Trump zachorował i co dalej

  Zwykłe zasady współżycia społecznego nakazują wyrazić współczucie człowiekowi z powodu zakażenia czymkolwiek, dlatego dzisiaj wyrażam współczucie prezydentowi USA. Nie myślałem, że znajdę się kiedykolwiek w sytuacji wyrażania czegoś pozytywnego temu panu. Hi, hi, hi …

  Kilka dni przed ogłoszeniem przypadku zakażenia Trumpa odbyła się debata kandydatów na prezydenta USA, która przejdzie do historii jako eksplozja chamstwa i arogancji polityków, którzy zwalczają siebie i nie interesują się resztą ludzkości. Na tej debacie Trump otrzymał koronawirusa od swojej doradczyni. Na tej debacie temat koronawirusa był poruszany przez kandydatów i ignorowany – przez Trumpa szczególnie. Los bywa złośliwy.

  Wczoraj czytałem w Onecie interesujące opracowanie z jednego z uniwersytetów amerykańskich, z czego wynikało, że sam Trump jest głównym źródłem fałszywych informacji o koronawirusie i jego zwalczaniu czy leczeniu. Tak mi się skojarzyło, że jego zakażenie też może być ściemą, która jest ukierunkowana na zdobycie współczucia i dodatkowego poparcia w wyborach. Przykra to była myśl, ale zachowanie tego faceta prowokuje do różnych myśli. Niestety. Pierwsze komunikaty o łagodnym przebiegu choroby i niezakłóconej pracy prezydenta skłaniają do … jeszcze bardziej przykrych myśli.

  Wzrost liczby zakażonych jest niepokojący, a planowane restrykcje przerażające. Przerażające jest permanentne niewyciąganie wniosków z faktów. Weźmy za przykład byłego ministra od chorób w Polsce, pana Szumowskiego. Chłopina chyba jeden dzień chorował na koronawirusa i tym samym wiemy, że przeciwciała z jego krwi mogłyby wyleczyć wszystkich zarażonych Polaków. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski

Fikcja rządowa plus

  Nie spodziewałem się tak naprawdę, że Wielki Strateg z Żoliborza zostanie podwładnym swojego ulubieńca politycznego – Mateuszka Morawieckiego uznawanego w pewnych kręgach za premiera. Stary układ rządzenia został tym sposobem zaburzony i teraz proces decyzyjny w majestacie prawa będzie się zapętlał. Hi, hi, hi … Morawiecki będzie wydawał polecenia Kaczyńskiemu, który z kolei będzie je przekazywał do wykonania właśnie Morawieckiemu, który dalej będzie je zlecał do wykonania Kaczyńskiemu. No właśnie. Polecenia mogą nie wyjść z fazy werbalnej. Hi, hi, hi …

  Powyższy problem jest w sumie najmniej groźny. Bardziej boję się teraz nieuchronnego upadku autorytetu Wielkiego Geniusza z Żoliborza. Skoro została ta osoba jednym z kilku wicepremierów, to jest tylko jednym z tych wicepremierów i jej słowa są warte tyle, ile warte są słowa Gowina, Sasina czy Glińskiego. Hi, hi, hi … Czar prysł.

  Przedstawienie pod nazwą „rekonstrukcja rządu” trwało od dwóch tygodni i zakończyło się konferencją prasową, na której pokazał się wicepremier Kaczyński w roli przystojniaka na tle innych wicepremierów i premiera. No cóż! Dobre jest cokolwiek. Skoro Kaczyński nie nadawał się na premiera, to dobrze jest, że dali mu chociaż stanowisko wicepremiera. Hi, hi, hi … Nie będzie przynajmniej totalnej kompromitacji wizerunkowej w Europie. Hi, hi, hi … A mogła być.

  Piotr Tomski

Konfederacja brana podstępem

  Zasady według PiS pozwalają odebrać pieniądze Konfederatom za błahostkę, która nie miała najmniejszego wpływu na kampanię wyborczą i nie była żadnym złamaniem prawa, a była jedynie przypadkowym błędem logistycznym popełnionym na linii Konfederacji z drukarnią. Nie mieści mi się w głowie, że przy ewidentnym zaangażowaniu finansowym rządu i publicznej telewizji w ostatnie kampanie wyborcze PiS dla innych uczestników tych kampanii stosuje się odrębne standardy.

  Nie wiem, na ile można było dokładnie nadzorować kampanię Konfederacji, żeby wspomnianego błędu uniknąć, ale jestem skłonny całkowicie rozgrzeszyć zarząd organizacji i jednoznacznie zadeklarować, że będę się starał wesprzeć Konfederację finansowo, bo najważniejsze dla mnie jest teraz jej dalsze działanie. Mam nadzieję, że dalsze losy Konfederacji nie są zależne wyłącznie od pieniędzy, chociaż rozumiem teraz zagrożenie spowodowane ich brakiem.

  Zastanawia mnie też informacyjne zamieszanie przed decyzją PKW, w którym zarzucano Konfederacji jakieś mityczne nieprawidłowości w finansach, zwłaszcza zaangażowanie jednego z dziennikarzy w ten proces dyfamacyjny. Hi, hi, hi … Czy to jest jakiś prywatny uraz? Czy chodzi o dawne zgrzyty przy współpracy? Czy o zyskanie przychylności nowych panów? Czy może po prostu nadmiar używek i natrętna wizja nieuchronności kary? Hi, hi, hi … Nie wiem i pewnie nigdy się nie dowiem, natomiast wiem, że etyka dziennikarska dzisiaj jest zjawiskiem kosmicznym, to znaczy widywanym gdzieś w kosmosie.

  Piotr Tomski  

Ambasadorowie listy piszą i proszą

  Proszą Polaków o dołączenie do nowoczesnego świata, który akceptuje ludzi LGBT+ razem z ich odmiennością i różnymi sposobami ekspresji tej odmienności. I tyle. Polacy jednak kolejny raz w swojej historii wolą pozostać przy swoich archaicznych przekonaniach i zatrzymać się w społecznym rozwoju w epokach słusznie minionych.

  Zastanawiam się od dłuższego czasu nad przyczyną tej polskiej odmienności na tle Europy, do której aspirujemy od tysiąca lat. Przyjęliśmy chrześcijaństwo z rąk europejskich i od tego momentu naszym największym marzeniem jest uznanie nas przez Europejczyków za Europejczyków. Dlaczego zatem duża grupa Polaków w tym duża część polityków rządzących dzisiaj Polską nie potrafi pogodzić się z równouprawnieniem mniejszości seksualnych z seksualnymi większościami? Dlaczego ten problem ciągle jest podgrzewany przez wszystkie strony światopoglądowe w Polsce? Nie wiem. Wiem natomiast, że nikt nas nie uzna za Europejczyków w sytuacji, kiedy nie dajemy równych praw wszystkim ludziom. Niestety.

  Wydawałoby się dzisiaj, że bardzo wielu Polaków przebywa lub przebywało przez jakiś czas w tak zwanym szerokim świecie i tym samym ten współczesny, szeroki świat nie jest dla nich tajemnicą. Wydaje mi się nawet, że Polacy za granicą Polski są normalnymi uczestnikami życia publicznego. Co dzieje się z tymi samymi Polakami w Polsce? Co powoduje tę wsteczną metamorfozę? Tradycja? Religia? Nie wiem.

  Mam tylko nadzieję, że młodzi Polacy są już inni i za dwadzieścia lat nikt o takich listach otwartych nie będzie myślał.

  Piotr Tomski

Nowy rekord koronowy w Polsce

  Wczoraj padł w Polsce nowy rekord zachorowań na covid-19, a na Islandii pojawiło się bardzo dotkliwe ognisko zachorowań na oddziale chirurgii w szpitalu krajowym. Dla ideologów kowidowych w obu krajach nadszedł sądny dzień. I co dalej? Na Islandii wstrzymano operacje i nie wiem, co może być dalej. Może przyjdzie umierać ludziom pod szpitalnym płotem, kiedy dostaną zapalenia wyrostka robaczkowego albo będą potrzebowali pilnej operacji z innego powodu, natomiast w Polsce ludzie już od dawna mają koronowo przerąbane, ale zawsze może być gorzej i wszystkim Polakom po takim dniu mogą nakazać chodzić w plastikowych kombinezonach. Hi, hi, hi …

  Nadgorliwi wyznawcy ideologii kowidowej stali się bardzo niebezpieczni i dalsza ich działalność może grozić istnieniu ludzkości w znanym nam kształcie. Mam wrażenie, że właśnie chodzi im o tę zmianę kształtu ludzkości. Chodzi o wprowadzenie ludzi w taki schemat, w którym całkowicie podporządkują się wymogom władz państwowych czy międzynarodowych i nie będą myśleć nawet o protestach, a przede wszystkim dostosują swoje oczekiwania do potrzeb tych władz. Pamiętamy chyba wszyscy wystąpienie premiera Morawieckiego na „taśmach prawdy” w kwestii oczekiwań ludzi na świecie i w Polsce? Ja pamiętam i będę przypominał.

  W Wielkiej Brytanii wraca racjonowanie żywności do niektórych sieci handlowych, co ideologów kowidowych doprowadza do orgazmu. W USA społeczeństwo jest w stanie wrzenia i może dojść do prawdziwej eksplozji. Czy w tej sytuacji media i świat akademicki nie powinny uspokajać i łagodzić nastroje? No właśnie. A dzieje się odwrotnie.

  Piotr Tomski   

Taniec wokół ogniska w PiS

  Wielki Strateg z Żoliborza kazał rozpalić ognisko, przy którym zasiedli z nim przyjaciele z bratnich partii. W przyjemnej atmosferze mieli wysłuchać wykładu przywódcy o nowym przymierzu i zjeść po kartoflu. I wtedy ktoś wpadł na pomysł, żeby potańczyć wokół ogniska, bo to jest takie … fajne. No i potańczyli.

  Większość obserwatorów nie ma bladego pojęcia o tańcach wokół ognisk i dlatego źle został powyższy taniec odebrany przez media i nawet przez szeregowych członków wszystkich partii w PiS. Wkradła się panika w szeregi koalicji i jakaś niesamowita chęć dowalenia obcym. Hi, hi, hi … Obcym znaczy w tym układzie nie swoim. Hi, hi, hi …

  Dziwię się swoją drogą, że przywódcy bratnich partii nie skończyli na kartoflach. Łatwo jest stracić kontrolę nad takim rodzajem sporu, zwłaszcza że taki Morawiecki też ma swoją godność i może stracić cierpliwość w przyjmowaniu wszystkich rodzajów upokorzeń. Wiem, że ludzie ćwiczeni od dzieciństwa w wojskowych służbach mogą znieść dużo dla dobra sprawy, ale kilka lat spędzonych przez Morawieckiego na politycznych salonach mogło osłabić jego honorową odporność na plucie mu prosto w oczy. No właśnie. Hi, hi, hi … Mogli chociaż pluć na ubranie albo po policzkach, skoro już musieli pluć w twarz.

  Taniec wokół ogniska się skończył i zobaczymy, co będzie dalej. Aha, zapomniałem wspomnieć o gotowanej w kociołku nad ogniskiem żabie. Żaba ma jeszcze szansę, bo tancerze nie pamiętali w zamieszaniu o dokładaniu do ognia, ale sobie przypomnieli i czas gotowania leci.

  Piotr Tomski

Pandemia się rozwija i już

  Pandemia zawładnęła światem i końca nie widać. Nie ma jeszcze szczepionki i nie ma jeszcze skutecznego leku. Na szczęście wrócił na niewielką jeszcze skalę rozsądek do głów większości ludzi. No właśnie. Czy wrócił? Czy wrócił do większości? Jaka jest skala tego powrotu?

  Jedno jest pewne: koronawirus jest dość groźnym patogenem i należy unikać kontaktu z tym stworem. Nikt o zdrowych zmysłach nie podważa jego istnienia, natomiast odrębnym problemem jest unikanie wspomnianego kontaktu z tym zbrodniarzem. Hi, hi, hi …

  Pamiętam mój pierwszy realny kontakt z wirusem, kiedy dowiedziałem się od żony, że na oddziale szpitalnym, na którym pracuje po kilka godzin dziennie, przebywa pacjent zarażony koronawirusem i żona kilka razy z nim rozmawiała. Lekki szok nastąpił. Spodziewaliśmy się badań, kwarantanny i problemów. Żyjemy jednak na Islandii. Hi, hi, hi … Na kwarantannę poszły tylko dwie osoby, które miały długotrwały kontakt z tym pacjentem, natomiast inni zostali pouczeni, że nie mają czego się obawiać, jeśli zachowywali reżim higieniczny. I tyle. Aha, pacjent nie zaraził nikogo, a sam chyba tylko gorączkował. Oddział szpitalny nie został zamknięty i nikt nie myślał nawet o jakiejś specjalnej dezynfekcji poza bieżącym myciem i odkażaniem spirytusem.

  Ten pierwszy kontakt sprowadził mnie na ziemię i naprawdę pouczył. Koronawirus w normalnym obiegu nie jest szczególnie porażający i dezynfekowanie rąk oraz ich mycie ogranicza możliwość infekcji praktycznie do zera, chyba że z kimś obcym zbliżymy się na dłużej, co w moim przypadku w grę nie wchodzi. Hi, hi, hi … Nie zbliżam się do nikogo, a zatem jestem bezpieczny. Pracuję daleko od ludzi, a żona w szpitalu profesjonalnie zachowuje zasady bezpieczeństwa sanitarnego. Profilaktycznie badaliśmy się na obecność koronawirusa.

  Rozumiem, że inni nie maja tak łatwo, ale można opracować odpowiednie procedury i nie komplikować egzystencji całych społeczeństw z powodu wirusa. Wiemy już o nim na tyle dużo, że nasze postępowanie może zapobiegać jego rozprzestrzenianiu i nie musimy popadać w panikę czy izolację całych grup ludzi. Rozsądek. Zbiorowy rozsądek.

  Rozmarzyłem się o tym rozsądku, a tu w Wielkiej Brytanii nowe zamknięcie się szykuje. Izrael już się zamknął. Cała Europa się przymierza do różnych form zamknięcia ludzi w ograniczonych przestrzeniach, ograniczonym czasie i miejscach. Patogen podobno stoi za każdym rogiem i czeka. No i niech czeka, a ideologia covidu też czeka i ma coraz więcej wyznawców.

  Piotr Tomski

Wojna LGB z T na Islandii się rozpoczęła

  Byłem pewien, że kiedyś to nastąpi i środowisko LGBT+ padnie ofiarą własnego sukcesu propagandowego, w którym jawi się światu jako rozkoszna jedność w miłości. Hi, hi, hi …

  Na Islandii ktoś podjął próbę założenia stowarzyszenia LGB, które działa już w Wielkiej Brytanii. Nie jestem dokładnie zorientowany w działalności brytyjskiej organizacji, a pytanie znajomych na wyspach nie miałoby sensu, bo pochodzą z innej bajki, ale islandzka odmiana LGB jest na starcie szykanowana i chyba wykluczana ze środowiska. Ludzie związani z tym projektem nie chcieli nawet udzielać wywiadu w mediach o nim piszących. Ciekawa to jest sprawa, bo z kolei atak medialny islandzkiego T jest natychmiastowy. Hi, hi, hi …

  Słyszałem wypowiedzi wielu homoseksualistów z różnych części świata, którzy nie zgadzali się z całym teatrem wokół LGBT+, zwłaszcza negowali sposób organizowania parad równości z nadmierną propagandą czy protestów na podwórku polskim. Dla wielu ludzi sprawy seksu są intymne i chcą, żeby intymnymi zostały zawsze, natomiast wszelkie publiczne demonstracje pozbawiałyby ich tej ważnej części egzystencji.

  Wydaje mi się teraz, że konflikt wspomniany na początku jest właśnie spowodowany różnicą w podejściu do demonstracji swojej orientacji seksualnej. Będzie ten problem rósł, bo wielu ludzi ze środowiska LGBT żyje gwiazdorzeniem i za nic nie może zrozumieć tych skromnych, cichych i spokojnych, którzy swój styl życia cenią ponad obnoszenie się z własną osobą.

  No cóż! Będę obserwował rozwój wypadków i robił notatki wojenne. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski

Agent Tomek jest be i cacy

  Osoba agenta Tomka jest chyba symbolem pokręcenia współczesnych mediów i może całych społeczeństw. I nie jest to pokręcenie specyfiką polską, chociaż w Polsce może dzieje się to bardziej spektakularnie.

  Wczoraj pokazała tę osobę jedna z głównych stacji telewizyjnych i na podstawie opowieści tej osoby przedstawiono bardzo dziwny obraz rzeczywistości, w którym ta osoba jest paskudnym kłamcą, narzędziem w rękach obrzydliwych przestępców i tchórzem wykonującym wszystkie polecenia. Czy dzisiaj można komuś z taką przeszłością bezapelacyjnie wierzyć? Założywszy nawet jakąś cudowną przemianę łobuza, to sprawa jest bardzo wątpliwa, bo ten łobuz ma w toku postępowanie karne i usiłuje w to postępowanie wprowadzić klimat politycznej zemsty, a przede wszystkim próbuje wpłynąć na ocenę sądu we własnej sprawie karnej. Niestety. Intencje determinują ocenę czynu.

  Wokół agenta Tomka i wszystkich spraw z nim związanych nie ma ani jednego pozytywnego bohatera, co jest najbardziej przykre. Rozpłakana posłanka, niby korumpowana i wschodząca gwiazda palestry warszawskiej (była żona aktora), państwo prezydentostwo i przełożeni wyżej wymienionego stanowią zepsutą i pozbawioną zasad tkankę społeczną, która pasożytniczo i bezwzględnie żywi się zdrową częścią polskiego społeczeństwa. I tyle.

  Bezstronnie i obiektywnie o tych sprawach nie pisze w tej chwili nikt, wyjąwszy kilka osób w Internecie, które nie należą do żadnej z politycznych band okrągłostołowych. Nie wiem, czy koalicja rządząca przetrwa najbliższy tydzień, ale bardzo bym chciał zobaczyć jej huczny rozpad i jego karne efekty. Dla agenta Tomka byłby to jedyny ratunek i tu zapewne się zgadzamy. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski

Pan Zbyszek się stawia i napina

  Zbigniew Ziobro jest na dzisiaj chyba największym problemem Wielkiego Geniusza z Żoliborza. Pan Zbyszek nie potrafi się zachować i nie dotrzymuje danego słowa, na co liczyli przez ostatnie pięć lat politycy PiS. Hi, hi, hi … Choroba to jest, czy jest to charakter?

  Mam wrażenie, że ostatnie dni rzeczywiście świadczą o końcu PiS i wielkości Geniusza z Żoliborza. Pies podobno nie może być machany przez ogon. Hi, hi, hi … Pięć lat ogon mógł machać psem? Problem powstał dopiero teraz? Dziwne informacje zaczynają krążyć w przestrzeni publicznej, a fachowcy od publicystyki politycznej fascynują się konfliktem, który powstał na polecenia szeregowego posła Kaczyńskiego, bo kończą się inne konflikty i inne uzasadnienia do tworzenia „oblężonej twierdzy” jedynych, prawdziwych „dobrych ludzi”. Swoją drogą, to jest bardzo interesująca zmiana postawy u Niskiego z Żoliborza, w której przeszedł bez mrugnięcia okiem z wartości patriotycznych na czysto duchowe. Hi, hi, hi …

  Pan Zbyszek został jedynym konserwatywnym patriotą w obozie rządzącym. Obawiam się teraz, że Wielki Strateg z Żoliborza zaczyna powoli walczyć z „faszystami i nazistami” w Polsce i wkrótce nie będzie już mowy o zjednoczonej prawicy, co i tak upadło po wejściu Konfederacji do Sejmu, ale PiS stworzy znowu zjednoczone centrum, w którym będzie miejsce również dla nurtów lewicowych. Ten szalony plan może się udać, bo w Polsce największe absurdy stają się rzeczywistością.

  Panie Zbyszku, cała Polska na Pana patrzy i wierzy, że nie jest Pan zerem. Panie Zbyszku, niech Pan nie klęka … i nie pęka. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski