Kłócą się wszyscy ze wszystkimi w Polsce, w Europie i na świeci. Może nie ma w tym nic dziwnego, bo ludzie zawsze się kłócili, ale ostatnio mam wrażenie, że te kłótnie stają się celem samym w sobie. Kiedy już dochodzi do jakichś porozumień, lekkich kompromisów czy nawet negocjacji, to pojawia się ktoś, kto roznieca nowy ogień niezgody.
W minionym tygodniu wystąpił w roli jedynego sprawiedliwego od praworządności w Europie prezydent Francji, który stwierdził, że kończy się pobłażliwość Europy dla łamania praworządności w Polsce i na Węgrzech. Facet, który spotyka się z Putinem, kiedy ten wydaje wyrok śmierci na nieistotnego i zapomnianego szpiega w Wielkiej Brytanii, mówi ciągle o praworządności. Rosjanie użyli przecież zakazanej broni chemicznej na terytorium kraju zaprzyjaźnionego z Francją.
Wypowiedź prezydenta Macron’a przypadkowo zbiega się z buntem polskich sędziów. Ha! Zupełny to jest przypadek. Europa definitywnie chce przejąć kontrolę nad Polską i trzeba do tego dorobić usprawiedliwienie. Polska znowu idzie w złym kierunku z punktu widzenia Europy, dlatego trzeba podjąć szybkie działania. No właśnie. Prostytutki Putina mogą narobić międzynarodowego bałaganu.
Piotr Tomski