Paliwa w piaskownicy

Prezes Orlenu stwierdził, że dla dobra Polaków Orlen sprzedawał przez kilka miesięcy paliwa po zawyżonych cenach. A w ogóle to o co chodzi? Orlen może dowolnie zmieniać marże, ceny hurtowe i ustalać ceny detaliczne na swoich stacjach? W Polsce jest wolność, czy nie ma? Hi, hi, hi… Każdy, kto nie zgadza się prezesem Obajtkiem, jest rosyjskim agentem.

Na szczęście po fuzji Orlenu z innymi polskimi firmami udział państwa w tym koncernie wzrósł do połowy. Pozostaje niesmak po sprzedaniu części gdańskiej rafinerii Saudyjczykom, ale tak naprawdę nie możemy się dowiedzieć więcej na temat tej sprzedaży, dlatego jej ocena jest dzisiaj niewykonalna. Sytuacja w strategicznej dziedzinie paliw i energii w Polsce jest po prostu pod pełną kontrolą nieczystych sił pisowskich i tyle. Kiedy PiS przegra wybory, sytuacja ulegnie zasadniczej zmianie i strategiczna dziedzina polskiej gospodarki stanie się dojną krową dla innej grupy polityków. Czy będzie lepiej? Będzie inaczej.

  Działalność Orlenu przy sprzedaży paliw przypomina mi zabawę w piaskownicy w wykonaniu rozkapryszonych bachorów. Wszystko im wolno i innym, grzecznym dzieciom zabierają wszystkie zabawki. A kiedy przyjdzie starszy brat grzecznego dziecka i chce zrobić porządek, to zaczyna się wrzask na temat … praw dziecka na przykład. Sam poziom intelektualny prezesa Obajtka to skojarzenie wzmacnia. No to łopatką go i grabkami po rozbawionym ryjku. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Życzenia na nowy rok

  Mam wiele osobistych życzeń i planów na nadchodzący rok 2023, ale mam też jedno uniwersalne życzenie, które dotyczy mnie i zdecydowanej większości moich znajomych. Chodzi mianowicie o życzenie usunięcia rządów PiS w Polsce. Chodzi o pokonanie PiS w wyborach i definitywne rozliczenie przestępczych poczynań większości członków tej partii.

  Powyższe życzenie jest właściwie w dużym stopniu zależne od Polaków, co z kolei pozwala na podjęcie działań również przez Polaków, żeby nawiązać tak zwaną nić porozumienia w podstawowych kwestiach i przegonić te polityczne pijawki, które wyciągają z ojczyzny resztki soków witalnych. Matematyka jasno pokazuje, że większość Polaków nie popiera PiS. Jedynie procedury wyborcze dają tej partii władzę, ale te same procedury nie pozwalają tej partii na obejmowanie władzy „absolutnej” w sądach, trybunałach, uniwersytetach czy bankach i różnych instytucjach kontrolnych. PiS bierze sobie wszystko, co służy do kierowania krajem i społeczeństwem, a wygrywa przecież tylko wybory polityczne.

  Życzę zatem sobie i wszystkim Polakom osiągnięcia takiego stanu wiedzy i później rozumu, żeby już nigdy nie przyszedł żaden Kaczyński z Tuskiem, i żeby już nigdy nas nie oszukiwali, nie okradali i nie wmawiali nam, że robią to dla naszego dobra.

  Życzę sobie i wszystkim, żeby nadchodzący rok przebudził też Rosjan i Chińczyków oraz ich rozumy. Jest to sprawa mało prawdopodobna, ale chodzi o życzenia – nie chodzi nawet o nadzieję. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Dlaczego musimy wygonić PiS

  Jest kilka powodów, które sprawiają, że PiS musi zostać zdelegalizowane, a wszyscy odpowiedzialni za jego dzisiejsze działania muszą ponieść adekwatną do winy karę. Jeśli ktoś tego nie popiera albo uważa tę powyższą konstatację za błąd, to niech spada na drzewo. Hi, hi, hi…

  Wysłuchałem dzisiaj dość uważnie prof. Matczaka, który ostatnio w wielu przypadkach zaczyna łagodzić swój stosunek do rządzących. Jest, oczywiście, jako prawnik dalej krytykiem pisowskich „reform”, ale w niektórych elementach przywracania stanu formalno-prawnej normalności pan profesor już się nie zgadza z opozycją i widzi duże problemy w tych działaniach naprawczych. Symetryzm jest groźną chorobą zakaźną. Niestety.

  Dzisiaj musimy sobie jasno powiedzieć, że PiS jest związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym. Po uwzględnieniu całości poczynań tej grupy ludzi nie możemy inaczej tego oceniać, bo popadniemy w wewnętrzne zakłamanie, z którego nie wyjdziemy przez dziesiątki najbliższych lat. Dlaczego? Bo nawet najprostsze wyroki sądowe będą w Polsce podważane przez dziesięciolecia. Nie możemy w XXI wieku tworzyć takiego chaosu. Musimy radykalnie przeciąć ten gordyjski węzeł.  

  Dzisiaj też zrozumiałem, dlaczego PiS razem z prof. Matczakiem są tak niebezpieczni. Bo grają na uczuciach religijnych równolegle do polityki, prawa, wymiaru sprawiedliwości etc. Inaczej jeszcze napiszę: bo wykorzystują uczucia religijne do budowania własnych pozycji społecznych i politycznych. Koszmar. Kto nie czytał w „Wyborczej” prof. Matczaka w święta, to niechaj się zapozna z jego wywodem „szalonego diakona”. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Wigilia w czasach postprawdy

  Jeśli traktujemy te święta jako okazję do bezsensownych wydatków, równie bezsensownych życzeń i spożywania ogromnych ilości jedzenia mocno zakrapianych alkoholem, to wszystko z nami w porządku. Inaczej napiszę: należymy do normalnej większości. Ale w porządku to może nie jest. Hi, hi, hi…

  W Polsce generalnie już nic nie jest w porządku, bo nawet gwiazdek mamy już osiem zamiast jednej. Tak, nie ma co zaklinać rzeczywistości z jedną gwiazdką. Jest osiem gwiazdek i już. I tak trzymać. Niech PiS poczuje nowe święta, a jego wyborcy niech się cieszą nadmiarem gwiazdek, bo więcej i tak nigdy nie zrozumieją.

  Z każdym rokiem nabieram większego obrzydzenia do wigilii i rytuałów z nią związanych. Najgorsze jest w tym osamotnienie, bo chyba wszyscy w mojej rodzinie traktują te dni jednak wyjątkowo, natomiast mnie tylko ogarnia jakaś forma irytacji na stratę czasu i energii życiowej na świąteczne przygotowania, a następnie na siedzenie przy stole przez wiele godzin i poruszanie bezpiecznych tematów, żeby nie urazić nikogo politycznie na przykład. W miarę spożycia alkoholu ograniczenia tematyczne puszczają i powstają zwyczajowe spory. Hi, hi, hi… Ale Chrystus właśnie przyszedł podobno do nas po to, żeby nas poróżnić, podzielić i jednych zbawić, a innych posłać w nicość.

  Po staropolsku zatem życzę wszystkim skutecznie  ***** ***. I wszystkiego najlepszego.

  Piotr Wódecki

A chciałem być dumny z Polski

  Kiedy dowiedziałem się z mediów, że prezydent Ukrainy udaje się na spotkanie z prezydentem Bidenem, przejeżdżając i przelatując przez polskie terytorium, to byłem dumny z udziału mojej ojczyzny w tworzeniu wielkiej historii. Kiedy dowiedziałem się o wykluczeniu polskich służb z zabezpieczania drogi ukraińskiego prezydenta, to ta duma opadła i został wielki wstyd.

  Poważnym problemem dla każdego, uczciwego patrioty jest udział w bieżącym życiu politycznym. Niestety, każdy człowiek ma jakieś polityczne poglądy i w jakiś sposób musi je wyznawać czy przynajmniej z ich pomocą patrzeć na bieżące wydarzenia. Dzisiaj pytam zatem, jakie poglądy polityczne pozwoliłyby na niezachwianą dumę uczciwemu patriocie? Na teren ojczyzny wjeżdża głowa sąsiedniego państwa, a jego bezpieczeństwem zajmują się służby jeszcze innego państwa, które w Polsce nie mają formalnie żadnych uprawnień do takich samodzielnych działań. Chyba że coś przegapiłem i na terenie Polski jest już wojna prowadzona przez NATO bez udziału Polaków, czyli jesteśmy chwilowo pod okupacją amerykańską.

  Amerykanie lubią upokarzać sojuszników, ale tego typu wydarzenia nie powinny trafiać bezpośrednio do mediów. Z kolei PiS powinien zweryfikować swoją propagandę i politykę historyczną, bo wychodzi na to, że na dzisiaj oni nie mają już żadnych uczuć patriotycznych, skoro oficjalnie oddali nawet podstawowe funkcje zabezpieczające obcym służbom.  

  Wobec powyższego, po co robią aferę z ochroną izraelskich wycieczek? Wpuszczać wszystkich! Z granatnikami na wyposażeniu każdej wycieczki. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Islandia w śnieżnym paraliżu

  Jest ciepło i słonecznie, to ludzie narzekają, że przyszło ocieplenie klimatu. Przysypało trochę śniegu i powiało sztormem, to wszyscy od razu płaczą, że zima sparaliżowała kraj. A po co jeździć? Święta można już zaczynać. Hi, hi, hi…

Reykjavik odcięło od lotniska w Keflaviku, co zdarza się bardzo rzadko. Zaspy nawet na drodze w Njarðvíku, między moim domem a sklepami, nie pozwoliły mi przejechać wczoraj dwóch kilometrów. Prawdziwa zima. Zmroziło i zawiało też nadajniki napowietrznego Internetu do tego stopnia, że sygnał ginie co pewien czas i urywa połączenia. No i najśmieszniejsze – zawieszają się urzędowe strony, których zapewne informatycy nie mogą szybko naprawić, bo im palce marzną na klawiaturach. Hi, hi, hi… Dwoma słowami napiszę: Islandia stoi.

  Mieszkam na Islandii już kilka lat i uważam, że dzisiejsza sytuacja pogodowa jest zupełnie normalna, ale ludzie po prostu odzwyczaili się od niej, bo kilka lat jej nie było. Ludzie łatwo zapominają o podstawowych obowiązkach wobec miejsca, w którym żyją. Drogi zamykają. Samochód na Islandię musi mieć kolce zimą i napęd na cztery koła. Niestety. Tubylcy byli tu szczęśliwi w ziemiankach, z których zimą nie wynurzali się na dłużej niż kilka minut, a zapasy żywności mieli na kilka miesięcy. Dzisiejsze lekkoduchy giną w pierwszym śniegu. 

  Piotr Tomski

Na Islandii wczoraj stała się tragedia

  14 grudnia roku pańskiego 2022 zapadła na Islandii decyzja o zamknięciu basenów, bo zbliża się fala mrozów do 20oC, które mogą się utrzymać przez kilka tygodni. Dla niewtajemniczonych tylko dodam, że na Islandii prawie wszystkie baseny są odkryte i to zapewne przy takich mrozach daje poważny problem.

  Przypomniała mi się pewna historia wobec powyższego. Polak chciał wynająć od Islandczyka mieszkanie. Okazało się w trakcie rozmów i oglądania mieszkania, że tam nie ma normalnej łazienki, a jest tylko bardzo małe wc. Polak był skonsternowany i powiedział, że to dziwne, bo nie wie, gdzie będzie brał prysznic. Na to Islandczyk odpowiedział, że blisko jest basen i on osobiście nie widzi żadnego problemu w chodzeniu tam na prysznic. Mieszkanie w ogóle było dziwne i powiedziałbym, że takie sytuacje są śmieszne, gdyby nie inna historia, w której troje Polaków przypłaciło życiem mieszkanie w tych islandzkich apartamentach dla emigrantów, gdzie swobodnie wiszą sobie przewody elektryczne i kwitnie pleśń na ścianach, podłogach oraz sufitach.

  Poważniej rzecz basenów ująwszy, to głównym powodem zamknięcia basenów ma być wydolność instalacji grzewczych na Islandii, które muszą w pierwszej kolejności ogrzać domy mieszkańców. Niestety, przyjemności w takich chwilach muszą zejść na dalszy plan. Nie wiem zresztą, czy siedzenie w basenie na dwudziestostopniowym mrozie mogłem nazwać przyjemnością?

  Piotr Tomski

Czekamy na objawienie

  Kiedyś w krytycznych momentach lubiłem myśleć, że nastąpi cud. Dzisiaj już nie wierzę w boga i w związku z tym nie mogę czekać na cud. Czekam zatem na objawienie. Hi, hi, hi…

  Sytuacja ekonomiczna na świecie jest tak pokręcona, że w każdej chwili mogą się w każdym miejscu świata pojawić problemy z kategorii – zagrożenie biologicznego bytu. W całej złożoności funkcjonowania świata chyba już nikt nie jest w stanie prowadzić poważnych analiz ekonomicznych czy wskazywać właściwe rozwiązania. Naukowcy zresztą stali się bardziej lobbystami idei niż mądrymi ludźmi, dlatego większości z nich nie warto słuchać.

  W Polsce natomiast w powyższej, skomplikowanej sytuacji dowiedziałem się w ostatnich dniach, że zdaniem międzynarodowego zespołu ekspertów pod Smoleńskiem była jednak – tylko – katastrofa tupolewa. Dowiedziałem się też, że Jacek Kurski jest geniuszem bankowości i zasługuje na wynagrodzenie roczne w wysokości kilku milionów złotych za prezentowanie głosu polskiego banku w Waszyngtonie. I wreszcie się dowiedziałem, że szpieg rosyjski likwidował WSI. No i doznałem objawienia. Moja ojczyzna i moi rodacy zasłużyli sobie na to wszystko. I ja sobie na to wszystko zasłużyłem. I bóg nas sobie wybrał do tych prześladowań, dlatego musimy się cieszyć. Hi, hi, hi…

  Początek grudnia w polskiej polityce po prostu mnie olśnił i przekonał, że powinienem zweryfikować wiele moich poglądów i ocen. Przez kilka dni wyszło na jaw więcej, niż dowiedzieliśmy się przez siedem lat „mrówczej” pracy śledczej dziennikarzy, policjantów, funkcjonariuszy wszystkich polskich służb i wszystkich polskich prokuratorów. Co będzie dalej w grudniu? Nowy stan wojenny dla utrzymania władzy? Bo innego wyjścia już nie ma ta ferajna.

  Piotr Tomski

Zenek kosztuje

  Wiadomość o dodatkowych siedmiuset milionach złotych dotacji dla telewizji publicznej w Polsce po prostu mnie rozśmieszyła. W sytuacji kryzysu i ogromnych potrzeb pieniądze idą dla propagandystów. I niech jeszcze dalej się cieszą idioci głosujący na tę partię obłudy. Hi, hi, hi…

  Przypadkowo informacja o tej dodatkowej kwocie bezpośredniego wsparcia dla telewizji zbiegła się z moim spojrzeniem na reklamę występów Zenka od disco polo w tejże telewizji. Tak. Żałosne to było, ale prawdziwe – Zenek kosztuje. Kolejny sylwester disco polo będzie sporo wart. Stado ciemnoty znowu będzie dowartościowane i przyszłe wybory wygrane ich głosami.

Kiedy pewna prywatna telewizja w Polsce zaczynała promować disco polo, ja byłem „wyznawcą” hard rocka i chciałem strzelać do gromad ludności zebranej wokół wiejskich hal opustoszałych po geesach, gdzie zadomowili się nowi biznesmeni, którzy zarządzali disco polo. Ja nigdy do nich nie strzelałem, ale już nieżyjący mój kolega raz zupełnie przypadkiem zabił ochroniarza na takiej dyskotece. Taki przypadek to był z disco polo. Nie zatrzymaliśmy i teraz mamy efekty disco polo w PiS. Płacimy i rządzą nami debile pląsający w tym staropolskim rytmie. Hi, hi, hi…

  Poważnie rzecz ująwszy, nie widzę w tej chwili ratunku dla Polski i Polaków. Jeśli przechodzą bez protestów tego typu rozwiązania finansowe w parlamencie, to Polska musi zniknąć z mapy Europy. Kiedy i jak zniknie, jest tylko kwestią czasu.

  Piotr Tomski

Eksperci wojenni w Polsce

  Kiedy premier polskiego rządu jedzie na Ukrainę i mówi, że Ukraińcy walczą za wolność całej Europy czy nawet za wolność całego świata, to chyba pozostaje już tylko położyć się wygodnie i czekać na śmierć, bo ani Europa, ani świat od Ukrainy tego nie oczekują, a tym bardziej nie pomagają jej w tej walce za ich wolność.

  Przypomniała mi się teraz moja dyskusja w sieci z początku roku 2022 z pewną miłośniczką walki ze szczepionkami covidowymi, kiedy na Twitterze przeczytałem, że Novak Djoković walczy w australijskim areszcie o moją wolność, a ja jestem takim głupim niewdzięcznikiem i śmieję się z jego poświęcenia. Tak to mi się skojarzyło z walką Ukraińców, którzy walczą o biologiczne przetrwanie narodu, ale na pewno nie ma to nic wspólnego z dobrem Europy czy świata. To nie jest ta bajka, panie Morawiecki.

  Prawa człowieka w tej wojnie nie istnieją. Rosja Putina prowadzi regularne ludobójstwo, a świat spokojnie na to patrzy i czeka na pierwszą okazję, żeby z tym Putinem ponegocjować. Niestety. Zamiast całkowitej izolacji Rosji ten cywilizowany świat wprowadza sankcje, które w dziecinnie prosty sposób są obchodzone i niezbędne produkty do prowadzenia wspomnianego ludobójstwa Rosja sobie kupuje na Zachodzie – na przykład procesory do nawigacji rakietami, które codziennie zabijają Ukraińców i niszczą infrastrukturę niezbędną do przeżycia nadchodzącej zimy.

  Ameryka jest na Zachodzie największym beneficjentem wojennej drożyzny nośników energii. Czy za to państwo też walczą Ukraińcy zdaniem Morawieckiego? Może za ich zysk? Gaz skroplony sprzedają Europie cztery razy drożej, niż kosztuje na ich rynku wewnętrznym, a spekulacje na gazowych giełdach w Europie Zachodniej właśnie Amerykanie zaczęli prowadzić na wiele miesięcy przed wojną.

  Dzisiaj tylko ślepiec nie zauważa, że pomoc militarna dla Ukrainy od Zachodu ma tylko podtrzymać wojnę, ale – broń panie boże – ma nie doprowadzić do zwycięstwa Ukrainy. A już w żadnym układzie nie wolno Ukraińcom atakować celów na terytorium Rosji. Eksperci twierdzą, że Rosja za chwilę straci zdolność do ataku. Hi, hi, hi… I Putin się podda. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski