Co będzie po trybunałach międzynarodowych

  Międzynarodowy Trybunał Karny w zasadzie stracił rację bytu po objęciu go sankcjami przez USA. I tak porządek światowy poddał się woli amerykańskich polityków.

Photo by EKATERINA BOLOVTSOVA on Pexels.com

  W Norymberdze amerykańscy politycy zrobili cyrk prawny, bo chcieli osądzić hitlerowskich oprawców. Stworzono trybunał, który nie miał żadnych podstaw prawnych. Udało się wtedy, to uda się i teraz, chociaż zniszczenie MTK też nie ma żadnych podstaw prawnych. Musimy po prostu zrozumieć, że świat wcale nie opiera się na podstawach prawnych, a funkcjonuje według woli ludzi zebranych w grupy wpływów.

  Odrębnym problemem przy tym jest jakość pracy trybunałów. W przypadku ostatnich wniosków o aresztowanie Putina i Netanjahu w MTK wyraźnie polityka wzięła kolejny raz górę nad prawem. Niestety. Nie chcę tu być obrońcą któregokolwiek z powyższych, ale trudno uznać za obiektywnego człowieka, który jasno deklaruje swoją wrogą przynależność religijną i etniczną wobec podsądnego. Jeśli tak mają zapadać wyroki na najwyższym poziomie, to ja nie chcę mieć z tym światem nic wspólnego. Hi, hi, hi…

  Polityka w każdym sądzie kończy się źle. Z drugiej strony polityka tworzy przepisy prawa i czuwa nad wykonaniem wyroków sądowych, a więc tak naprawdę w wymierzaniu sprawiedliwości nie da się uniknąć polityki. Jak tę sprzeczność wyeliminować? Zlikwidować sądy i trybunały? Zlikwidować politykę? Z całą pewnością Donald Trump z Elonem Muskiem mają już pomysł na nową rzeczywistość bez wymierzania komukolwiek sprawiedliwości. Hi, hi, hi… Przepraszam. Sprawiedliwość wymierzy się na portalu X po przeprowadzeniu głosowania.

  Piotr Tomski

Dobroczynność pod zdechłym aniołem

  Zinstytucjonalizowana dobroczynność jest sama w sobie fałszywym działaniem darczyńcy, któremu nie chce się podjąć wysiłku bezpośredniej pomocy potrzebującym. Nie ma dobrego rozwiązania tego fałszu i niechęci. Możemy tylko zacząć po prostu bezpośrednio pomagać innym ludziom.

Foto: autor AI z trudneg.com

Rozumiem złożoność kwestii pomagania i wiem, że współczesny człowiek jest bardzo zajęty i nie ma czasu na bezpośrednie pomaganie innym, a jednocześnie bardzo pragnie zaspokoić swoje sumienie i pomagać. Stąd w ogóle bierze się ten problem zdechłego anioła. Nie mamy czasu, ale chcemy mieć kwitnące sumienie. Hi, hi, hi… Niestety, tak się nie da. Fałsz i lenistwo zawsze prowadzą do większych patologii.

  Jesteśmy zapewniani o przejrzystość organizacji zbierających pieniądze, ale tak naprawdę nie widzimy tych rozliczeń i nie jesteśmy w stanie sprawdzić wszystkich zaułków w gąszczu tych fundacji, kościołów, klinik, domów opieki czy akademii i uniwersytetów. Widzimy tyle, ile nam pokażą. Musimy ufać autorytetom i wierzyć. Tak. Wiara w tym jest najważniejsza. Hi, hi, hi…

  A ja nie potrafię uwierzyć nikomu. I co? Czy to znaczy, że jestem gorszy? Nie mam łaski wiary i oczekuję dowodów. Tak. Od Jurka Owsiaka, od pana Rydzyka i od Caritas oczekuję jasnych informacji, co robią z pieniędzmi Polaków. Przede wszystkim oczekuję precyzyjnego wskazania kosztów funkcjonowania ich przedsięwzięć, bo bajki są dobre dla dzieci, natomiast urażona duma dobroczyńców jest dobra w teatrze albo w filmie. Życie w trzeciej dekadzie XXI wieku wygląda inaczej.

  Piotr Tomski

Nadworny pajac Trumpa

  Elon Musk zaczyna się zachowywać w tak dziwny sposób, że mówienie o nadwornym pajacu Trumpa staje się ryzykowne, bo to Trump może być nadwornym pajacem Muska. W każdym razie mamy coraz więcej zabawy w rządzenie tak zwanym Zachodem.

Foto: autor AI z trudneg.com

  Po wyborach w USA Musk zachowuje się, jakby zupełnie stracił kontrolę nad swoją szaloną wyobraźnią. Im bliżej do inauguracji prezydentury Trumpa, tym bardziej Musk wtrąca się w sprawy Europy i europejskich polityków. Zaczyna tworzyć coś w rodzaju międzynarodówki prawaków, w której nawet chce ustawiać odpowiednie dla niego władze. Szaleństwo wchodzi na poziom Himalajów. W Niemczech jawnie Musk popiera AfD i na X będzie robił im kampanię wyborczą.

  Należący do niego portal X staje się powoli narzędziem do kształtowania jego rzeczywistości. Teoretycznie była to ostoja wolności słowa, ale po kupieniu Twittera i nazwaniu go X (chyba z powodu kojarzenia wspólnych projektów Muska) portal staje się siedliskiem kłamstwa i nienawiści. Przykro mi jest osobiście, bo jestem na nim od ośmiu lat. Wprawdzie na polskim X jeszcze dominujemy w trendach jako „Sieć na Wybory”, ale wsparcie algorytmów i bezpośrednie interwencje pracowników X są po stronie naszych wrogów, czyli X wyraźnie wspiera PiS i Konfederację. Zobaczymy, co będzie się działo w kampanii prezydenckiej.

  Czekam teraz na zajęcie Kanady i Grenlandii przez Trumpa. Czekam na aneksję Marsa przez Muska. Czekam na dobrą zabawę przed ekranem i wielką przyjaźń wyżej wymienionych z Putinem, bo w końcu to on płaci obu tym clownom.

  Piotr Tomski

Jestem bodnarowcem i już

  Kiedy słucham ministra Bodnara, to bardzo chcę mu wierzyć i wspierać go w działaniach zgodnych z przepisami prawa oraz prowadzących do pełnego rozliczenia polityków PiS i prokuratorów Ziobry.

Photo by EKATERINA BOLOVTSOVA on Pexels.com

  Wiem z drugiej strony, że minister Bodnar jest na prostej drodze do przedawnienia odpowiedzialności większości pisowców. Niestety. Miałem podobne doświadczenia osobiste i prokurator uniknęła odpowiedzialności z powodu przedawnienia karalności czynu. Ewidentna sprawa po próbach zatuszowania przez inną prokuraturę upadła przed sądem, bo karalność przedawniła się po pięciu latach. A tak naprawdę to moja pani prokurator powinna odpowiadać za udział w grupie przestępczej i nawet jeden sąd nakazał to wyjaśnić.

  Mówi się dzisiaj o dwustu postępowaniach prokuratorskich, które zostały źle przeprowadzone. Ilu prokuratorów je prowadziło? Ile wniosków o zdjęcie immunitetu prokuratorskiego zostało wniesionych? No właśnie. I jak tu nie być bodnarowcem? Hi, hi, hi…

  Żałuję bardzo, że minister Bodnar czekał rok z przesunięciem poza Warszawę ziobrowych zastępców. Jeśli ktoś publicznie podważa działania przełożonego, to jednoznacznie wskazuje na jego niezdolność do pracy pod kierownictwem tego przełożonego. Niestety. Trzymanie przez rok takich pajacy było totalną destrukcją i miało demoralizujący wydźwięk w całej prokuraturze.

  Podobnie demoralizująca była sprawa prokurator Wrzosek. Minister Bodnar nie zauważył chyba, jak popularna jest ta pani i jakie to ma znaczenie. W tej sytuacji bycie bodnarowcem z automatu łączy się z byciem przeciwko ministrowi Bodnarowi. Hi, hi, hi… Do czego w tej Polsce doszliśmy? Rewolucja znowu zjada własne dzieci.

  Piotr Tomski

Prezydencja z wielkim hukiem

  Impreza w Teatrze Wielkim w Warszawie na otwarcie polskiej prezydencji w Unii Europejskiej była emanacją nowoczesnego oparcia na tradycji. Przemówienia polityczne i po nich elitarna muzyka. I nie dziwię się, że Duda tam nie poszedł. Wiedział po prostu, że Zenka Martyniuka tam nie będzie.

Foto: autor AI z trudneg.com

  Moje podejście do muzyki nie jest może miarodajne, ale po usłyszeniu nazwiska kompozytora, który przygotowuje to wydarzenie, wiedziałem, że będzie hucznie. Hi, hi, hi… Nie wiem, czy Polacy dojrzeli już do tego typu muzyki.

  Ważnym elementem tej imprezy było wyproszenie z niej węgierskiego ambasadora i to w sytuacji, w której przejmujemy prezydencję po Węgrach. Element równie huczny, jak huczna była muzyka. Honor w stosunkach międzypaństwowych jest istotny. Nie będzie nam Węgier pluł po butach. Hi, hi, hi… My możemy opluć Węgrów.

  Prezydencja ma symboliczne znaczenie i właściwie Polska nic na tym nie może zyskać poza wzmocnieniem poczucia godności. Mamy hasło o wzmocnieniu bezpieczeństwa i mamy logo, które łączy Polskę z Unią. Wystarczy. Jeśli będziemy oczekiwali więcej, to za pół roku będziemy kolejny raz rozczarowani, zawiedzeni i sfrustrowani. Musimy nauczyć się cieszyć z normalności, bo to normalność nam ucieka przed religijnym fanatyzmem, przed faszyzmem i przed rasizmem. Musimy się cieszyć, że znowu dostajemy kasę i z niej korzystamy w Polsce.

  Piotr Tomski

Wypłacić albo nie wypłacić

Oto jest pytanie: wypłacić albo nie wypłacić? I co zrobi Minister Finansów? Są tak naprawdę tylko dwie możliwości, ale obie są bardzo złe.

 Foto: autor AI z trudneg.com

W Polsce chyba już każdy ma wyrobione zdanie na temat wypłacenia pieniędzy dla PiS. Okoliczności powstania „wyroku” w tej sprawie i okoliczności zmiany uchwały PKW dla wielu nie mają znaczenia i dla wielu powodują konieczność wstrzymania środków. Tak. Ja jestem skłonny do przyjęcia propozycji Rzecznika Praw Obywatelskich i wydania na piśmie odmowy wypłaty przez Ministra Finansów. Jest to zła decyzja z punktu widzenia formalnego, ale w ramach wyższej konieczności ukarania win jest zrozumiała. A co najważniejsze: tę decyzję może znowu analizować sąd administracyjny.

  Polski chaos wszedł na kolejny wyższy poziom. Kiedyś na wyższą konieczność powołał się prezes Rzepliński w Trybunale Konstytucyjnym (wiadomo, czym to się skończyło wtedy), a dzisiaj rząd nie publikuje wszystkich orzeczeń tego trybunału. Poziomy chaosu są też ograniczone i wreszcie z Polski nie zostałoby nic – może puste terytorium, po którym Rosjanie przejechaliby zdobywać resztki tak zwanego Zachodu. Drugiego cudu nad Wisłą nie będzie. My musimy się opamiętać.

  Na szczęście Polacy są rozsądniejsi od polityków i – jestem przekonany – nie dopuszczą do nowej odmiany obrony wiary czy tradycji. Zaczadzenie PiS-em i Kościołem kończy się tam, gdzie zaczyna się liczenie kosztów codziennej egzystencji. Tak. PiS wygrywał, bo dawał środki. PiS przegrał, bo wszyscy zrozumieli, że za dużo środków idzie na sam PiS. Polacy naprawdę potrafią myśleć.

  Rozliczenie PiS musi nastąpić w najbliższym czasie i to jest prawdziwy powód (wyższa konieczność), dla którego Minister Finansów musi zabrać im kasę. Bez kasy ta wygłodniała dzicz pisowska zje Kaczyńskiego. Hi, hi, hi…

Piotr Tomski

    Być jak polityk PiS

  Kiedy oglądam w telewizji polityków PiS, to wpadam szczególnie ostatnio w skrajne stany emocjonalne, które kończą się pustym śmiechem i przekonaniem, że każdy może być jak polityk PiS, tyle że nie każdy chce. Hi, hi, hi…

 Foto: autor AI z trudneg.com

Opowiadanie bajek o zamachu stanu w wykonaniu Tuska, kiedy przez osiem lat dewastowało się większość państwowych instytucji, jest naprawdę poważnym wyczynem intelektualnym. Opowiadanie, że Tusk upolitycznił wymiar sprawiedliwości i media publiczne, jest już nie tylko intelektualnym wyczynem, ale jest też występem utalentowanego clowna bez makijażu. A powyższych opowiadań polityków PiS można wysłuchać od rana do wieczora we wszystkich rozgłośniach radiowych i stacjach telewizyjnych.

  Do legendy przejdzie drogie masło i rekordowe ubóstwo w 2023 roku, co miało obciążać premiera Tuska. Okazało się, że cena masła jest wynikiem manipulacji giełdowych w Europie, a ubóstwo Tusk zrobił w Polsce w 2023 roku przez 18 dni swoich rządów bez odliczania świąt. I dodam jeszcze dziurę w budżecie, bo o niej tak kwieciście wspomniał pan szanowny prezydent Duda – clown nad clownami. Budżet razem z dziurą zaplanował jego ulubieniec – były premier Morawiecki, który clownem do końca nie jest, bo cierpi przecież na zespół Delbrücka.

  Wzorcem idealnym clowna jest natomiast kandydat Nawrocki. Każda jego wypowiedź doprowadza mnie do łez ze śmiechu. Jego patriotyczno-religijne zadęcie w połączeniu z jego intonacją sprawia, że czuję się w obowiązku do komentowania prawie każdego słowa. Pan Nawrocki ma wybitny talent i ja o tym wiem.

  Muszę jeszcze wspomnieć o wielkim clownie, który ciągle uważa się za lidera nieistniejącej partii.  Tak. Zbigniew Ziobro. Cieszę się niesamowicie, że nie umarł, bo nie odsiedziałby kary za swoje winy.

Ziobro niepokonany

  Widziałem dzisiaj występy pana Zbyszka przed budynkiem sądu i jego perfekcyjną arogancję połączoną z całą gamą kłamstw i manipulacji. Jeśli pan Zbyszek nie będzie siedział, to musi iść siedzieć pan Tusk, pan Bodnar, pan Korneluk i cała reszta fujar.

 Foto: cytat z X Podobno lider nieistniejącej organizacji

Kilka lat temu przed kamerą w Sejmie sfałszował sejmowe dokumenty. Przetrzymywał w swoim domu prokuratorskie akta ze sprawy lekarzy jego ojca. Manipulował odpowiedzią w powyższej sprawie do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Kierował wypłatami z Funduszu Sprawiedliwości. Dopuścił żonę do dysponowania środkami FS. Wiedział, że sponsoruje oszustów i dalej kazał ich sponsorować. Mało? Dowody w dwóch sprawach wymienionych przeze mnie na początku akapitu są oczywiste – nagranie i protokół przeszukania. Dlaczego nie ma pan Zbyszek zarzutów, a pan Korneluk publicznie stwierdza ich brak? Coś w tym układzie zgrzyta.

  Po roku funkcjonowania rządu wiadomo już, że wielu prokuratorów popełniło wiele przestępstw. Jeśli ci uczciwi prokuratorzy nie są w stanie rozliczyć tych nieuczciwych, to należy to głośno oświadczyć społeczeństwu i wydać dekret, zawieszający wszystkie prokuratorskie prawa na ściśle określony czas. Hi, hi, hi… Rozpocznie się wtedy wielkie polowanie, które oczywiście obejmie tylko prokuratorów i ich pomocników. Hi, hi, hi… Kara musi być nieuchronna i mam nadzieję, że wszyscy prokuratorzy będą to rozumieć. A co z tymi uczciwymi? Nie wiem. Ofiary muszą być zawsze, a i strata będzie niewielka, bo przecież są nieporadni. Hi, hi, hi… A na koniec trybunały ludowe i wyroki, bo w Polsce obywatele mają swój udział w wymiarze sprawiedliwości zagwarantowany w konstytucji.

  Piotr Tomski

Polski sport

  Polskim sportem narodowym jest chyba cały czas bieg po setkę. Dlaczego? Bo na każdej imprezie sportowej w Polsce działacze biegają do szatni po setkę wódki, kiedy sportowcy walczą o medale. Ten niesportowy sport jest tak popularny, ponieważ większość działaczy sportowych nigdy nie była sportowcami i nigdy nie żyła według sportowych zasad.

Photo by Pixabay on Pexels.com

  W krajach bogatszych i nowocześniejszych dominuje inny rodzaj biegu – bieg po ścieżkę. Niestety, Polska jest katolicka i kocha tradycję. W każdym razie po każdym z tych biegów koniec jest podobny i działacze są bardzo zadowoleni.

  Temat PKOl-u jest już chyba znany każdej Polce i każdemu Polakowi w wieku powyżej piętnastu lat. Polityka doprowadziła do tego, że jedna z najpiękniejszych idei została zbrukana do końca. Nie można było gorzej. Polityka i pieniądze zniszczyły ideę i zaczęły niszczyć ludzi. Sportowcy nie mogli zabrać pełnych zespołów do Paryża na ostatnie igrzyska. Nie wypłacono za osiągnięcia na igrzyskach nagród sportowcom. Nie pokazano rozliczeń w PKOl-u. I na koniec prezydent nie podpisał nowelizacji ustawy o sporcie.

  Wiem, że jedna nowelizacja ustawy o sporcie powyższego burdelu nie naprawi i nie ma większego znaczenia, ale każdy krok w dobrym kierunku jest ważny. Mógłbym tu znowu cytować Biblię o sprawach małych i dużych. Prezydent jednak w żadnych sprawach nie jest zainteresowany naprawą, zwłaszcza że chce zostać działaczem sportowym i pewnie biegać po setkę albo po ścieżkę. Upadek tego pana jest tak spektakularny, że właściwie można go nazwać sportowcem ekstremalnym. W trakcie pełnienia zaszczytnej funkcji głowy państwa on zostaje kandydatem na kandydata na działacza sportowego.

  Piotr Tomski

Niech nam gwiazdka błyśnie

  Nie pamiętam tak podzielonych Polaków w te święta jedności i miłości. Nie pamiętam też tak oczywistych bredni w mediach, a uchodźstwa jako bohaterstwa nie widziałem od czasów młodości. Wspólnych życzeń więc w tym roku nie słucham i nie składam. Hi, hi, hi…

Photo by Bruno Cortu00e9s FP on Pexels.com

  Jedyny aspekt tych bożonarodzeniowych kiczowatości, który jeszcze mnie trochę pociąga, to zbieżność z tradycją neopogańską i jakiś wspólny czas zimowego przesilenia, odrodzenia rzeczywistości po okresie „snu” natury. I drzewko, które z chrześcijaństwem na szczęście nie ma nic wspólnego, ale nie powinno mieć na sobie tych … kiczowatości.

  Polityka wszędzie (nie jest to polska specjalność) wchodzi do domów zwykłych ludzi i wciąga ich w brudne gry – najczęściej właśnie na tle religijnym czy ideologicznym. O! Przepraszam! W wielu krajach Europy i w Polsce gra toczy się również o masło. Od lewej do prawej strony sceny politycznej wszyscy grają masłem i jego cenami. Niech więc gwiazdka w tym roku błyśnie masłem. Hi, hi, hi…

  Różnorodność spędzania przeze mnie wigilii i świąt jest tak duża, że nie chcę nawet o niej pisać. Pamiętam głębokie dzieciństwo, kiedy miałem kilka lat i co roku jeździliśmy na wieś z moimi rodzicami do rodzinnego domu mojego ojca, a tam zawsze czekało na mnie drzewko sosny ze skromnymi ozdobami, tradycyjne jedzenie i przyjazne spotkanie kilkudziesięciu ludzi. I wszystko minęło, a z ludzi żyje jeszcze nas trzech.

  Piotr Tomski