A co mnie to obchodzi

  Kiedy patrzę na polityków w Polsce, to śmiać mi się chce przede wszystkim z samego siebie, bo co mnie to obchodzi. Niech oni najlepiej się pozabijają i będzie wreszcie normalnie. Hi, hi, hi… W jednej przestrzeni z bandą nieudaczników postsolidarnościowych i drugą bandą postkomunistów nikt o zdrowych zmysłach oraz ze zdrową moralnością nie stworzy wspólnego organizmu społecznego.  

  Opozycja nie jest w stanie zrozumieć, dlaczego szarzy obywatele do tej pory w dużej liczbie głosują na PiS, a PiS-owcy nie są w stanie pojąć, dlaczego ci sami szarzy obywatele przestaną na nich głosować i tym samym muszą stracić władzę. No właśnie. Chodzi o to, że ci szarzy obywatele po trzydziestu latach od upadku komuny znowu przez chwilę zaczęli coś dostawać, ale inflacja, drożyzna i recesja zabierają im te benefity. To jest prosty mechanizm dla prostych ludzi. Nie potrzeba tu filozofii, żeby ten mechanizm zrozumieć.  

  Nie jestem emerytem i nie mam dzieci zakwalifikowanych do pomocy, zatem co mnie to obchodzi. Myślę, że wielu pracujących Polaków jest w podobnym położeniu. Skoro PiS w ogóle zatrzymał się nad finansowymi problemami większości społeczeństwa, to potrzeba poważnej siły propagandowej, żeby tę okoliczność wymazać z pamięci tej większości – zatrzeć  to wspomnienie wielkiego sukcesu na miarę tysiąclecia. A my zgodnie mówimy: co to nas obchodzi. I oczekujemy zmiany władzy w Polsce. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski  

Wesele według PiS

  Prezentu w postaci użyczenia nawet Fredro razem z Wyspiańskim by nie wymyślili na weselu. A jednak w PiS do tego doszło. Hi, hi, hi… Kreatywność polityków partii rządzącej jest gigantyczna.

  Oglądałem niedawno film „Wesele” i była tam mowa o daniu samochodu w prezencie ślubno-weselnym. Samochód został wzięty w leasingu, jak się w dalszym ciągu filmu okazało, a że kondycja finansowa leasingobiorcy była kiepska, to i prezent został chyba w końcowym efekcie wirtualny. Z ministrem PiS-owskim i jego ciągnikiem może być podobnie, zwłaszcza że to jest tylko użyczenie. Hi, hi, hi… Żeby chociaż to był ten leasing. Za moment możemy mieć akcję: komornik i ciągnik. I znana pani senator od spraw komorników będzie bronić weselnego prezentu, który z powodu niespłacanego kredytu trafi na komorniczy przetarg.

  Sprawa tego wesela i ciągnika jest doskonałym podsumowaniem siedmiu lat rządów partii „uczciwości”. Tak, skojarzenie z serialem TVP jest właściwe. PiS robi dokładnie wszystko inaczej niż jest napisane w programach wyborczych tej partii, a podstawowym celem PiS-owskich polityków jest realizacja własnych zysków. Wprawdzie w tym akurat względzie jest to zgodne z zapowiedzią prezesa na temat tworzenia nowych elit ekonomicznych, ale z duchem uczciwości to nie ma nic wspólnego i świadczy jedynie o sprzeczności wewnętrznej w partii. Złodzieje, oszuści i defraudanci nie mogą tworzyć elit. Niestety. Rozumiem, że tendencje światowe idą w podobnym kierunku, ale Polska przecież ma twarde zasady. Hi, hi, hi…

  Ciekaw jestem swoją drogą, skąd naprawdę wzięły się środki na opłacenie samego wesela i tego prezentu.

  Piotr Tomski  

Na Islandii właśnie zaczął się wielki kryzys

  Przypuszczam, że dzisiejszy dzień przejdzie do historii Islandii jako początek wielkiego kryzysu społeczno-ekonomicznego. Dlaczego? Bo dzisiaj centralny bank Islandii tak schłodził gospodarkę, że za kilka miesięcy Islandczykom pozostanie do jedzenia tylko lód z topniejących lodowców. Hi, hi, hi…

  Podniesiono w banku centralnym kolejny raz stopy procentowe i tym samym oprocentowanie kredytów znowu wzrośnie. Dzisiaj też okazało się, że w ciągu ostatniego miesiąca praktycznie zatrzymała się sprzedaż mieszkań na Islandii. Czy szefowie banku centralnego właśnie tego chcieli? Zamrozić gospodarkę. Przy tak małej społeczności efekt mrożący wywoła lawinę. Za chwilę staną budowy, podrożeją kolejny raz czynsze za wynajem, wyjadą ostatni tani pracownicy z powodu braku dachu nad głową do spania i nastąpi jeszcze seria wielu nieprzewidzianych zdarzeń mrożących gospodarkę.

  Dodatkowa zapowiedź prezesa banku centralnego na temat zatrzymania podwyżek płac była jeszcze ciekawsza od podwyżek stóp procentowych. Skąd ludzie mają brać kasę na spłacanie droższych kredytów? Już zdarza się zabieranie mieszkań przez banki. Kończą się zbiorowe umowy płacowe i wszystko sprowadza się do zagrożenia strajkiem, a pan prezes banku mówi stanowczo: mam was wszystkich w du… Hi, hi, hi…

  Wiem, że wielu Islandczyków żyje z posiadanego majątku, ale wielu młodych mieszkańców wyspy tego majątku nie ma i już nigdy nie będzie go osiągać inną drogą niż dziedziczenie. Kolejnego kryzysu w tak ostrej formie ten kraj po prostu nie przetrwa, bo to dziedziczenie dotyczy wąskiej grupy Islandczyków, natomiast większość zacznie rozliczać rządzących, którzy mogą tym razem nie zdarzyć uciec lub się ukryć. I tym razem już nikt długów islandzkich nie spłaci. Hi, hi, hi… Frajerzy z Wysp Brytyjskich czy z Holandii drugi raz nie dadzą się wydy… Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Pożegnanie ojczyzny dzisiaj

  Na przestrzeni wieków Polacy musieli uciekać z ojczyzny i tęsknili za nią, tworząc wielkie dzieła literackie, muzyczne czy plastyczne. Dzisiaj pożegnanie ojczyzny wygląda nieco inaczej. Niestety. Z ojczyzny dzisiaj ucieka się przed biedą i niemocą, a tęsknota została zastąpiona jakąś dziwną formą wstydu, zażenowania czy niesmaku.

  W epoce PRL Polacy na emigracji musieli się czuć podobnie i wstydzić za innych Polaków, którzy w imieniu Rosjan zarządzali ich ojczyzną. Cała propaganda jednak była czytelna i większość zdawała sobie sprawę z kłamstw tej władzy, która została osadzona w Polsce radzieckimi bagnetami. Kłamstwa dzisiejszej władzy są tak konstruowane, że bardzo wielu Polaków w nie wierzy i je wspiera, zwłaszcza członkowie Kościoła katolickiego wspierają ten „chocholi taniec”, co z kolei ma przekonać resztę do uczciwości czy przyzwoitości tej władzy.

  Nigdy nie przestanę myśleć o Polsce i zajmować się polskimi sprawami, ale chyba też nigdy nie byłem tak zniechęcony do Polaków, którzy pozwalają sobą aż tak manipulować, że jedna trzecia głosujących wybiera do rządu tak złych ludzi. Zniechęcenie jest tym większe, im więcej poznaję uzasadnień tego wyboru. Bo oni coś dają ludziom. Bo kradną i trochę się dzielą. Bo zła Unia Europejska z Tuskiem. Bo bronią wiary przodków. Bo te pedały i lesby. Bo cały świat chce podbić Polskę. Duszno się robi i nie chce się rozmawiać.

  Mickiewicz czy nawet Miłosz mieli sprawę prostą, bo chłopi pańszczyźniani lub ich peerelowscy potomkowie rzadko wyrażali swoje zdanie, a ich wpływ na bieg zdarzeń był znikomy. Niestety, dzisiaj w dobie Internetu każdy jest jednakowo głośny. „Ostał ci się ino sznur” – sobie powiem, zwłaszcza że jestem tym potomkiem chłopów pańszczyźnianych i podwójnie pęka mi serce: po pierwsze, bo moi ziomkowie za tanią gorzałkę ciągle odrzucają wiedzę i rozum, a po drugie, bo świat biegnie do przodu, kiedy Polska stoi w miejscu.

  Piotr Tomski

Milionerzy polityczni w Polsce

  Milion złotych może dzisiaj nie jest dużą kwotą, ale szary obywatel musi pracować wiele lat, żeby ją zarobić i tym trudniej – zaoszczędzić. A w PiS produkują milionerów na taśmie.

  Kiedy Kaczyński mówił o stworzeniu nowych elit finansowych w Polsce, które mają zastąpić wrogie PiS elementy postkomunistyczne i liberalne z PO, to śmiałem się z jego paplaniny. Okazało się zaledwie po kilku latach, że tych nowych milionerów jednak stworzył. A ja, jak zwykle, moje pięć minut przegapiłem i nie skorzystałem ze współpracy z PiS. Ubolewam nad tym brakiem chociaż jednego miliona złotych, ale może przeżyję bez niego. W każdym razie nawet na płaszczyźnie polonijnej w Islandii nie chciałbym więcej podać ręki nikomu, kto z PiS miał coś wspólnego. Głośna sprawa zaniżenia ceny elektrycznego promu, na którym polska strona na rzecz Islandczyków straciła miliony, unaoczniła mi sposób pracy pisowców i ich wspólników. Za godziwą zapłatę sprzedają wszystko. Hi, hi, hi… A oficjalnie mamy do czynienia z „dobrymi wujkami” i pomocą negocjacyjną na najwyższym poziomie.

  Dojna zmiana jako alternatywne hasło dla „dobrej zmiany” oddaje idealnie charakter zmiany władz w Polsce w 2015 roku. Ludzie bez oporów w dojeniu państwa krzyczeli jeszcze: nam się to należy. Poprzedników poddawali audytom i grozili więzieniem, chociaż do dzisiaj nie znaleźli przeciwko nim dowodów, które pozwoliłyby ich skazywać. Sami jednak po sobie zostawiają szlak dowodowy, milionerzy za dychę. Hi, hi, hi… Podobno w kolejce po świadka koronnego stoi już kilkadziesiąt osób, czekając na zmianę władz w prokuraturze.

  Piotr Tomski

Gdy Polaków rozumy śpią

  PiS wygrywa, gdy Polaków rozumy śpią – upojone gorzałką, wiarą katolicką i marzeniami o wolności, której nikt nigdy nie widział. Ze śpiącym rozumem nie pogadasz. Hi, hi, hi… Inni o tym stanie mówią: polityką rządzą emocje. W takim razie ja dodam, że polską polityką rządzą skrajne emocje ludzi z deficytami intelektualnymi.

Jakość tego zdjęcia pozostawia wiele do życzenia, ale uchwycony na nim moment z tymi właśnie ludźmi we wspólnych pląsach usprawiedliwia wszystkie wady obrazu. Zabrakło tu tylko Wielkiego Guru z Żoliborza, ale i ci wystarczą do oceny rozumowych aspektów politycznego działania Polaków w kontekście rządów tych pląsaczy.

  Jeden z poczytnych tygodników wydał właśnie pomocnik historyczny, który jest poświęcony przyczynom i skutkom rozbiorów naszej ojczyzny – bliznom na mentalności Polaków. Lektura tego pisma była dla mnie bardzo przykra, bo właśnie uświadomiła mi ten problem do bólu polski: śpiący rozum. Czego bym o analogiach nie napisał, to: znowu mamy wojska sojusznicze w Polsce, bo sami nie potrafimy sobie zapewnić suwerenności, znowu karty polityczne rozdaje w dużej mierze Kościół katolicki, znowu władza robi biznes na niedoinformowanym narodzie, znowu patriotyczny kit – hit ma zastąpić wiedzę i rozsądek, znowu gloryfikuje się śmierć i męczeństwo dla ojczyzny i znowu pomija się wartość pracy dla ojczyzny.

  Kiedyś nienawidziłem Tuska za jego brak narodowo-patriotycznego podejścia do polskości, ale dzisiaj doceniam właśnie tę „wadę”, bo tylko rozum we współczesnym świecie może Polakom zapewnić biologiczne przetrwanie. Nikt nam nie każe dzisiaj walczyć o naszą pamięć czy nasz język. Nikt w Europie nie zamyka nam głów przed wiedzą i edukacją.

  Piotr Tomski

PiS tonie w Odrze a Kaczyński namaszcza

  PiS przegra następne wybory i nie ma już możliwości zmiany spadku notowań w wielu sondażach. Ich agencje będą oczywiście pompowały im poparcie, ale inni już ich grzebią na amen. Hi, hi, hi… Lepiej napisać topią w Odrze.

  Lekceważenie sytuacji na Odrze pod koniec lipca i na początku sierpnia było typowym zachowanie pisowców, którzy już od dłuższego czasu zajmują się głównie sobą i własnymi interesami. Po raz pierwszy od kilku lat sondaże pokazały, że może wygrać konkurencja, a zatem w PiS trzeba zadbać o siebie indywidualnie. Jedni stracą stanowiska poselskie, ale wielu je zachowa, natomiast stanowiska rządowe, w urzędach państwowych czy w spółkach skarbu państwa przepadną na zawsze. Już nikt normalny więcej nie zagłosuje na takich oszustów i złodziei, a nienormalnych, ogłupionych propagandą wyborców ubywa, bo podział łupów nie jest równomierny, zresztą i łupów będzie coraz mniej.

  Polakom jest potrzebna masa krytyczna, która PiS ostatecznie utopi. Myślę, że jesień będzie tym okresem, w którym ludzie dzisiejszej władzy już będą uciekać z Polski. Odra jest spektakularną klęską tej władzy, ale definitywnie nie zakończy rządów Wielkiego Guru z Żoliborza. Dzisiejsze wystąpienie prezesa Kaczyńskiego o tym najlepiej świadczy. Prezes namaścił kandydata na prezydenta Rudy Śląskiej i wyszedł. Dlaczego? Bo Wielki Strateg wie, że nie musi nic mówić. Może sobie jeszcze na to pozwolić. Za trzy miesiące już sobie na to nie pozwoli i jakikolwiek problem omawiany przez media będzie również jego problemem.

  Piotr Tomski

Prywatny przewodnik po Islandii

  Po roku mamy znowu okazję zobaczyć na Islandii czynny wulkan. Możemy podejść do niego i poczuć jego temperaturę. Polecam przylot na Islandię, który teraz łączy się najczęściej z oglądaniem wulkanu tuż przed lądowaniem. Polecam przede wszystkim zapoznanie się z moim przewodnikiem i prywatnym spojrzeniem na podróż po Islandii, co może ułatwić Polakom poznawanie wyspy.

  Piotr Wódecki

Znowu mamy tych bohaterów w Polsce

    Znowu mamy tych bohaterów w Polsce

  Polacy mają ogromny problem z doborem bohaterów narodowych, bo każdy następny wybór jest gorszy od poprzednich. Proponowany na bohatera pan Frasyniuk jest kolejnym strzałem w narodowe kolano. Nie każdy ma zdjęcie z generałem.

Dziwi mnie tylko jedno w tej wielkiej promocji: zjednoczenie sił prawicy, lewicy i środka. Hi, hi, hi… W pewnym momencie było tak z wielkim Lechem Wałęsą, którego promowali wszyscy w Polsce, ale ten pan nie udźwignął swojej wielkości. Myślę, że w przypadku pana Frasyniuk większość jego „wyznawców” ma świadomość dość znacznej ułomności jego bohaterstwa, tyle że trudno jest znaleźć obecnie jakiegokolwiek bohatera po stronie opozycyjnej. Nikt nie pojechał strzelać na Ukrainie, nikt na poważnie nie bije się z policjantami na ulicach i nikt nawet nie pluje na pisowskie twarze. W takiej sytuacji pozostają tylko odgrzewane kartofle od Gulbinowicza. Hi, hi, hi… Swoją drogą chłopcy się ustawili i dopiero Watykan im całe bohaterstwo spier..olił.

  Pominąwszy Gulbinowicza z jego menażerią, to wybór więziennej drogi pana Frasyniuka mówi wszystko o człowieku. Pan Frasyniuk miał tak wielki szacunek w więzieniu, że musiał grypsować. No nie miał innego wyjścia. Dlaczego odciął się w świecie więziennym od swoich znajomych? Dlaczego uważał, że nie należy im podawać ręki na powitanie? Dlaczego pan Frasyniuk nie chce rzeczowo odpowiedzieć na wiele innych pytań?

  Na zakończenie napiszę tylko jedno pytanie: a może pani Krycha z panem Zbyniem celowo prowadzę tę kampanię przeciwko panu Frasyniukowi?  Żeby wkręcić was, droga opozycjo, w obronę tego pana. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Poważne kpiny z Polaków

  Wydawało mi się kiedyś, że odradzające się ruchy narodowe w Polsce są czymś pozytywnym, patriotycznym i dobrym, a pan Bąkiewicz jest przyzwoitym człowiekiem i dobrym organizatorem imprez patriotycznych. Nie chciałem widzieć tego, co miałem przed nosem.

  Pocieszam się tylko jednym: trafiłem do dobrego towarzystwa ludzi, którzy się obudzili z tego „bogoojczyźnianego” snu. Roman Giertych, Radosław Sikorski czy Michał Kamiński. Nie będę przez grzeczność wymieniał więcej osób przebudzonych, bo mogą się obrazić i twierdzić uparcie, że ciągle śpią albo mogą wypierać się swoich mocno prawicowych proweniencji. Hi, hi, hi… Mnie chodzi tylko o to, że wiele osób pomyliło się podobnie do mnie w ocenie działań innych osób.

  Wczorajsze wystąpienie pana Bąkiewicza jest kpiną z Polaków. Po pierwsze, bo mówi wyznawca ideologii narodowo-radykalnej. Po drugie, bo mówi o walce Polaków w 1944 roku z … na pewno nie nazistami. Po trzecie, bo język mu odmawia posłuszeństwa do tego stopnia i w takim momencie, że ja obstawiam w jego wykonaniu świadomą „wielką bekę”. Po czwarte, bo liczy się tylko wyrywanie kasy od władzy i innych frajerów zwanych dla niepoznaki sponsorami.

Przykra to jest sytuacja w środku Warszawy o godzinie siedemnastej pierwszego sierpnia, co zresztą dzieje się corocznie. Cyklicznie! Jak to kiedyś powiedział poseł Braun: postawić przed plutonem egzekucyjnym? Później przed sądem chyba dodał pan Braun, że po wyroku sądu. Tak. Osądzić i w ramach nowego, zdrowego prawa rozstrzelać. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski