Miałem przyjemność poznać wielu kibiców piłki nożnej, co jest bardzo wzbogacającym doświadczeniem, jeśli można z niego korzystać w zdrowiu i w całości. Moja przyjemność wynikała prawdopodobnie z tego, że poznawałem ich pojedynczo, kiedy byli pozbawieni wsparcia grupy. Hi, hi, hi…

Foto: AI z trudneg.com

  Zasadniczo dzielili się ci kibice na dwie grupy. Pierwsza grupa składała się z tych, którzy żałowali już bycia aktywnym kibicem. Druga grupa obejmowała tych, którzy byli ciągle wierni swoim ideałom regularnego nawalania się po twarzach, chociaż przy braku wsparcia grupy chwilowo nie byli aktywni. Dużą rolę odgrywał w powyższym podziale wiek, ale zdarzały się przypadki starszych wiernych i młodych rozsądnych. Generalnie rzecz ująwszy, wszystko zależało od indywidualnego osobnika, a wiek jedynie ułatwiał spojrzenie na własne błędy i wypaczenia.

  Ci dobrzy ludzie ze stadionów mieli najczęściej bardzo szerokie horyzonty intelektualne i do tego bardzo chcieli się rozwijać, na przykład w grach komputerowych, w wymianach informacji o doskonaleniu rzemiosła przestępczego i w sile mięśni. Spotkałem raz takiego kibica, który stwierdził, że jest dumny z tego, iż nie przeczytał w życiu żadnej książki. Na pytanie, czy w ogóle umie czytać, odpowiedział, że chyba umie, ale dawno tego nie sprawdzał.

  Dobry człowiek ze stadionu pełni funkcję prezydenta RP. I ten fenomen nie daje mi spać. Oszukał staruszka na mieszkanie. Bił ludzi w lasach. Prawdopodobnie robił jeszcze wiele złych rzeczy, o których szeroko rozpisywali się dziennikarze. Został prezydentem RP i nawet nie wyraził słowa żalu z powodu swojej przeszłości. Nie miał okazji do odbycia kary za bicie pięściami ludzi i nie oczyścił się ze zła. Swoją drogą, jeśli ktoś publicznie mówi o biciu ludzi pięściami i nie zostaje za to nawet przesłuchany, mimo że inni za to samo zdarzenie dostali wyroki, to chyba jasna jest jego konfidencka rola w sprawie. Dobry człowiek ze stadionu dobrze, uprzejmie donosił.

  Piotr Tomski

Dodaj komentarz