U pani Hani stypa

Mam nadzieję, że kariera pani prezydent Warszawy zakończy się spektakularnym zatrzymaniem i osadzeniem w areszcie śledczym. Moja nadzieja jest przede wszystkim związana z resztkami wiary w znaczenie polskiego państwa. Mówiąc inaczej: jeśli państwo polskie ma jeszcze jakiekolwiek znaczenie, to pani Hania musi siedzieć.

Ubawiło mnie stwierdzenie tej pani, że sąd wprawdzie odrzucił jej wnioski, ale ona jest zadowolona ze słów użytych w uzasadnieniu tej decyzji, ponieważ rozumie jako prawnik, że sąd określił jasno jej wysoką pozycję procesową w przedmiotowych sprawach i nadał jej rolę organu, który stroną być nie może. Hi, hi, hi … Dokładnie tak mógłby powiedzieć skazany morderca, że sąd wprawdzie go skazał na dożywocie, ale w uzasadnieniu wyroku stwierdził, iż ofiara również odpowiada za całe zajście, bo stała na linii strzału i nie uciekała. Czy ta pani ma jeszcze trochę poczucia osobistej godności, żeby po prostu odejść? Tak. Nie użyłem słowa „honor”, dlatego że ta pani zdolności honorowych na pewno nie ma.

Mam też nadzieję, że razem z panią Hanią zostaną zatrzymani prokuratorzy i sędziowie biorący udział w postępowaniach w tych sprawach przed 2016 rokiem i sędziowie przyjmujący pełnomocnictwa od trupów. Czuję się upokorzony pracą takich ludzi do dzisiaj dla państwa, którego jestem obywatelem.

Piotr Tomski

Ach, szmatą być

Agnieszka Osiecka dzisiaj na pewno napisałaby piosenkę z tekstem: ach, szmatą być. Taka jest mądrość etapu. Kiedyś była chęć bycia damą przynajmniej w pozorach, a dzisiaj jest również w pozorach chęć bycia szmatą, dziwką czy może po prostu prostytutką. Taki sobie wzorzec dla młodzieży.

Piotr Tomski

Magiczne dwadzieścia pięć procent

Magiczne dwadzieścia pięć procent to część polskiego narodu, która ciągle gotowa jest popierać w wyborach parlamentarnych partie składające się głównie z oszustów i złodziei. Zastanawiam się od wielu lat, dlaczego tak się dzieje, chociaż wiedzą wszyscy o oszustwach i kradzieżach. Odpowiedź jest jedna: ta jedna czwartą narodu chce ciągle brać udział w tym chorym systemie przestępczym.

Piotr Tomski

Zamknięty krąg sądowy

Doszliśmy chyba do ściany niemocy w sprawie uzdrowienia sądów czy raczej całego środowiska prawniczego w Polsce. Mądrze podsumował tę sytuację redaktor Król, stwierdziwszy niemoc ministra Ziobry w sprawie naprawy tegoż środowiska już po reformie prokuratury i po wejściu w życie ustawy o sądach powszechnych. Redaktor Król zauważył mianowicie, że środowisko prawnicze jest tak zepsute, iż nawet oddanie ministrowi Ziobrze władzy absolutnej absolutnie niczego nie da. Niestety.

Piotr Tomski

Wiedza poprawna wyłącznie

Boli mnie jako Polaka umieszczenie polskich uczelni wyższych w czwartej albo piątej setce zestawienia światowego. Boli mnie, kiedy te oceny determinują opinie Polaków, którzy nie próbują nawet wyjaśnić, dlaczego taki właśnie panuje porządek w tych rankingach. Boli mnie jednak jeszcze bardziej, że pracownicy polskich uczelni nie potrafią zrobić niczego, żeby zmienić miejsce w peletonie świata nauki. No cóż. Wychodzi na to, że dla mnie sprawa polskich uczelni wiąże się z ciągłym bólem.

Polskie bóle są mi znane od dawna i właściwie pogodziłem się z nimi, znosząc je z podniesionym czołem dumnego Polaka. Doznałem czwartego rodzaju bólu uczelnianego, który zaczął się po polsku, ale tym razem stał się wielce światowym. Niestety. Boli mnie wiedza, jaką przekazuje się ludziom na uczelniach wyższych całego świata, która jest politycznie poprawna. Ściśle określony światopogląd i teorie przyjęte do tego światopoglądu decydują o wiedzy przekazywanej na większości wyższych uczelni, a reszta wiedzy jest odrzucona i można powiedzieć: zakazana. Tak dzieje się na studiach medycznych, tak się dzieje u prawników, ale nawet fizycy bądź chemicy muszą uznać za normę homoseksualizm czy może seks międzygatunkowy. Boli mnie, że protest werbalny przeciwko zboczeniom jest już jako „mowa nienawiści” przestępstwem. Boli mnie, bo wkrótce będziemy do tych zboczeń zmuszani, a sam opór będzie karany.

Przejaskrawiam oczywiście, ale lewicowo-liberalne odchylenie świata akademickiego stało się faktem, który może wygenerować tragiczne skutki. Wiedza bez politycznego odcienia staje się martwa i zdaniem naukowców dostępna w Internecie bez konieczności studiowania, natomiast studiowanie staje się dostępne dla ludzi o odpowiednich poglądach i nie do końca zainteresowanych wiedzą.

Piotr Tomski

 

Uważajcie, jak się bronicie

Mamy kolejne wielkie oszustwo PiS-u, czy ich wrodzony brak inteligencji spowodował taki zapis prawny, który niewiele zmienia w stosunku do poprzednich zapisów dotyczących obrony koniecznej. Człowiek przed sądem zawsze może usłyszeć od sędziego, że akurat jego przekroczenie obrony koniecznej było rażące. Czy PiS nie zdaje sobie sprawy z jakimi polskimi sędziami ma do czynienia? Nie potrafię tego sobie wyjaśnić. Wiem, że pan Ziobro jest bardzo złym i cynicznym człowiekiem, ale żeby tłumaczyć ludziom, iż nie będą odpowiadać za coś, co dalej będzie dowolnie interpretowane przez sąd i wcześniej prokuraturę, to trzeba być po prostu wyjątkowym, sadystycznym draniem, który uwielbia wpychać ludzi do więzienia.

Mam wrażenie, że politykom podoba się robienie z ludzi idiotów. Pan Ziobro już naprawił polską prokuraturę i chciał naprawiać sądy, tyle że zabrali mu w ostatniej chwili zabawki z rąk. Bogu dzięki! Wyjąwszy kilka medialnych spraw, pan Ziobro nie zrobił niczego konkretnego w kierunku poprawy sytuacji w prokuraturze, którą przecież dobrze zna i dobrze wie, co należy zrobić dla doprowadzenia prokuratorów na drogę elementarnej sprawiedliwości. Realizacja wyborczych obietnic w tej kwestii zakończyła się na zmianie ustawy o prokuraturze i przejęciu przez pana Ziobrę „ręcznego sterowania” tą firmą. I nic! Nie słyszałem o aresztowaniach prokuratorów, o których pan Ziobro wcześniej mówił różne rzeczy. Nagle wszyscy prokuratorzy zaczęli pracować idealnie i wyjaśnili panu Ziobro, że za poprzedniej ustawy obiektywnie nie mogli pewnych rzeczy robić, ale oczywiście winne były przepisy.

Radzę więc wszystkim Polakom w Polsce, żeby podczas napadu na ich dom położyli się grzecznie na podłodze i czekali na pomoc.

Piotr Tomski

Dopiero dzisiaj powstała prawdziwa lewica

Dopiero dzisiaj powstała prawdziwa światowa lewica

Przy okazji artykułów pana Zychowicza na temat lewicowości czy lewactwa Hitlera odbyła się lewatywa na blogach i forach lewicujących, po której zostało kilka myśli tak cuchnących, że coraz trudniej wytrzymać na tym współczesnym padole. Zrozumiałem nawet po lekturze tych lewackich ataków, że Stalin, Lenin, Jaruzelski czy Kiszczak nigdy nie byli ludźmi lewicy, bo przecież prawdziwa lewica narodziła się dopiero teraz. Bo dopiero teraz prawdziwy lewak przed stosunkiem zawsze używa gruszki do lewatywy lewą ręką, po czym powstają genialne spostrzeżenia o prawicowości Hitlera, który w ogóle stworzył podwaliny pod program gospodarczo-finansowy PiS-u.

Długo mówiono na tak zwanych salonach światowych, że podział na lewicę i prawicę polityczną przestał istnieć, jak też w tym samym czasie mówiono o końcu historii. Mówili tak głównie lewicowi propagandyści, którzy swoje poglądy propagowali za jedynie słuszne i żywe. Różne konwencje praw człowieka stały się główną lewicową bronią, bo przecież są idealnie równe dla wszystkich, wyjąwszy oczywiście na przykład elity objęte immunitetami, dającymi różne przywileje dodatkowych uprawnień lub zwolnień z różnych obowiązków prawnych. Mity to są dla pospólstwa, a najważniejsza w tym jest i tak lewatywa robiona lewą ręką. Prawa człowieka nie mają większego znaczenia, jak i rzecznicy praw obywatelskich są formą zasłony tej części człowieka, w której robi się lewatywę. Niestety.

Piotr Tomski

O Sobieskim, który Szwedom się kłaniał

Ludzie na całym świecie mają tendencję do tworzenia sobie legend i bohaterów, którzy przy bliższym poznaniu okazują się mało bohaterscy. Polacy nie są tu jakimś szczególnym przypadkiem i nie musimy z tego powodu popadać w rozpacz lub psychopatycznie bronić różnych zaprzańców z naszej historii, żeby się nie okazało, że jakiś Polak nie był jednak kryształowy. Historycy mają podobno obowiązek dociekania prawdy i podawania jej ogółowi ludzi, ale bywa z tym różnie, zwłaszcza kiedy politycy gmerają w historii, a historycy pełnią funkcje polityczne wbrew naukowej etyce.

Ostatnio czytałem wiele o wiedeńskich wyczynach Jana III Sobieskiego, nie czytałem natomiast ostatnio niczego o udziale Sobieskiego w „potopie” szwedzkim. Trudno znaleźć informacje na ten temat, bo nie odpowiadają one patriotycznej linii historii. Niestety. Czytałem nawet, że Sobieski tak naprawdę nigdy nie zdradził, a tylko nie protestował przy zdradzie wszystkich w jego otoczeniu. Nie było mnie przy tym, tyle że logiczny ciąg zdarzeń wskazuje na małość naszego „bohatera”, a jego apologeci są po prostu oszustami. Sobieski złożył przysięgę wierności szwedzkiemu królowi już 26 października 1655 roku i nikt go do tego nie zmuszał. Przykra sprawa to była, a w kwestiach honoru problem był jednoznaczny.

Trudno również znaleźć informacje na temat działań Sobieskiego w 1672 roku, kiedy jego wojsko gwałciło warszawianki i próbowało zmusić króla Polski do abdykacji. Czy tak postępują bohaterowie i rycerze? Można powiedzieć, że występ pod Wiedniem był chwilowym odejściem Sobieskiego od jego nawyków, chociaż nie znamy jego prawdziwej motywacji do tej wojny; mogło chodzić o zyski materialne po dokładnej kalkulacji.

Piotr Tomski

Reparacyjne konkrety

W Polsce sejmowi prawnicy uznali żądanie reparacji od Niemiec za możliwe do złożenia z prawnego punktu widzenia. Wydano opinię, która może teraz posłużyć do dalszych działań tym razem już na poziomie rządowym. W Niemczech wszyscy wypierają się problemu jak żaba błota. Histeryczna właściwie reakcja Niemców sprowadza się do zaprzeczeń, ale ich argumentacja z prawem nie ma wiele wspólnego.

Od kilku lat uważam, że sprawa wystąpienia do Niemiec o reparacje jest jedną z najważniejszych spraw w polskiej polityce zagranicznej. Myślę przy tym, że sami Niemcy po analizie sytuacji dojdą do przekonania o konieczności rozmów na ten temat z Polakami, bo rozgrzewanie tego tematu będzie dla nich bardzo szkodliwe. Już obecne uznanie moralnego aspektu polskich racji jest pewnym sygnałem do ugody. Zobaczymy. W każdym razie musimy podjąć walkę, a wtedy będziemy mieli szacunek całego świata.

Piotr Tomski

Spotkania szczytowe czy szczytujące

Odbyło się spotkanie prezesa Kaczyńskiego z prezydentem Dudą i nikt nie wydał na ten temat oświadczenia, informującego o merytorycznej stronie tego spotkania. Jawność życia publicznego jest chyba oczywista, a tajemnice mają swoje granice w zupełnie innym miejscu. Ci dwaj panowie bawią się przecież za pieniądze obywateli, mają zatem oczywiste zobowiązania wobec obywateli.

Zaznaczmy: jeśli w tak kluczowej sprawie, jaką jest reforma sądownictwa polskiego, muszą się odbywać oficjalne spotkania wyżej wymienionych panów, to znaczy, że jest inaczej, niż było, a może nawet to znaczy, że już nigdy nie będzie, jak było. Czy Polacy za takim układem głosowali? Nie. Naprawa Rzeczypospolitej miała być kwestią bezsporną. Dodatkowym absurdem jest w tej sytuacji meritum sporu, czyli określenie kto będzie kontrolował sędziów: sędziowie, minister, prezydent czy bezpośrednio większość sejmowa pod postacią pana prezesa. A gdzie kontrola narodu? Czy któryś z tych szczytujących dwóch panów pomyślał chociaż o Konstytucji z art. 182, na podstawie którego można wprowadzić naprawdę dobre zmiany i obywatelską kontrolę nad sędziami do takiego stopnia, że dyscyplina w tym zawodzie byłaby wzorcem dla całego świata? No właśnie. Szczytujący panowie rzadko myślą, zwłaszcza kiedy spotykają się po długiej przerwie wypełnionej tęsknotą.

Nie mam więc żadnych wątpliwości w tej chwili i z czystym sumieniem mogę napisać, że resztki sympatii politycznych mam jedynie dla premier Szydło, w której widzę jeszcze odrobinę przyzwoitości. Miałem kiedyś nadzieję, że z Dudą przejmą władzę w PiS-ie, ale złudzenia z 2015 roku prysły. Pani Szydło nie ma tyle sił i przebiegłości politycznej, żeby usunąć ostatniego w Polsce „rycerza okrągłego stołu”, a pan Duda jest już tylko Dudusiem.

Piotr Tomski