Stara komunistyczna zasada mówi: nie jest ważne kto i jak głosuje, ważne natomiast jest kto i jak liczy głosy. Wiemy, co zrobiło PiS. Wiemy więc, jaki będzie wynik liczenia głosów i kto będzie od jesieni rządził w Polsce.

Photo by Pixabay on Pexels.com

  Ciężko jest uwierzyć, że manipulacja wyborcami odbywa się na kilku poziomach i jest skutecznie zarządzana przez jednego kurdupla, który nie ma prawa jazdy i jeszcze niedawno nie miał konta w banku. Mnie też nie mieściło się w głowie takie zjawisko, ale teraz już wierzę. Hierarchiczne zarządzanie partią i rozległe wpływy ludzi z komunistycznych służb zaowocowały dobrze naoliwioną machiną samoodnawiającej się władzy w Polsce. Każdy w tym ma swoją rolę do odegrania i nie może poza nią wykraczać. Każdy jest też zabezpieczany prawnie, finansowo i propagandowo. O każdym decyduje boss – kurdupel z Żoliborza.

  Państwo zostało tak oplecione pajęczyną uwikłań, że nawet przegrana w wyborach parlamentarnych niewiele zmieni, ale tak w ogóle na razie nie ma na nią szans. Całym sercem jestem za zwycięstwem opozycji, ale mam oczy i uszy, a gdzieś pomiędzy mam jeszcze mózg. PiS wykorzystuje cały potencjał państwa do pozyskania wyborców i przy braku politycznego wyrobienia Polaków to wystarczy, bo przed PiS inni tego nie robili tak bezczelnie, jawnie i wprost.

  Teraz pozostała już tylko pozytywistyczna praca u podstaw i czekanie na działanie biologii. Kiedy padną ostatnie złogi peerelu razem z pomnikami polskich pomyłek i zaczniemy ze sobą normalnie rozmawiać, to jest szansa dla Polski. Za dwadzieścia lat. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Dodaj komentarz