Tysiąc lat prześladowań

Tysiąc lat prześladowań, mordów i różnych „pogromów” w całej Europie nie wywołały w głowach Żydów żadnych refleksji poza pretensjami do reszty ludzkości i ciągłym twierdzeniem, że Żydzi są narodem wybranym przez Boga. Wiele fragmentów Biblii wskazuje na wyjątkową pychę i arogancję tego narodu, przy której niemiecki faszyzm to jest pryszcz. No cóż! Uogólnianie uważałem zawsze za ogromny błąd, ale przecież to Żydzi ogólnie chcą obciążyć Polaków holokaustem. Czy Polak nie ma zatem prawa do pisania przykrych rzeczy o Żydach?

Żydzi zawsze żyli w diasporach, z których czerpali swoją siłę. Niewielu chciało się asymilować czy wychodzić w jakikolwiek sposób poza swoje środowisko, w którym żyli według dość specyficznych zasad – bardzo różnych od otoczenia. To otoczenie najczęściej ich nie rozumiało i miało duży problem z akceptacją żydowskiej odmienności, ale to Żydzi przekonywali siebie o swojej wyższości ponad innymi narodami wobec Boga. Bóg ich przecież wybrał, muszą więc żyć w sposób przez Boga wskazany, reszta ludzi natomiast się nie liczy. I do czego teraz doszło? Żydzi dzisiaj już nie istnieją jako odrębny naród, bo są Izraelczykami. W Boga wierzy chyba mniejszość Izraelczyków, a przynajmniej większość nie przestrzega zasad religii mojżeszowej. Żydzi jednak nadal uważają się za lepszych od innych i oczekują więcej przywilejów nawet w sferze obowiązującego prawa. Oni mogą na Polakach wieszać psy, Polacy natomiast nie mogą mówić o Żydach w zbrodniczym aparacie komunistycznego reżimu w Polsce albo o żydowskiej policji w gettach w całej Polsce w czasie II Wojny Światowej. Żydzi mogą wychowywać swoje dzieci w nienawiści do Polaków, a Polacy muszą Żydów kochać i milczeć.

Należałem do tych nielicznych Polaków, którzy bronili nawet żydowskich macew użytych do układania chodników miejskich w małym, polskim miasteczku (powyższy fakt mam udokumentowany pismem z polskiej prokuratury) i teraz mogę się z siebie śmiać, a patrząc w lustro mogę mówić: naiwniaku. Nigdy więcej nie zrobię niczego, co wywołałoby pozytywne skutki dla Żydów, Izraelczyków lub pamięci o nich.

Piotr Tomski

 

Żydowski syndrom sztokholmski

Mam od kilku dni wrażenie, że przeniosłem się do innej rzeczywistości. Polacy w tej nowej rzeczywistości zostali oprawcami Żydów, a nawet uznano Polaków za nazistów i piewców Hitlera. A za wszystkim teraz stoją właśnie Żydzi. Jeśli kiedyś można było uznać za wymysły i teorie spiskowe przypisywanie Żydom antypolonizmu, to teraz mamy jawne dowody żydowskiej niechęci czy nienawiści do Polaków. Jest mi zwyczajnie przykro, ale musimy zejść na ziemię i rozwiązać ostatecznie problem stosunków z narodowosocjalistyczny państwem Izrael, a przede wszystkim musimy przeanalizować naszą współpracę z USA, bo wpływ środowisk żydowskich na tę współpracę jest ogromny i dla nas niebezpieczny. Skoro liczy się „kasa” i jest zbiorowa odpowiedzialność międzypokoleniowa, to muszą nam zapłacić odszkodowania za Salomona Morela i setki innych żydowskich oprawców naszego narodu. Tak wygląda ta nowa rzeczywistość. Po żydowsku powiem: oko za oko…

Żydom załączył się zespół działań przypominający syndrom sztokholmski, co w wydaniu władz państwowych i dużych zbiorowości ludzkich jeszcze nigdy nie miało miejsca. Kiedyś musi być pierwszy raz, a żydowska miłość do Niemców w stwierdzeniu, że większość zamordowanych Żydów nawet nie widziała żołnierza niemieckiego, jest po prostu klasycznym dowodem na powyższy syndrom. Jednym z objawów tego syndromu jest działanie przeciwko towarzyszom niedoli, którzy przeciwstawiają się wspólnemu oprawcy. No cóż! Żydom potrzebni są dobrzy psychiatrzy.

Osobom broniącym Żydów (zwłaszcza samym Żydom) polecam dwie czynności na otrzeźwienie. Niech sobie obejrzą film „Pianista” Romana Polańskiego z wielokrotnym powtórzeniem scen o żydowskiej policji w getcie. Niech sobie przeczytają „Meszuge” Isaaca Singera ze szczególnym naciskiem na fragmenty o żydowskim wspieraniu ofiar szoah. Innych przykładów nie podaję, ale wydaje mi się, że autorytet tych dwóch żydowskich artystów wystarczy.

Piotr Tomski

Służby specjalnej troski

W Polsce ludzie byli przekonani o działaniu służb specjalnych. To jest fatalna pomyłka. W Polsce działają jedynie służby specjalnej troski. Służby wymagają po prostu specjalnej troski otoczenia, żeby mogły funkcjonować, bo bez tej troski ich funkcjonariusze mogliby chodząc przewracać się o własne nogi. I to wcale nie jest żart. Nic nie widzą. Nic nie słyszą. Nic nie pamiętają, jeśli nawet coś zobaczyli lub usłyszeli zupełnie przypadkowo. Myślałem przez jakiś czas, że taki obraz polskich służb specjalnej troski jest kamuflażem, ale po wysłuchaniu kilku osób z kierownictwa różnych służb moje myśli uważam za żart.

Zastanawiam się teraz, co stałoby się w Polsce, gdyby wszystkie służby specjalnej troski zostały jednego dnia rozwiązane, a ich całą bazę informacyjną przejęła na przykład jakaś powołana od podstaw nowa organizacja obywatelska, do której wybrano tak zwanych ludzi godnych zaufania. Czy byłby jakiś odczuwalny problem na skutek takiego rozwiązania? Nie byłoby żadnego problemu, a na pewno byłaby duża oszczędność. Informacje zebrane przez te służby pozwoliłyby ostatecznie oczyścić Polskę ze wszystkich dzisiaj dobrze chronionych łobuzów.

Dalsze utrzymywanie idiotów ze służb specjalnej troski równa się trwaniu Polski w przedsionku Europy na smyczy niemieckiej, rosyjskiej lub amerykańskiej. Do tego ta Polska stanie się za chwilę faszystowska, nazistowska i rządzona przez dyktatora, o czym już mówią światowe media, a te służby grzecznie się przyglądają takim manipulacjom i poniewieraniu polskiego interesu narodowego przez „dziennikarzy” polskojęzycznych.

Piotr Tomski

Ale jaja w Davos

W Davos spotkali się najmocniejsi ludzie świat i debatują, jak odebrać pozostałym resztki kapitału, który jeszcze ma w posiadaniu te biedne dziewięćdziesiąt dziewięć procent ludzkości. Nie spoczną ci mocni, aż ci biedni dojdą do posiadania wyłącznie długów bez pełnego zabezpieczenia, co de facto robi z ludzi niewolników, żyjących na krawędzi i proszących. Tak. Świat ciągle zmierza w kierunku stworzenia idealnego wzorca człowieka proszącego. Prosić ma ten człowiek o pracę, o stały dochód, o bezpieczeństwo, o sprawiedliwość, o leczenie czy może o zabawę, o używki, o radość.

Fascynujące jest spotkanie w Davos z wielu powodów, ale ja przede wszystkim podziwiam zgromadzonych tam osobników za odwagę. Tak. Oni są bardzo odważni, bo wiedzą już, że ludzie zaczynają rozumieć, na czym polega ten ekonomiczny rozdźwięk pomiędzy jednym procentem ludzkości a jej resztą. Wiedzą i nie boją się reakcji. Nie wiem, czy to jest ogromna odwaga, czy może jest w tym element głupoty? W każdym razie miliardy ludzi z całego globu mogą bez najmniejszego problemu unicestwić te kilka milionów pazernych oszustów, którzy dla zysków skazują innych na powolną śmierć. Ludzie nie będą wiecznie prosić, ponieważ opisany na wstępie model człowieka proszącego jest dokładnie takim samym przeżytkiem, jakim są nauki Chrystusa w Europie Zachodniej albo wiara w wartość umowy społecznej w państwie prawa.

Pominąwszy hasła medialne z Davos, zastanawiam się na prawdziwymi celami tego forum. Czy rzeczywiście dochodzi tam do istotnych porozumień i wymian opinii? Czy może jest to tylko okazja do demonstracji siły polityków, finansistów i biznesmenów?

Piotr Tomski

Pojednanie ze zdrajcami

Długo dochodziłem do przekonania, że główną przyczyną wszystkich nieszczęść dotykających moją ojczyznę są pospolici zdrajcy, którzy za pieniądze i przywileje od obcych ojczyzn pracują przeciwko mojej ojczyźnie. Bagatelizowanie tej przyczyny jest ogromnym błędem. W moim przypadku mogę na tym stwierdzeniu stanąć, ale w przypadku polityków zbagatelizowanie zdrajców w przestrzeni publicznej jest po prostu zbrodnią, którą można nazwać współudziałem w zdradzie.

Każdy, kto nawołuje do pojednania ze zdrajcami albo w jakikolwiek sposób usprawiedliwia działania zdrajców, popełnia ogromny błąd, za który płacić będą nawet jeszcze nasze wnuki. Niestety! Błędy należy naprawiać. Należy minimalizować ich skutki, kiedy już te błędy zostały określone. Kiedy spotkam teraz jakiegoś osobnika uwikłanego w poprzedniej epoce w system władzy, to po prostu dam mu do zrozumienia, że go nie lubię, nie szanuję i nie mam ochoty na jego towarzystwo. Kiedy spotkam osobnika budującego ten system władzy w poprzedniej epoce, to go opluję i dalsze moje „czynności” dostosuję do jego reakcji; bardzo chciałbym opluć Dukaczewskiego i mam nadzieję, że kiedyś spotkam wyżej wymienionego w jego miejscu pochodzenia, które jest dość blisko mojego miejsca pochodzenia. Hi, hi, hi… Opluć generalską mordę to byłaby przyjemność.

Z przykrością muszę stwierdzić, że nie znam w tej chwili żadnej siły politycznej w Polsce, która byłaby gotowa ostatecznie usunąć z przestrzeni publicznej wszystkich uwikłanych w funkcjonowanie peerelowskiego państwa, a tylko takie rozwiązanie gwarantuje prawidłowy rozwój kraju. Co wobec tego mają robić polscy patrioci? Hi! Plucie to jest za mało.

Piotr Tomski

Zagubiony w niewiedzy

Jestem zagubiony w niewiedzy po ostatnich wydarzeniach w polskiej polityce. Nie należałem nigdy do klubu fanów Antoniego Macierewicza i nigdy nie byłem zwolennikiem smoleńskich miesięcznic czy apelu poległych z udziałem zmarłych pod Smoleńskiem w dniu 10 kwietnia 2010 roku. A jednak teraz jestem fanem Antoniego Macierewicza. I dostaję dreszczy obrzydzenia na widok Owsiaka z jego dzisiejszymi występami w jakiejś dziwacznej orkiestrze samopomocy. Czy uległem brakowi wiedzy? Kiedy uległem brakowi wiedzy? Czy ulegam brakowi wiedzy? No właśnie. Jestem zagubiony.

Jarosław Kaczyński zawołał niczym demiurg albo co najmniej syn demiurga: ufajcie! Tym razem zostałem już obrażony osobiści. Miało być transparentnie, a jest dokładnie tak, jak jest z tym facetem w czerwonych spodniach i kanarkowej koszuli. Ten facet na oczach swoich fanów skłamał na temat finansowania orkiestry w danym roku z pieniędzy zebranych w roku poprzednim i dopiero przytomność jego żony szybko to kłamstwo zamieniała w prawdę. I co? Jarosław Kaczyński nie ma żony i nie będzie komu prostować jego kłamstw, które coraz częściej są oczywiste, jak w oczywisty sposób kłamał na temat konieczności opublikowania aneksu do raportu z likwidacji WSI. Nakłonił też do kłamstw kilka osób przed wyborami w 2015 roku w kwestii powołania na ministra Antoniego Macierewicza. Tak. Kłamstwa są zawsze kłamstwami. Okazało się, że trzeba kłamać wiele razy, żeby znowu wykorzystać Antoniego Macierewicza do czarnej roboty, po czym go odstawić na boczny tor.

Polscy patrioci mają w tej chwili problem. Muszą popierać PiS, bo tylko przy PiS-ie jest nadzieja na rozwój ojczyzny wolnej i suwerennej. Muszą z drugiej strony dać się upokarzać decyzjami, które wyraźnie są ukłonem w stronę wrogów ojczyzny.

Piotr Tomski

Zabrali nam pana Antoniego

Zwykła przyzwoitość w relacjach międzyludzkich nakazuje ludzi uczciwych wspierać, natomiast ludzi nieuczciwych ta sama przyzwoitość każe po prostu wykluczać z towarzystwa. Właśnie w taki sposób postępują ludzie prawi, a cała reszta filozofii zakłamania (zbliżanie się do wrogów, wybaczanie krzywd czy pojednanie) jest bardzo zła i prowadzi bezpośrednio do akceptacji zła w czystej formie. Uczciwie postępują ludzie prawi, czyli uczciwie postępują ludzie prawicy, i przede wszystkim tym różnią się ludzie prawicy od ludzi lewicy, którzy zawsze starają się wszystko na tyle skomplikować, żeby uczciwość i prawda przestały cokolwiek znaczyć.

Lansowany przez różnych ludzi relatywizm popsuł zdrowe umysły i inteligentni ludzie zaczęli tracić rozsądek, konstatując nieistnienie prawdy. Prawda jest świętością. Brak prawdy jest tylko skutkiem niedoinformowania, ignorancji czy braku wiedzy, co z kolei wynikać może z naszego lenistwa albo może być skutkiem ograniczania nas przez innych ludzi. Relatywizm w każdym razie miał nas rozgrzeszyć z obowiązku dążenia do świętości. Przykre! Świętość istnieje.

Istnieje również prawda o przyczynach katastrofy samolotu polskiego pod Smoleńskiem w 2010 roku. Ja tej prawdy nie znam i nie zna jej w całości pan Antoni Macierewicz, ale nigdy nie wolno przestać o tę prawdę zabiegać. Ustalenie przyczyny wybuchu na pokładzie samolotu też nie pokaże całej prawdy, bo nie poznamy sprawców zamachu, o czym wspomniał już sam Putin, wskazując jednoznacznie na Warszawę jako miejsce ostatniego pobytu samolotu na ziemi, jakby już wiedział o pojawieniu się dowodów na eksplozję. Determinacja pana Macierewicza w sprawie smoleńskiej była powodem do kpin, co już było wcześniej przy likwidacji WSI czy lustracji ubeckich donosicieli, ale mam nadzieję, że pan Antoni będzie walczył o prawdę dalej.

Mam nadzieję, że wkrótce poznamy z ust pana Macierewicza prawdę na temat jego odwołania ze stanowiska ministra. Mam nadzieję, że ta prawda otworzy oczy prawych ludzi w Polsce.

Piotr Tomski

 

Boże, tylko nie Węgrzy

Prowadzenie polityki zagranicznej przez PiS jest żenujące. Głupotą jest natomiast doprowadzenie do sytuacji, w której Węgry stały się gwarantem pozycji Polski w Unii Europejskiej. Znowu Węgrzy grają rolę naszych przyjaciół i w ogóle znowu Węgrzy są przyjaciółmi wszystkich, jak już było w czasie ostatniej wojny, kiedy nasi bratankowie przyjaźnili się bardzo z Hitlerem i z jego wrogami, a przede wszystkim szybko zaprzyjaźnili się ze Stalinem po upadku Hitlera. Mam wrażenie, że Węgrzy zaprzyjaźnią się z każdym dla zysku i ze strachu.

Nie liczyłbym na węgierskie poparcie w Europie, bo historia jednoznacznie pokazuje, że takie poparcie nie istnieje. Jedynie mogliśmy liczyć na węgierski strach przed sankcjami dla nich, ale ten strach odszedł na dalszy plan, bo Unia zajęła się Polską, której znaczenie w Europie jest nieporównywalnie większe od Węgier. Do tego teraz rozpocznie się gra, w której Węgry mogą wiele uzyskać za dołączenie do „obrońców” praworządności europejskiej. Polska nie ma żadnej, specjalnej, tajnej oferty, natomiast klęska Polski może być dla wielu krajów dobrym interesem, bo pojawi się nowa fala taniej siły roboczej o niezłych kwalifikacjach i będzie można od nowa tanio kupić bankrutujące w Polsce przedsiębiorstwa, a przede wszystkim może uda się osadzić ponownie swoich „przydupasów” na kluczowych stanowiskach decyzyjnych, którzy nie będą jątrzyć i utrudniać na przykład popełniania przestępstw podatkowych.

Przykre jest więc to, że tak naprawdę zostaliśmy sami w Europie. Uczciwość, przyzwoitość czy nawet zwykła sprawiedliwość stały się w Europie tak rzadkie i archaiczne, że chyba jedynie w Polsce jeszcze o nich mówimy. Europa żyje prawami mniejszości i zwierząt, pozbawiając większość ludzi prawa głosu.

Piotr Tomski

O koronie królów mówi pół Polski

Powstał nowy serial historyczny w publicznej telewizji i Polska podzieliła się natychmiast przy ocenie tego „dzieła artystycznego”. No cóż! Biorę udział w tej dyskusji od początku broniąc serialu, chociaż serial nie zrobił na mnie dobrego wrażenia. Uważam, że sama idea w tym przypadku jest najważniejsza. Ideą w tym przypadku jest Polska. No!!!

Produkcja telewizyjna za małe pieniądze nigdy nie będzie arcydziełem, ale powstanie po latach przerwy serialu historycznego w publicznej telewizji, która za polityczne zaangażowanie ma wielu wrogów, dla tych wrogów jest okazją do krytyki wszystkiego w nowej produkcji – nawet wyboru okresu historycznego zbyt powiązanego ze współczesną polityka partii rządzącej. Dochodzi po prostu do kabaretowych wywodów poważnych niby ludzi, którzy zieją nienawiścią do … polskości chyba. Przykra to jest sytuacja, zwłaszcza że przodują w tej krytyce niemieckie media wydawane po polsku, a za nimi podążają prawdopodobnie nieświadomie rozsądni Polacy, którzy spodziewali się może lepszego filmu i czują zawód.

Zostałem więc zmuszony do oglądania serialu telewizyjnego, chociaż wcale nie jestem tego typu cyklicznym zajęciem zainteresowany. Ha! Czuję patriotyczny obowiązek w oglądaniu tego serialu.

Piotr Tomski

Sen lekomana

Usłyszałem dzisiaj ministra od zdrowia i leczenia z polskiego rządu, który zaplanował rozwój badań nad nowymi lekami w Polsce, co ma być elementem uzdrawiania całego systemu lecznictwa publicznego. Nie jestem specjalistą od produkcji leków, ale nie jestem też idiotą, który uwierzy w możliwość opracowania nowych leków (wolnych od praw patentowych koncernów farmaceutycznych) i wdrożenia ich do produkcji w czasie krótszym od dekady. W tym samym czasie inni pójdą tak daleko, że Polska znowu zostanie z tak zwaną ręką w nocniku po wydaniu góry szmalu na przestarzałe leki. Ot i pomysł Radziwiłła mamy.

Polska jest gigantycznym rynkiem leków i jako rynek możemy już dyktować warunki. Właśnie na tym dyktowaniu warunków powinno się skupić ministerstwo, natomiast produkcję leków pozostawić po prostu fachowcom, których można dokładnie kontrolować bez specjalnego dofinansowywania. Byłoby prościej i lepiej, ale przecież nie o to chodzi. Chodzi o wydanie nowych pieniążków dla ściśle określonej grupy ludzi i zrobienie nowej propagandy, na którą nabiorą się przeciętni ludzie, powierzchownie analizujący informacje.

Radziwiłł miał sen lekomana: będę miał własne leki prawie za darmo i bez żadnych ograniczeń i jak jest bosko. A jakie będzie przebudzenie? Dymisja będzie po „szóstym” królu, mam nadzieję.

Piotr Tomski