Posła w twarz

  Kiedy zobaczyłem, że Mariusz Kamiński dostaje po twarzy od posła Tośka Macierewicza, to padłem ze śmiechu. Ten łobuz przytrzymał sobie drugą ręką tego wygłodzonego biedaka i walnął z całych sił. A wszystko miało iść na konto marszałkowskiego strażnika.

Foto: X

  Wiem, wiem… Stosowanie przemocy wobec człowieka nie powinno nikogo bawić. Przepraszam. Jednak nie mogę się powstrzymać, kiedy czytam, że Tosiek rano dowiedział się o liście pisowców podsłuchiwanych „pegasusem”, a przed sejmem przeczytał tę listę razem ze swoim nazwiskiem na niej. I ruszył na Mariuszka, aż polała się krew.

  Nie wiem, jak było naprawdę, ale obrazy przecież nie kłamią. Poseł walnął w twarz byłego posła. Po co to zrobił? Sytuacja wcale tego nie wymagała i chyba PiS tego też nie wymagało. Nie wiem zresztą, jaki był cel tego zamieszania przed sejmem, bo Poseł Kaczyński uznał po jakimś czasie, że partia cel osiągnęła i ma materiały procesowe w postaci pisma marszałka Hołowni do Straży Marszałkowskiej. Czy nie wiedzieli, że Hołownia chętnie im udostępni kopię pisma bez bicia, szarpania i obelg? Dziwni ludzie są w PiS.

  Jestem teraz ciekaw, czy Kamiński pozwie Macierewicza. Nie dość, że go torturowali w więzieniu, nie dali jeść i pić, to jeszcze pobili pod sejmem. Moim zdanie, masa krytyczna w poświęceniu dla partii w jego przypadku została przekroczona. Mariusz, nie daj się poniewierać!!!

  Piotr Tomski

Konstytucja w Polsce musi być zmieniona

  Zamieszanie z rządami Kaczyńskiego, a zwłaszcza sposób jego pożegnania z władzą, przekonały mnie definitywnie, że polska konstytucja czy polski ustrój wymagają poważnych zmian, żeby społeczeństwo mogło normalnie żyć. I nie jest to tylko mój wymysł. W 1997 roku nasi politycy odwalili fuszerkę i stworzyli lekki bubel prawny.

Photo by Kaboompics .com on Pexels.com

  Podstawową zmianą powinno być wykreślenie prawa łaski prezydenckiej z konstytucji. Większość Polaków zgodziłaby się teraz z taką zmianą, bo prezydent Duda (a kiedyś i prezydent Kwaśniewski) wykorzystał to prawo do własnych celów – nawet nie politycznych. Nie można stosować na obecnym poziomie rozwoju społecznego archaicznego prawa, z którego korzysta jakiś facet, żeby sobie poprzytulać innych facetów. Od oceny przestępstw i wymiaru kary powinny być dzisiaj wyłącznie sądy.

  Trybunał Konstytucyjny musi uzyskać całkowitą niezależność od polityków i w konstytucji należy jasno określić, kto może być sędzią tego trybunału, a przede wszystkim, jak badać w sposób niezależny akty prawne. Wbrew pozorom taki stan rzeczy nie jest trudno osiągnąć. Wystarczy zachować polityczną równowagę przy wyborach i prawdziwą apolityczność kandydatów. Warte rozważenia jest wybieranie składu trybunału przez głosowanie wszystkich dziekanów wydziałów prawa wszystkich polskich uczelni. Nie może być tak, że prezydent wybiera na Prezesa Sądu Najwyższego swoją przyjaciółkę.

  To żałosne zdarzenie z przyjaciółką i prezydentem jest zresztą najlepszym argumentem za likwidacją w konstytucji organu państwa zwanego prezydentem i stworzenie do przejęcia jego kompetencji jakiegoś kolegialnego ciała – podobnego na przykład do sejmowego konwentu seniorów.

Krajowa Rada Sądownictwa musi uzyskać podobną niezależność na wzór trybunału konstytucyjnego. Jej członkowie nie powinni być czynnymi politykami i nie powinni być czynnymi sędziami. Znowu głosowanie dziekanów wydziałów prawa byłoby dobre. Kto ma ich najwyższe uznanie, byłby w radzie.

  Nie chcę dalej dywagować. Czy te cztery zmiany nie uzdrowiłyby dzisiejszych problemów naszej ojczyzny? Nie mielibyśmy dzisiaj wielu powodów do kłótni i nienawiści. Ale kto tych zmian w dzisiejszym Sejmie dokona? Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Upadek dziadka z Żoliborza

Dzisiaj mogę z czystym sumieniem napisać, że Jarosław Kaczyński stał się dla mnie tylko śmiesznym staruszkiem z deficytami (niepełnosprawność ruchowa, wady wymowy, zaburzenia psychiczne i socjalne), który już nie budzi szczególnych emocji. A jeszcze niedawno na samą myśl o nim robiłem się poirytowany. Hi, hi, hi…

  Sprawczość całej partii z jej otoczeniem zeszła w ostatnich dniach do zera i starania prezydenta też tego nie zmieniają. Rada Gabinetowa będzie zapewne kolejnym elementem upokorzenia prezydenta Dudy, który zostanie przez ministrów rządu Tuska przywołany do szeregu w porządku konstytucyjnym i dowie się prawdopodobnie, że jego kompetencje sięgają żyrandola w pałacu i niech się na tym skupi. I nawoływania Kaczyńskiego w sprawie działań Dudy są tylko wyciem zarzynanego zwierzęcia, które siłą natury chce powiadomić cały świat, że powinno jeszcze żyć. Ten ostatni krzyk znaczenia większego już nie ma i tylko potwierdza upadek.

  Sondaże poparcia dla partii politycznych są gwoździem do trumny Wielkiego Guru z Żoliborza. Nie napiszę, że mnie to zaskoczyło. Spodziewałem się takich sondaży już w ubiegłym roku, ale lekkie opóźnienie sprawia mi większą satysfakcję. Hi, hi, hi… Kaczyński robi teraz wszystko, żeby poparcie tracić. Wspiera przestępców, traci panowanie nad sobą, opowiada bzdury dziennikarzom podczas spacerów po sejmowych korytarzach i ciągle się mu wydaje, że nie stracił władzy nad całym państwem. Polacy głupi nie są i własne rozumy mają. Hi, hi, hi…

  Jestem bardzo ciekaw, jak skończy dziadek Kaczyński. On był pewien, że zostanie honorowym naczelnikiem Polski, ale mnie teraz nachodzi wizja „dziada kalwaryjskiego” w podartych ubraniach, stojącego i żebrzącego pod jakimś kościołem w Warszawie i mającego właśnie smutną twarz Kaczyńskiego. Na szyi wisi u niego napis: zbieram na nową telewizję. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Przestępcy z PiS

  Codziennie coś mnie zaskakuje w wykonaniu pisowców. Rozumiem popełnianie przestępstw w ukryciu, ale nagrywanie takich działań i wrzucanie do sieci jest odważną nowością.

Foto: Bąkiewicz niszczy zabytki

  Ten pan ma już od niedawna jeden wyrok prawomocny za działania dla pisowców w ramach „obrony kościołów”, a teraz niszczy zabytek, w którym ma siedzibę Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Uważam, że należy go natychmiast zatrzymać, bo idzie bardzo złą drogą. Jest niebezpiecznym przestępcą i recydywistą, który musi odczuć karę. Hi, hi, hi…

  Myślę, że prawdziwym sprawcą tego wszystkiego jest prezydent Duda. Wszyscy pisowcy po aferze ułaskawieniowej Kamińskiego i Wąsika zrozumieli jedno: jesteśmy bezkarni, bo prezydent nam to gwarantuje. I pierwsze efekty tej gwarancji mamy u pana Bąkiewicza, który niszczy zabytki, chwali się tym i jest pewien, że nikt go za to nie ukarze.

  To zdarzenie jest szczególnie niebezpieczne, ponieważ wszyscy znają hasła, jakie głosił ten pisowski przestępca. Jego oenerowska proweniencja jest w tym przypadku elementem najobrzydliwszym wobec znaku, który maluje na murze. Tak, Panie Prezydencie, zszedł Pan na samo dno życia publicznego w Polsce i już nigdy Pan nie wróci do grona ludzi honoru. Niestety. Ułaskawianie przestępców i zabieranie ofiarom ich praw jest tragicznym nieporozumieniem, zwłaszcza kiedy ułaskawia się przyjaciół, których dzień później się przytula do własnego serca. Po ludzku można to zrozumieć, ale przy działaniu organu państwa, to Pana serce, Panie Prezydencie, jest teraz w czarnej du… Hi, hi, hi…

  I pomyśleć, że w 2015 roku w drugiej turze wyborów prezydenckich oddałem głos na kogoś takiego. Ale Bronka wtedy nie mogłem wybrać, tyle że mogłem drugi raz nie głosować. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

W prokuratorskim garażu

  Znam dość dobrze pracę prokuratorów, bo dokładnie od dwudziestu sześciu lat regularnie, służbowo i prywatnie bywałem w polskiej prokuraturze. Nie jestem z tego powodu dumny, nie będę więc rozwijał tej kwestii, ale chcę tylko napisać, że problem na pewno nie jest mi obcy.

Foto: Jerzy Ziarkiewicz z Fakty TVN

  Prokurator Ziarkiewicz z Lublina razem ze swoim garażem służbowym przeszedł jednak moje wyobrażenia o pracy w prokuraturze. Widziałem dziesiątki tomów akt w prokuratorskich gabinetach, ale w garażach prokuratorskich widziałem tylko samochody.

  Gromadzenie akt w miejscach do tego nieprzeznaczonych jest chyba przestępstwem. Nie widziałem garażu prokuratorskiego w Lublinie, ale przypuszczam, że nie ma on odpowiednich zabezpieczeń od kradzieży, pożaru czy warunków atmosferycznych, które gwarantowałyby właściwe przechowanie akt postępowań przygotowawczych. To już wystarczy, moim zdaniem, do skazania pana Ziarkiewicza.

  Cel przetrzymywania tych akt jest drugim, jasnym zarzutem dla wyżej wymienionego. Cel jest do tego dowodem na działanie zorganizowane. Ktoś decydował o przesłaniu tych akt do garażu Ziarkiewicza. Ktoś je tam składował. Ktoś miał je przyjąć w odpowiednim momencie. Ktoś czuwał nad całością procederu. Zorganizowana grupa przestępcza wokół jednego garażu jest ewidentna, a świadomość działania poszczególnych osób oczywista.

  Nie wiem, dlaczego prokurator Ziarkiewicz nie został jeszcze zatrzymany. Przede wszystkim, uwzględniwszy ucieczkę za granicę pana Ziobry, należałoby natychmiast zastosować areszt tymczasowy wobec pana Ziarkiewicza. Nie rozumiem takiej frywolności w dzisiejszej, prawie odnowionej prokuraturze. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Prezydencki terror praworządności

  Spory polityczne w Polsce weszły wczoraj na nowy poziom, który nazwany został przez prezydenta terrorem praworządności. Nie wiem, co kierowało wczoraj prezydentem, ale wiem, że nie było to nic mądrego.

Foto: Katarzyna Wódecka

  Wszyscy pamiętamy filmy z propagandowych występów polityków niemieckich z lat trzydziestych i czterdziestych ubiegłego wieku na wiecach partii rządzącej w Niemczech. Szybkie słowa, szybkie gesty i to napięcie twarzy było niepowtarzalne do wczoraj. Hi, hi, hi… Tak. zabrakło mi tylko jednego, prężnego gestu na zakończenie przemówienia.

  Prezydent, sędziowie Trybunału Konstytucyjnego czy zbuntowani Prokuratorzy Krajowi zapomnieli o jednej kwestii: ich decyzje na podstawie ich opinii prawnych nie mają walorów absolutu i muszą podlegać procedurom wykonawczym. I w tym miejscu pojawia się problem. Większość proceduralnych ścieżek jednak trafia do rządu, a rząd poprzez swoich przedstawicieli, nawet tych najmniejszych, może te „gwiazdy” prawnicze zatrzymać. Jeśli dodamy do takiej blokady Sejm, to możliwości na moje oko robią się dość poważne. W każdym razie jestem spokojny o rządzących i ich oczyszczanie złogów starego bezprawia.

  Obawiam się tylko, że pisowcy od jutra ogłoszą powstanie narodowe, a rządowi zostanie tylko wprowadzenie stanu wyjątkowego. Mam nadzieję, że do buntu przystąpią nieliczni staruszkowie i trochę oenerowskiej młodzieży, co pozwoli na aresztowanie towarzystwa w ciągu kilku godzin. Będzie głośno na całym świecie, ale przy okazji zdelegalizujemy PiS i wreszcie będzie spokojnie. Hi, hi, hi… Terror to jest terror.

  Piotr Tomski

Wspólnota bezprawia

  W Polsce ludzie w wieku powyżej pięćdziesięciu lat znają doskonale rzeczywistość, w której bezprawie działało wszędzie tam, gdzie tworzono prawo i je wykonywano. Szary człowiek nie miał nic do powiedzenia, kiedy ta wspólnota bezprawia (piękne określenie użyte niedawno przez „starego” sędziego) decydowała o jego życiu. Ale nawet ci mniej szarzy, którzy wtedy decyzje podejmowali, nigdy nie mogli mieć pewności, że wspólnota ich obroni, jeśli przestaną być wspólnocie potrzebni.

Foto: Katarzyna Wódecka

  Cieszyłem się bardzo, kiedy Polska dołączyła do – wspólnoty – europejskich państw, co miało zagwarantować praworządność i demokrację. No i przyszło do władzy Prawo i Sprawiedliwość. Wyjątkowa hipokryzja w nazwie przełożyła się na wyjątkowo paskudne działania wspólnoty bezprawia żywcem przeniesionej z epoki peerelowskiej. Polska ma być samotną wyspą, na którą żadne europejskie instytucje nie mają prawa wpływać. Funkcjonariusze PiS mają być bezkarni i ułaskawiani przez prezydenta na każdym etapie przestępstw, czyli łaska działa nawet na etapie planowania przestępstwa przed jego popełnieniem. Hi, hi, hi… Kilka wieków walki o równość wszystkich wobec prawa poszło w błoto.

  Teraz prezydent w zajmowanych budynkach ukrywa przestępców. Policja obstawia wszystkie wyjścia z pałacu i czeka na skazańców. Hi, hi, hi… Cyrk na cały, cywilizowany świat. Prezydent pomaga przestępcom.

  Nie wiem, jak to wszystko się skończy. Nie wiem też, kiedy się to wszystko skończy. Ale wiem na pewno, że to musi się skończyć. Panie Tusk, bagnet na broń i do roboty. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Ale to będzie rok…

  Już po pierwszych dniach 2024 roku zrozumiałem, że takiego roku jeszcze nie przeżyłem. Te same wydarzenia będą przedstawiane w skrajnie różny sposób, a ci sami ludzie będą bohaterami albo zdrajcami – w zależności od przekazu. Jak tu żyć, panie Tusk? Hi, hi, hi…

Photo by Ella Wei on Pexels.com

  Dotychczas znałem dwie wersje historii Polski: tę, która obowiązywała przed PiS, i tę, którą stworzyło PiS. W Polsce to jest właściwie normalne, że politycy tworzą własną wersję historii, ale rzeczywistość po 1989 roku była jedna. A może tylko tak mi się wydawało? Może za mało czytałem Gazetę Polską? Nie wiem, bo ten fenomen dwóch opisów rzeczywistości uderzył mnie w okolicy zimowego przesilenia i nie mogę się pozbierać. Rozumiem teraz problem żołnierzy wyklętych i band zwalczających państwo w początkach PRL-u. Rozumiem marzenie wszystkich pisowców o przejściu do podziemia.

Ująwszy rzecz poważniej, to będzie rok wielu zagrożeń. I mam podstawowy problem z określeniem hierarchii ważności tych zagrożeń. Zagrożenie wewnętrzne w Polsce uznaję za mniej istotne, bo Kaczyński dokonuje na naszych oczach samozaorania, ale będą jeszcze boje o sądy i trybunały, o praworządność w ogóle, co może podzielić Polskę. Zagrożenia globalne są tak skomplikowane, że naprawdę się boję. Trump, Putin, Netanjahu i Xi będą mieszali w kotle historii, żeby tylko utrzymać własny wpływ na cały świat, natomiast żaden z powyższych nie będzie liczył się z dobrem wspólnym czy dobrem ludzi. Niestety. Nigdy jeszcze nie było tak groźnie dla demokracji i praw człowieka, zwłaszcza że potencjalna współpraca tej czwórki w osiągnięciu wspólnych celów – dyktatorskiego zarządzania światem – jest już bardziej prawdopodobna od rozkwitu światowej praworządności i demokracji.

  Jak tu żyć, panie Tusk? Mamy niewielki wpływ na świat, ale możemy chociaż o nim mówić. I modlić się do naszych najstarszych bogów, żeby złe czyny złych ludzi w nadchodzącym roku straciły znaczenie. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Ale to był rok …

  Na początku 2023 roku miałem nadzieję, ale nie spodziewałem się takich sukcesów w przestrzeni osobistej i publicznej, jakie ten rok przyniósł. Hm! Życzenia polityczne składane rok temu prawie się spełniły. A może tylko normalność pojawiła się po wielu latach i to właśnie jest największym sukcesem.

Photo by cottonbro studio on Pexels.com

  W Polsce najczęściej panuje ideowo-religijne wzmożenie, bo zawsze jest jakieś świętowanie jakiejś klęski, przy okazji której zmarło wielu Polaków. Jeśli ktoś nie chodzi do kościoła i nie wzdycha do zmarłych bohaterów, to nie ma czego szukać pomiędzy Polakami. Hi, hi, hi… No właśnie, już ten stan rzeczy nie obowiązuje. PiS razem z Kościołem przerżnął wybory w październiku i wróciła normalność. I nawet jeśli polskość, to jest nienormalność, ja wreszcie poczułem sukces.

  Odzyskanie normalności dało mi wiarę, że Polska ma szansę na rozwój i na trwałe wejście do grupy najwyżej rozwiniętych państw na świecie. Polacy dają sobie doskonale radę, żyjąc pomiędzy wieloma narodami, dlaczego więc mieliby wreszcie nie osiągnąć szczytu rozwoju gospodarczego i społecznego we własnym kraju? Droga jest tylko jedna – kooperacja w Europie. Samotna wyspa PiS zatonęłaby w morzach niepokoju w ciągu kilku najbliższych lat, natomiast Polska kierowana przez koalicję czterech kooperujących ze sobą sił politycznych może wszystko. Hi, hi, hi…

  Nie chciałem wprawdzie rok temu powrotu Donalda Tuska w roli premiera Polski, ale w końcu na niego oddałem głos w październiku, więc czasem bywa tak, że dobry bóg nie wysłucha po prostu dokładnie wszystkich życzeń. Hi, hi, hi… I biedny, pogubiony człowiek może wtedy na moment zmienić upodobania polityczne.

  Piotr Tomski

Moje polityczne poglądy i wnioski

  Zastanawiam się coraz częściej, czy ja w ogóle mam jakieś polityczne przekonania, poglądy albo wizje ideowe. Polityką interesuję się od dziecka, a chyba pierwszą moją „czytanką” była „Polityka”, którą prenumerował mój wujek. W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku nie miałem w Polsce zbyt dużego wyboru.

Photo by Kaboompics .com on Pexels.com

  Jeśli chodzi o moje głosowania w wyborach parlamentarnych lub prezydenckich, to z ręką na sercu mogę napisać, że głosowałem już na wszystkie aktualnie działające partie polityczne z wyjątkiem PSL. Ale byłem blisko oddania głosu na prezesa PSL w 2020 roku w wyborach prezydenckich, gdyby Trzaskowski nie zastąpił Kidawy Błońskiej w PO. Śmieszne? Bardzo śmieszne. Głosowałem na początku na antykomunistyczną opozycję. Głosowałem na lewicę w latach dziewięćdziesiątych XXw.. Głosowałem na Kwaśniewskiego. Głosowałem na PiS. Głosowałem na Konfederację i Bosaka. Głosowałem na Trzaskowskiego i PO.

  Dzisiaj wiem, że najczęściej głosowałem przeciw, oddając głos na politycznych przeciwników. Nie wiem, czy kiedyś znajdę grupę polityków, z którymi mógłbym się identyfikować, ale na razie nigdy nie należałem do partii bądź jakiejkolwiek organizacji politycznej. Nigdy! I szukać specjalnie takiej grupy nie będę.

  Właściwie – wobec powyższego – to jest ze mnie idealny dziennikarz. Hi, hi, hi.. Problem jest tylko w tym, że nie ma dla mnie odpowiedniej, obiektywnej, bezstronnej redakcji do pracy. Hi, hi, hi… A poważniej rzecz ująwszy, to dzisiaj dziennikarzem jest każdy, kto ma konto w mediach społecznościowych i pisze, mówi czy coś pokazuje. To jest prawdziwa wolność słowa i dziennikarze nie muszą płakać nad swoim zniewoleniem. Tak. Tam, gdzie jest Internet, jest już wolność słowa i nikt jej nie zabije, nie musimy o nią walczyć albo z nią walczyć. Nie musimy jako społeczeństwo płacić miliardów złotych w podatkach na zabawę kilkuset dziennikarzy w opowieści o wolności słowa.

  Panie Rachoń, telefon w dłoń i proszę nadawać, jeśli ma Pan coś do powiedzenia. Zresztą chyba już Pan nadaje przez telefon, bo tak mniej więcej wyglądają Pana ostatnie programy z tytułową jazdą. Hi, hi, hi… Życzę dalszej, wolnej jazdy.

  Piotr Tomski