, jeśli chcemy go pokonać. No i po tym poznaniu można wroga zaje..ć śmiechem.

  Piotr Tomski

PiS w kleszczach opozycji

  Wczorajsze decyzje personalne Trzeciej Drogi domknęły pod względem przekonań społeczne zapotrzebowanie i tym samym ostatecznie partia rządząca została otoczona. Hi, hi, hi…

  Nie spodziewałem się po panu Hołowni niczego mądrego czy rozsądnego, tym bardziej cieszy mnie przyjęcie na listy panów Dziambora i Petru. Różne są oceny tych decyzji, ale ja od dawna pisałem, że ważne jest dotarcie opozycji do każdego – nie marnować żadnego głosu. Przede wszystkim jest to ostatnia szansa dla Trzeciej Drogi na przejście ośmioprocentowego progu wyborczego.

  Doszło też do bardzo interesującego układu w kwestii samych programów wyborczych poszczególnych partii, bo na dzisiaj tylko PiS nie pokazało propozycji programowych i tylko PiS nie chce brać udział w telewizyjnej debacie wyborczej w TVN24. Wprawdzie do niedzielnego wieczoru jest jeszcze trochę czasu, ale zapowiedzi odmowy są jednoznaczne. Bo najtrudniej jest dyskutować o rozliczeniu ośmiu lat rządów w kontekście nieistniejącego programu. Hi, hi, hi…

  Kleszcze opozycyjne się zaciskają, a arogancja władzy nie wystarczy do zwycięstwa – przynajmniej dotychczas Polacy w wyborach wskazywali na ludzi, którzy mają jakieś racjonalne plany na przyszłość. Kłótnia ze wszystkimi sąsiadami Polski jednocześnie nie jest dobrym planem na przyszłość. „Odnarodowienie” opozycji też nie wróży niczego dobrego, a życie historią i religią było dobre może w Średniowieczu.

  I gołym okiem widoczna zapaść finansów państwowych – zwłaszcza w połączeniu z zablokowaniem unijnych funduszy z powodu niepraworządnych poczynań PiS. Kleszcze opozycji.

  Piotr Tomski

Kaczyński wreszcie rozdał karty

  Czekaliśmy z zapartym tchem na ogłoszenie „jedynek” na listach wyborczych PiS. I doczekaliśmy się wystąpienia Wielkiego Stratega z Żoliborza, podczas którego podał wszystkie „jedynki” włącznie z nim.

 

Tusk miał dobre informacje, jak zwykle, i mecenas Giertych będzie miał odpowiednie zajęcie w Kielcach. Nie wierzyłem do końca, że Kaczyński ucieknie do Kielc, ale jednak tchórz zostanie zawsze tchórzem. Ucieka przed debatą w telewizji i teraz ucieka jeszcze z Warszawy, gdzie musiałby przełknąć kolejny raz porażkę w rywalizacji wyborczej z liderem opozycji. Niestety, to przekracza starcze siły Kaczyńskiego.

  „Lokomotywy” pisowskich list rozrzucone po Polsce zrobiły na mnie wrażenie piorunujące. Śmiałem się przez kilka minut. Podobno do samego końca toczyła się wojna o te miejsca w poszczególnych okręgach. Dowodem może być błędne wyświetlenie na konferencji nazwiska pani Minister Zdrowia, która „jedynką” już nie została. Nie wiem, czym i kto kierował w tej imprezie, ale postawa prowadzącego pod koniec tego spotkania była jednoznaczna.

  – Cicho – rzekł Wielki Guru z Żoliborza i zamilkli wszyscy, po czym dodał – jestem niewolnikiem sztabu i tylko wykonuję rozkazy.

  Odniosłem wrażenie, że każdy kiedyś ma swoją Norymbergę. Hi, hi, hi… Hitlerowcy też mówili, że tylko wykonywali rozkazy, Hitler natomiast wykazał się odrobiną odwagi i popełnił samobójstwo. Niestety, tchórz Kaczyński tylko wykonuje rozkazy.

  Piotr Tomski

Fascynujący kraj

  Powoli przestaję rozumieć działania partii rządzącej w Polsce, a zaczynam podejrzewać, że ktoś zapłacił politykom tej partii za przegranie najbliższych wyborów parlamentarnych. Kto? Przypuszczam na granicy pewności, że zrobili to Niemcy za pośrednictwem Tuska. Hi, hi, hi…

Photo by Kaboompics .com on Pexels.com

  Czy znajdziecie drugi kraj na Ziemi, w którym po ośmiu latach rządów za wszystko odpowiada poprzednia władza. Osiem lat nie wystarczyło do naprawienia państwa i obywatele mają dalej ufać takim nieudacznikom. No i z przykrością trzeba zauważyć, że duża liczba obywateli tego fascynującego kraju wierzy partii rządzącej, ale na szczęście włączenie myślenia tę wiarę eliminuje. Hi, hi, hi…

Przez kilka miesięcy partia rządząca walczyła o utworzenie komisji do badania wpływów rosyjskich w Polsce. Fascynujące to jest, bo akurat w tym względzie jest więcej dowodów na rosyjskie wpływy w samej partii rządzącej, a do historii przede wszystkim wszedł występ Kaczyńskiego na temat obecności drugiego Kaczyńskiego na Placu Czerwonym w Moskwie w 2010 roku. Aha! Premier Morawiecki skupował akcje dla Rosjan przy próbie wrogiego przejęcia przez nich polskich Azotów. Fascynujący mamy kraj. O miłości Kornela Morawieckiego do Rosji nie wspomnę.

  Kiedy Biden został wybrany na prezydenta USA, Duda gratulował mu kampanii wyborczej i nie chciał urazić Trumpa, wrzeszczącego o wyborczych fałszerstwach i jeszcze w 2020 roku wspominającego przy Dudzie w Waszyngtonie dobre relacje z Władimirem, to znaczy z Putinem. Dzisiaj Putin wizytowałby podbity Kijów, gdyby dalej Trump przyjmował Dudę w Białym Domu, ale to właśnie Duda jest w tym naszym fascynującym kraju największym przyjacielem Ukrainy. Hi, hi, hi…