Dosłownie opluwanie politycznego przeciwnika stało się faktem. Janusz Kowalski działa. Polska na pierwszym miejscu politycznego opluwania. Hi, hi, hi…
Nie zaczęła się jeszcze kampania wyborcza, a poziom agresji u przedstawicieli partii rządzącej wzrósł już ponad sferę werbalną i u jednego z czołowych działaczy w dość dziwny sposób w jamie ustnej połączył się ze śliną. Tak. Janusz Kowalski zaczął pluć. Pierwszymi ofiarami stali się przedstawiciele opozycyjnej Platformy, ale już po kilku dniach pan Kowalski intensywnie opluł demonstrantów z Agrounii. Niesamowite relacje telewizyjne z tych opluwań obejrzała cała Polska.
Nasuwa się podstawowe pytanie: czy poseł Kowalski powinien być leczony? Niektórzy twierdzą nawet, że bardzo podobne objawy ma choroba zwana wścieklizną. Nie wiem i uważam, że każdy człowiek – w tym poseł Kowalski – zasługuje na opiekę medyczną i pomoc, dlatego nie potępiam posła. Społeczeństwo jednak ma swoje prawa i jednostka ma wobec niego obowiązki. Poseł Kowalski powinien poddać się badaniom i ocenie lekarzy, bo skutki jego działań mogą dotknąć wielu ludzi, zwłaszcza że już należałoby przebadać dużą liczbę potencjalnych ofiar, ponieważ takie ślinowe „bryzy” posła Kowalskiego, niczym oceaniczne sztormy, mogły mieć ogromny zasięg.
I jeszcze jeden wniosek z przypadku posła Kowalskiego. Należy wprowadzić obowiązkowe badania psychiatryczne dla kandydatów na posłów i nazwać ten przepis: Prawo Kowalskiego.
Piotr Tomski