Najważniejszy list gończy na świecie

  Wysłanie listu gończego za Putinem jest najważniejszym symbolem naszych czasów, a żyjemy w ciekawych czasach. I nic nie ucieszyło mnie tak od dawna.

Photo by Florian Lisi on Pexels.com

  Putin jest zbrodniarzem i nikt rozsądny nie będzie temu zaprzeczał, chociaż zbieg przepisów prawa pozwolił na dzisiaj postawić mu jedynie zarzut oparty o masowe deportacje dzieci ukraińskich. Rosja profilaktycznie wyszła z jurysdykcji trybunału z Hagi, dlatego samo zaatakowanie Ukrainy nie może być przedmiotem postępowania przed trybunałem, natomiast już działania ludobójcze na terenie Ukrainy, która tę jurysdykcję uznaje, mogą być objęte tym prawem międzynarodowym.

  Cieszę się teraz z jednego: każdemu rozmawiającemu dzisiaj z Putinem, możemy powiedzieć, że rozmawia z podejrzanym zbrodniarzem. Każdy przyzwoity człowiek może zatem tylko namawiać Putina do poddania się osądowi trybunału, a do tego czasu nie powinien z nim utrzymywać żadnych relacji. Zobaczymy, ile warte są w Europie Zachodniej deklaracje o praworządności. Hi, hi, hi…

  Mam teraz nadzieję, że w Rosji dojdzie w miarę szybko do refleksji, która doprowadzi do demokratycznych zmian. Mają szansę. Rosjanie mogą po prostu oddać swojego dyktatora pod międzynarodowy sąd i zrobić to zgodnie z prawem. Ścieżka została wskazana. Putin może sobie żartować, ale światełko w tunelu odpowiedzialności się zapaliło i formalne wyjście z tej sytuacji jest przynajmniej dla niego dość złożone.

  Piotr Tomski

Polska moja przerażająca

  Wydarzenia w Polsce z ostatnich dni czy raczej tygodni wprowadziły mnie w taki nastrój, że nie chciało mi się napisać nawet jednego słowa. Bo i o czym pisać, kiedy moja Polska przestaje istnieć.

Photo by Kaboompics .com on Pexels.com

  Starzy ludzie zawsze mają ten sam problem: nie mogą pogodzić się ze zmianami rzeczywistości, które prowadzą, upraszczając, do końca ich świata. Tak więc zestarzałem się doszczętnie przed sześćdziesiątką. Hi, hi, hi… Czy może jednak ze mną nie jest tak źle, natomiast Polska zmienia się na moich oczach w kraj upadły? Nie jestem pewien, ale szybkość tych zmian jest przerażająca.

Dzisiaj obejrzałem w telewizji relację ze spotkania Donalda Tuska w Bytomiu. Facet w sumie się nie zmienił od wielu lat i mówi podobnie. Więcej! Cały system wartości, politycznych przekonań i poglądów tego faceta jest w sumie ten sam. I olśniło mnie, kiedy Tusk przypomniał ciepłą wodę w kranie. Wszystko jeszcze da się odwrócić, bo wcale nie jest konieczne PiS przy władzy. PiS może przegrać najbliższe wybory i będzie w Polsce normalnie. Hi, hi, hi…

  Wiem, że recepta na zmiany nie jest tak prosta, ale od czegoś trzeba zacząć. Skala nadużyć rządzących jest tak duża, że nie wierzę w totalną głupotę ich wyborców i wspieranie oszustów i złodziei na każdym poziomie. Nie wierzę w poparcie dla Kościoła katolickiego po upowszechnieniu wiedzy o nim. Nie wierzę po prostu w ciemnotę polskiego społeczeństwa. No cóż! Może kolejny raz się oszukam, ale przynajmmniej wobec powyższego nie jestem jeszcze starcem, bo to Polska dzisiaj jest upadłym krajem, który trzeba podnieść do Europy i nie mieć żadnych kompleksów – błędy popełniają wszyscy, tyle że nie wszyscy do tego się przyznają i błędy naprawiają.  

  Piotr Tomski

Majestat śmierci w PiS

  Wydawało mi się niedawno, że PiS hołduje starym, tradycyjnym zasadom współżycia społecznego, które ukształtowały się przez tysiąc lat katolicyzmu na polskiej ziemi. Błąd. Złudzenie. Na moich oczach PiS zniszczył ostatecznie majestat śmierci i odbył wyborczy taniec na grobie dziecka.

  Przy okazji katastrofy smoleńskiej zawsze jest tyle mówienia o szacunku dla zmarłych, że robi się niedobrze normalnemu człowiekowi. Do dzisiaj odbywają się miesięcznice. Do dzisiaj wspomina się ruskich, którzy źle potraktowali ciała naszych zmarłych. I ci sami obrońcy majestatu śmierci dzisiaj atakują matkę, której dziecko popełniło samobójstwo, bo ktoś związany z PiS po roku od skazania pedofila musiał ujawnić personalia jego ofiar.

  Granie na emocjach – zwłaszcza tych związanych ze śmiercią – może bardzo źle się skończyć dla wszystkich. Zmarli nie wybaczają, bo już nie mogą wybaczać. Żal żywych związany z umarłymi jest zatem w pewnym sensie nieodwracalny, a przynajmniej trudny do odwrócenia. Prezes Kaczyński chyba powinien to rozumieć, ponieważ sam reaguje na każde niemiłe mu wspomnienia o bracie tak, jak byk reaguje na czerwoną płachtę.

  Mam nadzieję, że elektorat PiS otworzy oczy na postawę swoich idoli i się z nimi pożegna. Nie da się godzić chrześcijańskiej miłości do bliźniego z ciągłą nienawiścią, płynącą w mediach publicznych. Żyjemy w XXI wieku.

  Piotr Tomski

PiS wywraca się na ostatnim zakręcie

  Za czasów słusznie minionych w peerelu odbywał się kolarski wyścig pokoju, który dla krajów ludowej demokracji był czymś ważnym, bo zajmującym umysły niewolników systemu. Ale do rzeczy: jako dziecko czekałem na transmisję telewizyjną z wyścigu i marzyłem najbardziej o kraksie na ostatnim zakręcie przed stadionem albo już na bieżni stadionu, co było jeszcze efektowniejsze. Tak. Już jako dziecko nie byłem dobry. A dzisiaj te wyścigi kojarzą mi się z PiS w kampanii wyborczej. Hi, hi, hi…

  PiS kupiło swoim kolarzom najdroższe i najlepiej wyposażone rowery, postawiło widzów na drodze wjazdowej do stadionu, żeby w kwiatach rzucali kamieniami w konkurentów i polało bieżnie w miejscach, o których wiedzieli tylko ich kolarze. I co z tego wynikło? Na pierwszych miejscach wjechali na stadion zawodnicy PiS, ale bieżnia tak rozmiękła, że przy dużej szybkości wszyscy się poprzewracali, połamali i nie byli zdolni przejechać ostatnich kilkuset metrów, natomiast ci obrzuceni kamieniami przed stadionem jechali już na tyle wolno, że błoto na bieżni przejechali i wygrali wyścig. Bywa i tak.

PiS zaczęło obracać tak dużą kasą, że dla szarych obywateli sytuacja jest nieakceptowalna. Kradzieże, wyłudzenia i oszustwa w majestacie tworzonego prawa stały się normą, ale wiedza o tym dopiero się rozpowszechnia. Do wyborów PiS pochłonie piekło uświadomionego elektoratu. Inaczej musiałbym przyznać, że Polacy zasłużyli sobie na swoją historię męczeństwa i mesjanizmu. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Protest związkowy na Islandii

  Wczoraj wziąłem udział w proteście strajkujących związkowców z Eflingu. Byliśmy pod siedzibą premiera Islandii i pod islandzkim parlamentem.

Udział w tym proteście był moralnym obowiązkiem dla mnie. Nigdy wcześniej nie angażowałem się w polityczne demonstracje, ale tym razem sprawa może nawet nie była polityczna – sprawa dotyczy elementarnej sprawiedliwości.

  Piotr Tomski

Jem robaki i wodorosty

  A czasem też zjadam psy, węże albo zgniłe rekiny. Tak. Trawę też zjadam najlepiej na śniadanie. Hi, hi, hi… I nie jestem katolikiem. Jestem normalnym obywatelem świata.

Photo by cottonbro studio on Pexels.com

  Kampania medialna po kretyńskiej wypowiedzi Wielkiego Guru Sekty Żoliborskiej na temat jedzenia robaków połączona z przypadkowym raportem sprzed trzech lat, zrobionym w ramach analizy rozwoju kilku największych miast, jest objawem polskiego szaleństwa, które należy omijać i nawet więcej – w zasadzie żaden przyzwoity człowiek nie powinien słuchać wywodów o zmuszaniu innych do jedzenia robaków. Chyba że ma ochotę wepchnąć w te rozwrzeszczane gardła jakieś robale. Hi, hi, hi…

  Najśmieszniejsi są ci politycy pisowscy, którzy zajadają się stekami w restauracjach, w których płacą (internauci już to ustalili) po dwieście złotych za taki obiad. No, gratuluję. Kogo stać na taki obiad? Platformę położyły ośmiorniczki (czyli jakieś tanie robaki), natomiast PiS dobiją steki „kryzysowe”. Ludzie tracą na inflacji i muszą oszczędzać na mięsie, a matoły i chamy pisowskie obżerają się stekami po dwie stówy za sztukę.

  Powtarzanie bredni o zmuszaniu Polaków do zjadania robaków w głównych wiadomościach TVP nie da się już zakwalifikować w żadnej kategorii głupot. Ludzie na świecie jedzą różne rzeczy. Czy teraz zjadacze robaków nie wjadą do Polski? A co ze zjadaczami wodorostów? Nie wpuszczą mnie do ojczyzny. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski  

Na Islandii zaczynają strajkować

  Jestem od sześciu lat „dumnym” członkiem związku zawodowego Efling i z całego serca popieram akcję strajkową, jaką prowadzi ten związek na Islandii.

Prawie wszyscy pogodzili się z umowami zbiorowymi w grudniu ubiegłego roku i przyjęli łaskę pracodawców w postaci podwyżki, która nawet nie zabezpiecza inflacji za 2022 rok. Efling jednak nie podpisał tych porozumień i dalej walczy o podwyżki. Nie chodzi o jakieś duże wzrosty wynagrodzeń, ale o symboliczne zwycięstwo pracowników nad pracodawcami.

  Strajk ma objąć dzisiaj ponad tysiąc pracowników. Jest to oczywiście kropla w morzu zatrudnienia, ale może ta kropla przeleje czarę goryczy, zwłaszcza że zaczynają strajk kierowcy cystern rozwożących paliwo do stacji benzynowych, kierowcy transportu żywności i personel sprzątający w hotelach. Efekt będzie pewnie taki, że w weekend nie będzie już w całej Islandii paliwa na stacjach. Hi, hi, hi… Ja osobiście przed chwilą zatankowałem cały zbiornik w samochodzie i na zapas kupiłem cukier, ryż i makaron. Hi, hi, hi… Wojna to wojna.

  Rzecz ująwszy bardziej poważnie, to strajk jest słuszny z wielu powodów. Rząd przespał problem inflacji, wzrosły w zabójczym dla nas tempie odsetki od kredytów mieszkaniowych, bo bank centralny podnosił stopę referencyjną, płace menedżerów w bankach i funduszach wzrosły przeciętnie o 20%, zyski dużych firm na Islandii wzrosły o kilkadziesiąt procent. Czy to mało powodów do podwyżki płac na poziomie inflacyjnym?

  Kryzysem należy dzielić się po równo. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to znaczy tylko, że już nie potrzebuje głowy i gilotynowa zabawa z rewolucji francuskiej powinna się rozpocząć. Hi, hi, hi… Z historii trzeba się uczyć.

  Piotr Tomski

Zachód zabija Ukrainę

  Nie przekazano z Zachodu na Ukrainę czołgów, samolotów i innego sprzętu, a ofensywa rosyjska chyba ruszyła i nic nie wskazuje, że się zatrzyma. Czy zatem nie jest uprawnione stwierdzenie, że Zachód zabija Ukrainę?

Photo by Pixabay on Pexels.com

  Niestety, od samego początku tej wojny uważam, że Zachód zachowuje się zupełnie niepoważnie wobec Ukraińców. Pominąwszy pierwsze dni wojny, kiedy zdaniem wielu spodziewano się upadku Ukrainy, w pierwszych tygodniach i miesiącach wojny politycy Zachodu więcej obiecywali niż pomagali, a przede wszystkim rozmawiali z Putinem. Kolejne sankcje nakładane na Rosję opierały się głównie na ostrożności skutków. Wycofanie firm zachodnich z Rosji też było ostrożne i raczej robione pod kątem szybkiego odwrócenia skutków.

  Objazd Zachodu w wykonaniu prezydenta Ukrainy postrzegałem jako krzyk mordowanego, który był tylko ugłaskiwany z powodu tego krzyku, ale nikomu nie chodziło o mordowanie. Mam nadzieję, że się mylę i pomoc dla Ukrainy ruszy. Mam nadzieję, że Putin jest już dobrze zdefiniowany na Zachodzie. Jeśli jednak mam rację, to właśnie wybucha trzecia wojna światowa i tym razem skutki mogą być poważniejsze od tych po dwóch poprzednich wojnach światowych.

  Zdaniem wielu ekspertów mamy niepowtarzalny moment na dobicie rosyjskiej gadziny, ale potrzebny jest rozumny wysiłek Zachodu. Nie chodzi nawet o udział w walkach. Chodzi o pomoc dla tych, którzy sami chcą walczyć. Łatwiej dla Zachodu już nie mogło być, a jeszcze jest jakieś wahanie, które powoli zabija Ukrainę.

  Piotr Tomski

Prezydent Duda zaistniał

  Problem zmian w ustawach w związku z wypłatami z KPO jest już tak dziwny, że decyzja prezydenta w zasadzie idealnie do tego problemu pasuje. Decyzja została podjęta chyba tylko po to, żeby Polacy dowiedzieli się o istnieniu pana prezydenta, bo mogli o nim zapomnieć.

  Podstawową wadą przyjętej przez prezydenta drogi jest pełen skład Trybunału Konstytucyjnego, który jest prawdopodobnie powołany z naruszeniem prawa właśnie przez tego samego pana prezydenta. Nikt zresztą tego nie jest w stanie jednoznacznie rozstrzygnąć, bo wszystkie strony tego sporu robią wszystko, żeby chaos prawny w Polsce był ostateczny i nieodwracalny. Po co? Zastanawiam się nad tym od kilku lat i nie wiem. Naprawdę nie wiem.

  Drugą ogromną wadą wspomnianej drogi na dzisiaj jest spór w tym trybunale o stanowisko prezesa. Jeśli sędziowie wybrani przez PiS nie są w stanie porozumieć się w kwestii obsadzenia stanowiska prezesa trybunału, to chyba nic już nie jest w trybunale pewne.

  Z całej układanki i po zaistnieniu prezydenta wychodzi mi tylko jeden zwycięzca: opozycja wstrzymująca się od głosu w Sejmie. Jako pierwsi politycy tej części opozycji chcieli naprawiać niekonstytucyjność rozwiązań ustawowych i nie głosowali przeciw, co zamknęłoby sprawę definitywnie. Rozsądek Donalda Tuska zwyciężył, chociaż większego znaczenia to zwycięstwo też nie ma. Niestety.

  Piotr Tomski

Upadek czy prestiż

  Sprawa pana Sikorskiego jest tragicznym przykładem na polską chorobę narodową, którą w skrócie nazwałbym zazdrością psią ogrodniczą. Hi, hi, hi…

Photo by Artur Roman on Pexels.com

  Sikorski zarabiał arabską kasę za doradzanie – podobno. Nie wiem, jak to doradzanie przebiegało i szczerze powiedziawszy, mnie nie interesują szczegóły tego doradztwa w różnych hotelach arabskich i europejskich. Ważne jest natomiast jedno: on kasę zarabiał. Kasa dla Sikorskiego płynęła do Europy i do Polski za niematerialną pomoc Arabom.

  PiS za to spowodowało dziwne transakcje z Arabią Saudyjską, na których Polska ewidentnie straciła i będzie traciła przez wiele najbliższych lat, ale jest pierwsze w atakowaniu Sikorskiego. Facet, który w Polsce płaci podatki od arabskich pieniędzy, jest atakowany przez płacących Arabom. Zaiste paradne to jest. Hi, hi, hi… Facet nie zrobił niczego nielegalnego. Facet ma poważną pozycję w międzynarodowej polityce i uznanie, dzięki któremu może być doradcą najbogatszych.

  Banda nieudaczników rzuciła się na człowieka sukcesu i tak po prostu sprawa pana Sikorskiego wygląda, a piszący te słowa należy do grona krytyków pana Radka. Jest wiele rzeczy, których nie mogę mu zapomnieć i nigdy nie oddałbym na niego głosu w wyborach. Napiszę nawet inaczej: pan Sikorski jest jednak mniej mądrym dodatkiem do bardzo mądrej żony. Hi, hi, hi…

  A wystarczyło w odpowiednim momencie dorżnąć watahę, panie Sikorski. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski