Ukraina w potrzasku

  Kiedyś mi się wydawało, że Polacy i Polska mają wyjątkowe „szczęście” do rozgrywania przez mocarstwa. Kiedy dzisiaj patrzę w stronę Ukrainy, to nasze tragedie na przestrzeni wieków stają się mniej wyjątkowe.

Photo by Mathias Reding on Pexels.com

  Ukraińcy popełniają wiele błędów i na pewno nie są święci, ale nie zasłużyli na takie potraktowanie, do jakiego dopuszczają się Rosjanie. Powolne i systematyczne niszczenie wszystkiego doprowadzi w końcu do upadku Ukrainy z powodów czysto biologicznych. Powolne i systematyczne mordowanie ludzi. A jaka jest odpowiedź? No właśnie.

  Ukraina pozostawiona bez pomocy już dawno temu by upadła. Nie wiem, co Rosjanie robiliby po jej upadku po kilku tygodniach wojny, ale na pewno nie dochodziłoby do powolnego i systematycznego niszczenia wszystkiego. Upraszczając ten wywód: najgorsza jest taka pomoc, która nie pozwala wygrać ani przegrać.

  Za powyższą sytuację płacą teraz obywatele całej Europy, może z wyjątkiem Norwegów, i nie widać końca tego ukraińskiego potrzasku. Sami Ukraińcy teraz nie mają już żadnego pozytywnego wyjścia, ale Europa ma. Niestety. I nie będzie to wyjście dobre dla Ukraińców.

  Na powyższej sytuacji Ameryka wyszła najlepiej. Nie wiem, czy ktoś może policzyć zyski z nośników energii sprzedanych przez Amerykanów do Europy, ale mam wrażenie, że płyną tam w ten sposób miliardy. Amerykanie kur znoszących złote jaja nigdy nie zabijają. Europejczycy jednak nie muszą znowu hodować kur, które znoszą jaja dla innych.

  Piotr Tomski

Zabawa w razem lub osobno

  Nie wiem, czy chciałbym widzieć opozycję w wyborach parlamentarnych na jednej czy dwóch listach, ale mam już dość wywodów na ten temat, które prowadzi pewien pan z telewizji, udający polityka od ostatnich wyborów prezydenckich. Tak. Udawacz Hołownia dobrze się bawi „kochanym Tuskiem”, ale ta zabawa dla Polaków niczego dobrego nie wróży.

  Pamiętam, w jaki sposób chciał pan Hołownia zrewolucjonizować prowadzenie stałego dialogu z Polakami na początku swojej działalności politycznej. „Jaśmina”!!! Czy dzisiaj ktokolwiek jeszcze mówi o tej rewolucyjnej aplikacji? Ja nie słyszę. A kiedyś to było gigantyczne wydarzenie, tyle że działało albo nie działało i nie bardzo się sprawdziło.

  Nie chcę analizować całości wystąpień pana Hołowni czy jego współpracowników, bo nie miałoby to najmniejszego sensu wobec jego najnowszych osiągnięć w bezpośrednich kontaktach z resztą opozycji. Mówiąc najkrócej: zdrada. Hi, hi, hi… Zdrada przykrywa wszystko. Kto zdradza w najmniejszych sprawach, ten nigdy nie dochowa wierności w sprawach najważniejszych. I dlatego z mojego punktu widzenia nie powinno dojść do połączenia Platformy Obywatelskiej z partią pana Hołowni.

  Lewica, zwłaszcza jej radykalna część z „Razem”, też nie nadaje się do łączenia we wspólnotę z liberałami, bo zawsze kwestie socjalne czy progresywne przysłonią im zdrowy rozsądek. A tylko zdrowy rozsądek może uratować Polskę po PiS. Trzeba będzie iść na wiele kompromisów i ustąpić w wielu miejscach, żeby rządzić masą upadłościową po Kaczyńskim.

O PSL nie chce mi się nawet wspominać. Tygrysek przecież zawsze wszystko zapaskudzi. Hi, hi, hi… I jest paskudnie. I tak paskudnie wszyscy opozycyjni politycy będą się bawić do samego końca – razem lub osobno.

  Piotr Tomski

Słówko szepnąć wodzowi

  Oglądałem niedawno w telewizji początek obrad Sejmu, na których zjawił się Wielki Wódz z Żoliborza. Usiadł sobie skromnie gdzieś w tylnej ławie i po chwili zaczął wysłuchiwać kolejnych szeptaczy, donosicieli i sługusów partyjnych, którzy długo czekali na przybycie chorego wodza.

  Sposób funkcjonowania prezesa i jego partii jest rozbrajający. Prezes nawalony środkami przeciwbólowymi (swoją drogą współczuję) siedział lekko zdezorientowany, a stado pisiorków mówiło do ucha prezesa tyle, że zdrowy człowiek by nie nadążył. Ale stworzył sobie taki system kierowania, że musiał słuchać. Byłoby śmieszne, gdyby nie ważyły się w tym losy Polski.

Najlepszym dowodem na powyżej opisany – szepczący – tryb zarządzania Polską jest ostatnie zaciągnięcie do rady nadzorczej Orlenu pewnej szepczącej do ucha prezesa staruszki, która tym szeptem załatwiła niedawno dymisję prezesowi Kurskiemu. Wszyscy myślą, że mianowaniem dają staruszce zarobić. Hi, hi, hi… A staruszka nagrywa i zbiera ewentualne dowody na oszukiwanie Kaczyńskiego przez Obajtka. Tu staruszka zajrzy, tam staruszka podsłucha, a potem wyszepcze wszystko dokładnie i … prezes podejmie trafną decyzję.

  Nie żyję na szczęście w Polsce i nie muszę codziennie przed lustrem zastanawiać się, dlaczego z czysto biologicznego punktu widzenia nie podejmuję walki. Dlaczego Polacy godzą się na tak szkodliwy sposób zarządzania państwem, w którym za chwilę prawo do istnienia będą mieli wyłącznie wyznawcy jedynie słusznej „religii” pisowskiej? Dlaczego wszyscy Polacy płacą za propagandę pisowską? No tak, zawsze jeszcze można szepnąć słówko znajomemu, który szepnie słówko innemu znajomemu prezesa i coś tam skapnie ze stołu pańskiego na przeżycie. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Prywatna prokuratura pana Zbyszka Ziobro

  Po obejrzeniu reportażu w TVN, w którym przedstawiono sprawę błędów lekarskich w leczeniu ojca prokuratora, doszedłem do ostatecznego przekonania, że w Polsce mamy do czynienia z reżimem i wspomagającą go prywatną prokuraturą.

  Miałem kontakt z setkami prokuratorów w Polsce i mogę śmiało powiedzieć, że jestem w tym względzie dobrze doświadczony. Z takim przygotowaniem analiza wspomnianego reportażu była dla mnie szokująca, bo szesnaście lat walki z grupą lekarzy jest w skali Polski ewenementem, którego nic nie przebije.

Zaznaczę od razu, że nie staję tu po stronie lekarzy, bo sam miałem podobne doświadczenia w przypadku mojej najbliższej osoby, u której błąd w czasie operacji ginekologicznej spowodował poważne zagrożenie życia. Biegli polscy uznali, że zszycie dwóch autonomicznych narządów i przetoka nie stanowią błędu w sztuce. Na szwajcarskich medyków prokuratura nie zdecydowała się w czasie naszego postępowania, chociaż wielu pacjentów naszego lekarza – sprawcy byłoby gotowych uczestniczyć w takich działaniach, bowiem wyszło na jaw, że ten pan nagminnie coś zszywał niepotrzebnie, coś niepotrzebnie przecinał albo brał kasę i nie leczył.

  Z innym biegłym sądowym z zakresu chirurgii miałem bezpośredni kontakt przed sądem w sprawie pewnej mojej choroby, której sposób leczenia pan lekarz określił jednoznacznie i bezalternatywnie. I się pomylił. Minęło od jego sądowego występu 10 lat, a ja jestem wyleczony bez jego zalecanego zabiegu chirurgicznego. Biegam, skaczę i czuję się świetnie, chociaż zdaniem pana biegłego lekarza chirurga z doktoratem powinienem już dawno nie żyć z powodu zapalenia otrzewnej. Hi, hi, hi…

  W moich przypadkach prokuratura broniła lekarzy i dobrze im nawet płaciła za ich brednie. W przypadku pana Zbyszka prokuratura prowadzi bezwzględną wojnę z grupą kilkudziesięciu lekarzy. W porządku! Ale ja też poproszę o taką pomoc prokuratury. Żądam rewizji nadzwyczajnych moich spraw. Hi, hi, hi… No, Zbyszek, do roboty i jedziemy z tymi konowałami. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Paliwa w piaskownicy

Prezes Orlenu stwierdził, że dla dobra Polaków Orlen sprzedawał przez kilka miesięcy paliwa po zawyżonych cenach. A w ogóle to o co chodzi? Orlen może dowolnie zmieniać marże, ceny hurtowe i ustalać ceny detaliczne na swoich stacjach? W Polsce jest wolność, czy nie ma? Hi, hi, hi… Każdy, kto nie zgadza się prezesem Obajtkiem, jest rosyjskim agentem.

Na szczęście po fuzji Orlenu z innymi polskimi firmami udział państwa w tym koncernie wzrósł do połowy. Pozostaje niesmak po sprzedaniu części gdańskiej rafinerii Saudyjczykom, ale tak naprawdę nie możemy się dowiedzieć więcej na temat tej sprzedaży, dlatego jej ocena jest dzisiaj niewykonalna. Sytuacja w strategicznej dziedzinie paliw i energii w Polsce jest po prostu pod pełną kontrolą nieczystych sił pisowskich i tyle. Kiedy PiS przegra wybory, sytuacja ulegnie zasadniczej zmianie i strategiczna dziedzina polskiej gospodarki stanie się dojną krową dla innej grupy polityków. Czy będzie lepiej? Będzie inaczej.

  Działalność Orlenu przy sprzedaży paliw przypomina mi zabawę w piaskownicy w wykonaniu rozkapryszonych bachorów. Wszystko im wolno i innym, grzecznym dzieciom zabierają wszystkie zabawki. A kiedy przyjdzie starszy brat grzecznego dziecka i chce zrobić porządek, to zaczyna się wrzask na temat … praw dziecka na przykład. Sam poziom intelektualny prezesa Obajtka to skojarzenie wzmacnia. No to łopatką go i grabkami po rozbawionym ryjku. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Życzenia na nowy rok

  Mam wiele osobistych życzeń i planów na nadchodzący rok 2023, ale mam też jedno uniwersalne życzenie, które dotyczy mnie i zdecydowanej większości moich znajomych. Chodzi mianowicie o życzenie usunięcia rządów PiS w Polsce. Chodzi o pokonanie PiS w wyborach i definitywne rozliczenie przestępczych poczynań większości członków tej partii.

  Powyższe życzenie jest właściwie w dużym stopniu zależne od Polaków, co z kolei pozwala na podjęcie działań również przez Polaków, żeby nawiązać tak zwaną nić porozumienia w podstawowych kwestiach i przegonić te polityczne pijawki, które wyciągają z ojczyzny resztki soków witalnych. Matematyka jasno pokazuje, że większość Polaków nie popiera PiS. Jedynie procedury wyborcze dają tej partii władzę, ale te same procedury nie pozwalają tej partii na obejmowanie władzy „absolutnej” w sądach, trybunałach, uniwersytetach czy bankach i różnych instytucjach kontrolnych. PiS bierze sobie wszystko, co służy do kierowania krajem i społeczeństwem, a wygrywa przecież tylko wybory polityczne.

  Życzę zatem sobie i wszystkim Polakom osiągnięcia takiego stanu wiedzy i później rozumu, żeby już nigdy nie przyszedł żaden Kaczyński z Tuskiem, i żeby już nigdy nas nie oszukiwali, nie okradali i nie wmawiali nam, że robią to dla naszego dobra.

  Życzę sobie i wszystkim, żeby nadchodzący rok przebudził też Rosjan i Chińczyków oraz ich rozumy. Jest to sprawa mało prawdopodobna, ale chodzi o życzenia – nie chodzi nawet o nadzieję. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Dlaczego musimy wygonić PiS

  Jest kilka powodów, które sprawiają, że PiS musi zostać zdelegalizowane, a wszyscy odpowiedzialni za jego dzisiejsze działania muszą ponieść adekwatną do winy karę. Jeśli ktoś tego nie popiera albo uważa tę powyższą konstatację za błąd, to niech spada na drzewo. Hi, hi, hi…

  Wysłuchałem dzisiaj dość uważnie prof. Matczaka, który ostatnio w wielu przypadkach zaczyna łagodzić swój stosunek do rządzących. Jest, oczywiście, jako prawnik dalej krytykiem pisowskich „reform”, ale w niektórych elementach przywracania stanu formalno-prawnej normalności pan profesor już się nie zgadza z opozycją i widzi duże problemy w tych działaniach naprawczych. Symetryzm jest groźną chorobą zakaźną. Niestety.

  Dzisiaj musimy sobie jasno powiedzieć, że PiS jest związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym. Po uwzględnieniu całości poczynań tej grupy ludzi nie możemy inaczej tego oceniać, bo popadniemy w wewnętrzne zakłamanie, z którego nie wyjdziemy przez dziesiątki najbliższych lat. Dlaczego? Bo nawet najprostsze wyroki sądowe będą w Polsce podważane przez dziesięciolecia. Nie możemy w XXI wieku tworzyć takiego chaosu. Musimy radykalnie przeciąć ten gordyjski węzeł.  

  Dzisiaj też zrozumiałem, dlaczego PiS razem z prof. Matczakiem są tak niebezpieczni. Bo grają na uczuciach religijnych równolegle do polityki, prawa, wymiaru sprawiedliwości etc. Inaczej jeszcze napiszę: bo wykorzystują uczucia religijne do budowania własnych pozycji społecznych i politycznych. Koszmar. Kto nie czytał w „Wyborczej” prof. Matczaka w święta, to niechaj się zapozna z jego wywodem „szalonego diakona”. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Wigilia w czasach postprawdy

  Jeśli traktujemy te święta jako okazję do bezsensownych wydatków, równie bezsensownych życzeń i spożywania ogromnych ilości jedzenia mocno zakrapianych alkoholem, to wszystko z nami w porządku. Inaczej napiszę: należymy do normalnej większości. Ale w porządku to może nie jest. Hi, hi, hi…

  W Polsce generalnie już nic nie jest w porządku, bo nawet gwiazdek mamy już osiem zamiast jednej. Tak, nie ma co zaklinać rzeczywistości z jedną gwiazdką. Jest osiem gwiazdek i już. I tak trzymać. Niech PiS poczuje nowe święta, a jego wyborcy niech się cieszą nadmiarem gwiazdek, bo więcej i tak nigdy nie zrozumieją.

  Z każdym rokiem nabieram większego obrzydzenia do wigilii i rytuałów z nią związanych. Najgorsze jest w tym osamotnienie, bo chyba wszyscy w mojej rodzinie traktują te dni jednak wyjątkowo, natomiast mnie tylko ogarnia jakaś forma irytacji na stratę czasu i energii życiowej na świąteczne przygotowania, a następnie na siedzenie przy stole przez wiele godzin i poruszanie bezpiecznych tematów, żeby nie urazić nikogo politycznie na przykład. W miarę spożycia alkoholu ograniczenia tematyczne puszczają i powstają zwyczajowe spory. Hi, hi, hi… Ale Chrystus właśnie przyszedł podobno do nas po to, żeby nas poróżnić, podzielić i jednych zbawić, a innych posłać w nicość.

  Po staropolsku zatem życzę wszystkim skutecznie  ***** ***. I wszystkiego najlepszego.

  Piotr Wódecki

A chciałem być dumny z Polski

  Kiedy dowiedziałem się z mediów, że prezydent Ukrainy udaje się na spotkanie z prezydentem Bidenem, przejeżdżając i przelatując przez polskie terytorium, to byłem dumny z udziału mojej ojczyzny w tworzeniu wielkiej historii. Kiedy dowiedziałem się o wykluczeniu polskich służb z zabezpieczania drogi ukraińskiego prezydenta, to ta duma opadła i został wielki wstyd.

  Poważnym problemem dla każdego, uczciwego patrioty jest udział w bieżącym życiu politycznym. Niestety, każdy człowiek ma jakieś polityczne poglądy i w jakiś sposób musi je wyznawać czy przynajmniej z ich pomocą patrzeć na bieżące wydarzenia. Dzisiaj pytam zatem, jakie poglądy polityczne pozwoliłyby na niezachwianą dumę uczciwemu patriocie? Na teren ojczyzny wjeżdża głowa sąsiedniego państwa, a jego bezpieczeństwem zajmują się służby jeszcze innego państwa, które w Polsce nie mają formalnie żadnych uprawnień do takich samodzielnych działań. Chyba że coś przegapiłem i na terenie Polski jest już wojna prowadzona przez NATO bez udziału Polaków, czyli jesteśmy chwilowo pod okupacją amerykańską.

  Amerykanie lubią upokarzać sojuszników, ale tego typu wydarzenia nie powinny trafiać bezpośrednio do mediów. Z kolei PiS powinien zweryfikować swoją propagandę i politykę historyczną, bo wychodzi na to, że na dzisiaj oni nie mają już żadnych uczuć patriotycznych, skoro oficjalnie oddali nawet podstawowe funkcje zabezpieczające obcym służbom.  

  Wobec powyższego, po co robią aferę z ochroną izraelskich wycieczek? Wpuszczać wszystkich! Z granatnikami na wyposażeniu każdej wycieczki. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Islandia w śnieżnym paraliżu

  Jest ciepło i słonecznie, to ludzie narzekają, że przyszło ocieplenie klimatu. Przysypało trochę śniegu i powiało sztormem, to wszyscy od razu płaczą, że zima sparaliżowała kraj. A po co jeździć? Święta można już zaczynać. Hi, hi, hi…

Reykjavik odcięło od lotniska w Keflaviku, co zdarza się bardzo rzadko. Zaspy nawet na drodze w Njarðvíku, między moim domem a sklepami, nie pozwoliły mi przejechać wczoraj dwóch kilometrów. Prawdziwa zima. Zmroziło i zawiało też nadajniki napowietrznego Internetu do tego stopnia, że sygnał ginie co pewien czas i urywa połączenia. No i najśmieszniejsze – zawieszają się urzędowe strony, których zapewne informatycy nie mogą szybko naprawić, bo im palce marzną na klawiaturach. Hi, hi, hi… Dwoma słowami napiszę: Islandia stoi.

  Mieszkam na Islandii już kilka lat i uważam, że dzisiejsza sytuacja pogodowa jest zupełnie normalna, ale ludzie po prostu odzwyczaili się od niej, bo kilka lat jej nie było. Ludzie łatwo zapominają o podstawowych obowiązkach wobec miejsca, w którym żyją. Drogi zamykają. Samochód na Islandię musi mieć kolce zimą i napęd na cztery koła. Niestety. Tubylcy byli tu szczęśliwi w ziemiankach, z których zimą nie wynurzali się na dłużej niż kilka minut, a zapasy żywności mieli na kilka miesięcy. Dzisiejsze lekkoduchy giną w pierwszym śniegu. 

  Piotr Tomski