Na Tuska już nie zagłosuję

Nigdy nie głosowałem na Donalda Tuska i jego współpracowników w żadnej z dotychczasowych wersji organizacyjnych. No i nie zagłosuję na Donalda Tuska po jego decyzji o rezygnacji ze startu w wyborach prezydenckich. Hi, hi, hi … Bałem się tego dnia, kiedy musiałbym zagłosować w drugiej turze wyborów prezydenckich, a miałbym wybrać między Dudą a Tuskiem. Serce by mi pękło przy tym wyborze. Zapłakałbym się do nieprzytomności. Wybrałbym, oczywiście, złego kandydata.

Intuicja podpowiada mi, że wybory wygra Duda, ale chyba bym chciał, żeby moja intuicja mnie zawiodła. Są pewne sygnały, że obecny prezydent może nie będzie potrzebny do niczego, bo PiS i tak nic nie zamierza już zmieniać, co miałby akceptować prezydent. Po porażce Dudy powstałby układ wygodnej, usprawiedliwionej niemocy decyzyjnej na trzy lata, po czym wygrałaby nowa koalicja przeciwna PiS, która miałaby chwilowo prezydenta, ale byłaby zablokowana Trybunałem Konstytucyjnym, czyli nowa koalicja nie miałaby mocy prawodawczej. Czas by płynął, a wasi i nasi na zmianę dzieliliby się kasą i wpływami.

Tusk w tym podziale łupów polskich nie musi już uczestniczyć, bo zarobił swoje i zabezpieczył się na lata. Gdyby Tusk miał pewność przejęcia rządów „absolutnych”, jakie miał niedawno Kaczyński, to zapewne by wrócił, ale szarpanie się o drobne i wikłanie w zależności koalicyjne w celach stricte ambicjonalnych dla tego „dojrzałego” wreszcie polityka nie jest już atrakcją, zwłaszcza dla niemieckich mocodawców Tuska nie jest to atrakcją. Hi, hi, hi …

Poważnie myśląc o decyzji Tuska, napiszę tylko jedno: nie dziwię się facetowi, bo idzie kryzys gospodarczy, który znowu sponiewiera polityków z ich obietnicami wyborczymi. Doszłoby w końcu do tego, że Tuska w Polsce by opluwano na każdym publicznym wystąpieniu, a teraz ludzie mu już prawie zapomnieli poprzednie rządy i spokojnie będzie mógł wychodzić na spacery po mieście bez ośmiu ochroniarzy. Chłopina trochę zaoszczędzi i dzieci Tuskowe odetchną, że i dla nich coś zostanie. Hi, hi, hi …

Piotr Tomski

Bankowe opary absurdu

Radość ludzi zadłużonych kredytami we frankach po wyroku TSUE trwała krótko, bo banki udowodniły natychmiast, że mogą utrudnić im życie w zakresie finansowym większym niż dotychczas. Chodzi o prymitywny zabieg wmówienia tym ludziom, że korzystali z pieniędzy bankowych bezumownie, co będzie ich kosztowało dużo więcej niż odsetki kredytu frankowego.

W zaistniałej sytuacji – natychmiast – prokuratury miejscowe dla pracowników banków, stosujących takie formy zastraszania klientów, powinny wszczynać postępowania karne pod zarzutem zwykłego oszustwa lub wymuszenia (prawnicy powinni szybko znaleźć odpowiednią procedurę karną) bo banki pozwalają sobie na totalną, bezczelną bezkarność. Klient został przez bank już kilka razy oszukany i jeśli nawet bezumowność miała miejsce przy kredycie, to całą odpowiedzialność ponosi bank, ponieważ jego klient działał w „dobrej wierze” przekonany o podpisaniu właściwej umowy, co bank wykorzystał dla własnej korzyści.

Wiele spraw nie da się załatwić i nie da się odwrócić wielu ludzkich tragedii, które spowodowały kredyty frankowe, ale dalsze przyzwalanie na taką arogancję i butę bankierów w Polsce jest zbrodnią. Jasne od pewnego czasu stało się, że partia rządząca jest wspólnikiem systemu bankowego, ponieważ premier Morawiecki wyszedł bezpośrednio z tego środowiska i to jeszcze dodatkowo jego części uwikłanej w postkomunistyczne służby wojskowe. Dla ludzi pozostały więc sądy, które w opozycji do władz politycznych mogą zacząć bronić obywateli. No właśnie. Nigdy nie myślałem, że zawołam: wolne sądy.

Mam nadzieję, że świat prawniczy w ogóle stanie po stronie sądów i przyłączy się do tej obrony pokrzywdzonych Polaków. Pojawił się dobry moment do pokazania, kto jest po czyjej stronie. PiS może jeszcze wybierać i błyskawicznie stworzyć nowe rozwiązania prawne, które pomogą ludziom pokrzywdzonym. Jeśli PiS tego nie zrobi, to mam kolejną nadzieję, że najbliższa, prezydencka kampania wyborcza oprze się na przypominaniu wyborczych kłamstw z 2015 roku i prezydent Duda przegra ją już w pierwszej turze.

Piotr Tomski

  Banaś wstydu oszczędź

Dobra zmiana wchodzi znowu na wyższy poziom, z którego upadek będzie jeszcze bardziej bolesny. Do wszystkich manewrów z nieruchomościami Banasia doszedł jeszcze i ten, który zastosował wcześniej poseł Paweł Kukiz, czyli posiadanie własnego mieszkania w Warszawie połączył z pobieraniem środków na wynajem mieszkania służbowego. Można? Liczy się każdy grosz. Hi, hi, hi …

Nie mogłem znowu uwierzyć w tę informację o pazerności człowieka, który do biednych nie należy i potrzeby życiowe ma zabezpieczone z nawiązką dzięki dobremu żołnierzowi AK, który go „pokochał” tak mocno, że powierzył mu zabezpieczenie swoich, ostatnich potrzeb życiowych. Po ujawnieniu tego wszystkiego okazało się, że Banasiowi było mało i musiał sobie na mieszkaniu w Warszawie dorobić.

Nie wiem, jakie będzie wyjaśnienie sprawy i jak Banaś zostanie oczyszczony z zarzutu wyłudzenia pieniędzy? Przypuszczam, że wkrótce dowiemy się o uzasadnieniu problemu, który znowu Banasia formalnie oczyści, ale odpowiedzialność moralna za pobieranie środków na mieszkanie służbowe w chwili posiadania własnego mieszkania jest ewidentna. Partia stawiająca na moralność nie może o moralności zapominać.

Banaś jest z każdym dniem coraz większym ciężarem dla PiS. Nie wiem, dlaczego kierownictwo PiS utrzymuje go jeszcze przy politycznym życiu? Żadne zasługi indywidualne nie mogą być ważniejsze od zrujnowania wizerunku całej partii. Żadne uwikłania wewnątrzpartyjne nie mogą uratować tak prymitywnego krętacza. Dlaczego? No właśnie. A dlaczego nie?

PiS chyba idzie na zwarcie i pokazuje wszystkim środkowy palec Banasia, bo i tak kończy swoje rządy na tej kadencji Sejmu. Tak jest ustalone i już. I to dużo wyjaśnia.

Piotr Tomski

 

Asy z naszej klasy w trybunale

Nie jestem zaskoczony listą kandydatów PiS na sędziów Trybunału Konstytucyjnego, bo ta lista jest tylko kontynuacją prowadzonej od dawna polityki pokazywania środkowego palca wszystkim wokół przez „wielkiego” stratega z Żoliborza dla kamuflażu zwanego też geniuszem. No, może dowartościowanie nominacją pani Chojny-Duch mnie lekko zdziwiło, bo jej kompetencji z trybunałem nigdy nie łączyłem, ale czego nie robi się w ramach wdzięczności za oplucie w stosownym momencie poprzednich mocodawców.

Napisałem niedawno, że Wojtek Jaruzelski nawet nie marzył po okrągłym stole o tym, że prokurator ze stanu wojennego będzie po czterdziestu latach sędzią w Trybunale Konstytucyjnym. Pokazywanie środkowego palca Polakom jest w tym przypadku wyjątkowo nieprzyjemne, bo pozostałe kandydatury są kpiną z zasad, etyki i chyba praworządności, ale nie naruszają do tego stopnia poczucia godności ludzi pamiętających stan wojenny i ówczesne prokuratury.

Kaczyński przyznał się publicznie, że przyjaźni się z panią prezes przedmiotowego trybunału, bo wcześniej media przyłapały go na „prywatnych” wizytach u tej pani. Teraz wybiera sędziów do tego trybunału, którzy niewielkie resztki autorytetu tej instytucji sprowadzą do pierdzenia w stołki po kilogramach pożartych tam sałatek z plastikowych pudełek. Czujecie nad trybunałem tę woń majonezu, warzyw i … Będzie wesoło, bo normalnie w Polsce to już nigdy nie będzie.

Piotr Tomski

 

A ja Żydów podziwiam

Podziwiam Żydów za przekonanie, że są narodem wybranym przez Boga. Podziwiam ich za to, że konsekwentnie głoszą ten pogląd przez kilka tysięcy lat. Podziwiam ich za taki upór w świecie, gdzie powszechnie znane poglądy o równości ludzi wobec prawa weszły praktycznie w systemy prawne większości państw na globie. Podziwiam zatem Żydów za … szczyty ciemnogrodu sięgające do chmur.

Założenia religii żydowskiej są podobne od wielu lat i opierają się na prostych regułach, które miały uporządkować życie plemienia nomadów. Różne zbiegi okoliczności na przestrzeni tysięcy lat spowodowały, że potomkowie tego plemienia zaczęli wpływać na losy miliardów ludzi. To jest fenomen naprawdę godny podziwu. Jak można zamieszać w głowach ludzkich, że ludzie wierzą w Boga Żydów i nawet w jego ziemskie wcielenie w Żyda i nawet wcielenie poczęte w dziewicy? Można. Sam wierzyłem dość długo i wiem, że można przyjąć taką wiarę z dobrodziejstwem inwentarza po przodkach.

Obecna sytuacja Żydów jest bardzo ciekawa i też autentycznie ich podziwiam za ich bezczelność w dochodzeniu do pieniędzy, które w żaden sposób im się nie należą. Izrael jest faszystowskim i bardzo kosztownym państwem, które nie przetrwa bez finansowej pomocy z zewnątrz, mimo PKB na poziomie połowy polskiego PKB. Dotacje z USA już nie wystarczą i dlatego pojawiają się coraz ciekawsze, oficjalne wystąpienia z roszczeniami do Polski. Ostatnie słowa izraelskiego ambasadora na temat dogadania się z Izraelem po prostu są godne podziwu. No właśnie. Porównania do PKB w zaistniałej sytuacji są dobre, bo roszczenia żydowskie wobec Polski oscylują wokół kwoty bliskiej PKB Izraela.

Podziwiam Żydów za wyobraźnię, ale ta wyobraźnia zaprowadziła ich już nie raz na granicę biologicznego przetrwania.

Piotr Tomski

W ministerstwie cudów i skarbu nieodkrytego

Reforma reformy administracji rządowej trwa w najlepsze i zapewne nigdy się nie zatrzyma. Ponowne powstanie Ministerstwa Skarbu po pierwszych informacjach na ten temat uznałem za jakiś ponury żart, ale po potwierdzeniu tego przez kilka źródeł doszedłem do przekonania, że nowelizacja nowelizacji ustawy o IPN da się rozwinąć w reformę reformy zarządzania Skarbem Państwa. Podobnie zresztą reformuje się kolejne reformy służby zdrowia, prokuratury czy wymiaru sprawiedliwości.

Drugim ponurym żartem przy okazji reaktywacji wspomnianego ministerstwa było wyznaczenie na ministra osoby pana Sasina. Nad tym żartem nie mogłem wyjść z podziwu. Facet ma zasługi w uwikłaniu w zeznania członków zarządu banku z Wołomina, ale przełożenie tego na zarządzanie spółkami Skarbu Państwa wydaje mi się bardzo ryzykownym przedsięwzięciem, bo zewnętrzne finansowanie tych spółek w praktykowany w Wołominie sposób jest raczej nieprawdopodobne. A może? Hi, hi, hi … Spółki przecież utrzymują całą rzeszę partyjnych funkcjonariuszy i ich rodzin, a zatem może już w ich kasach brakuje środków.

Przez chwilę pomyślałem przy okazji powołania osoby pana Sasina na ministra, że w tym ministerstwie jest nieodkryty, prawdziwy skarb, który trzeba odnaleźć, do czego właśnie ta osoba nadaje się najlepiej, skoro w takim Wołominie znalazła coś dla partii. Ta myśl jedna szybko uleciała w niebyt, bo przecież często słuchałem osoby pana Sasina i o zdolności odkrywcze nie mogę go posądzać. Nie, nie … W Wołominie to zadziałało odwrotnie: to osobę pana Sasina okryła sytuacja. No właśnie. I wielki geniusz z Żoliborza z tej samej sytuacji teraz skorzystał.

Nie wiem, ile jeszcze reform i nowelizacji przed Polakami? Myślę przy tym, że koszty tych zabiegów tam i z powrotem w tym jednym ministerstwie pokryłyby co najmniej roczne koszty funkcjonowania dużego szpitala. Acha! Czy przed wyborami ktoś słyszał o przywróceniu Ministerstwa Skarbu? Czy ja coś przegapiłem, bo w programie wyborczym PiS znalazłem tylko na stronie pięćdziesiątej wspomnienie o centralizacji powoływania na kierownicze stanowiska w spółkach Skarbu Państwa? Ta centralizacja była zresztą wspomniana w kontekście wzmocnienia roli premiera.

Piotr Tomski

Kapłani wstydu i hańby

Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź jest chyba znany dzisiaj każdemu Polakowi. Od wielu lat ten człowiek ośmiesza Kościół katolicki, stan kapłański i wszystkich wyznawców. Nie wiem, co powoduje, że taki człowiek jest ciągle arcybiskupem, ale wiem, że wielu Polaków dzięki niemu już nie należy do Kościoła katolickiego i z tą instytucją nie chce mieć nic wspólnego nawet w chwili śmierci.

Historia posługi wyżej wymienionego jest pasmem wstydu i hańby. Wrogowie Kościoła mieli z tego wiele radości, a wierni musieli połykać gorzkie pigułki alkoholowych występów pana o ksywie „flaszka”. Mianowany został przez Jana Pawła II na pierwszego po odnowieniu w 1991 roku biskupa polowego Wojska Polskiego i to chyba dało mu pozycję giganta Kościoła w Polsce. Trzydzieści lat trwa to nieporozumienie i alkoholowy ciąg. Hi, hi, hi … Odwołanie jednak było niemożliwe i papież – czyściciel – Franciszek też sobie z tym wrzodem na tyłku Kościoła nie poradził, czekają do emerytury wyżej wymienionego.

Doniesienia o stosunku arcybiskupa do innych duchownych po prostu porażają. Kościół jest instytucją feudalną, ale poniżanie innych i wykorzystywanie swojej pozycji w hierarchii tej instytucji do zaspakajania swoich chorych wyobrażeń jest w dwudziestym pierwszym wieku niedopuszczalne. Facet powinien dostać po mordzie od pierwszego upokorzonego księdza, po czym zawiadomiona policja powinna odstawić delikwenta w miejsce dla takich przeznaczone i arcybiskup powinien dochodzić sobie do zdrowia na izbie wytrzeźwień. Lęki duchownych łatwo jest wykorzystać, ale – mam nadzieję – nadejdzie teraz wyrównanie w prawdzie, a arcybiskupowi przed ołtarzem ktoś sprawiedliwy napluje w twarz.

Sprawa arcybiskupa uderza we wszystkich katolików w Polsce i nikt nie może obojętnie patrzeć na pychę człowieka upadłego, który niczego nie wyjaśnia, nie tłumaczy oraz atakuje ofiary. Acha! W swojej pysze buduje arcybiskup za „wdowi grosz” dla siebie i swojej rodziny pałace. Dla mnie na szczęście sprawa jest tylko dowodem słuszności mojej bezbożnej drogi życia.

Piotr Tomski

 

 

 

 

 

Upadek wizerunkowy Izraela

Zamknięcie placówek dyplomatycznych na całym świecie jest wydarzeniem wyjątkowym, a przede wszystkim nie wiem, czy w historii dyplomacji wydarzyło się coś podobnego i to z powodu zatargu między dwoma ministerstwami jednego rządu. Cyrk jest w tym przypadku eufemizmem na określenie tego wydarzenia.

Powaga tych przedstawicielstw dyplomatycznych czy wartość ich pracy stały się przedmiotem wewnętrznego targu w Izraelu, ale widzi to cały świat. Cały świat z zainteresowaniem teraz czyta, co media izraelskie piszą o politykach z dwóch skłóconych ministerstw, którzy zarzucają sobie niedotrzymywanie umów i wygrzebują dodatkowo informacje o funkcjonowaniu ambasad jako kosztownych ekspozytur izraelskiego wywiadu czy agentur izraelskiego przemysłu zbrojeniowego, co jest kosztowne i przynosi zyski całemu Izraelowi. Cały świat zatem widzi, czym jest Izrael i Izraelczycy.

W zaistniałej sytuacji ciekawie wygląda teraz polski rząd, który postawił na współpracę z Izraelem duże pieniądze. Hi, hi, hi … Może już tych pieniędzy nie ma? Może kosztowna dyplomacja izraelska przejadła wszystko i dlatego trzeba szybko im płacić za żydowskie mienie bezspadkowe? A może polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych powinno wziąć na siebie koszty funkcjonowania placówki izraelskiej w Warszawie w ramach przyszłych wypłat za mienie bezspadkowe? Myślę, że powyższe pytania muszą trafić natychmiast pod obrady rządu, bo polska racja stanu wymaga błyskawicznej pomocy dla Izraela, gdzie mieszka wielu ludzi o polskich korzeniach, które trzeba pielęgnować i podsypywać groszem.

Podziały polityczne w Izraelu ośmieszyły wreszcie w oczach całego świata to faszystowskie państewko, które bezwzględnie morduje nawet dzieci swoich wrogów. No właśnie. Hitler też był śmiesznym, krzykliwym pajacem, który z biedy wyciągnął Niemców na podbój świata. Dzięki awanturze w Izraelu oficjalnie wiemy, czym zajmują się ambasady tego państwa i dlaczego są takie kosztowne. Porównanie Izraela z Niemcami Hitlera staje się uprawnione jak nigdy dotąd.

Piotr Tomski

 

 

 Historia Polski na kolanach

Jest ogromna część Polaków, którzy muszą zabiegać u przywódców innych narodów świata o względy, opinie, pozytywne oceny i nagrody. Cała historia pisana Polski składa się z takich opowieści, począwszy od pierwszych Piastów, a skończywszy na kierownictwie PiS. Inne narody uznałyby taką grupę za zdrajców i po prostu wyeliminowały, natomiast w Polsce to są twórcy historii nowoczesnego państwa.

Naród na kolanach jest wygodnym przedmiotem do użytku. Kościół katolicki w Polsce cały naród rzucił na kolana, a Kościół jest podobno Polską. Historia pisana Polski rzeczywiście opiera się na Kościele i rozgrywkach politycznych z nim związanych, w których wrogowie Kościoła musieli umierać, ale mamy dwudziesty pierwszy wiek, kiedy wiedza o Kościele pozwala na jego właściwą ocenę i rozliczenie tysiąca lat obłudy w Polsce.

Kiedy wielki geniusz z Żoliborza zaczął w 2015 roku mówić o wstawaniu z kolan w polityce zagranicznej Polski, to uwierzyłem wreszcie, że Polacy mogą zachowywać się poważnie. Kiedy premier Szydło stanęła przeciwko wszystkim przywódcom w Europie przy wybieraniu Tuska na szefa Rady Europejskiej, to byłem z niej dumny, że nawet w takiej sytuacji może mieć własne zdanie, że polski interes narodowy jest wreszcie wyartykułowany. Okazało się jednak, że to był chwilowy błysk, który miał tylko zasłonić uległość wobec innych „panów” naszej ojczyzny, ulokowanych w innych okolicach globu. Żoliborski oszust idealnie wpasował się w polską tradycję realizowania obcych interesów za jakieś ochłapy i pozory regionalnej władzy.

Tysiąc lat polskiej uległości wobec obcych dla mnie wystarczy, ale przeraża mnie teraz jedna myśl: w polskiej polityce nie ma ludzi, którzy mogliby budować polską niezależność. Ruch Narodowy czy Konfederacja prowadzi właściwie nauczanie religijne, a główna impreza narodowców, Marsz Niepodległości, wiąże się ostatnio z działalnością modlitewną. Czy ci ludzie nie znają historii i nie widzą współczesnego Kościoła? Znają i widzą i myśleć nie chcą.

Piotr Tomski

Opozycja w opałach

Członkini Wiosny, pani doktor Sylwia Spurek, odeszła na niezależność w parlamencie europejskim. Stwierdziła tylko, że Wiosna nie jest tą Wiosną, do której wstąpiła. No właśnie. Czemu właściwie mielibyśmy się dziwić? Czy ta pani nie ma racji? Czy na przykład sam twórca Wiosny nie jest większym oszustem, bo nie przekazał zgodnie z obietnicą mandatu pani profesor Płatek?

Opozycja miała się zjednoczyć w obronie wartości przeciwko PiS, bo PiS te wartości niszczy. Wstępem do tego była koalicja w wyborach do parlamentu europejskiego (z wyjątkiem Wiosny) i następnie zjednoczenie na listach do Senatu. Wszystkie wybory zostały przez te koalicje przegrane, bo do Senatu weszli też niezależni kandydaci, a de facto liczba senatorów PiS jest największa. Może to jednoczenie opozycji jest tak nieudolne, że wyborcy na odległość widzą fałsz. Wydaje mi się teraz, że nie ma już najmniejszych szans na wspólne działanie opozycji w Sejmie, natomiast Senat zostanie przez PiS przejęty, jeśli dla PiS nie będzie wygodniej mieć opozycyjnego Senatu przynajmniej do wyborów prezydenckich w przyszłym roku.

Platforma Obywatelska zmieni wkrótce swojego przywódcę, ale ten ruch jest spóźniony o rok. Schetyna był potrzebny Platformie do posprzątania bajzlu po Tusku i Kopaczowej, ale tylko do sprzątania pan Grzegorz się nadaje, bo całą resztę zawalił, spóźniał wszystkie decyzje i oddał zbyt wiele pola słabszym koalicjantom, co tak naprawdę nie opłacało się nikomu przy tym rozbiciu koalicji w Sejmie.

Mam nadzieję, że opozycyjni politycy zaczną myśleć i własne interesy (przypuszczam, że pani Spurek chodzi o niepłacenie kasy dla partii z jej poselskich apanaży) chociaż trochę odsuną na dalszy plan. Jeśli tego teraz nie zrobią, to obecny prezydent wygra wybory, a Senat na pewno przejdzie w ręce PiS i trzy lata reformatorskiej „jazdy bez trzymanki” przed Polakami. Po tych trzech latach nawet członkowie i członkinie PiS będą się opluwać między sobą, taka miłość w Polsce zapanuje.

Piotr Tomski