Francuska prostytutka Putina

Kłócą się wszyscy ze wszystkimi w Polsce, w Europie i na świeci. Może nie ma w tym nic dziwnego, bo ludzie zawsze się kłócili, ale ostatnio mam wrażenie, że te kłótnie stają się celem samym w sobie. Kiedy już dochodzi do jakichś porozumień, lekkich kompromisów czy nawet negocjacji, to pojawia się ktoś, kto roznieca nowy ogień niezgody.

W minionym tygodniu wystąpił w roli jedynego sprawiedliwego od praworządności w Europie prezydent Francji, który stwierdził, że kończy się pobłażliwość Europy dla łamania praworządności w Polsce i na Węgrzech. Facet, który spotyka się z Putinem, kiedy ten wydaje wyrok śmierci na nieistotnego i zapomnianego szpiega w Wielkiej Brytanii, mówi ciągle o praworządności. Rosjanie użyli przecież zakazanej broni chemicznej na terytorium kraju zaprzyjaźnionego z Francją.

Wypowiedź prezydenta Macron’a przypadkowo zbiega się z buntem polskich sędziów. Ha! Zupełny to jest przypadek. Europa definitywnie chce przejąć kontrolę nad Polską i trzeba do tego dorobić usprawiedliwienie. Polska znowu idzie w złym kierunku z punktu widzenia Europy, dlatego trzeba podjąć szybkie działania. No właśnie. Prostytutki Putina mogą narobić międzynarodowego bałaganu.

Piotr Tomski

Konwencja pobożnych życzeń

Wczorajsza konwencja partii rządzącej odbyła się zgodnie z wszelkimi zasadami sztuki politycznej, a występy polityków były tak gładkie, że mucha nie siada. I co z tego wynikło? Nic!

Wybory samorządowe sterowane centralnie to jest poroniony pomysł. Promowanie mechanizmu finansowego wsparcia rządu PiS dla samorządu PiS jest do tego poronionego pomysłu próbą reanimacji, co u każdego rozsądnego człowieka budzi wyłącznie zażenowanie, bo natychmiast widzi taki człowiek brak wsparcia finansowego w sytuacji odwrotnej, a przecież rząd dysponuje środkami publicznymi i koniec. Samorządy funkcjonują samodzielnie, mają indywidualne potrzeby i muszą mieć pieniądze bez względu na ich polityczny skład. Nic nie może być ustalane centralnie. Czasy takich centralnych sterowań dawno się skończyły.

Wobec powyższego wczorajsze rzucanie haseł przez prezesa czy przez premiera było głoszeniem życzeń i niczym więcej. Stwierdzenie wywiązywania się z obietnic wyborczych przez prezesa, który nawet osobę premiera już z tych obietnic zamienił, było kpiną z inteligencji słuchaczy. Niestety. Wyraz twarzy pani Szydło na tej konwencji wyrażał wszystko w temacie obietnic.

Przykro mi jest to wszystko pisać, bo głosowałem wiele razy na PiS w różnych wyborach. Nikt jednak nie oszukał mnie w polityce tak bardzo, jak zrobił to PiS. Trzy lata mojego „leczenia” złudzeń było bolesne, ale teraz spokojnie mogę rzucić prezesowi w kontrze kilka prostych haseł pisowskich: aneks WSI, porządki w wojsku, porządki w prokuraturze, reforma służby zdrowia, reforma sądów w obiecanej wersji, kredyty frankowe, kwota wolna od podatku na rozsądnym poziomie powyżej siedmiu tysięcy złotych, płaca minimalna (po uwzględnieniu wzrostu cen i upływu czasu) na poziomie dwudziestu złotych za godzinę i prawdziwe ułatwienia dla osób prowadzących działalność gospodarczą.

Wywiązanie się z części obietnic nie znaczy ogólnego wywiązania się z obietnic i o tym prezes powinien pamiętać. Acha! Zaskoczyło mnie, że nie powiedział: ufajcie.

Piotr Tomski

 

 

Moje dwa tygodnie w Polsce

Wróciłem wczoraj do Rejkiawiku po dwóch tygodniach i już tęsknię za ojczyzną. Ktoś może się śmiać i drwić ze mnie, bo na własne życzenie tę ojczyznę opuszczam, ale to jest zbieg wielu różnych czynników, natomiast tęsknota jest jedna i bardzo trudna. Podzielona Polska między dwa główne obozy polityczne ciągle jest piękna i ciągle chce mi się do niej wracać.

Odwiedziłem tym razem kilka miast w środkowej i południowej części Polski głównie dla odświeżenia wspomnień jeszcze z czasów szkolnych, w których te miasta odwiedzałem. Po trzydziestu czterech latach na przykład mieszkałem przez dwa dni w Ojcowie pod Krakowem w tym samym pensjonacie i w tym samym pokoju. Niesamowite wrażenia miałem, bo Ojców i jego otoczenie były kiedyś piękne, a dzisiaj są po prostu jednym z najpiękniejszych miejsc w Polsce. Niesamowite. Wieczorne dźwięki świerszczy do tych obrazów powalały.

Odwiedziłem też Kielce, Tarnów, Busko Zdrój, Kraków, Tyniec, Żywiec, Pszczynę i Rybnik. Polska jest piękna. Jeśli teraz usłyszałbym od kogokolwiek, że Polska jest w ruinie, to chyba upadłbym ze śmiechu. Starówki w tych miastach, muzea, pałace i kościoły są w stanie idealnym nawet w porównaniu z najbogatszymi krajami Europy Zachodniej. Patrzyłem i podziwiałem.

Piotr Tomski

Wawel jest piękny

Wawel jest piękny, ale ludzie nim zarządzający nie podejmują dobrych decyzji. Zakaz robienia zdjęć we wnętrzach katedry czy zamku jest pomyłką.

Piotr Tomski

Prezydent ratuje PiS

Weto prezydenckie do zmiany ordynacji wyborczej do parlamentu europejskiego jest ratunkiem dla PiS. Zmiana ordynacji spowodowałaby zjednoczenie opozycji w jeden przeciwny blok wyborczy i partia rządząca przegrałaby wybory do parlamentu europejskiego, a może nawet zjednoczenie nastąpiłoby wcześniej i już przyszłoroczne wybory byłyby porażką. Prezydent, moim zdaniem, wykazał się tym razem większym rozsądkiem, ale nie wykluczam też cynicznej współpracy na linii Duda – Kaczyński. Hi, hi, hi… Wsparcie „planktonu” od Kukiza i Korwina jest w wyborczych grach tych panów czasami bardzo ważne. No właśnie. Ja jestem takim „planktonem” i czymś takim chcą mnie kupić, co czuję właśnie.

Zaczynam znowu myśleć w kategoriach dobra PiS. Hi, hi, hi… Nie! Nie zmienię tak szybko zdania, a może nie zmienię zdania już nigdy i nie oddam mojego głosu na nikogo związanego z PiS. Jedna rozsądna decyzja nie spowoduje u mnie euforii, zwłaszcza po całej serii poważnych błędów. Mówią starzy Polacy: jedna jaskółka wiosny nie czyni.

Przykre też jest nawoływanie w wykonaniu rozsądnych ludzi do popierania PiS, bo inaczej do władzy wróci Platforma. A może PiS potrzebuje prawdziwego koalicjanta po prawdziwej, prawej stronie? Może trzeba zmniejszyć poparcie dla PiS i głosować na tego koalicjanta? Myślę o organizacjach narodowych, które potrzebują masowego wsparcia obywatelskiego, żeby wejść samodzielnie do Sejmu.

Piotr Tomski

Powtórka głupawki z Niemiec

Wydawałoby się dzisiaj, że sprowadzenie imigrantów do Niemiec w celu ich zatrudnienia było ogromnym błędem. To jest tylko złudzenie. Hi, hi, hi…. Polski rząd rozpoczyna właśnie podobne działania jako jedyną i słuszną metodę znalezienia w Polsce rąk do pracy. Propaganda już ruszyła i wkrótce większość tak zwanego elektoratu będzie za sprowadzaniem do Polski imigrantów. Ile było potrzeba czasu do kolejnego przełożenia wajchy? Mało.

Zobaczymy niedługo stabilność poglądów w poszczególnych mediach u poszczególnych „dziennikarzy”, ale ja już nie liczę na żadną uczciwość, przyzwoitość czy prawdę w tym imigracyjnym, polskim temacie. Zobaczymy też reakcję tych polityków, którzy byli tak konsekwentni w sprzeciwianiu się imigracji do Polski. Czy powiedzą, że przymiotnik „zarobkowa” załatwia wszystko? Otóż nie załatwia niczego jakikolwiek przymiotnik. Mamy po prostu problem, który został już dobrze zdefiniowany w całej Europie, a my – Polacy – udajemy, że będziemy lepsi w pilnowaniu nowoczesnych „niewolników”.

Masowo przyjeżdżają do Polski ludzie, którzy przez różne agencje załatwili zgodę na pracę. Ich przyjazd i pobyt na terenie Unii Europejskiej jest w pełni legalny, ale ich praca chyba nie koniecznie istnieje w Polsce. Nie istnieją chyba żadne konkretne mechanizmy kontrolne tych zezwoleń i sposobu ich wykorzystania, a długi okres ważności takiego zezwolenia w ogóle sprawę utrudnia albo uniemożliwia. Wchodzimy w każdym razie w Polsce w nowy etap i nową mądrość etapu: imigracja zarobkowa. Już się boję.

Piotr Tomski

Sądowy feudalizm kwitnie cz. 4

Usłyszałem dzisiaj w telewizji rozmowę z sędzią i w jednej osobie rzecznikiem KRS, który dość jednoznacznie stwierdził, że po ubiegłotygodniowej decyzji Sądu Najwyższego w Polsce każdy sąd będzie mógł zawiesić każdy przepis prawa w każdej chwili. Teoretycznie nie mamy w Polsce żadnego prawa, którego nie można dowolnie zawieszać i uzależniać od decyzji Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. No i może to robić każdy sędzia w Polsce.

Nie potrzeba asa intelektu, żeby zauważyć o co w tym zamieszaniu chodzi. Chodzi o wprowadzenie silnego ośrodka władzy ostatecznej, który nie będzie podlegał żadnym wyborczym weryfikacjom, czyli chodzi o wprowadzenie ośrodka władzy zupełnie oderwanego od obywateli Unii. Sędziowie z całej Unii stworzą tę oderwaną od reszty ludzi „kastę” i nikt nie będzie miał na nich wpływu. Będą się reprodukować w ramach tej kasty według własnego widzimisię.

To już jest koniec. Mógłbym nawet obwieścić koniec historii, oczywiście, gdybym był takim idiotą, jakim był pewien japoński Franciszek z Ameryki. Jest bardzo źle.

Piotr Tomski

 

Gołąbkowie pokoju

Doszło do tego, że w Polsce policjanci robią za „gołąbków” pokoju. Na ulicznych burdach policjanci nie podejmują interwencji, bo podobno ich przełożeni od ich przełożonych dostali polecenie „wstrzemięźliwości”. „Gołąbkowie” pokoju. Politycy PiS-u z policjantów zrobili pacyfistów, którzy „brzydzą” się przemocą. Hi, hi, hi…

Prokuratorzy pewnie dostali podobne zalecenia od pana Zbyszka, tyle że prokuratorzy nie ośmieszają się na ulicach stolicy i innych, dużych miast w Polsce. Policja musi mieć tak zwany autorytet czy szacunek, dlatego wysyłanie policjantów na takie akcje, gdzie ich godność przestaje istnieć, jest działaniem stricte przestępczym. Pan Zbyszek powinien na to wpaść samodzielnie. Firmuje przecież tak genialne pomysły jak „nowa” definicja obrony koniecznej czy łączenie orzekanych kar do ich sumy, a nie pomyślał, że pozbawienie policji honoru jest niewłaściwe.

Mam chwilami wrażenie, że prowadzona jest bardzo brudna gra polityków z obywatelami podobna do tej gry z czasów pierwszej „Solidarności”, kiedy pokazywano codziennie społeczeństwu, jak źli są strajkujący i jakie szkody powodują. Łagodność państwa była wtedy też gołębia, aż w końcu nawet szarzy obywatele zaczęli mówić o konieczności zrobienia w państwie porządku. Do tej gry idealnie pasuje też obecna propaganda telewizji publicznej, która żywcem jest wyjęta z peerelu. Zaczynam się bać samego siebie. Hi, hi, hi…

Piotr Tomski

Sądowy feudalizm kwitnie cz. 3

Decyzja Sądu Najwyższego o „zawieszeniu” obowiązywania przepisów określonych w ustawie jest kolejnym dowodem na obowiązywanie feudalnego ustroju w Polsce i chyba już w Europie. Sąd ma ostatnie słowo w obowiązywaniu lub nieobowiązywaniu ustawy. Słowo sędziów z sądu w Polsce decyduje wstępnie, natomiast słowo sędziów z Luksemburga jest ostateczną świętością. My, nędzni obywatele, możemy sobie tylko pomarzyć o wpływie na słowa sędziów, bo przecież oni są niezawiśli, a zatem nasz wpływ na politykę też jest tylko marzeniem, bo kogokolwiek wybierzemy, to decydować będą i tak sędziowie.

Nie oglądam często stacji telewizyjnej stworzonej przez ubeckich agentów, ale pierwszy raz tego dzisiaj żałowałbym, bo przypadkiem trafiłem tam na występ sędziego w stanie spoczynku Biernata, który „sprzedał” całą misterną grę Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z Luksemburga. Ten facet jest tak głupi, że powiedział prawdę o przygotowywanej od pół roku „rewolucji” orzeczniczej (podał nawet konkretne uzasadnienia wyroków) sprowadzającej się do nadania sądom europejskim ponadnarodowej rangi i umożliwienia im orzekania na podstawie przepisów unijnych z pominięciem prawa krajowego. No i wiem już wszystko. Sąd krajowy ma obowiązek zawieszania przepisów ustaw, które mu nie odpowiadają. Potwierdził to zresztą w tej samej stacji telewizyjnej drugi „as” prawniczy – profesor dubler Marek Safian. Odważna wypowiedź tego drugiego, swoją drogą, bo po tej wypowiedzi obiektywizm TSUE nie istnieje, skoro jego sędzia w mediach mówi o własnym stanowisku prawnym.

Myślę w tej sytuacji, że konieczna jest prawdziwa rewolucja, która po prostu zlikwiduje cały system prawny, bo naprawić go już się nie da. Ale „konia z rzędem” temu, kto to zrobi i to przeżyje. Hi, hi, hi… Chyba że przyjdą muzułmanie i wcześniej załatwią to wszystko definitywnie. Zapanuje wtedy nieco inny feudalizm.

Piotr Tomski