Pan Zbyszek błyska i błyska i zgaśnie

  Minister Ziobro wpada ostatnio na pomysły, które Genialny Strateg z Żoliborza musi neutralizować albo z dużym wysiłkiem tolerować. Mam wrażenie, że pomysły pana Zbyszka są takim przedśmiertnym krzykiem „wielkiego wojownika”, który myśli, że krzykiem odstraszy śmierć. Tak to nie działa, panie Zbyszku. Hi, hi, hi …

  Zacznę chyba od największej wpadki pana Zbyszka w osobie ślicznego Janka, który podobno okazał się gejem i do tego natrętem. Nie ma na świecie nic gorszego od natrętnego geja, który do tego ma jeszcze duże wpływy polityczne. Hi, hi, hi … Janek, oczywiście, wszystkiemu zaprzecza i śle zawiadomienia do prokuratury, ale przecież … to on w sposób pośredni jest tą prokuraturą.

  No właśnie. Boki zrywałem ze śmiechu, kiedy przeczytałem o umorzeniu sprawy wyłudzenia dotacji przez Solidarną Polskę, co odbyło się przy znacznym udziale lub nadzorze polityków Solidarnej Polski, którzy tworzą trzon władz Ministerstwa Sprawiedliwości. Przypomnę tylko dla formalności, że przepisy o prokuraturze przyjęte przez poprzedni Sejm dają moc sprawczą Prokuratorowi Generalnemu w każdym postępowaniu. Pan Zbyszek po prostu umorzył sobie postępowanie przeciwko sobie. Hi, hi, hi … Wiem, wiem … Pan Zbyszek jest tak krystalicznie uczciwy, że nawet akt tej sprawy nie dotknął. Hi, hi, hi …

  Ludzie Pana Zbyszka jednak mają pewien drobny problem. Hi, hi, hi … Nie pokazuje ich TVP. Hi, hi, hi … Niski z Żoliborza zakazał, a sługus Kurski wykonał, mimo że przyjaźń pomiędzy dwoma dawnymi renegatami się odradzała. Niestety. Pogromcy przestępców i ludzi tęczy muszą szukać poklasku we wszystkich telewizjach poza rządową, co przy tak dużym podziale widzów jest wielką karą dla pana Zbyszka i jego przybocznych.

  Piotr Tomski

Nawalny podtruty przez złych ludzi

  Ostatnio dzieją się dziwne rzeczy przy okazji nieskutecznych działań rosyjskich służb, bo chyba tego z doniesień medialnych na temat otrucia rosyjskiego działacza opozycyjnego należy się domyślać. Nie wiem, ale uznanie za fakt takiej nieskuteczności służb jest dziecinnym postrzeganiem świata. Gdyby Putin chciał, żeby Nawalny został otruty, to Nawalny nie żyłby nawet tygodnia po wyrażeniu takiej woli przez Putina.

  Żyłem w rzeczywistości peerelowskiej, znałem ludzi z różnych służb reżimowych i wiem, że w Rosji ta rzeczywistość i te służby niewiele się zmieniły, zwłaszcza że grają obecnie w najwyższej lidze biznesowej o wielkie pieniądze. Nikt zatem mi nie wytłumaczy, że jakiś bardzo niewygodny facet chodzi sobie swobodnie po rosyjskich ulicach i nie można go zlikwidować w bezpieczny sposób, którym osiągnie się wszystkie pożądane cele takiego zabójstwa.  

  Biorę jeszcze pod uwagę, że Nawalny będzie długo chorował, cierpiał i umrze albo nie będzie zdolny do normalnego życia. Musiałbym wtedy przyznać, że zrobiły to rosyjskie służby i taki był ich cel w tej sprawie. Zobaczymy. Na razie sytuacja jest po prostu śmieszna.

  Dla mnie podstawowym problemem w sprawie Nawalnego jest udział niemieckich lekarzy i samolotu medycznego, który przetransportował chorego do Niemiec. Czy Niemcy mają specjalną koncesję w Rosji na opiekę nad rosyjskimi opozycjonistami? Jeśli Niemcy mogą w Rosji tak działać, to znaczy tylko tyle, że Putin się na to zgadza, a wszystko razem wzięte jest jedynie grą pozorów.

  Piotr Tomski

Dzisiaj padł nowy rekord w Polsce

  Nowy Minister Zdrowia zaczął z tak zwanym przytupem urzędowanie i mamy najwyższą liczbę dzienną zainfekowanych koronawirusem w Polsce. Niestety. Lekko panu ministrowi nie będzie, ale chyba nikt nie mówił temu panu, że może być lekko, natomiast sam ten pan już dawno temu poznał sytuację polskiej służby zdrowia od jej finansowej strony i teraz, przyjąwszy taką nominację, powinien mieć konkretny plan.

  NFZ jest wrogiem dla wszystkich. Politycy, lekarze i pacjenci mają tak różne oczekiwania wobec NFZ, że kierowanie tą firmą wymaga niemal cudownych umiejętności, ale z drugiej strony nikt o zdrowych zmysłach nie liczy na cuda ze strony takiej instytucji, która nic nie może zrobić z narzuconymi jej schematami działania w zakresie rozliczeń służby zdrowia, a zatem na jej czele wystarczy zwykły księgowy.

  Szczerze zupełnie napiszę, że mam nadzieję na przyzwoitą pracę obecnego ministra. Nigdy nie myślałem, że będę miał jakiekolwiek nadzieje związane z PiS, ale teraz mam taką jedną nadzieję. Od dawna nie było na tym stanowisku pacjenta, co zmienia optykę patrzenia ministra na sprawy służby zdrowia. Od dawna lekarze nie stracili kontroli nad ministerstwem i ustalaniem reguł jego pracy. Zobaczymy, co przyniosą najbliższe miesiące, bo pandemia może zmieść ministra z resztą partii rządzącej i nie będzie okazji do spełnienia mojej nadziei.

  Rekordem się nie przejmuję, bo i tak najwięcej jest chorych bez objawów. Inaczej może napiszę: moje przejmowanie się rekordem nie ma objawów. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski

Nagłe zmiany planowane od miesięcy

  Politycy w Polsce uznają ludzi za idiotów i mówią im o wydarzeniach w taki sposób, jakby ludzie nie mieli słuchu, wzroku czy rozumu. Przykra jest ta polska specyfika, która od stu lat stawia nas gdzieś w kolejce do cywilizacyjnego awansu, chociaż Polacy i z racji wykształcenia, i z racji swojej pracowitości oraz operatywności nie odstają od tego cywilizowanego świata Zachodu. No, może w polskiej polityce jest wielu takich, którzy działają przeciwko własnemu krajowi i narodowi, co w zachodniej polityce zdarza się naprawdę rzadko w formie tak bezceremonialnej, i to jest jedyna różnica między Polakami a ludźmi Zachodu.  

  Minister od zdrowia był skazany na „sukces” od początku tak zwanej pandemii, bo dosłownie odlatywał w wystąpieniach publicznych, począwszy od „naręcznych maseczek”, a skończywszy na „fałszywych dodatnio i ujemnie wynikach masowych testów” na koronawirusa. Facet jest po prostu … na dnie intelektualnym i moralnym chyba też. Obrona tego pana jest już tylko śmieszną czynnością grzecznościową dla polityków partii rządzącej.

  Podobnie śmiesznie jest z ministrem od zagranicy, którego miałem przyjemność poznać w Rejkiawiku, ale nie mogę chyba uznać tego poznania za … coś pozytywnego. Hi, hi, hi … Pan minister jest miłym człowiekiem i na tym powinien poprzestać. Tak. Dla miłych ludzi też jest dużo miejsca na świecie. Hi, hi, hi …

  Powyższe zmiany były planowane od dawna, ale nastąpiły nagle po zapewnieniach o „nieuciekaniu z tonącego okrętu”. Znaczy to, że „okręt” tonie. Hi, hi, hi … Nie wiedziałem.

  Piotr Tomski

Nowa odsłona programu „koryto+”

  Taktyka działania Wielkiego Geniusza z Żoliborza jest prosta albo lepiej napiszę: prostacka. Po ostatnich wyborach z całej serii uznał za stosowne załatwić in gremio wszystkie niepopularne problemy, żeby po trzech latach przy następnych wyborach ciemny lud już nic z tych problemów nie pamiętał. Proste. Program „koryto+” zadziałał wspaniale. Jeśli doda się do dzisiejszych podwyżek niedawne zniesienie ograniczeń dla parlamentarzystów w dorabianiu poza parlamentem, to „koryto+” jest doskonałe.

  Wszyscy chyba pamiętamy, jak Wielki Geniusz z Żoliborza kilka lat temu zmniejszył wynagrodzenia posłów o dwadzieścia procent i nakazał ministrom wpłacenie nagród na konto Caritas. Działo się to w czasach, w których budżet państwa miał się całkiem nieźle, natomiast w czasach największego spadku dochodów budżetu państwa politycy dostają proporcjonalnie do obecnych zarobków ogromne podwyżki. Tylko geniusz może to pojąć. Hi, hi, hi … Kilka lat temu byłem przeciwny obniżaniu wynagrodzeń posłów i zabieraniu nagród ministrom, chociaż wtedy jeszcze wierzyłem w „dobrą moc dobrej zmiany” z premier Szydło na czele. Dzisiaj nie widzę potrzeby podwyżek dla polityków, kiedy cała Polska obniża wynagrodzenia. Dzisiaj już nie muszę w nic wierzyć, bo wiem, że nie istnieje „dobra moc dobrej zmiany”, a pani Szydło okazała się tylko małym, politycznym tchórzem.

  Zwiększenie subwencji państwowych dla partii o połowę jest zagrywką bandycką. Zabetonowanie sceny politycznej na dzisiejszej płaszczyźnie parlamentarnej jest prawie pewne, co służy POPIS-owi i peerelowskim „chłoporobotnikom” z PSL oraz SLD czy Lewicy; nie wiem, jak oni dzisiaj po wszystkich metamorfozach się nazywają. Mam tylko nadzieję, że Konfederacja też coś zyska i utrzyma się w głównym nurcie tej polityki, bo jako jedyna potrafiła się zachować podczas dzisiejszych głosowań i nie poparła żadnych wydatków na polityków.

  Dzisiejsza odsłona „koryta+” jest takim symbolicznym napluciem w twarze emerytów i beneficjentów „500+”, którzy oddali głosy na Dudę. I to mi się podoba. Hi, hi, hi … Ciekaw jestem teraz wszystkich usprawiedliwień ze strony tych … oplutych twarzy.

  Piotr Tomski    

Białorusini chcą zmian

  Jestem bardzo ciekaw, jaki był prawdziwy wynik wyborów prezydenckich na Białorusi, gdyby ktoś zrobił uczciwe badania. Na podstawie medialnych doniesień jestem na razie przekonany, że Łukaszenko wyniki kazał sfałszować, ale już co do skali tego fałszerstwa mam mieszane odczucia. Białoruś jest dla mnie jedną z zagadek czy niejasnych kwestii, których po prostu nie potrafię … ogarnąć moim prostym rozumem.

  Mam wrażenie, że Białoruś jest krajem zapomnianym przez boga, jak to się kiedyś mówiło. Bóg ten kraj stworzył z niczego na początku wieku dwudziestego i zapomniał o nim, a ludzie nie bardzo są zainteresowani przypomnieniem bogu o tym kraju. Zawiadowca kołchozu sobie spokojnie rządził w tym kraju spokojnymi ludźmi, ale przesadził chyba albo jednak ktoś sobie przypomniał, że w Europie jest jeszcze coś do przejęcia niewielkim nakładem sił.

  Liczba osób na ulicach białoruskich miast wskazuje wyraźnie, że Łukaszenko władzę musi oddać. Kwestią czasu jest jego upadek, natomiast stanowisko Rosji w tej sprawie może ten czas określić w taki sposób, że Europie ugną się kolejny raz nogi. Hi, hi, hi … Samo oddawanie władzy może dzięki Rosji całą Europę zaskoczyć. Zobaczymy.

  Polacy w większości solidaryzują się z Białorusinami i mam nadzieję, że Konfederacja po wstępnych wywodach o jakiejś dziwnej formie polskiego niezaangażowania w sprawy Białorusi utrzyma teraz „fason”. No cóż. Konfederaci może naprawdę są zwolennikami dyktatur? W takim razie muszę uznać, że słowo wolnościowcy ma się do Konfederatów jak słoń do słońca albo koń do koniaku. Hi, hi, hi …  

  Piotr Tomski

Nasz równy chłop Rychu

  Takie sprawy, jaką jest sprawa Ryszarda Czarneckiego, ośmieszają Polskę i Polaków na tak zwanej arenie międzynarodowej w sposób tragiczny. Inni zapewne też kradną i oszukują, ale przynajmniej nie używają do tego samochodów zezłomowanych jedenaście lat temu. Hi, hi, hi … Klasę trzeba mieć, Rychu.

  Na Islandii upadł kilka lat temu rząd, bo nazwisko premiera pojawiło się w sprawie „Panama Papers”. Nie było dowodów na popełnione przestępstwa, ale premier musiał odejść, chociaż za moment założył własną partię i z ogromnym poparciem obywatelskim jest posłem do tutejszego parlamentu z północnej części kraju. Tak stara się działać demokratyczne państwo prawa.

  PiS do pewnego momentu chciał zachować wizerunek partii uczciwej i karzącej za nieuczciwość. Na tej fali ukarano posłów za Madryt i też zawieszono senatora Biereckiego, który do dzisiaj jest tylko wspierany przez PiS. Niestety, od tego pewnego momentu w PiS każdy „przewał” jest możliwy i nie rodzi poważniejszych konsekwencji. Nasz chłop Rychu jest przecież pryszczem w porównaniu z wrzodem biznesów ministra Szumowskiego czy marnotrawstwem ministra Sasina przy wyborach prezydenckich. Koszty kampanii prezydenckiej zresztą należałoby policzyć w kancelarii premiera i wielu ministerstw, a przede wszystkim należałoby uwzględnić największy finansowy przekręt propagandowy w TVP.

  Użyję wiekopomnych słów Niskiego z Żoliborza: państwo prawa w Polsce to jest bajka. I dlatego, moje grzeczne dzieci, nasz równy chłop, Rychu, może spać spokojnie. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski

Ziemia po covidzie i my

  Miałem sen. Widziałem naszą ukochaną Matkę Ziemię za rok po epidemii koronawirusa. Po opustoszałych miastach wiatr przerzucał z miejsca na miejsce fragmenty maseczek i jednorazowych rękawiczek, a rzadko spotykani młodzi ludzie wyjadali resztki ze śmietników i rzucali w siebie kawałkami płyt chodnikowych, bo trzymane w rękach maczety nie skłaniały do zbliżeń. Przetrwali tylko silni mężczyźni. Jednym słowem napiszę: koszmar.

  Rzadko oglądam telewizję, ale ten sen był ewidentnie efektem jej oglądania. Tak. Może nawet w dniu przed tym snem rzuciłem okiem przez chwilę na TVP Info. Hi, hi, hi … Nie wiem właściwie, bo w poziomie epidemicznego strachu w Polsce TVN nie ustępuje pola TVP. Tak sobie wspólnie straszą i straszą, a Polacy się boją i śnią koszmary o końcu ludzkości, czyli śnią o dniach ostatecznych z Apokalipsy św. Jana. Jak tu nie wierzyć telewizjom, skoro są zgodne z przekazem kościelnym? Hi, hi, hi …               

  W tym koszmarze z lotu ptaka widziałem jeszcze wysokie mury i za nimi enklawy zieleni, a wśród nich piękne domy z pięknymi ludźmi płci obojga. Hi, hi, hi … Za murami wszyscy sobie odpoczywali, śmiali się i byli dla siebie przyjaźni. Sielanka. Sielanka to była w koszmarze.

  Wszelkie profetyczne wizje zawsze mnie bawiły i tym razem mój sen też bawi, bo ogólnie sytuacja ludzkości nie zmienia się pod wpływem samego wirusa, natomiast wszystkie zmiany bytowe związane są z mniej lub bardziej głupimi decyzjami podejmowanymi w procedurach mających zapobiegać działaniom wirusa. Większość ludzi nawet nie kwestionuje potrzeb dostosowania się do powyższych rozwiązań i ponosi coraz większe koszty, które najczęściej niczemu nie służą. Za kilka tygodni obrazki z amerykańskich miast mogą dotyczyć całego świata zachodniego i obawiam się wtedy, że tej nowej rewolucji nic nie zatrzyma poza głodem oraz pełną izolacją obecnych władz, elit i podstawowych organizmów biznesowych.

  Żałuję w sumie, że mam astmę i pewnie kontaktu z koronawirusem nie przeżyję, a zatem nie zobaczę globalnych skutków walki z epidemią. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski

Mój prezydent albo nie mój

  Dzisiaj mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem, że Pan Andrzej Duda jest prezydentem Polski, ale na pewno nie jest moim prezydentem w sensie … duchowym. Nie mogłem znaleźć lepszego słowa dla określenia mojego negatywnego stosunku do prezydenta Dudy. Na szczęście dla mojej duchowości nie mieszkam w tej chwili w Polsce i w najbliższym czasie się do Polski nie wybieram, dlatego mniej cierpię z powodu nieodpowiedzialności dziesięciu milionów i pięciuset tysięcy moich rodaków. Hi, hi, hi …

  Zacznę od tego, że na miejscu prezydenta Dudy bardzo bym się bał teraz. Tak. Bałbym się o życie moje i moich wyborców. Opozycja w Polsce jest przecież gorsza od koronawirusa, a zatem będzie zabijać bez opamiętania. Hi, hi, hi … Bałbym się też ideologii LGBT, bo jest teraz tak powszechna, że może go dotknąć i skrzywdzić poważnie. Hi, hi, hi … W związku z panującą w całym świecie zachodnim ideologią LGBT prezydent Duda nie powinien tam składać żadnych wizyt. Aha! Mogą go też złapać na Zachodzie silni geje i poddać eutanazji. Hi, hi, hi …

  Ująwszy rzecz poważnie, to ja się niczego dobrego nie spodziewam od prezydenta Dudy czy jego partii, natomiast spodziewam się z ich strony wiele złego. Dlatego właśnie już nigdy nie powiem, że prezydent Duda jest moim prezydentem, a państwo polskie w okresie jego prezydentury będzie dla mnie zagrożeniem na wielu frontach. Niestety. Brak szacunku dla ludzi inaczej myślących jest w dwudziestym pierwszym wieku prawie zbrodnią i narzucanie do tego jedynie słusznej religii oraz jedynie właściwych form modlitw w kościołach katolickich jest po prostu … złem. Świat cywilizowany wygląda inaczej, chyba że Polska ma dojść do grona państw wyznaniowych.

  Niedawno śmiałem się z treści pewnego tekstu w prasie islandzkiej, w którym zarzucono Polakom chęć eksterminacji gejów w Polsce. Kiedy jednak posłucha się polityków PiS czy prezydenta Dudy, to taki zarzut robi się uprawniony na tle ich wszystkich działań, zwłaszcza w relacji do ich uwielbienia dla sanacji z jedynym w historii polskim obozem koncentracyjnym w Berezie Kartuskiej.

  Piotr Tomski

Niewiniątka z PiS

  Przed PiS trzy lata rządzenia bez żadnych zagrożeń wyborczych. Nie wiem wprawdzie, czego partia miałaby teraz wielkiego w tym spokoju dokonać poza grabieżą publicznych pieniędzy i umacnianiem swojej pozycji, ale w każdym razie Niski z Żoliborza już osiągnął rodzaj władzy niedostępnej wcześniej nikomu w historii „drugiej peerel”.

  Wierzyłem jeszcze niedawno, że partia Niskiego z Żoliborza działa dla dobra Polaków i Polski. Wierzyłem, że wcześniej mieli wiele obiektywnych trudności w tym działaniu, ale po przejęciu samodzielnej władzy będą się kierować wyłącznie interesem Polaków i Polski, chociaż tożsame to nie jest. No cóż. Wiara jest domeną naiwniaków i na takiego kolejny raz wyszedłem. Hi, hi, hi …

  Dzisiejsze postawy polityków PiS są żałosne. Czytałem wywody Wielkiego Geniusza z Żoliborza w związku z koniecznością rekonstrukcji rządu Morawieckiego i doszedłem do wniosku, że on jest jednak idiotą, który nie zdaje sobie sprawy z tego, że wśród odbiorców jego „boskich” deklaracji mimo wszystko zdarzają się ludzie rozumni i jego umysłową niepełnosprawność potrafią zauważyć. Chodzi mi przede wszystkim o to, że ten Wielki Strateg sam siebie oskarżył o pięć lat nieefektywnego rządzenia, zbyt dużej liczby ministrów i przede wszystkim chaosu kompetencyjnego. Pięć lat trwał ten bałagan. Czy dalej niewiniątka z PiS nie widzą problemów? Skoro trzeba dzisiaj naprawiać pięcioletnie błędy, to może trzeba zastosować opcję zerową w całej partii, bo to właśnie poseł Kaczyński te wszystkie problemy stworzył osobiście.  

 Zapewne niewiniątka z PiS stwierdzą, że ten przerost ministerialnych stanowisk i chaos kompetencyjny są spowodowane przez opozycję. Tak. Poseł Czarnek już uznał, że „ideologia LGBT” leży u podstaw zniszczenia Polski w czasie II Wojny Światowej. Geniusz! Może pisowskie niewiniątka do rad nadzorczych różnych spółek też wysłała opozycja? Może europoseł Czarnecki – mega niewiniątko z PiS – nie wyłudził żadnej kaski na paliwo, a wypłaty na siłę wpłacali mu na konto brukselscy urzędnicy, żeby mu opinię zszargać?

  Sam już nie wiem, gdzie leży granica absurdu w pisowskich „prawdach objawionych”, po której Polacy przestaną na nich głosować. Może nie ma takiej granicy, bo ludzie generalnie przestali myśleć?

  Piotr Tomski