Ataki zastępcze

  W Polsce ostatnio zapanowała moda na atakowanie okrężne, czyli niszczenie poszczególnych osób z opozycji politycznej przez rządzących. Nie dyskutuje się o czynach, propozycjach rozwiązań problemów czy programach politycznych, a bez pardonu atakuje się ludzi. Nie dają spokoju nawet mniejszościom seksualnym, których przedstawicieli chcą badać.

  Średnio rozgarnięty obserwator sceny politycznej w Polsce wie, że te ataki mają jeden, wspólny cel – przykryć planową bezradność rządu i partii rządzącej wobec pogarszania się sytuacji materialnej społeczeństwa. Inflacja w Polsce jest dwa razy większa od inflacji na Zachodzie. Ceny paliw i ogólnie nośników energii wyrywają się spod kontroli na Zachodzie, a w Polsce pod dokładną kontrolą rządzących idą jeszcze bardziej w górę. Zaklinanie rzeczywistości Tuskiem, Lisem czy transseksualistami sprawdzało się zawsze, ale gdzieś chyba istnieje mur głupoty Polaków. Rozumiem, że można słuchać bredni Morawieckiego i Kaczyńskiego w ramach połechtania strun patriotycznych, tyle że jawne okradanie Polaków patriotyzmem nie da się nazwać.

  Kiedy posłucha się i poczyta głównych mediów w Polsce, to Tusk jest dla wszystkich najważniejszy. Nie wiem, do czego te media zmierzają, ale jest przecież wiele istotnych problemów w zarządzaniu Polską, o których należy mówić, a te media o nich zapomniały. Marże Orlenu, zwiększenie wydobycia węgla i gazu w Polsce, zawieszenie porozumień klimatycznych na czas wojny czy realny pakiet rozwiązań antyinflacyjnych powinny być tematami codziennych rozmów. Sieczka personalnych nienawiści musi zniknąć, bo Polacy w końcu zaczną do siebie strzelać.

  Piotr Tomski

Turystyczny zawrót głowy

  Mamy do czynienia z szokiem lotniczym, którego nie wytrzymuje Islandia i Europa. Codziennie na Islandii startuje dziewięćdziesiąt samolotów. Emisja CO2 wzrosła w stosunku do ubiegłego roku czterokrotnie, a przewidywania na Islandii dotyczą obsługi 5,7 miliona pasażerów w Keflaviku w 2022 roku, co da 79% rekordu z 2019 roku. Jeśli dodamy do tego kilkadziesiąt rejsów wycieczkowców z kilkuset tysiącami pasażerów, to mamy niezłą liczbę odwiedzających Islandię.

  Liczby nie kłamią, zatem możemy powiedzieć z całą odpowiedzialnością, że turystyka w Islandii wróciła po pandemii na właściwe tory. Jako mieszkaniec Islandii nie powinienem narzekać, bo pieniądze z tego ruchu turystycznego muszą tu zostać w dużej części. Był już moment, że 40% wpływów w gospodarce islandzkiej pochodziło właśnie z turystyki. Dzisiaj trudno jest te proporcje oszacować, zwłaszcza że ryby zdrożały dwukrotnie na rynkach Europy Zachodniej, ale na pewno możemy zacząć się cieszyć z płynącej kasy. Hi, hi, hi…

  Kasa płynie i leci, tyle że w tym „feudalnym raju dla swoich” zarabiają najczęściej wybrani panowie, których nawet prawo nie dotyczy. Ostatnia wizyta wysokich urzędników państwowych z Namibii przekonała chyba wszystkich nieprzekonanych, że na Islandii znaczenie mają tylko te prawa, które chronią swoich przed odpowiedzialnością karną. Niestety. I dalej możemy udawać, że ktoś czegoś nie wiedział, chociaż zarabiał właśnie na tym miliardy koron i przestępców z honorami osobiście gościł na islandzkich lodowcach. Przypadki. Hi, hi, hi… Tak że tego … skansen bezprawia zaprasza. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Konwencja powrotu do normalności

  Ja nie oczekuję od polityków niczego ponad normalne zarządzanie i służenie innym obywatelom państwa za odpowiednie wynagrodzenie oraz za pewne przywileje permanentnie połączone z rządzeniem. Normalne zarządzanie nie może ciągle wynikać z jakichś ideologicznych czy religijnych zadęć, uniesień, egzaltacji i emocji. Normalne zarządzanie ma być ciche, spokojne i ma skutecznie rozwiązywać obywatelskie problemy.

  Mamy zatem dwa modele zarządzania Polską i teraz wybór należy do Polaków. Jeśli posłuchają Tuska z jego współpracownikami, to będą mieli normalność. Jeśli wybiorą ponownie Kaczyńskiego, to ponownie wpadną w wir religijno-ojczyźnianego uniesienia, które wkrótce będzie musiało zastąpić nawet chleb. Umrą z głodu, ale podobno to oni pójdą do nieba, natomiast wyborcy Tuska muszą zadowolić się piekłem. Hi, hi, hi…

  W 2015 roku głosowałem w wyborach parlamentarnych na PiS i w pierwszym tygodniu po wyborach poczułem, że trafiłem w kanał nienormalności. Teraz muszę posypywać głowę popiołem i przepraszać za moje głosowanie, a przede wszystkim muszę odpowiednio głosować przeciw PiS. Mam nadzieję, że najbliższe wybory diametralnie zmienią skład parlamentu, co pozwoli w szybkim tempie zmienić resztę państwowych organów. Normalność w systemie prawnym jest w Polsce priorytetem.

  Kilka dni po konwencji PO dyskutujemy w polskim Internecie o wpływie rządu na wyroki Trybunału Konstytucyjnego. Ten upadek państwa niech mówi sam za wszystkie programy wyborcze, hasła czy plakaty.

  Piotr Tomski

Kaczyński dobrze zna Polaków

  Kaczyńskiemu należy przyznać jedno: zna Polaków i potrafi z tego korzystać. Nie było chyba w polskiej polityce tak dopasowanego kołka do płotu. Hi, hi, hi…

  Zacznijmy od seksualnych preferencji Kaczyńskiego. Mógłby przecież powiedzieć oficjalnie, że jest gejem. I co wtedy? On wie, że większość Polaków odwróciłaby się od niego. Polska jest na razie nieprzychylna homoseksualizmowi i nic w tej chwili tego nie zmieni, a główny elektorat Kaczyńskiego składa się chyba z samych wyznawców homofobii, co zaowocowało stwierdzeniem: ja bym badał.   

  Ciekawa jest też polityka zagraniczna Kaczyńskiego, która właśnie opiera się o podstawy polskości. Deklaratywna wielkość Polski ponad wszystkie kraje świata i skłócenie ze wszystkimi sąsiadami przy poszukiwaniu sojuszników daleko od własnych granic. Do powyższego koniecznie musi dojść polski mesjanizm i oczywiście musimy uczyć moralności cały świat. Poświęcać i uczyć poświęcenia. A kto poświęcać się nie chce, ten diabeł i należy go zabić. W polityce zagranicznej nie ma większych idiotów od Kaczyńskiego.

  Kaczyński też wie, że socjalizm jest główną częścią duszy Polaków. Dlaczego? Większość dzisiaj żyjących Polaków to są potomkowie chłopów pańszczyźnianych i robotników. To z kolei powoduje, że oni chcą być utrzymywani z redystrybucji dóbr, a nie chcą – boże broń – brać odpowiedzialności za całość swoich potrzeb. I właśnie ta socjalistyczna wiedza przełożona na socjalne programy dla dzieci i emerytów gwarantuje Kaczyńskiemu władzę.

  Kolejna polska ułomność ogarnięta przez Kaczyńskiego to Kościół katolicki. Zwąchać się z Kościołem w Polsce to połowa sukcesu w rządzeniu do końca Polski albo dłużej – tak było zawsze  w historii tego biednego kraju. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

NATO jednak będzie rozszerzone

  Jestem lekko zaskoczony postawą Turcji w sprawie zgody na przyjęcie Szwecji i Finlandii do NATO. Obietnice w sprawie Kurdów chyba nie mogły być jedynym argumentem, który przekonał Erdogana. Mam nadzieję, że ten śmieszny Turek miał do wyboru: zgoda albo wojskowy przewrót – tym razem udany z prawdziwym poparciem USA. Hi, hi, hi…

  Z drugiej strony patrząc na tę sprawę, to widzę, jak śmieszna jest postawa dojrzałych demokracji europejskich i amerykańskich w kwestii Kurdów i przestrzegania w Turcji praw człowieka. Rzygnąć można na nich po takim układaniu się kosztem czterdziestomilionowego narodu, któremu odmawia się prawa do istnienia. Niestety.

  No i teraz po powyższych zastrzeżeniach już mogę z czystym sumieniem się cieszyć. NATO jest wielkie i silne. Samoloty F-35 latają codziennie nad moim domem i codziennie czuję się coraz bezpieczniej. Wokół mojej wyspy codziennie pływają natowskie okręty i bronią mnie, jak lwy. Hi, hi, hi…

  Ująwszy rzecz poważnie, to zadziwia mnie też postawa Rosji. Jeszcze rok temu była mowa o sprzeciwie w przedmiotowej kwestii, natomiast po rozpoczęciu wojny na Ukrainie (między innymi z powodu zagrożenia rozszerzeniem NATO) Putin nagle nie protestuje po przyjęciu Finlandii i Szwecji do sojuszu. Co się stało w głowie cara? Strach czy nowa kalkulacja?

  Kalkulacje sojuszników też mogą być dalej bardzo różne i zobaczymy, czy NATO w większym składzie jest ciągle sojuszem militarnym, czy może już tylko sojuszem gadających głów? Chiny czekają właśnie na odpowiedź. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski  

Jaro chce w doktora się bawić

  On by badał. Jakim głupkiem trzeba być, żeby wyrazić chęć osobistego badania ludzi, kiedy się nie posiada odpowiednich uprawnień ani kompetencji. Tak się zachować w Polsce mógł tylko prymitywny debil, który liczy na wsparcie równie prymitywnych debili.

 

Jaro właśnie sprawdza czas badania mężczyzn, którzy zapewniają go swojej wyjątkowej męskości i którzy są skłonni do kompletnych badań organoleptycznych w jego wykonaniu. Już przełyka, już mu cieknie ślinka, a tu jeszcze coś trzeba do zgromadzonej hołoty mówić.

  Nie da się normalnie żyć pomiędzy takimi idiotami i to jedno jest pewne. Wydarzenia wokół tych podróżnych wystąpień Wielkiego Guru z Żoliborza pokazują, że rządzący chcą doprowadzić do domowej wojny. Ich katolicka miłość do bliźnich jest przecież tak silna, że w swoich uściskach zamordują wszystkich, których kochają i będą badać.

  Policja zaczyna pracować w stylu państwa autorytarnego i to też wkrótce źle się skończy, bo policjanci mieszkają między ludźmi i nie mają specjalnej ochrony przez całą dobę. Szacunek dla ich pracy jest już tak nikły, że plucie na nich będzie tylko drobną dezaprobatą obywatelską. Normalnie będzie się mówiło: taki, co zaczyna od służenia pisowcom, to śmierdzi padliną i chyba szybko skończy na Powązkach. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Polecam się drogim czytelnikom

  Polecam lekturę mojego prywatnego przewodnika po Islandii, w którym w błyskawicznym skrócie chciałem polecić najważniejsze miejsca do obejrzenia.

  Przewodnik jest napisany specjalnie dla Polaków i tylko Polacy powinni go czytać, żeby poznać i pokochać tę skalistą wyspę – ewentualnie znaleźć tu swoje miejsce na Ziemi.

  Piotr Wódecki

Odszedł z rządu król niech żyje król

  Jarosław Kaczyński odszedł z rządu i cała Polska o tym powinna mówić od rana do wieczora, zwłaszcza że decyzja zapadła jednoosobowo w środku nocy. Hi, hi, hi…

  Odszedł król i mamy nowego króla – Mariusza Błaszczaka zwanego czasem Płaszczakiem. Pikanterii sprawie dodaje wystąpienie telewizyjne Wielkiego Guru z Żoliborza, w którym padła jasna deklaracja na temat pełnego zastąpienia bossa PiS przez potulnego kapciowego. Niespodzianka? Nie ma żadnej niespodzianki. Tylko miernota bez politycznych przyjaciół może kontynuować dzieło pisowskiej sekty i zagwarantować posłuszeństwo wobec … no właśnie. Kto tak naprawdę rządzi Polską?

  Polska ma tradycję rządzenia przez grupę i docierania decyzji przez wiele osób. Tak było już w czasach monarchii Jagiellonów, kiedy króla wybrała sobie grupa szlachetnie urodzonych i zachowała sobie różne „przywileje”. Przez wieki różnie bywało, ale ta tradycja trwa do dzisiaj, bo co może taki poseł Kaczyński? On nie może nawet pana Zbyszka z roboty zwolnić. Hi, hi, hi… On musi Mateuszka kłamczuszka na stolcu premiera trzymać. Hi, hi, hi… Żenada!

  Nowy król Płaszczak gwarantuje również wsparcie ojca Tadeusza kiwającego i w ogóle całego, zintegrowanego Kościoła katolickiego. A to jest ponad połowa pisowskiego sukcesu. Druga część tego sukcesu leży gdzieś pomiędzy służbami i skorumpowanym biznesem, co król Płaszczak również bezkonfliktowo jako jedyny może pogodzić i zjednoczyć lepiej, niż robił to sam Wielki Strateg z Żoliborza.

  No i dochodzi tu jeszcze przewaga biologiczna po stronie nowego króla. Niestety. Staremu królowi zostanie zatem honorowy spoczynek i doradztwo.

  Piotr Tomski

Car Putin na forum w Petersburgu

  Wzorem Davos w Petersburgu doszło do spotkaniu rosyjskiego biznesu z rosyjską polityką w połączeniu z „sojusznikami” Rosji. Chińczyka też nie zabrakło, ale wystąpił online, co znacznie osłabiło wyraz wsparcia. Hi, hi, hi… Świat trochę nie chciał patrzeć na ten zlot oszołomów, ale warto zastanowić się nad konsekwencjami tej bifurkacji światowej ekonomii, bo raczej już o takim podziale możemy myśleć.

  Rosja nie ma wyjścia i idzie szybkimi krokami w stronę Chin. Chiny z kolei chyba nie spieszą się z ciepłym przyjęciem zwykłej „stacji benzynowej”, zwłaszcza że koszty dla Chin, wynikające z zachodnich sankcji, mogłyby być bardzo wysokie. Złożoność sytuacji jest więc ogromna, a należy do niej jeszcze dołożyć kwestie historycznych zatargów terytorialnych i dzisiejsze perspektywy zagospodarowania przez Chińczyków pustych terenów rosyjskich. Mrówcza praca Chińczyków jakoś nie pasuje do lenistwa i pijaństwa Rosjan. Te społeczeństwa buduje się na skrajnych wartościach, co musiałoby skończyć się totalną wojną, w której Rosja pewnie upadłaby na kolana z powodu samej przewagi liczebnej przeciwnika. Mam czasem wrażenie, że Chińczycy właśnie o wojnie z Rosją po prostu marzą, jak marzą o Tajwanie.

  Interesujące było w Petersburgu wystąpienie prezydenta Kazachstanu, który kilka razy „napluł Putinowi w twarz”. Pochwalił potęgę gospodarczą Chin i wskazał je jako wzór do naśladowania. Zanegował rosyjski imperializm i chęć podporządkowania Rosji suwerennych państw. Że on to przeżył? Hi, hi, hi… Niedawno komandosi rosyjscy pomagali mu utrzymać władzę, a tu taka „wdzięczność”.

  Wystąpienie Putina też rozczarowało, bo nie było w nim żadnego elementu zaskoczenia. Powtarzanie mitów już nie wystarczy. Car Putin powoli upada i czekamy na koniec imperium, którego jakieś zaklęcia na forum ekonomicznym nie powstrzymają.  

  Piotr Tomski

Z panem B resocjalizacja nie jest mitem

  Pan B. zdaniem sądu może opuścić więzienie przed końcem kary, bo proces resocjalizacji jego osoby osiągnął już ten poziom, przy którym sąd ma pewność, że wspomniany przestępca nie wróci na drogę popełniania nowych przestępstw. Hi, hi, hi… Zgodziłbym się z tym w pełni, gdyby nie praktyka sądowa w innych sprawach, gdzie skazani nie mają drogich adwokatów, którzy mają drogie możliwości.

  Pan B. jest postacią powszechnie znaną i cenioną. Wykonał podobno to, co dla innych było niewykonalne. Hi, hi, hi… Nie wiem, nie widziałem, nie znam sprawy. Hi, hi, hi… Jeśli media piszą prawdę, to pan B. usunął chwast i tyle. I nic się nie stało. W takiej sytuacji proces resocjalizacji w ogóle nie był potrzebny, bo usuwanie chwastów jest z punktu widzenia społecznego czynnością bardzo pożyteczną. Pan B. powinien dostać medal od prezydenta.

  Znam osobiście innego pana B. z grupą jego znajomych, którzy wspólnie i w porozumieniu również usunęli chwasty (dokładnie ucinając im głowy brzeszczotem) i również dostali karę dwudziestu pięciu lat pozbawienia wolności. Przykra sprawa to była, bo oni byli ofiarami swoich ofiar i nie mieli w zasadzie żadnego wyjścia poza ostatecznym wyeliminowaniem problemu. Jednak oni nie odbyli kary do końca, bo zostali ułaskawieni przed jej połową lub zaraz po jej połowie. Ich resocjalizacja w mniemaniu wszystkich przebiegła perfekcyjnie.

  Wobec powyższych przypadków pewne jest jedno: resocjalizacja nie jest mitem, chociaż sama służba więzienna przy pierwszym panu B. w to nie wierzy. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski