Ambasadora oblali syropem

  Zacznę od powtórzenia za wszystkimi ekspertami od stosunków międzynarodowych, że w Polsce ambasadorów zgodnie z zasadami się chroni i nie pozwala nikomu naruszać ich nietykalności cielesnej. Nie jest ważne przy tym, jaki kraj reprezentuje ten ambasador, jeśli jest jeszcze ambasadorem na terenie Polski. Wystarczy głosu rozsądku.  

  Ucieszyłem się bardzo, kiedy zobaczyłem rosyjskiego dyplomatę oblanego czerwonym płynem przed cmentarzem rosyjskich żołnierzy z czasów II Wojny Światowej. Historia wymaga takich gestów i w ten dzień napiszę wprost: należało mu się. Hi, hi, hi… Polacy nie mają takich jaj, żeby wykonywać takie gesty, dlatego zrobili to podobno Ukraińcy. Hi, hi, hi…

  Przypomniał mi się nasz biedny prezydent Komorowski, po którym spłynęły ukraińskie jajka i nic się nie stało z tego powodu. Afery za te jajka na prezydencie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej nie było, to dlaczego ma być afera za syrop. Hi, hi, hi… A w Izraelu opluli naszego ambasadora Magierowskiego. Czy coś się stało z tego powodu? Czy jakiegoś Izraelczyka w Warszawie opluli w ramach odpowiedzi dyplomatycznej? Nie. Plują tylko na Polaków. Hi, hi, hi…

  Teraz już pewnie nie będę się cieszył, kiedy Ruscy zrobią działania odwetowe na polskich dyplomatach w Moskwie. Może dojdzie w końcu do zerwania stosunków dyplomatycznych między Polską i Rosją? Zobaczymy. Upokorzenie Rosji w osobie ambasadora Andriejewa – syropem – było  jednak piękne i bezcenne, mimo że konsekwencje mogą być poważne.

  Piotr Tomski

Polski kredytobiorca płacze

  Dzisiaj podniesiono stopy procentowe w Polsce i tym samym polski kredytobiorca może płakać już mocniej. Tak. Banki teraz bezwzględnie i natychmiast podniosą oprocentowanie kredytów, ale oprocentowanie depozytów zapewne nie ulegnie zmianie i dalej będzie na poziomie zera. Hi, hi, hi… To jest jeden z polskich fenomenów ekonomicznych, w którym tylko patentowani wariaci mogą trzymać pieniądze w banku.

  Polskiego kredytobiorcę niedawno dręczyły kredyty frankowe, które w krótkim czasie przewyższyły wartość kredytowanych nieruchomości. Teraz dobiją go kredyty w złotówkach, bo banki, nie dość że przerzucają całą odpowiedzialność za zmiany na rynku finansowym na swoich klientów, to jeszcze chcą na tej sytuacji dobrze zarabiać. O poliso lokatach już nie będę wspominał. Hi, hi, hi…

  Polski rząd i wiele innych rządów zachodnich nie potrafi niczego załatwić z bankierami. Żałosne jest twierdzenie, że trzeba ratować system bankowy, bo bez niego upadnie świat. Nie. Dlaczego ciągle dopłaca się do źle zarządzanych banków, które tracą na własnych błędach wykreowane przez siebie pieniądze i przy tym tracą niewielkie ilości depozytów swoich klientów? Doszliśmy już do tego powyżej, że tylko szaleńcy trzymają nieoprocentowane depozyty w bankach, zatem szaleńców należy leczyć – na pewno nie należy ich chronić razem z systemem bankowym.

  W Polsce geniusz historyczno-ekonomiczny w osobie premiera Morawieckiego wspólnie z kilkoma geniuszami ekonomicznymi wygenerował przez ostatnie dwa lata zwiększenie długu publicznego o czterysta miliardów złotych i ukrył je w systemie bankowym. Wiemy już, kto na tym zarabia, gdzie są te pieniądze i jakim manipulacjom cały czas są poddawane. Nie jest też trudno przewidzieć, co stanie się z tym genialnym przedsięwzięciem w niedalekiej przyszłości, bo rząd przy tym nie potrafi dogadać się z Unią Europejską, a zatem finansowanie czegokolwiek staje się wątpliwe.

  Polski kredytobiorca relatywnie jest i tak w lepszej sytuacji, niż jest sytuacja tureckiego kredytobiorcy, który ma do czynienia z inflacją około siedemdziesięcioprocentową, może więc powinien otrzeć łzy i iść do przodu, dzielnie wspomagając polski rząd w walce o dobrobyt emerytów i rencistów, a wspomagać musimy, bo inflacja zjada ich trzynastki i czternastki w tempie błyskawicy. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Kryzys puka do islandzkich domów

  Jeśli myśleliśmy, że z końcem pandemii nadeszło coś dobrego, to wojna Putina była pierwszym ostrzeżeniem, natomiast inflacja i galopujące ceny w całym, zachodnim świecie wyleczyły nas z ostatnich złudzeń. Mamy poważny kryzys.

  Na Islandii dzisiaj bank centralny podniósł stopy procentowe o cały jeden punkt, co oznacza wzrost stopy o ponad jedną trzecią do 3,75 %, natomiast sama inflacja wynosi na Islandii już 8%. Wobec powszechnego zadłużenia Islandczyków kredytami hipotecznymi i konsumpcyjnymi, to mamy w najbliższej perspektywie duży problem.

  Polacy nie mają monopolu na błędy w zarządzaniu finansami państwowymi i mogą popatrzeć na innych, którzy również doprowadzili swoje społeczeństwa na krawędź katastrofy. Po pierwsze, obostrzenia pandemiczne na Islandii trwały zbyt długo i były niepotrzebnie kosztowne (na przykład dopłacano do turystów w kwarantannie). Po drugie, doszło do akceptacji ze strony państwowych służb dla podwyżek paliw i energii w firmach islandzkich, które nie mają bezpośredniego przełożenia na ceny ich zakupu czy pozyskania. Po trzecie, doszło do gigantycznych strat przy reprywatyzacji banków i innych firm finansowych. Po czwarte, państwo wypuściło z rąk zyski z hodowli ryb i nie potrafi opanować wyprowadzania pieniędzy z połowów ryb. To zresztą tylko początek listy błędów rządzących Islandią. Skromnie liczę te błędy na kilkaset miliardów koron.

  Cieszyliśmy się z powrotu turystów na Islandię, ale ta okoliczność pewnie już nie zmieni niczego. Turyści też ludzie i zaczynają oszczędzać na każdym kroku. Hi, hi, hi…

Piotr Tomski

Nie ma idealnych rozwiązań

  Ludzie, którzy dają przepisy na idealne państwo albo idealny system zarządzania społeczeństwem, najczęściej są zwykłymi oszustami, kierującymi się własnymi interesami. Socjalizm albo kapitalizm mają być tymi rozwiązaniami idealnymi. A może coś pomiędzy? A może Konstytucja z 3 maja 1791 roku była wspaniała? Hi, hi, hi…

  Idealnych rozwiązań nie ma, tak jak nie ma wolnego rynku czy równości ludzi. Niestety. Musimy się pogodzić z faktami i próbować zbudować coś, co będzie dążyło do doskonałości, ale nigdy do niej nie dojdzie. Jeśli chodzi o państwo i społeczeństwo musimy budować jednocześnie socjalizm i kapitalizm, żeby równo te utopie nie doszły do skutku. Hi, hi, hi… Spokojnie możemy wobec powyższego pogonić lewaków i prawaków, żeby nam głowy nie zawracali swoimi genialnymi receptami na funkcjonowanie świata.

  Mam czasem wrażenie, że świat lepiej funkcjonowałby przy zarządzaniu komputerowym. Ustalilibyśmy pewne zasady, które równo dotyczyłyby wszystkich, a nadzór i egzekwowanie tych ustaleń oddalibyśmy maszynom. I co? Świat idealny? Hi, hi, hi… Byłoby na pewno wesoło, bo człowiek poddany maszynom nie miałby najmniejszych szans na … wolność. Świat zarządzany przez maszyny stałby się po pewnym czasie jednym, wielkim więzieniem dla wszystkich ludzi, którzy złamali własne zasady i zostali pozbawieni możliwości ukrycia tego albo wywarcia emocjonalnego wpływu na innych – osądzających ich czyny.

  Pozostańmy więc w tym nieidealnym systemie państw socjalnego feudalizmu, gdzie mamy jeszcze szanse być ludźmi. Wprawdzie bankierzy zaczynają niczym feudalni panowie decydować o życiu wszystkich, ale zawsze możemy im w hotelach „podłożyć pokojówki” do gwałcenia i zakończyć ich kariery. Takie czasy mamy. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Gazowy wiatr odnowy

  Rosjanie wstrzymali dostawy gazu do Polski z powodu niepłacenia w rublach za ich towar. Bardzo ciekawa sytuacja powstała i bez bomby atomowej tego już nikt nie załatwi. Hi, hi, hi…

  Szaleństwo Putina sięgnęło Himalajów. Z takiej podróży żaden szaleniec nie wraca żywy, zatem Putin nie będzie wyjątkiem. Kontynuowanie tej polityki bez totalnej wojny nie miałoby już żadnego sensu. Z kolei użycie broni jądrowej doprowadzi Rosję w krótkim czasie do zagłady. Czy Putin jest gotowy na wszystko? Tak ostatnio powiedział, ale czy on rozumie samego siebie? Czy wie, że Zachód ma większy potencjał militarny? Czy może uwierzył w siłę własnej propagandy i zapomniał o korupcji, która rozbroiła rosyjską armię z konwencjonalnej broni?

  Polska sobie poradzi prawdopodobnie bez gazu z Rosji, który zresztą może sobie kupić z Niemiec, jeśli zabraknie go w niewielkich ilościach w polskich sieciach gazowych, Rosja natomiast, pozbawiając się pieniędzy za gaz, pozbawia się środków do życia społeczeństwa, finansowania wojska i traci podstawy istnienia państwa. Jest więc różnica. Putin podobno zgodził się na rozliczenia poza rublami z większością odbiorców europejskich, ale teraz powstaje pytanie, czy sankcje nie zatrzymają również reszty płatności gazowych. Jest przecież w tym wszystkim Komisja Europejska. Zobaczymy.

  Ja miałem w każdym razie wczoraj pierwszą myśl taką: skończył się w Polsce definitywnie wpływ kacapów na państwo. Ten typ nacisku czy szantażu był jednorazowy i już go nie ma.

  Piotr Tomski

Francja uratowana

  Prezydent Macron nie jest politykiem, z którego poglądami i deklaracjami wyborczymi zgadzałbym się w dużej części. W sferze deklaratywnej jest mi nawet bliżej do pani Le Pen, ale i tak cieszę się, że wygrał ten pierwszy. Hi, hi, hi…

  Niektórzy twierdzą, że Francja jest klinicznym przypadkiem końca podziału polityków na prawicowych i lewicowych. W ostatnich wyborach dwoje kandydatów można było określić jako centrystów, mimo że ich hasła i deklaracje trzymały się jeszcze tego archaicznego podziału prawicowo-lewicowego. Nie wiem, czy koniec starego porządku jest pewny, ale na pewno przeciętny obywatel w Europie już nie wierzy w prawicę, która chce przywrócić sposób rządzenia z dziewiętnastego wieku albo w lewicę, która społeczeństwa europejskie widziałaby najchętniej w komunach rodem z ksiąg Marksa i Lenina. W takim sensie lewica i prawica już umarły i może tylko w Polsce są jeszcze Korwin z Braunem, którym wydaje się, że świat zatrzymał się pod koniec wieku osiemnastego.

  Unia Europejska stała się wartością samą w sobie i dlatego należy ją chronić. Pani Le Pen nie kwestionowała potrzeby chronienia Unii, a jedynie inaczej widzi tę potrzebę, natomiast prezydent Macron Unię postawił na pierwszym planie swojej kampanii, stwierdziwszy przy tym, że wybory prezydenckie są formą referendum za przynależnością Francji do Unii. No i się udało. Francja jest w Unii i chyba zaczyna w niej odgrywać coraz większą rolę – przewodnią, kiedy Niemcy toną w sentymentach do Rosji.

  Piotr Tomski

Staśka Dziwisza oczyścili

  W historii Polski hierarchowie Kościoła katolickiego byli już wieszani przez Polaków za zdradę ojczyzny i pracę dla wrogów. Nadszedł chyba czas na kolejny osąd ludu i wymierzenie stosownej kary. Może wieszać nie będą, ale chłosta jakaś byłaby wskazana i to w południe niedzielne na rynku w Krakowie. Hi, hi, hi…

  Watykan ogłosił, że kardynał Dziwisz postępował prawidłowo w sprawach dotyczących przestępstw pedofilskich popełnionych przez księży w jego diecezji. No właśnie. Oświadczenie Watykanu zaskoczyło wszystkich, bo Stasiek może teraz w tak zwanej glorii opluć każdego, kto zarzuca mu jakieś nieprawidłowości czy tuszowanie pedofilii. A żeby było śmieszniej, to podobno Watykan dostał też dokumenty w sprawie oskarżenia o pedofilię samego Dziwisza i też nic nie zadziałało. Dzisiejszy program w TVN24 był szokujący.

Po opublikowaniu tylu informacji o Staśku i tylu jego publicznych krętactwach Watykan kolejny raz się ośmiesza i daje mu glejt. Kościół katolicki po prostu jest już po drugiej stronie mocy i oddaje cześć Antychrystowi. Jeśli ktoś czytał ze zrozumieniem Księgę Apokalipsy św. Jana i wierzy w Chrystusa jako Boga, to nie powinien mieć żadnych wątpliwości co do tego, kto umościł sobie gniazdko w sercu Watykanu w 1978 roku. Tak. Był to diabeł.

  Polacy masowo czczą szatana i stawiają mu pomniki. Nadszedł chyba ostateczny czas skończenia z tym grzechem albo ojczyzna zgnije nam do reszty.

  Piotr Tomski

Ziobro poniżej zera

  Dzisiaj pojawiły się informacje, że wreszcie nastąpił przełom w reformowaniu polskich sądów przez pana Zbyszka i ruszy likwidacja Izby Dyscyplinarnej SN, a przede wszystkim Unia Europejska wypłaci Polsce kasę. No i przełom nastąpił. Pan Zbyszek wpadł na pomysł, że Polska nie będzie płaciła unijnych składek. Hi, hi, hi…

  Jeśli nawet uda się przeforsować pomysł Ziobry ze składkami, to wpływy z unijnych funduszy miały być dużo większe, zatem Ziobro, celując w okolicę zera, jest już poniżej zera. Hi, hi, hi… Geniusz po prostu!

  Mamy kryzys ekonomiczny pełną gębą i rekordową inflację rokującą wzrost. Wyprodukowano w Polsce mnóstwo pieniędzy i dług publiczny poutykano po szafach niczym trupy. Jedyne realne pieniądze na ratowanie ludzi i gospodarki mogą przyjść z Unii Europejskiej, a te pierdoły opowiadają bajki o rekompensowaniu przez Polskę strat składkami. Nie dość im, że płacą kary odliczane od środków dla samorządów, to jeszcze chcą wywołać wojnę o składki. Nie wiemy przecież, jaka będzie procedura karania Polski za niepłacenie składek, bo chyba jeszcze nie było takiego postępowania. A może karą będzie zawieszenie w prawach członka?

  Szybki polexit jest pewnie marzeniem sennym pana Zbyszka. Nie wiem tylko, czy taki osobnik w ogóle jeszcze śni normalnie, czy ma tylko koszmary senne związane z rozliczaniem go za wszystkie krzywdy, jakie wyrządził przyzwoitym ludziom. Tak. Brak unijnych środków też krzywdzi niewinnych ludzi w Polsce, a pisowski bóg od papy Rydzyka patrzy na pana Zbyszka i sny jeszcze bardziej poplącze. Hi, hi, hi… Papa Rydzyk zresztą na unijne datki też czeka w kolejce i też cierpi.

  Piotr Tomski

Ukraińskie przesilenie

  Widzę i słyszę coraz więcej sygnałów, które wskazują na zmęczenie tematem Ukrainy najechanej przez zbrodniczy reżim Putina i tematem pomocy uchodźcom. Niestety. Naturalnym odruchem była pomoc i naturalnym odruchem jest zmęczenie pomagających.

  Putin nie ustępuje i teraz Zachód musi zdecydować o sankcjach, które uderzą z dużą siłą również w społeczeństwa zachodnie. Czy przy ukraińskim przesileniu takie decyzje są możliwe? Dotychczasowe sankcje nie działają, a nowe pewnie już nie wejdą, co znaczy chyba jedno: Putin zaczyna wygrywać. Militarnie rusza nowa ofensywa, natomiast politycznie zmęczony Zachód nie ma siły do odpowiednich działań.

  Przykre czasy mamy, bo mam wrażenie, że pomagamy w mordowaniu niewinnych ludzi. Świat już przespał wiele takich ludobójstw i nic się nie stało, więc jeszcze jedno niczego specjalnego nie wniesie do historii ludzkości. Może tylko nasze oczekiwania w dwudziestym pierwszym wieku były inne, zwłaszcza że wmawiano nam idealny koniec historii w postaci demokracji liberalnej. Hi, hi, hi… Niespodzianka. Żadnego końca historii nie było. Wrócił feudalizm i obok trwa w najlepsze również komunizm.

  Na Islandii wojny nie czuje się nawet w najmniejszym stopniu. Aktywni obywatele żyją jednym z największych przekrętów dekady, czyli oprotestowują demonstracjami pod parlamentem sprzedaż udziałów w Islandsbanki, natomiast mniej aktywni obywatele i rezydenci islandzcy spokojnie pracują, podróżują i odpoczywają, bo właśnie kończy się okres świąteczny (Wielkanoc i Pierwszy Dzień Lata) w którym łącznie było kilka dni wolnych świąt państwowych i można było je łatwo uzupełnić do dwóch tygodni wolnego. Sielanka. Hi, hi, hi…

  Na Islandii po kilku dniach poruszenia Ukrainą w lutym i na początku marca i kilku dni manewrów morskich, nastąpiło totalne przesilenie ukraińskie. Jedynie media jeszcze coś napiszą i powiedzą o Ukrainie, ale kto by na to zwracał uwagę.

  Piotr Tomski

O moich prawicowych przekonaniach

  Stosowanie dzisiaj definicji – prawicowe przekonania – pochodzącej z dziewiętnastego wieku albo nawet z początków dwudziestego wieku do dzisiejszych ludzi jest dużym błędem i przede wszystkim wprowadza chaos w ocenie organizacji politycznych. Chadecy, monarchiści czy neoliberałowie nie muszą wcale należeć do prawicy, jeśli nie mają prawicowych przekonań. Hi, hi, hi…

  Prawicowe przekonania w dzisiejszym świecie błyskawicznej informacji i ogromnej, naukowej wiedzy muszą wynikać najpierw z tradycji umiłowania prawdy, a dopiero potem mogą być konserwatywne pod innymi względami. Prawda ponad wszystko? I już mamy pierwszy zgrzyt. Bóg. Moim zdaniem ludzie miłujący prawdę nie mogą dzisiaj wierzyć w boga, bo prawda o bogu nie daje się zweryfikować, co wyklucza jej przyjęcie w publicznym obiegu jako prawdy.

Nie można tolerować wiary na równi z prawdą i nie można wierzyć ludziom, którzy tylko na podstawie własnej wiary podejmują decyzje o podstawowym znaczeniu dla ich życia czy życia ich bliskich.

  Drugi zgrzyt jest już dla prawdziwej prawicy do zaakceptowania, natomiast dla reszty społeczeństwa nie do przyjęcia: równość ludzi wobec prawa. Wszystkie badania naukowe potwierdzają, że ludzie nie są sobie równi i tym samym powinniśmy dążyć do stworzenia takich przepisów prawa, które ten stan uczciwie i przyzwoicie określą. Skoro guru lewactwa (Harari) w swoich książkach jasno pisze o nierówności ludzi, to dlaczego prawo tego nie określa, dając każdemu człowiekowi taki sam głos wyborczy, jaki ma człowiek zdrowy i świadomy swoich decyzji. Choroba, brak elementarnej wiedzy politycznej czy stosunek do społeczeństwa powinny mieć wpływ na prawa człowieka, skoro już w ogóle istnieje forma pozbawienia człowieka praw publicznych przez sąd, co zresztą też bywa dziwne.

  Zgrzytem trzecim jest wolność. To jest chyba największa pomyłka w zaszufladkowaniu „wolnościowców” do prawicy. To są populiści do zagospodarowania elektoratu poniżej pięciu procent. Jeśli nawet uznamy ich za skrajną prawicę, to i tak mnie to dalej śmieszy. Polski przypadek Janusza Korwina Mikke jest najlepszym dowodem na ułomność tej okoliczności, chociaż jego „wolność” polityczna pochodzi z pogranicza neoliberalizmu i libertarianizmu, to jednak mnie to śmieszy, zwłaszcza w kontekście Konfederacji i polskich narodowców oraz posła Brauna. No cóż. Wolność w sferze idei jest raczej hasłem lewicy, prawica natomiast zawsze mówi o związkach między ludźmi, co samo w sobie jest „zniewoleniem”. Zasady w największym stopniu pozbawiają człowieka wolności.  

  Na razie to tyle o prawicowych przekonaniach. Ciąg dalszy nastąpi.

  Piotr Tomski