Decyzja sądu o przywróceniu nazw „komunistycznych” dla ulic warszawskich jest po prostu hańbiąca dla Polski. Nikt o zdrowych zmysłach nie twierdzi dzisiaj, że Stalin czy Lenin to byli fajni chłopcy. Nikt zatem nie powinien popierać pozytywnej pamięci o ich podwładnych w stworzonym głównie przez Stalina systemie zła totalnego. Armia Ludowa wykonywała rozkazy Stalina. To jest fakt.
Tytułowe zawołanie jest oczywiście kłamstwem i powinno dla prawdy mieć wstawione słowo „zdechną” w miejsce słowa „żyją”. No właśnie. Czy doszło do sytuacji strasznej, w której pozostaje Polakom tylko zbrojny bunt na wzór narodowych powstań w dziewiętnastym wieku? Czy ludzi nietykalnych z najwspanialszej kasty można już tylko zabijać? Właściwie to chyba nic złego w zabijaniu nie powinni widzieć ci towarzysze sędziowie, bo ciągle nakazują czcić morderców, bandytów i pospolitych przestępców kryminalnych przemienionych w bohaterów klasowych walk. Skoro strzelanie w potylicę było koniecznością dziejową siedemdziesiąt lat temu, to może teraz nadeszła inna konieczność dziejowa: strzelanie towarzyszom sędziom między oczy? Zachowujmy się honorowo w odróżnieniu od czczonych przez towarzyszy sędziów zabójców, którzy swoim ofiarom w więzieniu mokotowskim nie mieli odwagi nawet patrzeć w oczy, kiedy ich mordowali.
Nie rozumiem naprawdę motywacji towarzyszy sędziów przy zatrzymaniu dekomunizacji. Jeśli kierowali się wiarą w jakąkolwiek wartość pamięci o tych komuszych pomiotach, to muszą też spodziewać się adekwatnej do ich wiary reakcji ludzi wierzących w coś odwrotnego. Niestety.
Piotr Tomski