Świętujemy dwadzieścia lat obecności Polski w Unii Europejskiej. Cieszymy się z tej obecności, ale nie wszyscy Polacy podzielają nasze poglądy.

Foto: cytat z TVN24

Polacy zawsze są podzieleni i zawsze jedni uważają drugich za zdrajców, wrogów i na pewno obcych narodowo. Naród za to jest wspaniały i najlepszy ze wszystkich narodów na globie – może nawet wybrany przez boga, którego syn urodził się w stajence pod Częstochową.

Foto: cytat z TVN24 

Ująwszy rzecz nieco poważniej, Polacy najczęściej poddają się wpływom innych narodów, które rozgrywają naszą zbiorowość dla własnych celów. Wprowadzenie chrześcijaństwa, reaktywacja Polski po Pierwszej Wojnie Światowej czy również wejście do Unii Europejskiej to nie były prezenty dla Polaków, bo Polacy dużo za te wydarzenia oddali.  Dzisiaj jednak nie ma sensu liczenie strat, kiedy już nie ma odwrotu od współpracy z Zachodem i nie ma najmniejszej możliwości porozumienia ze Wschodem. Wystarczy zresztą popatrzeć na Białoruś i Ukrainę, żeby poczuć polską radość.

  Zdałem sobie sprawę niedawno, że połowa tego okresu polskiej obecności w Unii przypadła na rządy Kaczyńskiego, który kreował się na przeciwnika Unii. Dzisiaj jawnie deklaruje antyunijność, chociaż jego pacynka na stanowisku premiera Polski zgodziła się na wiele wątpliwych rozwiązań w Unii. O ile dalej moglibyśmy zajść w rozwoju Polski, gdyby tej hipokryzji polskich władz nie było? 27 do 1.  Mielibyśmy więcej środków i więcej czasu na ten rozwój. Nie tracilibyśmy energii i pieniędzy na gigantomanię. Nie zrażalibyśmy poważnych inwestorów naszymi sędziami i prokuratorami oderwanymi od prawa.

  Los sprawił, że dwudziestolecie obchodzimy z optymalną władzą w Polsce. Może sam prezydent Duda jest z tej niewyimaginowanej wspólnoty bezprawia, ale cierpliwie poczekamy na jego koniec. W końcu wartością Unii jest cierpliwość i szacunek dla wszystkich ułomnych jednostek ludzkich.

  Piotr Tomski

Dodaj komentarz