Niech żyją towarzysze sędziowie

Decyzja sądu o przywróceniu nazw „komunistycznych” dla ulic warszawskich jest po prostu hańbiąca dla Polski. Nikt o zdrowych zmysłach nie twierdzi dzisiaj, że Stalin czy Lenin to byli fajni chłopcy. Nikt zatem nie powinien popierać pozytywnej pamięci o ich podwładnych w stworzonym głównie przez Stalina systemie zła totalnego. Armia Ludowa wykonywała rozkazy Stalina. To jest fakt.

Tytułowe zawołanie jest oczywiście kłamstwem i powinno dla prawdy mieć wstawione słowo „zdechną” w miejsce słowa „żyją”. No właśnie. Czy doszło do sytuacji strasznej, w której pozostaje Polakom tylko zbrojny bunt na wzór narodowych powstań w dziewiętnastym wieku? Czy ludzi nietykalnych z najwspanialszej kasty można już tylko zabijać? Właściwie to chyba nic złego w zabijaniu nie powinni widzieć ci towarzysze sędziowie, bo ciągle nakazują czcić morderców, bandytów i pospolitych przestępców kryminalnych przemienionych w bohaterów klasowych walk. Skoro strzelanie w potylicę było koniecznością dziejową siedemdziesiąt lat temu, to może teraz nadeszła inna konieczność dziejowa: strzelanie towarzyszom sędziom między oczy? Zachowujmy się honorowo w odróżnieniu od czczonych przez towarzyszy sędziów zabójców, którzy swoim ofiarom w więzieniu mokotowskim nie mieli odwagi nawet patrzeć w oczy, kiedy ich mordowali.

Nie rozumiem naprawdę motywacji towarzyszy sędziów przy zatrzymaniu dekomunizacji. Jeśli kierowali się wiarą w jakąkolwiek wartość pamięci o tych komuszych pomiotach, to muszą też spodziewać się adekwatnej do ich wiary reakcji ludzi wierzących w coś odwrotnego. Niestety.

Piotr Tomski

Włoska demokracja pod kontrolą

Jeśli ktokolwiek wierzył w istnienie demokracji w Europie, to tworzenie rządu we Włoszech chyba z tej wiary powinno go wyleczyć ostatecznie. Koalicja wybrana w wolnych wyborach do parlamentu nie może stworzyć rządu, bo nie odpowiada ten rząd politykom europejskim, którzy do tworzenia tego rządu nie mają kompletnie żadnego odniesienia formalnego. Inaczej napiszę: nieformalny głos Europy jest silniejszy od głosu obywateli w wyborach parlamentarnych. Jak z tym żyć? Włochom ktoś po prostu napluł w twarze.

Włochy z całą pewnością nie zmienią swojego nastawienia do Unii Europejskiej po takim zachowaniu ich prezydenta, którego powinni teraz odwołać. Myślę, że takie decyzje były efektem jakiejś paniki w szeregach eurokratów i wszyscy zdają sobie sprawę, że w dystansie czasowym tylko przyspieszą włoskie otrzeźwienie i „italexit”. A może już nikt w europejskim kołchozie nie myśli o perspektywie dłuższej niż kilka miesięcy?

Kolejne fale imigrantów zalewają właśnie Włochy, a ludzie nie mogą nawet wybrać samodzielnie władz państwowych. Doszło więc do sytuacji, w której Włosi mieliby się poddać i dobrowolnie przestać istnieć. Nie wiem, czy ludzie doszli już do tego poziomu autodestrukcji czy do tego poziomu głupoty w analizach politycznych, ale rozwój tej sytuacji trzeba pilnie śledzić. Włoski fenomen demokracji pod kontrolą Europy może być chwilą historyczną prawie na miarę końca historii Franciszka Fukuyamy.

Piotr Tomski

 

Niepełnosprawny zespół

Muszę na wstępie zastrzec, że rozumiem potrzeby osób niepełnosprawnych w Polsce. Nigdy o tym nie pisałem, ale ja jestem osobą z orzeczeniem stałej niepełnosprawności w zakresie wzroku. Nie korzystam i nie korzystałem nigdy z żadnej pomocy państwa z powodu mojej niepełnosprawności, a orzeczenie mam pewnie z powodów kolekcjonerskich, bo nawet po powrocie do Polski wątpię, że państwo polskie w czymkolwiek mi pomoże. Ale nie o to mi chodzi. Chodzi o to, że dzisiaj moja niepełnosprawność upoważnia mnie do konkretnego poglądu.

W budynku sejmu trwa żenujący spektakl opiekunów osób niepełnosprawnych, którzy już dawno wyczerpali swoim działaniem znamiona czynu zabronionego dość dokładnie opisane w kodeksie karnym. Prokurator odpowiedni miejscowo powinien postawić zarzuty opiekunom, a przede wszystkim natychmiast powinien wystąpić do sądu o wyznaczenie kuratorów dla niepełnosprawnych, którzy po prostu zadbaliby o te osoby i zaprzestali ich zamęczania pobytem na jakimś korytarzu. Posłowie, dziennikarze i wszyscy ten spektakl wspierający w jakikolwiek sposób powinni mieć postawione zarzuty współudziału w znęcaniu się nad osobami niepełnosprawnymi.

W Polsce mamy jednak niepełnosprawną prokuraturę i dlatego nikt nie ma zarzutów w związku z protestem w sejmie. Niepełnosprawna prokuratura boi się niepełnosprawnych mediów, które pokazują matki ziejące nienawiścią do sejmowych pracowników, do polityków i chyba do całego świata. Niepełnosprawni politycy dosłownie nie mają pojęcia, co mają zrobić, bo są niepełnosprawni i powinni właściwie usiąść na korytarzu razem z protestującymi. Ten sui generis zespół niepełnosprawnych praktycznie podbił umysły większości Polaków, ale na pewno wiem, że już nic dobrego z tego nie wyniknie. Każdy następny dzień protestu przynosi wyłącznie cierpienie, zbędne emocje i czyste zło.

Piotr Tomski

Rosja po polsku

Stosunki między Polską a Rosją są dość chłodne, chociaż żądnej wojny sobie nie wypowiedzieliśmy i nic nie wskazuje na jej wypowiedzenie w jakiejkolwiek wersji – handlowej, propagandowej czy militarnej. Rosja patrzy na Polskę z wysokości, natomiast Polska na Rosję wolałaby nie patrzeć, wyjąwszy oczywiście całkiem liczną grupę postkomunistycznego barachła, które dalej Rosję po prostu kocha. W tym podziale tkwi chyba główny problem polskiej niechęci wobec Rosji, bo barachło sympatii wzbudzać nie może, a nawołujące do normalizacji stosunków nieliczne głosy rozsądku przez barachło przebić się nie mogą. Osobiście należałem jeszcze niedawno do przeciwników choćby najmniejszego zbliżenia do Rosji.

Nikt nie zna prawdziwej skali rosyjskiego biznesu w Polsce. Myślę tu o biznesie powstałym też dzięki „służbom” polskim i rosyjskim, który to biznes działa metodami dalekimi od prawnych czy kulturowych norm cywilizowanego świata. Zysk jest jedynym celem, a środki do tego celu są dowolne i chodzi jedynie o to, żeby nie dać się złapać na przestępstwie i nie pozostawić dowodów, których nie da się usunąć. Ludzie do tego biznesu muszą zatem spełniać pewne wymogi, które predestynują ich raczej do „mafii” niż normalnej działalności. Tak działa też polityka rosyjska i wszystkie szczeble państwowej władzy w Rosji. Tak było w Polsce w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku i chyba wracać do tego nie chcemy. No właśnie! I jak tu myśleć o rozsądnym zbliżeniu z Rosją?!

Wiemy już, że Unia Europejska pod wpływem Niemiec i jeszcze kilku krajów chce zbliżenia z Rosją. Tu pojawia się pierwszy krok do zrobienia, a raczej jest to krok do nierobienia. Tak. W sprawie Rosji po prostu nie róbmy nic. Utrzymajmy oczywiście dotychczasowe działania w związku z dekomunizacją Polski, czyli usuńmy radzieckie „pamiątki” z naszej przestrzeni, bo takie mamy dzisiaj przepisy prawa, ale mówmy o obecnej Rosji dobre, miłe i przyjemne słowa, na przykład chwalmy rosyjski wkład w obronę moralności chrześcijańskiej. No i nie upierajmy się przy sprawach przegranych, jaką jest sprawa gazociągu przez Bałtyk. Mówiąc innymi słowami, róbmy swoje z miłym uśmiechem na twarzy. Kupujmy gaz od Amerykanów i Norwegów, ale z Rosjanami prowadźmy negocjacje, które prawdopodobnie wygenerują bardzo korzystny dla nas kontrakt.

Jestem teraz przekonany, że mamy odpowiednich polityków do powyższych działań. Premier Morawiecki i minister Czaputowicz mogą się uśmiechać do Rosji do bólu, a Kaczafi z Błaszczakiem, Brudzińskim i Zbyniem Ziobro zrobią swoje. Hi, hi, hi…

Piotr Tomski

Reorganizacja

Polska polityka zagraniczna uległa wyraźnej zmianie w ostatnich tygodniach i chyba należy się z tego cieszyć. Nie wiem co prawda, czy to dzięki pobytowi w szpitalu prezesa Kaczyńskiego, czy mimo pobytu prezesa w szpitalu, czy może dzieje się to poza obszarem decyzyjnym prezesa, w każdym razie nie kochamy już bezgranicznie Ameryki prezydenta Trumpa, a zgadzamy się na „główny ściek” polityki zagranicznej Unii Europejskiej. I niech Bogom będą dzięki.

Powtarzanie przez ostatnie dwa lata, że USA są naszym najwspanialszym sojusznikiem, wywołało u wielu ludzi przekonanie całkowitego podporządkowania Polski interesom amerykańskim. Myślę, że nawet potomkowie Żydów w Izraelu i w Ameryce uwierzyli w ten przekaz. A tu nagle zmiana nastąpiła. Jesteśmy znowu lojalnym członkiem Unii. Niesamowite. I może nawet ustawa „447” nie zadziała. I może synagogi i flagi izraelskie w Polsce też zapłoną. Zobaczymy.

Bałem się już, że w polskiej polityce nie ma miejsca na tak zwany zdrowy rozsądek połączony z tak zwanym interesem narodowym. Po „niepełnosprawnych” politykach PiS-u można spodziewać się wszystkiego, ale tym razem wykazali się czujnością.

Piotr Tomski

 

 

Wspólnota ciemniactwa w służbie wybranym

Obecne zjednoczenie wyznawców religii mojżeszowej i biblijnych chrześcijan przekonało mnie kolejny raz, że przez wiele lat – będąc katolikiem i tym samym chrześcijaninem – poddałem się ciemniactwu i służyłem największemu złu tego ziemskiego padołu. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko jedno: uwierzyłem w wiarę moich przodków, zbyt późno włączywszy myślenie, co nie mogło w konsekwencji bardzo długo tej pustej wiary wyłączyć.

Biblijni chrześcijanie z Ameryki świętują wspólnie z Żydami przeniesienie ambasady amerykańskiej do Jerozolimy, którą Ameryka uznaje za stolicę Izraela. Jednocześnie giną Palestyńczycy zwani terrorystami, bo nie należą do wybranych, którym Jerozolimę obiecał przecież Bóg. Bóg podobno kazał im zabijać wszystkich, którzy stają im na drodze do posiadania. Lud pasterski stał się ludem osiadłym na cudzym terytorium, bo Bóg im to obiecał. I dzisiaj biblijni chrześcijanie w to wierzą. I to szaleństwo zaczyna determinować znowu światową politykę. Nadjordańskie gusła panują nad umysłami ludzi decydujących o losach świata.

Ludzie, obudźcie się z tego żydowskiego amoku. Wiara w Boga nie wymaga żydowskich przewodników czy nauczycieli, a poziom ogólny ludzkiej inteligencji pozwala oddzielić mity od historycznej prawdy. Dzisiaj już nie da się przyjąć, że Biblia w każdym słowie mówi prawdę. Jeśli Biblia podaje kłamstwa, to nie jest świętą księgą. Dzisiaj nawet duchowni różnych chrześcijańskich wyznań mają duży dystans do biblijnego przekazu, skłaniając się ku tak zwanej wielkiej tajemnicy. A sami Żydzi? Żydów został garstka, bo większość ludzi pochodzenia żydowskiego już nie jest Żydami, ponieważ nie praktykują mojżeszowej religii i nie mają już znaku przymierza z Bogiem.

Piotr Tomski

 

 

Wielka trójca ze spalonego kina

Poczułem zwykły wstręt, kiedy zobaczyłem w telewizji trzech aktorów z filmu „Ziemia obiecana” Wajdy, którzy trawestując swoją scenę z tego filmu, obiecywali doprowadzenie Polski do „normalności”. Już sam ich udział w wiecu partyjnym Platformy Obywatelskiej budzi we mnie obrzydzenie, ale wykorzystywanie w polityce sentymentów do robienia wody z mózgu tak zwanemu społeczeństwu jest po prostu haniebne. Wielka trójca złożona z trzech starych dziadów bawi się w niebezpieczne zabawy, po których mogą z wielkim zdziwieniem na ulicy obcierać twarze zalane mieszanką moczu z kałem. Tak, tak… Jeden pajac z telewizji polskojęzycznej już miał takie doświadczenia uliczne.

Odrębnym problemem było wystąpienie pana Olbrychskiego, który ze sceny wykonał gest hitlerowskiego pozdrowienia zwanego potocznie hajlowaniem. Nie wiem, co ten pan ma w głowie, ale powinien chyba poddać się leczeniu psychiatrycznemu. Nie wiem też, co reszta uczestników tego marszu czy wiecu ma w głowach, że nie było natychmiastowej reakcji na taki wyskok. No cóż! Czego spodziewać się po aktorach w podeszłym wieku? Zawsze tacy aktorzy mogą pomylić role i sceny, ale widownia powinna zachować przytomność.

Mam nadzieję, że ta trójca ostatecznie przejdzie do historii. Ich pozycje, dorobki artystyczne czy kariery wynikają z ich udziału w polityce za czasów peerelu i tak tym panom zostało do dzisiaj. Gdyby ci panowie mieli odrobinę honoru, to dzisiaj w ciszy i spokoju wykonywaliby swój zawód, bo tylko tyle od nich chcemy.

Piotr Tomski

 

Od bankstera do premiera

Nie wiem, kto wymyślił to hasło w związku z karierą pana premiera Morawieckiego, ale ozłociłbym go za trafność, mądrość i sprawiedliwość. Niestety. Premier Morawiecki jest największym nieporozumieniem politycznym w historii Polski, bo w jego przeszłości jest to wszystko, co w przyszłości Polski ma być bezwzględnie zwalczane. Jego obecne wywody o solidarności społecznej pasują do jego prezesowania bankiem zagranicznym za kilka milionów złotych rocznie dokładnie tak, jak pasuje pięść do nosa. Nikt zdrowy na umyśle nie wierzy zresztą w słowa świeżo nawróconego bankstera. Po co więc dalej ośmieszać PiS i cały ten układ rządzący? Czy rzeczywiście nadeszły czasy bardzo podobne do gierkowskich?

Długo byłem wierny telewizji publicznej i jej programom informacyjnym, ale propaganda płynąca z tej telewizji po prostu mnie przerosła. No i nie mam do oglądania żadnej telewizji informacyjnej, bo propaganda telewizji komercyjnych jest w drugą polityczną stronę jeszcze gorsza, a ustalanie faktów najlepiej przebiega w Internecie. Tym sposobem dzięki premierowi Morawieckiemu, na którego już szczerze mówiąc nie mogę patrzeć, wyleczyłem się z nałogu oglądania telewizji informacyjnej.

Chciałbym jeszcze jeden problem poddać pod rozwagę Polaków. Pan Morawiecki jako bankster zagranicznego banku kreował polskie pieniądze, które w dużej części w zyskach tego banku były wyprowadzane z Polski. Czy ktokolwiek badał ten problem wykreowanych złotówek, które poszły do Europy? Czy ktokolwiek w polskich organach ścigania zajmie się tym problemem? No właśnie. Prokurator Generalny jest podwładnym pana Morawieckiego i chyba to wystarcz za odpowiedź.

Piotr Tomski

Polska powinna mieć broń jądrową

Stwierdzenie, że Polska powinna mieć własną broń jądrową jest dla wielu szaleństwem, ale tylko w ten sposób możemy samodzielnie i bardzo szybko zapewnić naszemu krajowi bezpieczeństwo. Umowy międzynarodowe, sojusze i różne deklaracje nie sprawdzały się nigdy, ale przede wszystkim dzisiaj widzimy najlepiej ich znikomą wartość. Dlaczego zatem mamy uznawać nasze zobowiązanie do nierozprzestrzenianiu broni jądrowej? Nasza racja stanu wymaga błyskawicznej budowy własnej bomby.

Mamy własny, czynny reaktor w Świerku pod Otwockiem i mamy ludzi, którzy znają się na tych sprawach. Przy odpowiednim podejściu władz państwowych i służb specjalnych możemy bez rozgłosu dojść do wyżej wymienionego celu, a potem ogłosić światu, że dla zapewnienia pokoju w naszym regionie musimy dysponować taką bronią. Zdaje mi się, że tak postąpił kiedyś Izrael. Czy ktoś dzisiaj dyskutuje o tym? Oficjalnie chyba się mówi, że Izrael nie ma tej broni.

Iran od wczoraj jest znowu atakowany przez Amerykanów i Izraelczyków. Iran również powinien mieć broń jądrową. Niestety. Skoro taką bronią dysponuje obecnie na przykład Pakistan, który ukrywał Osamę bin Ladena, to dlaczego nie może jej posiadać Iran, Polska, Węgry czy nawet Korea Północna albo Ukraina. Czy Ukraina byłaby dzisiaj tak poniewierana, gdyby nie zaufała umowie z Amerykanami i Rosjanami? Ukraińcy dobrowolnie oddali broń jądrową i do dzisiaj tego żałują, bo żyją w ciągłym stanie wojny.

Szykujmy się więc do wojny jądrowej, żeby zachować korzystny dla nas pokój.

Piotr Tomski

Dni zwycięstwa

Pokonanie Niemców w 1945 roku było już na poziomie symbolicznym dość niejednoznaczne, skoro dwie strony sojuszu antyhitlerowskiego przyjęły różne daty zwycięstwa i do dzisiaj obchodzą rocznice w innych dniach. Jest co prawda tylko jednodniowa różnica, ale jednak nie dało się przyjąć jednej daty, chociaż wydawałoby się to bardzo proste.

Sojusz antyhitlerowski rozpadł się chyba szybciej niż powstał, a podziały z nim związane doprowadziły do tragicznych skutków dla setek milionów ludzi. Co to za zwycięstwo, które powoduje niewolę i cierpienie setek milionów ludzi? No właśnie.

Polacy w tych dniach zwycięstwa raczej nie powinni brać udziału. Niestety.

Piotr Tomski