Oddajcie Polakom Polskę

  Zastanawiam się często, w jakim celu żyje i pracuje poseł Kaczyński zwany przeze mnie Kurduplem z Żoliborza? Nie potrafię sobie wysnuć jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, bo życie i praca tego osobnika mają na tyle złożony charakter, że cel jest może potwornie przerażający. Tak, już brat Kurdupla z Żoliborza poczuł ten cel (napiszę bardzo nieładnie) na własnej skórze, a co dopiero można mówić o skórze Polaków. Hi, hi, hi…

  Deklaracje Kurdupla z Żoliborza są wzniosłe. Rzekłbym bez wahania: patriota i wspaniały obywatel, a przede wszystkim dobry, ciepły człowiek. Chwilami tylko wyrwie mu się jakaś uwaga nie na miejscu, jakiś niewłaściwy uśmieszek i szydercze zdanko na poważny temat. No właśnie. I w tym momencie następuje zgrzyt nawet dla miłośników Kurdupla. Kiedyś oglądałem wystąpienie Kurdupla na miesięcznicy i zauważyłem ten niewłaściwy uśmieszek po jego okrzyku: dojdziemy do prawdy. Taki moment i taki wyraz twarzy. Hi, hi, hi… W jakim celu?

  Obawiam się dzisiaj, że cel Kurdupel z Żoliborza ma tylko jeden: zabrać Polskę Polakom. W Polsce już mam trudność w znalezieniu dziedziny życia społecznego, która byłaby wolna od wpływu państwa, a państwo to jest przecież Kurdupel z Żoliborza od góry do samego dołu. Ostatnio Kurdupel przypuścił atak na samorządy, które chce zniszczyć węglem. Odwrócenie odpowiedzialności za kryzys jest tu mistrzowskie, bo głąby wszelkiej maści oskarżą teraz samorządowców o brak węgla i będą żądać komisarzy w gminach, natomiast Kurdupel zostanie bohaterem przede wszystkim w oczach swoich partyjnych przydupasów, którzy już zaczynali wątpić w jego geniusz.

  Polska traci ostatnie przyczółki niezależności. Samorządy i sądy powoli trafiają pod wpływ państwa, czyli Kurdupel z Żoliborza osiąga swój prawdziwy cel.

  Piotr Tomski

Papieża Polaka opluwają a wy nic

  W TVN wyemitowali kolejny reportaż na temat przestępstw pedofilskich i w ogóle nadużyć seksualnych w Kościele katolickim (tym razem chodziło o USA) oraz roli hierarchii kościelnej w tuszowaniu tych spraw. Głównym elementem tego programu telewizyjnego były przypuszczenia o pełnej wiedzy Jana Pawła II o tych zdarzeniach.

  Tragiczne zepsucie duchownych katolickich jest bezspornym faktem. Dzisiaj chyba tylko ojciec dyrektor z Torunia uparcie usprawiedliwia księży pedofilów i bredzi o wymuszaniu na nich miłości przez dzieci. Na tym poziomie powszechnej wiedzy o zjawisku pozostaje już tylko rozliczyć naszego „ukochanego” papieża Polaka. I to rozliczenie jest od każdej strony przykre, zwłaszcza po ujawnianiu dokumentów i świadków staje się to przykrym obowiązkiem Polaków, bo to Polacy najgłośniej wołali o zaliczenie swojego rodaka Wojtyły w poczet katolickich świętych. Teraz ten „gorący kartofel” trzeba zeżreć.

  Nadzieje na rozliczenie watykańskich zbrodni i zachowanie resztek godności zawiódł też papież Franciszek, niestety. Okazał się równie złym człowiekiem, jak byli jego poprzednicy. Z całą pewnością zajmował się problemami pedofili w Kościele i z całą pewnością dopuścił do prześladowania uczciwych duchownych, którzy o pedofilach otwarcie mówili, natomiast biskupów – bandytów Franciszek awansował i wspierał; Staśka Dziwisza mimo jednoznacznych dowodów nie ukarał.

  Każdy musi się zastanowić po takim reportażu, po czyjej stronie staje i podjąć w swoim „sercu” decyzję, czy jest człowiekiem, czy tylko trybikiem w boskim cyrku, występującym ku uciesze watykańskich wieprzów w purpurach. Tak, decyzja jest prosta. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Z wojną nie wygramy

  Dzisiaj jestem przekonany, że wojna na Ukrainie była potrzebna pewnej grupie ludzi z Rosji, Stanów Zjednoczonych i też Europy Zachodniej jako listek figowy do przysłonięcia gigantycznych biznesów, które kolejny raz przegrupują kapitał od szarych obywateli do tej garstki wybrańców. Nie ma dzisiaj racjonalnego uzasadnienia na wiele decyzji, a jednak wojna za takie uzasadnienie służy. 

  Jako Polak mogę być tylko szczęśliwy, że główny teatr działań wojennych znalazł swoje miejsce na Ukrainie, bo tym razem moja ojczyzna ma oddech. Nie wiem, jak długi będzie ten oddech, ale na razie od drugiej połowy XX wieku Polska jest pod szczęśliwym aniołem pokoju. Wypowiedź prezydenta Dudy jednak spowodowała znaczny spadek mojego poczucia polskiego bezpieczeństwa. Prezydent, niczym wioskowy głupek, wyrwał się przed szereg w dyskusji o umieszczeniu broni jądrowej na terenie Polski. Czego się spodziewał? Nie wiem, ale odpowiedź amerykańska go ośmieszyła i wykazała, że Polska jest ciągle krajem drugiej kategorii, którego bezpieczeństwo jest mniej warte od umowy z Rosją. Wspomniany wyżej oddech może być bardzo krótki, a reakcja NATO na wojnę w kraju członkowskim drugiej kategorii też może być krótka i … wyłącznie deklaratywna.

  Mogliśmy trzymać się europejskich środowisk, z którymi już ułożyliśmy poprawne stosunki i zbudowaliśmy sieć zależności ekonomicznych, które gwarantowały Polsce rozwój oraz bezpieczeństwo. Ale przyszło coś zwane PiS i zniszczyło wszystko. Na pograniczu wojny domowej wejdziemy pewnie w wojnę powszechną, bo nadajemy się tylko na mięso armatnie dla rozwiniętych społeczeństw. Marnie to widzę, jeśli nie pozbędziemy się szybko bandy Kurdupla z Żoliborza, ponieważ nasze wyjaśnienia, nasza niemoc i nasze przyczyny obiektywne już nikogo nie obchodzą.

  Piotr Tomski

Islandzkie demony i anioły

Masoneria na Islandii i jej wpływy nie są żartem, zwłaszcza że prymitywny charakter chrześcijańsko-mizoginistyczny tutejszej loży jest chyba niepowtarzalny w skali całego świata. Dzisiaj przekłada się to najmocniej w samym rządzie islandzkim, w którym premierem jest kobieta bez zdania i woli, natomiast rządzi i dominuje prymitywny chłop wicepremier.

  Feudalna struktura lóż masońskich, niestety, idealnie wpasowuje się w islandzkie społeczeństwo, które godzi się na wiele ekonomicznych rozwiązań stanowiących relikt właśnie feudalizmu. Skoro raz na zawsze rozdano kwoty połowowe na Islandii i do dzisiaj handluje się nimi jako dobrem nabytym przez przodków, to czym ten system jest – jeśli nie byłby feudalizmem? Inaczej jeszcze spójrzmy na połowy ryb na Islandii. Czy młody Islandczyk może sobie marzyć o tym, że zostanie wolnym rybakiem? Marzyć może, ale bez przodka w tej branży z przyznanymi dziesiątki lat temu kwotami skończy ten młody Islandczyk na marzeniach i pracy dla innych.

  Spójrzmy na islandzkie media. Niestety, z jednym małym wyjątkiem (portal internetowy i dwutygodnik Stundin) wszystkie media należą do państwa albo do wielkiego biznesu. I wszystkie media piszą to, co jest dobre dla spółek połowowych, banków i rządu sprzymierzonego z biznesem. Owszem, podawane są informacje o różnych problemach społecznych, ale już ich interpretacja albo jej brak ma służyć biznesowi i jego politykom. A toczą się właśnie prace nad systemem kwot połowowych.

  No i najważniejsze: co się dzieje w sprawie Samherji na Islandii. Bo w Namibii władze potrafiły rozliczyć i ukarać więzieniem własnych przestępców. To mi przypomina sprawę z Poznania, kiedy prezydenta skazali za wzięcie łapówki, ale beneficjenta tej korupcji i prawdopodobnego sprawcę dania łapówki wszyscy do dzisiaj szanują oraz podziwiają – wywiady przeprowadzają. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Bo Tusk ma tylko winę

  Oskarżanie Tuska i właściwie całej opozycji w Polsce o brak wizji rządzenia państwem jest w tej chwili jednoznacznym wspieraniem Kaczyńskiego i jego „wielkości”. Jeśli ktoś robi to nieświadomie, to jest tylko głupkiem, ale, jeśli jest to świadome działanie, to ten ktoś jest wyjątkowo złym człowiekiem i zagrożeniem dla biologicznego przetrwania narodu.

  Kaczyński zbudował tak zwaną politykę historyczną, którą oparł znowu, idąc tropem przedwojennej sanacji, na świętowaniu klęsk i masowych zgonów dla ojczyzny. Nie praca dla ojczyzny jest w tym wzorem do naśladowania, a umieranie dla ojczyzny ma decydować o wartości Polaka. Czy taka polityka nie prowadzi do zagłady narodu? Odpowiedź jest chyba oczywista. Tym sposobem polscy patrioci muszą wyginąć.

  Samo opieranie polskości na Kościele jest też zbrodnią. Kiedyś często powoływano się na stwierdzenie Tuska, że polskość to jest nienormalność. Czym w takim razie jest polskość wyłącznie połączona z katolickim wyznaniem? Znowu zaczniemy wykluczać i prześladować z powodu religii? A może zaczniemy do siebie strzelać, bo Kaczyński czy Bąkiewicz tego oczekują przy klasyfikacji Polaków na dobrych i na nie-Polaków? Nie odmawiajmy przynależności nikomu, kto chce być Polakiem i przyznaje się do polskości.

Jeśli chodzi o wizję rządzenia państwem, to mnie wystarczy przywrócenie Polski sprzed PiS. Niestety, nigdy nie myślałem, że dojdę do takiego minimum. Hi, hi, hi… Zatoczyłem duży krąg w moich wyborach politycznych i wróciłem do punktu wyjścia z 1989 roku, kiedy oczekiwałem państwa minimalnego, które pozwala obywatelom na pracę dla siebie – zgodnie z tak zwaną ustawą Wilczka. I tylko tyle.

  Piotr Tomski

Ciężkie rozwiązania w Polsce

  Nadchodząca zima będzie w Polsce czasem przełomu i trudnych decyzji przed wieloma Polakami. Nie da się dalej tłumaczyć, że stary dziad z Żoliborza jest mężem opatrznościowym ratującym ginącą ojczyznę. Nawet „półtorej” dziada już niczego nie tłumaczy. Hi, hi, hi…

Rzecz ująwszy poważniej, Kaczyńskiemu pomerdało się wszystko w głowie i pewne jest jedno: on nie ma już żadnego planu, pomysłu czy strategii na rozwiązanie sytuacji kryzysowej. Niestety. Kaczyński nigdy nie znał się na gospodarce, a obecny kryzys ma charakter stricte gospodarczy, i dlatego z tej mieszanki niczego dobrego już nie będzie. Główna specjalność Kaczyńskiego, czyli konfliktowanie obywateli między sobą, nie jest już na tym poziomie społecznych różnic potrzebna, bo wojna domowa w Polsce już jest na horyzoncie. Katoliccy emeryci zostaną w tej wojnie z przestrzeni publicznej wyrugowani przez postępową młodzież.

  Jestem świeżo po lekturze najnowszej książki dla dzieci napisanej przez Harariego, mam więc lepsze spojrzenie na różne opowieści, które budują nasze wspólnoty i jednocześnie zabijają człowieka jako samodzielną istotę. Nasze systemy wyobrażone w Polsce musimy dostosować do wielkich tego świata albo wyginiemy niczym Neandertalczycy. Kaczyński nie zatrzyma postępu na świecie, a Kościół katolicki nie zatrzyma dłużej prokuratury i sądów. Hi, hi, hi… Jeśli dołożymy do tego element ekonomiczny, to spodziewam się w Polsce rewolucji najpóźniej na wiosnę.

  Piotr Tomski

Z prywatnego przewodnika po Islandii

  Islandia jest niesamowitym miejscem, gdzie człowiek może się oderwać od cywilizacji i odpocząć od zgiełku współczesnej rzeczywistości. Przede wszystkim Islandia jest miejscem, gdzie od kilkuset lat nie było żadnych wojen, a mieszkańcy swoje problemy rozwiązywali drogą pokojowych negocjacji nawet z najeżdżającymi ich królestwami Norwegów i Duńczyków.

W końcu uzyskali niepodległość i kontynuują tradycję własnego parlamentaryzmu nieprzerwanie od tysiąca lat. Powyżej zdjęcie pól parlamentarnych w parku narodowym Þingvellir. Opowieść o Þingvellir ma charakter baśniowy i dlatego może wiele nauczyć współczesnego człowieka.

  Piotr Wódecki

Wino pili i śpiewali a lewica wszystko zniszczy

  Marek Suski powinien właśnie zakończyć swoją karierę polityczną, kiedy powiedział o tym, co politycy PiS robili na zamkniętym dla mediów spotkaniu, gdzie omawiano strategię walki z największym kryzysem energetycznym, jaki pojawił się na horyzoncie przez ostatnie dziesięciolecia. Wino pili i śpiewali. A Sasin patrzył szczęśliwy w oczy premiera i było mega super.

  Tonący Titanic to jest pryszcz w porównaniu z tonącym państwem, a pisowcy się bawią w najlepsze. Głupota jest uleczalna w przypadku polityka tylko w jeden sposób – należy pozbawić go możliwości wygłaszania publicznie efektów własnych przemyśleń. No właśnie, bo, skoro się nie myśli, to nie ma efektów, natomiast w mediach mówić coś trzeba, jeśli polityka zaproszą. Hi, hi, hi…

  Poseł Kaczyński za to przeszedł już wszystkie granice. Właściwie to opozycja powinna się teraz modlić, żeby nikt jakimś przypadkiem nie zatrzymał jego objazdu po Polsce. Stwierdzić, że lewica atakuje Ukrainę od wschodu i Polskę od zachodu, nie każdy potrafi. Jak dało się to połączyć w jednym omówieniu działań lewicy? Kaczyński mógłby to lepiej wyjaśnić, ale on o kartoflach w lesie sadzonych dla dzików zrobił wykład, w którym powiedział znowu o czasach Platformy Obywatelskiej i zjadaniu tych kartofli przez głodnych Polaków. Kartofle w lesie sadzone dla dzików.

  Swoją drogą, co oni w tym PiS mają z dzikami? Jeden wykłady o ich wiedzy robił, a drugi powiedział, że były okradane z kartofli przez Polaków. Wprawdzie pierwsze dziki pochodziły z kukurydzy, a dopiero te drugie były z lasu, ale dziki to jednak dziki. Tak. Zapewne tego wina i tańców było zbyt dużo na stare i zużyte głowy.

  Piotr Tomski

Dalej już tylko bieda

  Musimy spojrzeć prawdzie w oczy i pogodzić się z rzeczywistością, w której sny o dobrobycie skończyły się definitywnie. Teraz będziemy walczyć o biologiczne przetrwanie, jeśli wahadło wychyli się dość szybko w stronę przeciwną po wspaniałym rozwoju udogodnień naszej egzystencji. Tak, mogliśmy nie wypychać tego wahadła ze wszystkich sił. Hi, hi, hi… Mniej by bolało.

  Obawiam się przy tym, że napięcie w mechanizmie wahadłowym nie wytrzyma napięcia tych wychyleń i spadniemy w przepaść tragicznej biedy i końca znanej nam cywilizacji po wojnie jądrowej. Czy to jest wizja nieprawdopodobna? No właśnie. Osiem miesięcy temu uznałbym tę wizję za absurdalną, ale dzisiaj Putin powoli traci inne możliwość zdobycia istotnej przewagi w tej wojnie i tym samym nigdy nie byliśmy tak blisko naciśnięcia atomowego guzika.

  Niedawno ktoś przypomniał kryzys paliwowy z lat siedemdziesiątych, kiedy masowo rozpoczęto produkcję samochodów małolitrażowych. Nikt wcześniej nie zastanawiał się nad spalaniem paliwa w samochodzie, a jednak nawet Amerykanie musieli wtedy weryfikować swoje luksusowe nawyki. Pewnie teraz będziemy musieli zweryfikować swoje podejście do oświetlenia, używania zbyt wielu urządzeń jednocześnie, zdalnych prac czy zdalnej nauki, temperatury w pomieszczeniach i wielu innych elementów codziennej egzystencji.

  Poziom życia spadnie w każdym przypadku i tego już nie zmienimy, jeśli w ogóle Putin nie zrzuci tych bomb. Ktoś gdzieś bredził o końcu historii i wybredził wreszcie. Już niedługo możemy zakończyć historię ludzkości i zacząć nową od epoki kamienia łupanego przez myśliwych i zbieraczy. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Wygrywający wojnę na Ukrainie

  Zakładam, że za pewien czas Rosjanie sami zakończą działania wojenne na Ukrainie jakimś spektakularnym sukcesem. Może to będą przeprowadzone właśnie referenda, może to było uderzenie w gazociągi na Bałtyku, a może zrzucą gdzieś bomby atomowe.

  Zastanawiam się, kto wygrywa wojnę na Ukrainie. Rosjanie i Ukraińcy ponoszą tak duże koszty tej wojny, że nigdy nie będzie można mówić o zwycięstwie. Kto zyskuje? Pierwsi, którzy mi przychodzą na myśl, to są Amerykanie, ale już na drugim miejscu są … Norwegowie. Czy wobec niedługiej perspektywy wojny o Arktykę, nie można sobie założyć, że Norwegowie chcą się ekonomicznie tak podbudować, żeby reszta ewentualnych stron arktycznego sporu nie miała z nimi najmniejszych szans. Nie wiem, ale po śledzeniu zysków z tego szaleństwa cenowego – zwłaszcza po wyłączeniu rosyjskich dostaw – chyba jasne staje się poznawanie po owocach.

  Z drugiej strony, według wersji norweskich polityków, te zyski gdzieś giną u pośredników w handlu surowcami i energią, a ogromne koszty podwyżek już samej energii dotykają również obywateli Norwegii z racji jej urynkowienia przez połączenie sieci energetycznych z Unią Europejską. I co o tym myśleć? Nie wiem, ale politycy norwescy i biznesmeni mogą przecież dosłownie „wypijać soki życiowe ze społeczeństwa” i z pełną świadomością dzielić się zyskami ze spekulantami na giełdach europejskich.

  Amerykanie mają czyste pole. Oni zawsze zarabiają na cudzych wojnach. I tym razem kasa popłynie do nich szerokimi strumieniami, chyba że Chiny wkroczą do wojny, a terytorium USA stanie się przypadkiem areną nuklearnych wybuchów rosyjskich bomb. W takiej układance to ja już nic nie widzę.

  Piotr Tomski