Zjazd w Kijowie

  Spotkanie czterech tak zwanych głów państw w Kijowie miało pokazać jedność Europy z Ukrainą i zapewnić Ukraińców o ciągłości pomocy oraz o otwarciu drogi dla Ukrainy na członkostwo w Unii Europejskiej. I co z tego wyszło? Już następnego dnia w Kijowie pojawił się Borys Johnson – prawdziwy przyjaciel. Hi, hi, hi… Czy też będzie przyjmował Ukrainę do Unii?

Ukraina nie ma odpowiedniej broni, która pozwoliłaby na nawiązanie równorzędnej walki z Rosją. Ostatnio nawet Radek Sikorski zmądrzał i zaczął mówić o przekazaniu przez NATO Ukraińcom głowic jądrowych w celach obronnych. Skojarzył mi się z tym kijowskim wydarzeniem zjazd w Gnieźnie w 1000 roku. Ówcześnie konstruowane cesarstwo było przecież pierwowzorem dzisiejszej Unii Europejskiej. Hi, hi, hi… I tak, jak było w Gnieźnie, każdy ma swoje cele, każdy ma inne postrzeganie wydarzeń i każdy inaczej rozumie swoje miejsce na politycznej mapie świata, a łącznikiem mają być jakieś mityczne wartości; tysiąc lat temu to były relikwie jakiegoś zwariowanego misjonarza o imieniu Wojciech. Każde czasy mają swoje wartości. Polski król tysiąc lat temu podobno zrównoważył wartość tych relikwii złotem.

Chrobry był później w Kijowie (stąd całe moje skojarzenie) i tam też budował cesarstwo, bo na pewien czas posadził na tronie kijowskim swojego zięcia. Ale przede wszystkim Chrobry złupił księstwo kijowskie i był z tego dumny. No właśnie. A Polacy dzisiaj mają za to płacić?

  Piotr Tomski

Wyrok za prześladowanie sędziego

  Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł wczoraj, że sędzia Żurek musi dostać dwadzieścia pięć tysięcy euro odszkodowania od państwa polskiego, bo przedstawiciele tego państwa naruszyli jego prawa. Nie znam wyroku i jego uzasadnienia, ale na podstawie medialnych przekazów już mogę się cieszyć, bo miałem rację kilka lat temu – polskie państwo zapłaci miliardy euro odszkodowań za majstrowanie przy niezależności sędziów i ręczne ustawianie sądów.

  Byłem całym sercem za reformą sądownictwa obiecywaną przez PiS w wyborach w 2015 roku. Sędziowie muszą być ludźmi krystalicznie uczciwymi i całkowicie niezależnymi, żeby mieli moralne prawo do osądzania innych ludzi. Państwo musi stworzyć odpowiednie warunki do transparentnej kontroli sędziów, którzy kontroli społecznej muszą podlegać. I na tym moja zgodność z PiS się zakończyła, bo w praktyce PiS jedynie nasłał na jedną bandę sędziowską drugą bandę sędziowską. Tak. Okazało się po siedmiu latach rządów tych nieudaczników, że mamy w sądach dwie bandy sędziów, a uczciwych i niezależnych sędziów w Polsce możemy pewnie na palcach obu rąk policzyć i do tego nie możemy ich spotkać w sądach, ponieważ są zawieszeni albo znaleźli się „na innej drodze” do stanu spoczynku.

  Komisja Europejska miała zdyscyplinować polskie władze i zmusić do tak zwanej praworządności. KPO miało być w tym przełomem. Okazało się jednak, że KE jest lekko oślepiona, a polskie władze starają się tylko przypudrować dość nieświeżego trupa. Smród jest z tego tak wielki, że wszyscy na wszystkich już rzygają.

  Piotr Tomski

Morawiecki kontra rzeczywistość

  Morawiecki złote trony oddał za możliwość bycia premierem i nie musi wypełniać jakichś oświadczeń majątkowych na jakieś głupie trzysta tysięcy złotych, które zresztą charytatywnie zagospodarował z naddatkiem. Premier jest krystalicznie uczciwym kłamcą i wara wszystkim.

  Był przychód ze zbycia akcji i w tym przypadku sprawa jest jasna. Przychód nie został odnotowany w oświadczeniu. I to chyba jest przestępstwo. Rozmydlanie obowiązku wykazania przychodu ze zbycia czegokolwiek ujmowanego wcześniej w oświadczeniu jest co najmniej wspieraniem przestępcy. Głosy ekspertów w tych sprawach zresztą się wykluczają i obywatel polski – jak zwykle – może sobie wybrać do wojenki polsko-polskiej, co mu jest potrzebne po jego stronie okopów.

  Rzeczywistość pokazała, że można skazać oświadczającego posła za zegarek, którego wartość jest powyżej dziesięciu tysięcy złotych. Morawiecki wobec powyższego ma być niekarany za przychód trzystu tysięcy złotych z uprawnień, które wykazywał w oświadczeniu majątkowym i nagle przestał je wykazywać? Rzeczywistość chyba w tym przypadku odjechała w swoją stronę, a pan premier odjechał w stronę przeciwną. Jego charytatywne działania nie odwołują chyba jego obowiązków prawnych.

  Jeśli do powyższego problemu dołożymy zakup obligacji gwarantujących zabezpieczenie oszczędności premiera przed skutkami inflacji, to pożegnanie pana premiera z rzeczywistością staje się pewne, bo przecież w czasie dokonywania tego zakupu premier zapewniał, że w Polsce nie ma i nie będzie żadnej inflacji, co nawet osobiście wpisał do ustawy budżetowej i przedstawił do zatwierdzenia Sejmowi. Czy osoba pozbawiona kontaktu z rzeczywistością może być premierem? Czy taka osoba w ogóle powinna swobodnie poruszać się pomiędzy ludźmi?

Musimy się zastanowić nad tym problemem i chyba dokonać zatrzymania obywatelskiego.

  Piotr Tomski

Kujda prezesa po wyroku

  Łatwo jest opluwać obcych ubeków, bo swoich trzeba bronić do upadłego. Tak. Mam nadzieję, że sprawa Kujdy otworzy oczy wielu „lustratorom” i zwolennikom czystości klasy politycznej po upadku PRL. Zapomnijmy więc wszyscy wszystkim wszystko i wreszcie pójdźmy rozwijać się wspólnie z innymi narodami Europy. Hi, hi, hi… Poczułem się prawie jak złodziej robotnik po amnestii w PRL.

  Jeśli chodzi o Lecha Wałęsę, to będą ciągle wrzeszczeć z otworów gębowych o współpracy z SB. Tysiącom emerytów odebrali emerytury, bo były uzyskane za pomocą współpracy z SB. Jeśli chodzi o Kujdę, to sąd zawiódł, a Kaczyński przecież doskonale zna akta i wie, że Kujda jest dobry. Powstaje więc podstawowe pytanie: o co w tym chodzi? Czy to jest już bezczelność bez ograniczeń, czy po prostu Kaczyński ze swoimi starymi współpracownikami stworzył coś w rodzaju towarzystwa wzajemnej asekuracji przez specjalną wiedzę o swoich podłościach, przestępstwach albo innych kompromitacjach? Ja nie wiem.

Kiedy głośno zaczęło się w Internecie mówić o homoseksualizmie Kaczyńskiego, to sam zainteresowany nie pozwał Redaktora Pińskiego za pomówienie – pozwał za naruszenie prywatności. Od wielu lat mówi się też o filmach z Kaczyńskim, na których odbywa stosunki seksualne z mężczyzną. Czy Kujda o nich wie lub je ma? Czy może Kujda za nie płacił? Nie wiem, ale bardzo chciałbym wiedzieć, bo być może taka wiedza jest dostępna obcym służbom specjalnym i służy ciągle do szantażowania Kaczyńskiego.

  Dlaczego ja nigdy nie współpracowałem z SB? Byłbym dzisiaj bogatym biznesmenem albo jeszcze bogatszym politykiem. Hi, hi, hi… Człowiek w młodości jednak bywa naiwny i głupi.

  Piotr Tomski

Oddajcie nam nasze państwa

W Polsce jest powszechnie widoczne zjawisko oderwania klasy politycznej od reszty społeczeństwa, bo stosunkowo niedawno odeszliśmy od władzy niezależnej od społeczeństwa – czyli reżimu lewacko-bolszewickiego zaadaptowanego do polskich warunków – co wyostrzyło zmysły obywateli. Na Zachodzie z kolei to zjawisko widać, bo poziom prawie religijnej wiary w tak zwane prawa człowieka jest tak wysoki, że nawet politycy zaczynają się z nim liczyć, a obywatele na każdym kroku chcą z tej nowej religii korzystać.

  Politycy muszą definitywnie wrócić na łono społeczeństwa i poddać się normalnej kontroli społecznej. Tak. Czasem politycy powinni dostać po mordzie od obywateli, a czasem postawić obywatelom piwo dla koncyliacji. Nie może być tak, jak jest obecnie, że cały udział obywatela w sprawowaniu władzy zaczyna się przy urnie wyborczej i przy niej się kończy. No właśnie. Oddajcie nam nasze państwa.

  Młodzi ludzie doskonale rozumieją powyższy problem. Wierzę dlatego, że najbliższe dziesięciolecia przyniosą pozytywne zmiany, jeśli młodzież nie będzie degenerowała się w takim tempie, jak robi to dzisiaj. Z jednej strony oddaje się fałszywym ideom, z drugiej poddaje się używkom, a z trzeciej strony szybko ucieka w świat wyalienowanej polityki. No tak, moja wiara ma więc słabe podstawy.

  Co robić wobec powyższego? Pracować wyłącznie na siebie i oszczędzać w tym, na co politycy nie mają wpływu (o tym pisałem wcześniej) i nie pozwolić politykom na skłócenie nas z inny ludźmi. Z islandzkiego podwórka podam przykład: praca „na czarno”, zwiększanie obrotów gotówkowych z zakupami czy usługami bez paragonów, masowo zakładane spółki offshore i wyprowadzanie środków poza system. To tylko kropla w morzu możliwości walki z opresyjnymi państwami. Narzędzi do oporu wobec polityków mamy wiele, ale musimy zacząć je stosować wspólnie i w porozumieniu. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Jak walczyć o siebie

  Dzisiaj dochodzi do paradoksalnych sytuacji, bo człowiek we współczesnym świecie został zupełnie sam. Doradcy wszelkiej maści działają wyłącznie dla siebie, politycy dbają wyłącznie o własny interes, a dziennikarze piszą wyłącznie dla pieniędzy i sławy.

  Błędy w czasie pandemii kompromitujące polityczne władze na całym świecie stały się przyczyną potężnego kryzysu ekonomicznego, który teraz próbuje się zwalić na wojnę na Ukrainie i do tego jeszcze przyłączyć mityczną ochronę klimatu poprzez inwestycje w sektor „zielonej” energii. Z tego współczesnego koktajlu Mołotowa może wyjść tylko bomba atomowa i ludzkość upadnie w tempie błyskawicy. Dopiero wtedy ci mędrcy od zarabiania na wszystkim zauważą, że ich pieniądze w jakiejkolwiek postaci już nie mają żadnego znaczenia, bo nie ma ludzi, którzy chcieliby je zarabiać, gromadzić czy wydawać – zwierzęta i tym bardziej rośliny nie będą tymi pieniędzmi zainteresowane.

  Obawiam się niestety, że współcześni ludzie nie są przystosowani do przetrwania w warunkach ekstremalnych, kiedy nie ma energii elektrycznej, paliwa czy sklepów spożywczych. Kiedy odbywały się w Europie ostatnie, masowe rewolucje, to świat wyglądał o wiele prościej. Dzisiaj przeciętny rewolucjonista potrzebowałby w czasie najcięższych walk przerw na pogrzebanie w smartfonie, wysłanie smsa lub maila i zamówienie pizzy, po czym mógłby powalczyć dalej.

  Jak więc dzisiaj walczyć o siebie? To jest prawdziwy problem. Znajomy na Twitterze zaproponował wszystkim ekowariatom używanie liści łopianu zamiast papieru toaletowego. Na pewno jest to właściwa droga. Polecam włączyć myślenie. I tym razem nie żartuję – minimalizujmy indywidualne oczekiwania. Oszczędzajmy i mądrze gromadźmy środki, żeby nie zarabiali na nas politycy czy uprzywilejowani biznesmeni polityczni. Racjonalnie gospodarujmy jedzeniem, żeby zminimalizować koszty i przygotować się na zbliżającą się drożyznę na światowym rynku żywności. Organizujmy się na dołach do protestów i blokowania ewidentnych przekrętów władz z ich biznesem. Nie ma innej drogi. My albo oni. Jeśli nie zaczniemy analizować politycznego otoczenia wokół nas, to umrzemy wkrótce w błogosławionej nieświadomości. Hi, hi, hi… Po analizie umrzemy świadomi własnych zaniedbań, bo prawdopodobnie sprawy zaszły już zbyt daleko, żeby można było uniknąć milionów ofiar.

Piotr Tomski    

Kolejna debata nad niczym

  Na Islandii rozpoczyna się spotkanie ministrów obrony narodowej północnej grupy NATO, którzy będą debatować nad poważnymi problemami. Tak. A pani premier Islandii w ubiegłym tygodniu chciała już wyprowadzać Islandię z NATO i jednocześnie witała serdecznie Szwecję i Finlandię w NATO. Cyrk na całego.

  Z Polski przyleciał aparatczyk pisowski Skurkiewicz, a na lotnisku przywitał go kolejny aparatczyk pisowski – ambasador na Islandii – Pokruszyński.

  Zdjęcia poniżej z Twittera Ambasady RP w Rejkiawiku.

Jestem bardzo ciekaw, czy wizyta zacznie się od tradycyjnych modłów w którymś z kościołów katolickich? Mam nadzieję, że nasi pokażą, jacy kapelani w wojskowości natowskiej są najważniejsi. W sumie to może te modły będą jedynym, ważnym wydarzeniem wokół tego spotkania. Zobaczymy i napiszemy później.

  Piotr Tomski

Rosja zwycięża i tyle

  Ukraina znalazła się w bardzo trudnej sytuacji z wielu powodów i w wielu wymiarach. Okazało się przede wszystkim, że tak naprawdę pomoc dla Ukrainy jest kroplą w morzu potrzeb, natomiast Rosja konsekwentnie realizuje swoje cele. Może ta rosyjska realizacja jest nieudolna i chwilami nawet śmieszna, ale krok po kroku zabija Ukrainę.

  Jedynym racjonalnym wyjściem dzisiaj jest eliminacja Putina i jego najbliższych współpracowników. Nie wiem, czym zajmują się służby specjalne NATO, ale jedyna skuteczna forma pomocy Ukrainie polega na zmianie reżimu w Rosji. Putin jest zbrodniarzem i ta kwestia nie ulega wątpliwości. NATO nie chce i nie powinno angażować się w wojnę z Rosją. Zebranie informacji o Putinie i jego otoczeniu oraz dokładne poinstruowanie wynajętych, niezależnych zamachowców co do możliwości usunięcia problemu byłoby realne. I to załatwiłoby na dzisiaj wszystko.

  Sankcje nakładane na Rosję nie działają i pieniądze dla zbrodniarzy płyną szerokim strumieniem, bo nawet kradzione na Ukrainie zboża przynoszą kasę Rosjanom. Zachód ze swoimi hasłami bez pokrycia jest po prostu śmieszny i żałosny. Amerykanie z kolei korzystają z okazji do odbudowy swojego znaczenia i wpływów. Właściwie to był ostatni moment dla obudzenia imperialnej Ameryki, bo tylko taka wojna mogła zachwiać Chinami dzięki zakłóceniu szlaków handlowych i na tyle podnieść koszty nośników energii, żeby Europejczycy znaleźli się na kolanach.

Nic nie jest na tej wojnie takie, na jakie wygląda. Na stacjach benzynowych na przykład płacimy już podwójnie, ale kto ma z tego pieniądze? I to jest najprostsze pytanie.

  Piotr Tomski

Noce na Islandii

  Noce na Islandii nabierają już właściwego – letniego – wymiaru i po prostu jest ciągle widno. Dla przeciętnego Polaka jest to efekt niesamowity i może przez całe noce podziwiać islandzkie plenery.

  Zdjęcia wykonałem o północy na półwyspie Reykjanes. Wszyscy przylatujący turyści z Warszawy stawiają tu pierwsze kroki na islandzkiej ziemi właśnie około północy, kiedy lądują tu samoloty.

  Efekty świetlne są niepowtarzalne przy zachodzie słońca; dla mniej odpornych psychicznie katatonia murowana. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Konwencja z dziadem na pierwszym planie

  Dzisiejsza konwencja PiS przypomniała mi czasy peerelowskie, kiedy partia z dziadami na czele oznajmiała narodowi, jak wspaniałe życie ma i mieć musi. Klakierzy wydawali podobne okrzyki i podobnie, ciągle przerywali oklaskami przemówienia dziadów.

Jedyny konkret tej konwencji, który padł w przemówieniu głównego dziada z Żoliborza, to polecenie dla premiera Morawieckiego w kwestii przebiegnięcia maratonu w cztery i pół godziny. Pozostałe elementy przemówienia były płynne i w zasadzie łatwiej jest powiedzieć, że nic nie powiedziano. Godzinne bajdurzenie dziada żoliborskiego miało chyba jeden cel: poprawić dziadowi samopoczucie poprzez powtórzenie, że wszystko co dobre w Polsce, zrobili wyłącznie dziad i jego brat. Hi, hi, hi…

  Nie wiem, kto jeszcze wierzy w Polsce w bajki i nie potrafi liczyć. Żoliborski dziad zaczął wystąpienie od stwierdzenia, że nie potrafili nawet policzyć liczby uczestników konwencji i ludzie nie mieszczą się na sali. On, oczywiście, widział w tym frekwencyjny sukces, ale każdy, zdrowy na umyśle słuchacz tych wywodów zrozumiał, że organizatorzy zaprosili zbyt dużo osób i tyle. Żaden sukces. Śmieszny błąd i dziadowska retoryka.  

  Podsumowałbym więc konwencję PiS w Markach jednym słowem – dziadostwo. Mam nadzieję, że wkrótce biologia rozwiąże wszystkie problemy Polaków z władzą i zapanuje w mojej ojczyźnie po prostu normalność.  

  Piotr Tomski