Rozwiązanie ostateczne wojskowe

  Kiedy wprowadzano stan wojenny w Polsce w 1981 roku wiele osób odetchnęło z ulgą. Nie udawajmy, że była to jakaś niewielka grupa zwolenników komunistów. Niestety.

  Dzisiaj jestem przekonany, że właśnie potrzebny jest taki stan wojenny, w którym poważna służba mundurowa zaprowadzi porządek. Skoro umiera najwięcej Polaków od czasów ostatniej wojny, to już nie można dłużej czekać. Jesteśmy na prawdziwej wojnie i wszystkich wrogów trzeba pozbawić wpływu na życie ludzi w Polsce.

  Nieudolność obecnych władz jest dosłownie zbrodnicza. Zajęci swoimi grami o wpływy, zyski i przyjemności zupełnie nie dbają o przeciętnych obywateli. Czy tylko w imię prawa obywatele nie mogą ich usunąć? No właśnie. Obywatele ginęliby jeden po drugim i nic by się nie zmieniło. Ostateczne rozwiązanie musi przeprowadzić znowu wojsko.

  Najśmieszniejsze w tym układzie jest to, że tak naprawdę to system peerelowski w Polsce obaliło wojsko, które przejęło władzę po partii i oddało ją w 1989 roku w ręce innego systemu politycznego. Może teraz ponownie trzeba obalić pisowską komunę? Hi, hi, hi …

  Stan wojenny mógłby być też sui generis resetem polskiego prawa, a byłoby co zmieniać. Byliby również odpowiedni ludzie, którzy w szybkim tempie przywróciliby demokrację i porządek w wielu dziedzinach życia społecznego. Przede wszystkim byłaby okazja na odrodzenie służby zdrowia, prokuratury, policji czy także publicznej telewizji. Może mamy już ostatnią szansę. Hi, hi, hi …  

  Piotr Tomski

Betonowa posadzka pękła pod PiS

  Od dawna sondaże robione przez agencje nieprzychylne PiS schodziły poniżej trzydziestu procent poparcia dla tej partii, ale jeszcze nigdy od 2015 roku sondaż zlecony przez media prorządowe nie miał wyniku dwadzieścia dziewięć procent poparcia dla „Zjednoczonej Prawicy”. Czekałem na tę chwilę długo. Hi, hi, hi …

  Dziwi mnie w ogóle poparcie dla partii matki ponad dwadzieścia procent, bo na tyle szacuję odsetek zagorzałych wyznawców Wielkiego Guru z Żoliborza, którzy zawsze usprawiedliwią każde łotrostwo PiS. Nie chcę ich oceniać i nie chcę analizować przynależności do grupy wyznawców sekty pisowskiej, bo każdy ma prawo do błędu albo wejścia na tak zwaną złą drogę. Każdy może również zrozumieć błąd i starać się go naprawić, dlatego cieszę się każdym nawróconym Polakiem. Hi, hi, hi … W niebie podobno bardziej cieszą się z jednego, nawróconego grzesznika niż ze stu ciągle wierzących, dobrych ludzi.

  Bój o odzyskanie władzy na pewno jeszcze będzie długi, bo nie widzę teraz w opozycji postaci gotowych do tego działania i mogących porwać za sobą miliony. Mamy za to marazm polityków PO, brak społecznego wyczucia u polityków Konfederacji czy też Lewicy i jakieś zagubienie w biegu Hołowni z zespołem. Antysystemowy Kukiz został chyba miłośnikiem systemu, natomiast chłopscy przedstawiciele w polityce powoli przestają istnieć. Nadziei na poprawę sytuacji nie widzę.

  Piotr Tomski

No i wreszcie wirus przykrył Obajtka

  Modły na Jasnej Górze zostały wysłuchane i sprawa Obajtka została przygaszona. Polskie media żyją kolejną falą pandemii. Politycy wrócili do swoich stałych ról mężów opatrznościowych albo zajadłych krytyków wszystkiego wokół. Normalność. Ludzie mają milczeć i nie wychylać się poza maseczki.

  Umysłowe upośledzenie obliczających majątek Obajtka rozbroiło mnie i już tylko śmiać się mogę z tych ludzi, którzy uważają, że przez dwadzieścia trzy lata facet nie jadł, nie pił, chodził boso i nago oraz nie wsiadał nigdy do samochodu, natomiast utrzymaniem jego nieruchomości zajmowała się właśnie opatrzność. Po ujawnieniu majątku Obajtka sprawy już naprawdę nie ma dla mnie. Ostał się ino smród. Hi, hi, hi … I zostały jeszcze duże długi w Orlenie.

  Poziom chaosu w służbie zdrowia w Polsce uświadomiłem sobie w momencie, kiedy do szpitala trafiła kilka dni temu moja teściowa. Ma chore serce i wymaga pilnej operacji zastawki, natomiast covid przeszła w połowie stycznia bez leczenia szpitalnego. I co się zadziało? Rutynowo pobrano jej krew na badanie covidowe i stwierdzono, że jest chora. Ma zaświadczenie z testu na przeciwciała, ale dla niektórych lekarzy to nic nie znaczy. Trafiła do „systemu” i po temacie. Leży i czeka. Lekarz prowadzący próbował sprawę odkręcić w Sanepidzie powiatowym i wojewódzkim, tyle że podobno „system” tego nie przewidział, a więc każde leczenie teściowej byłoby teraz chyba niezgodne z „systemem”.

  Kiedyś więźniowie polscy mówili, że śmierć więźnia jest zawsze zgodna z przepisami prawa, a leczenie może być często z tymi przepisami prawa niezgodne i dlatego więźniów lepiej uśmiercać. Oczywiście, to był taki czarny humor. Czy teraz ten wariant więzienny przeniesiono na cały kraj? Hi, hi, hi …

  Najważniejsze jest jednak to, że sprawy Obajtka już nie ma. Hi, hi, hi … Ostał się ino smród.

  Piotr Tomski

Debila goń, goń, goń

  Kiedy redaktor Siedlecka stwierdziła, że PiS przecwelił prezydenta Dudę, to byłem oburzony i przekonany o przestępczym wymiarze tego zdarzenia. Kiedy usłyszałem o nazwaniu prezydenta debilem, to po prostu się śmiałem. Co się ze mną stało, że kiedyś byłem gotów wsadzić do „sarenek” panią Siedlecką, a dzisiaj uważam pana Żulczyka za przyzwoitego obserwatora życia politycznego w Polsce? Hi, hi, hi … Dodam jeszcze, że PiS nie musiał niczego robić, bo pan prezydent samodzielnie dołączył do przedmiotowego grona osób pozbawionych cnót wszelkich. Hi, hi, hi …

  Jestem dzisiaj przeciwnikiem autorytetów na każdym polu działalności ludzkiej i dlatego uważam, że specjalna ochrona prawna dóbr osobistych kogokolwiek przed słowami nie ma sensu. Każdy może normalną drogą bronić przed sądem swojej czci, ale karanie więzieniem za słowa jest nieco absurdalne w dwudziestym pierwszym wieku, kiedy jednym z najważniejszych praw człowieka jest prawo do wolności wypowiedzi. Przepis dotyczący szczególnej ochrony godności prezydenta w ogóle jest reliktem przeszłości i powinien dawno temu zniknąć.

  Odrębnym problemem w zaistniałej sprawie pana Żulczyka jest stan faktyczny. Kto ten stan faktyczny zbada? Czy dowody w postaci zdjęć i filmów zostaną dopuszczone przez sąd? Czy świadkowie będą mogli swobodnie wypowiadać się przed sądem? Powstaje przy okazji tyle kwestii niejasnych, że aż się boję o tego biednego, zahukanego prezydenta. Jak on to zniesie?

  Piotr Tomski

Nawet parówek dopilnowali

  Pan prezes Obajtek jest tak genialnym menedżerem, że nie przepuścił nawet parówkom sprzedawanym na zarządzanych przez niego stacjach benzynowych. Cyrk wokół tego dżentelmena z Koziej Wólki jest już tak żałosny, że przyzwoity człowiek ma odruch wymiotny przy wspomnieniu o tej sprawie i o tych parówkach.

  Nepotyzm zarzucany politykom innych opcji przez wyznawców sekty PiS stał się chyba jedyną metodą zatrudniania pracowników w firmach pisowskich, a tych firm jest sporo – ministerstwa, urzędy, spółki skarbu państwa, doradcy, eksperci, instytucje kontrolne, policja, prokuratura, sądy, trybunały etc.. Setki tysięcy „znajomych królika” osadzanych na dobrze płatnych stanowiskach. Reszta społeczeństwa może zdychać z głodu w lockdownach albo na kolanach prosić o okruch z pańskich stołów.

  Kiedyś wierzyłem, że Beata Szydło może odmienić PiS i tym samym polską politykę. Zaufałem kobiecie. Hi, hi, hi … Wyszło, jak zwykle wychodziło z PiS: Kaczyński rozdał inaczej karty i „szydło weszło do worka”. Pojawił się za to gwiazdor Mateusz i gwiazdorzy nam do dzisiaj, chociaż ma charyzmę ścierki kuchennej i rękoma ciągle macha właśnie tak, jak macha się ścierką w kuchni.

  Mam wrażenie, że w Polsce nastąpił teraz koniec historii. Sytuacja stworzona przez PiS właściwie kończy polską politykę i wraca nas do epoki kamienia łupanego, gdzie nie ma żadnych praw, żadnych zasad i wszyscy mogą wszystko. Wystarczy chcieć. Hi, hi, hi … Aha! Jeszcze tylko pomodlić się trzeba i będzie załatwione wszystko.

  Piotr Tomski

Wezmą ich ładem nowym na nowo

  Napiszę szczerze po dzisiejszych informacjach, że powoli przyzwyczajam się do myśli o wyborczym zwycięstwie PiS w parlamentarnych wyborach w 2023 roku. Byłem już przekonany, że dni PiS dzierżącego stery władzy są policzone. Hi, hi, hi … Byłem naiwny.

  Szczegóły „Nowego Ładu” mają być zaprezentowane 20 marca br., ale z przecieków i ogólnych doniesień wynika, że zmianom ulegnie wiele kwestii z życia Polaków. Prawdopodobnie PiS pójdzie na pogłębienie zakresu redystrybucji i tym samym na dalszą budowę socjalistycznego dobrobytu pod dachem europejskim. Nie będzie jeszcze teraz „1000+” zamiast „500+”, ale do wyborów w 2023 roku taki pomysł na pewno trafi do realizacji, żeby utrzymać linię propagandową, która opiera się na haśle: PiS daje ludziom.

  Służba zdrowia właśnie upada, a PiS wprowadza w niej również „Polski Nowy Ład”. Czy po tym wprowadzeniu umrze następnych, dodatkowych kilkadziesiąt tysięcy Polaków? Przez prawie sześć lat rządzący nie potrafili poprawić działania służby zdrowia, chociaż przedstawiciele tej partii z rodzinami na służbie zdrowia zarobili prywatnie ogromne pieniądze. Nie mamy w Polsce więcej lekarzy, pielęgniarek i w ogóle personelu medycznego, a różnice wynagrodzeń spowodują, że za moment nie będzie w pracy większości ludzi, którzy znają języki obce. I co zrobi PiS? Zamknie granice?

  „Nowy Ład” kojarzy się jednoznacznie i dlatego nie wiem, jak PiS chce do niego dopasować Kościół. Hi, hi, hi … Jeszcze nie słyszałem o rewolucji, w której prym wiedliby duchowni katoliccy na spółkę ze starym, tchórzliwym gejem.

  Piotr Tomski   

Wolność limitowana przez wolnych ludzi

  Konfederaci popełnili w ubiegłym roku bardzo poważny błąd, kiedy poparli sprawę zakazu aborcji nieuleczalnie chorych płodów. Ludzie wolni nie mogą w żaden sposób przyczyniać się do limitowania wolności. Prawo powinno być tak konstruowane, żeby zniewalać najmniejszą, niezbędną liczbę ludzi złych, którzy krzywdzą innych bez uzasadnienia. Każde, nowe prawo, które powiększa zakres pozbawiania ludzi wolności, jest złem.

  Zastanawiam się ostatnio nad pewnym problemem filozoficznym, który ma przełożenie na systemy prawne chyba wszystkich państw, ale tak naprawdę we współczesnym świecie staje się coraz bardziej zindywidualizowanym i raczej deklaratywnym elementem naszej egzystencji. Chodzi mianowicie o opiekę człowieka nad człowiekiem. Czy konieczność opieki jednego człowieka nad drugim może pozbawiać wolności tego pierwszego? Czy każdy człowiek powinien być wolny i mieć w tym względzie opieki nad innym człowiekiem wolny wybór? Wbrew pozorom to jest poważny problem, z którym współczesny człowiek nie może sobie od kilkudziesięciu lat poradzić.

  Odwrócę na chwilę pozycję człowieka w relacji do obowiązku zajmowania się nim przez kobietę w wieku lat czterdziestu. Zmuszono w Polsce kobietę czterdziestoletnią do noszenia chorego płodu i zajmowania się nim we własnym brzuchu. Wyobraźmy teraz sobie osiemdziesięcioletnią matkę tej kobiety, która jest schorowana i w zasadzie stoi nad grobem, nie wiedząc kim jest, a przede wszystkim wymaga stałej opieki hospicyjnej, co przekracza finansowe możliwości obu pań. I co wtedy? Następny, prawny obowiązek nakładamy na tę czterdziestolatkę, który zrujnuje jej życie.

  Dzisiaj w tak zwanym wielkim mieście nie ma możliwości sprawowania w jakimś małym studiu opieki nad nieuleczalnie chorą osobą. I co wtedy? A co w sytuacji, kiedy te dwa wspomniane wyżej obowiązki opiekuńcze się na siebie nałożą?

  Piotr Tomski

Wielka wpadka szczepienna firmy AstraZeneca

  Nikt chyba nie spodziewał się takiego rozwoju wydarzeń. Wstrzymano właśnie szczepienia AstraZenecą w sześciu krajach, w tym w południe wstrzymano je na Islandii. Na Islandii nie stwierdzono jeszcze żadnego zgonu po tej szczepionce, ale po informacjach z innych krajów i po dużej liczbie zgłoszonych niezdolności do pracy po szczepieniach, decyzja jest jednoznaczna.

  Osobiście jestem dotknięty tym problemem, bo wczoraj zaszczepiona została moja córka, natomiast dzisiaj miała otrzymać szczepionkę moja żona. Córka ma bardzo dużą gorączkę i właśnie śpi po ciężkiej nocy. Żona dostała powiadomienie SMS-em, że szczepienia są odwołane.

  Jedno jest teraz pewne: zaufanie do szczepień spadnie. Wszelkiej maści wyznawcy teorii spiskowych właśnie zwyciężyli. Nie wiem, oczywiście, co spowodowało zgony ludzi zaszczepionych AstraZenecą, ale problem jest ogromny, a badanie tych przypadków powinno być teraz priorytetem dla wszystkich służb w wielu krajach, żeby wyniki nie dały się w żaden sposób kwestionować.

  Pewne jest też drugie: my już podjęliśmy decyzję z żoną i możemy się szczepić wyłącznie inną szczepionką. Co jednak będzie z drugą dawką dla córki? Czy można ryzykować z wiedzą o tych przypadkach śmiertelnych? Sytuacja staje się trudna. Pod względem psychicznym po tych wydarzeniach będzie ciężko podchodzić do drugiej dawki.

  Piotr Tomski

Kolejna zbrodnia PiS

  Od wczoraj pojawiają się informacje o całkowitym wyczerpaniu łóżek szpitalnych dla zakażonych koronawirusem i decyzji ministra Niedzielskiego w kwestii wstrzymania normalnych, planowych zabiegów w niecovidowych szpitalach w Polsce. Zatrzymują więc ponownie zwykłe leczenie szpitalne, żeby przenieść personel do leczenia chorych na covid, co da rezultaty znane już z jesieni ubiegłego roku. Umrą kolejne dziesiątki tysięcy Polaków, którzy mogliby żyć, gdyby Polską rządzili normalni ludzie.

  Rok mamy już do czynienia z pandemią czy raczej propagandą medialną na temat pandemii, ale polski rząd nie zrobił niczego, żeby zwiększyć wydolność służby zdrowia. Wszystkie działania rządu były pozorne, a nawet szkodliwe i służące prywatnym interesom różnych partyjnych kacyków z ich przybocznymi. Może właściwe wykorzystanie środków i stworzenie właściwych dla stanu wyjątkowego procedur medycznych (była przy tym okazja na błyskawiczną reformę całej służby zdrowia, z czym musieliby zgodzić się bossowie medycznych mafii) przez rok uratowałoby życie tych kilkudziesięciu tysięcy polskich istnień.

  Krew na rękach ludzi z PiS pozostanie do końca ich dni, a ja będę o tym przypominał. Przypominał będę zamykanie działalności gospodarczych wielu przedsiębiorców, które doprowadziło do ruiny tysiące Polaków. Przypominał będę policję na ulicach, która niszczyła protestujących Polaków i zabierała im na mandaty nieraz ostatnie grosze, bo takie miała rozkazy. Przypominał będę prezydencką kampanię wyborczą, która chyba wniosła najwięcej do zabicia jesienią dodatkowych pięćdziesięciu tysięcy Polaków.

  Ostatnio ktoś pisał, że Kaczyński powinien skończyć jak Ceausescu w Rumunii. Coś w tym jest. Rumunia ostatnio przegania Polskę w dochodzie per capita i w ogóle to robi się fajny kraj. Wystarczy na jeden dzień zmienić prawo, a tego z kolei PiS już nas dobrze nauczył, i dziada można załatwić pod murem. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski

Czy znajdzie się jeden sprawiedliwy?

  Doszliśmy w Polsce do takiego punktu, w którym chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę, że dalej już nie można iść w tym towarzystwie. Hi, hi, hi … Czy zatem znajdzie się jeden sprawiedliwy, żeby wskazać drogę i nie pozwolić do reszty rozszarpać tego sienkiewiczowskiego kawałka sukna?

  Z założenia jestem przeciwny tworzeniu w polityce autorytetów, którym ufa się niczym bogom. Jeszcze żyją Niemcy, którzy pamiętają Hitlera z jego autorytetem. Żyją jeszcze Hiszpanie od generała Franco. O Piłsudskim nie wspomnę, bo każdy Polak o nim pamięta. Dwudziesty pierwszy wiek ze swoim powszechnym dostępem do informacji rozwiał ostatecznie mity i legendy na temat powyższych postaci, które swoją nikczemność kryły za propagandą i kłamstwami. Teraz już tylko wyjątkowo uparci ludzie mogą jeszcze widzieć w tych panach coś pozytywnego dla współczesnych.

  Poważnie rzecz ująwszy, nie widzę nawet jednej osoby, która w Polsce mogłaby rozpocząć proces politycznych zmian w pozytywnym kierunku. Jeśli widzę w ogóle jakichś uczciwych ludzi w polskiej polityce, to społeczne poparcie dla nich z różnych powodów jest na poziomie błędu statystycznego. Nie widzę więc żadnego ratunku dla Polski. Mamy dokładnie tę samą sytuację, jaką mieli Polacy w 1939 roku.

  Kiedy zobaczyłem premiera Morawieckiego, który czmycha przed rolnikami na drodze, to sobie pomyślałem, jak uciekałby ten tchórz, gdyby wybuchła wojna. Czy w czasie wojny na Żoliborzu wokół domu Kaczyńskiego stanęłaby cała polska armia? Czy może Kaczyński jeszcze przed wybuchem wojny byłby internowany na Węgrzech?

  Piotr Tomski