Ojczyzna wzywa chichotem historii

Historia w Polsce powtarza się już trzeci raz, a Polacy dalej robią to, co robili za pierwszym razem. Tym razem chichotanie historii jest tak głośne, że dobrze je słyszę na Islandii.

  W 2018 roku polecieliśmy z żoną do Polski specjalnie na Marsz Niepodległości, żeby nasze patriotyczne uczucia znalazły upust w ojczyźnie. Na marszu było fajnie tylko do momentu odpalenia rac, bo wtedy zostałem z niego wyeliminowany z racji mojej astmy i POChP. Hi, hi, hi… Chorzy nie powinni w Polsce angażować się patriotycznie. Ale dzień był wyjątkowy i w sumie fajnie było chociaż przez krótki czas poczuć przynależność do dwustutysięcznej grupy ludzi, którzy kochają swój kraj. Tak przynajmniej wtedy myśleliśmy.

  Nie chciałem długo uwierzyć, że środowisko nacjonalistyczne w Polsce jest tak bardzo zepsute. Kiedy jednak zobaczyłem pana Bąkiewicza z różańcem w pięści, to definitywnie wyleczyłem się z moich przypadłości. Miłość do narodu mi została, ale jest to miłość do całego narodu, co z kolei dla takich panów Bąkiewiczów i Kaczyńskich jest zbrodnią, bo jak można kochać marksistę, który nie jest nawet człowiekiem. Hi, hi, hi…

  Historia uczyła nas wiele razy, że musimy jako Polacy jednoczyć się i współpracować dla dobra wspólnego, natomiast my, kiedy tylko odzyskamy niepodległość, to zaraz zaczynamy się dzielić do tego stopnia, że każdy spoza naszego narodu może nas rozgrywać do woli. Niestety. Kościół katolicki jest w tym szczególnie wyspecjalizowany i ma całe wieki doświadczeń w niszczeniu Polski.

  Ojczyzna powoli ginie i wzywa głosami swoich przedstawicieli, ale w czyje wezwania uwierzyć? No właśnie. Patrzę tak już cztery lata i nie widzę nikogo normalnego, kto mówiłby Polakom jakieś rozsądne słowa. Jedyni rozsądni mówią dzisiaj o powolnym końcu ojczyzny w zjednoczonej ostatecznie Unii Europejskiej. I co? Chichot historii. Hi, hi, hi… Kolejny raz Polski nie będzie.

  Piotr Tomski

Partia Niepodległości na Islandii wybrała przeszłość

  Odbyły się wybory nowego szefa największej partii na Islandii i wielu liczyło na zmianę. I się przeliczyło. Mamy więc nowego starego Bjarniego na nowym starym stolcu, jak mawiali starzy Polacy. Ja nie jestem zaskoczony ani trochę. Cieszę się nawet, że zaczyna się prawdziwy dojazd tego mało rozgarniętego politycznie społeczeństwa. Hi, hi, hi…

  Z dniem pierwszego listopada wygasły pracownicze umowy zbiorowe, a prezes banku centralnego zapowiedział, że nie może być żadnych podwyżek dla pracowników. Negocjacje trwają, ale nawet żądania związków zawodowych nie zabezpieczają strat pracowników w wyniku inflacji. Co na to nowy stary Bjarni? No właśnie on nie wie. On nie ma jeszcze planu na przyszły rok, oczywiście oprócz tego, że chce prywatyzować banki państwowe i spłacać długi państwa. Byłoby śmiesznie, gdyby nie chodziło o państwo, które czternaście lat temu stało na progu bankructwa i do dzisiaj spłaca tamte długi.

  Tatuś Bjarniego niedawno nabył od syna (jako premiera sprzedającego udziały państwa islandzkiego) udziały w jednym z trzech islandzkich banków. I tu ciekawostka. Synuś nie wiedział, komu te udziały sprzedaje. Nie chcę już nawet tego komentować, ale każda wersja tego zdarzenia dyskwalifikuje pana wicepremiera rządu Islandii. Dno. I tu druga ciekawostka. Ten bank został uratowany przed upadkiem za pieniądze państwa, a udziałowcem banku upadającego w 2008 roku był też tatuś Bjarniego. Sam Bjarrni w 2008 roku osobiście u tatusia uratował swoje pół miliona dolarów, kiedy wiedział, że banki będą nacjonalizowane.

  Islandczycy wobec powyższego wiedzą jedno: nic się nie stało i wszystko jest zgodne z prawem, bo Bjarni nigdy niczego nie wiedział. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Dający w szyję leśny dziad

Dawno już nie słyszałem z ust urzędującego polityka, który do tego podobno rządzi Polską, tak pogardliwej wypowiedzi o kobietach, do jakiej dopuścił się w sobotę Leśny Dziad z Żoliborza. Korwinowi zdarzało się coś powiedzieć o słabości kobiet, ale – bądźmy szczerzy – wpływ Korwina na polską politykę jest podobny do islandzkich elfów, natomiast szef PiS na razie decyduje jednoosobowo o większości zdarzeń w rządzie, parlamencie i wielu innych elementach państwa.

  Przypomniała mi się od razu wypowiedź Donalda Tuska, w której jednoznacznie stwierdził, że żadna kobieta w Polsce nie powinna głosować na PiS. Niestety, miał rację. Kaczyński pokazał taki brak szacunku dla kobiet, że żadna kobieta, która ma chociaż odrobinę szacunku dla siebie samej, nie powinna spojrzeć w stronę tego pozbawionego wyobraźni chama.

  W zasadzie to powinniśmy się cieszyć w środowisku opozycyjnym, bo na rok przed wyborami mamy wreszcie wspaniały film do całej kampanii wyborczej. Zdjęcia na bilbordach powinny być podpisane pytaniem: co ten dziadek daje w szyję? Albo ważniejsze pytanie: jak głęboko ten dziad daje w szyję? Hi, hi, hi…

  Najgorsze w występie tego parszywego oszusta było informowanie bandy rechoczących kretynów o wymyślonych na biegu prawidłach uzależnień od alkoholu. Za to zresztą powinien ponieść odpowiedzialność karną, bo naraża młodych mężczyzn na przekonanie, że mogą spokojnie pić wódkę przez kilkanaście lat. W ramach kary powinien dostać miesiąc kilkugodzinnych mitingów w AA.

  Piotr Tomski

Dyskurs konkluzywny po polsku

  Beata Szydło była dla mnie kiedyś osobą godną poparcia politycznego i myślałem przy tym, że jest po prostu uczciwa. Miałem też nadzieję, że ona zastąpi Wielkiego Stratega z Żoliborza, a PiS stanie się normalną partią konserwatywną na wzór anglosaski. Byłem naiwny i głupi. Hi, hi, hi… Nie byłem sam i to mnie pociesza.

  Dyskusja na temat finansowania kampanii wyborczej pani Szydło wprowadziła mnie w stan zaskoczenia. Wpłaty w zamian za zatrudnienie na dochodowym stanowisku pracy są korupcją. Pani Szydło jest beneficjentem zatrudnienia pewnych osób w spółkach skarbu państwa. I co? Jaki z tego wniosek? Pani twierdzi, że wielu innych polityków też tak robi i jest dobrze. Szok.

  Jeśli gangsterzy napadną na bank i wpłacą większą część łupu na kampanię wyborczą jakiegoś polityka, to też będzie dobrze. Rozumiem, że każde pieniądze na politykę w fazie wyborów są dobre.

  Przypadek finansowania kampanii wyborczej Beaty Szydło powinien skutkować natychmiastową zmianą przepisów prawa w kwestii sponsorowania partii politycznych przez ludzi zatrudnianych dzięki wpływom tej partii w szeroko pojętej przestrzeni publicznej. Powtarzalność wysokości kwot tych wpłat w relacji z wieloma osobami świadczy o tym, że mamy do czynienia ze stałym, uzgodnionym mechanizmem. I to już jest zorganizowana działalność przestępcza, bo prawo przewiduje jedynie dobrowolne wpłaty od osób fizycznych.

  Piotr Tomski

Pojednanie po pisowsku

Padła propozycja spotkania przed kamerami TVP dwóch polityków: Donalda Tuska z Mateuszem Morawieckim, czyli spotkania Tuska z jego doradcą. Hi, hi, hi… Pominąwszy inne aspekty tego spotkania, to byłby bardzo ciekawy kabaret. Matoł spotykający dość inteligentnego rozmówcę może być tylko kabaretowo śmieszny.

  Nie mam pojęcia, jaki cel mieli ludzie, którzy wpadli na taki właśnie format debaty telewizyjnej. Nikt o zdrowych zmysłach nie uważa Morawieckiego za lidera rządzących. Dlaczego więc lider opozycji miałby rozmawiać z drugorzędnym politykiem partii rządzącej? Zapewne chodziło tylko o manewr skłaniający Platformę do odmowy udziału w takim spotkaniu, ale pojawia się w takim razie następne pytanie: dlaczego akurat teraz prowadzić debatę? Ja nie rozumiem do końca tego problemu.

  Zaczynam się obawiać, że Kaczyński zrozumiał swoje położenie i będzie dążył do wyborów najpóźniej wiosną, żeby utrzymać poparcie twardego elektoratu najwyższe z możliwych, to jest około 25%. Jesienią PiS może mieć już sporo poniżej 20%. Inflacja chyba dopiero się rozpędza, a kasy zabraknie w przyszłym roku na wszystko, jeśli pieniądze unijne dalej będą blokowane, natomiast, jeśli będzie nowy wewnętrzny dodruk kasy, to inflacja w Polsce sięgnie 30%. I co wtedy?

  „Elastyczny” (ostatnio bardzo nadużywane słowo przez partię matkę) Kaczyński może też mieć plan pozornego wycofania się na pozycje „kamieni milowych” i wciągnięcia w tę grę całej opozycji. Taka debata telewizyjna byłaby dobrą okazją do zmiany frontu i uzgodnień na szczycie. Ale! Ale zrobiłby to matoł bez znaczenia. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Szybkie zmiany strategii państwa

  Los projektu ustawy o radzie do ustawiania zarządów spółek strategicznych w państwie polskim jest najlepszym przykładem na panikę w szeregach partii rządzącej i dowodem na upadek tej partii.

  Niedawno opublikowano sondaż poparcia dla partii w Polsce i PiS przestało w nim być liderem i miało trzyprocentową stratę do Platformy. Pojawiły się też inne sondaże poparcia różnych przedsięwzięć rządowych czy partyjnych, które mają poparcie dwudziestu procent Polaków albo nawet mniejszej ich liczby. Kiedy dodamy do tych badań sondażowych projekt ustawy blokującej zmiany zarządów w kilku najważniejszych spółkach skarbu państwa, to mamy pełen obraz obecnej sytuacji w Polsce. PiS przepadł. Nie potrzeba nawet zimy, żeby ludzie zrozumieli, że Kaczyński jest już politycznym trupem.

  Jego żarciki o homoseksualistach mogą bawić jedynie najgłupszych socjopatów, natomiast na pewno nie przykryją inflacji, drożyzny i ubożenia społeczeństwa. Emeryci za specjalne dodatki nie przekonają ludzi pracujących, żeby głosowali na PiS, a to właśnie ludzie pracujący tracą najwięcej i najwięcej muszą wydawać na utrzymanie rodzin. Program 500+ okazał się wielkim błędem i jego trwanie w niezmienionej postaci też nie ma już poparcia większości Polaków.

  A śmieszny dziadek z Żoliborza sobie jeździ po Polsce i objaśnia tumanom wygląd rzeczywistości, bo to objaśnienie jest im szczególnie potrzebne do życia. Może byłoby to zabawne, gdyby nie koszty zatrudnienia do tego armii policjantów, ochroniarzy i partyjnych funkcjonariuszy w autokarach, bo śmieszny dziadek musi się cieszyć.  

  Piotr Tomski

Nadzieja dla polskiej prawicy

  Partia Korwin, która jest chyba podstawą Konfederacji, zmieniła prezesa i mam nadzieję (osobiście nie przepadam za panem Mentzenem) na dalszy jej rozwój pod nowym przywództwem. Stary prezes nie miał już chyba energii do rozwijania partii czy do utrzymania jej na powierzchni politycznego morza odmętu, bo w polityce jedną z głównych reguł jest śmierć dla tych, którzy się nie rozwijają.

  Od kilku lat głosuję na Konfederację we wszystkich wyborach i na razie nie widzę w zgodzie z moimi przekonaniami możliwości oddania głosu na inną organizację. Dlatego cieszę się z powyższej zmiany w Partii Korwin, ale przypominam sobie, że przecież w tej właśnie partii nie ma już jej głównego trzonu wolnościowego. Niestety, partii Korwin zostało tylko dwóch posłów, bo pozostali Korwina opuścili z powodu jego … „złej energii”. I tu mam w tej chwili problem, bo personalnie nie jestem związany z nikim w żadnej partii, a ideowo te podziały teraz stają się niepotrzebne. Mam więc ponownie nadzieję, że w ramach jednej Konfederacji wszystko się ułoży pozytywnie.

  Jest polskie powiedzenie, że nadzieja jest matką głupich. Hi, hi, hi… Prawica w Polsce najczęściej stawiała personalne rozgrywki nad dobrem wspólnym, boję się zatem, że za moment nie będę miał na kogo głosować. Jeśli Konfederacja rozpadnie się przed wyborami, to tak naprawdę pozostanie tylko głosowanie przeciwko PiS i … oddanie głosu na Tuska. Tragedia! Tak wygląda nadzieja polskiej prawicy.

  Piotr Tomski

A w Chinach jest nowy stary cesarz

  Xi Jinping został ponownie – już trzeci raz – wybrany na szefa wszystkich szefów w Chinach. Niby nie można było go wybrać, ale okazało się inaczej, bo nie ma tam nikogo lepszego do rządzenia państwem, partią i chińską, czerwoną mafią. No cóż! Myślę, że teraz dopiero Chiny zajmą stanowisko wobec sprawnie rozwijającego się konfliktu wokół Ukrainy.

  Był okres w polityce chińskiej, kiedy byłem pewien, że Chiny idą w stronę naszej cywilizacji i naszych rozwiązań politycznych. Niestety, bardzo się myliłem z dzisiejszej perspektywy. Myślę, że dzisiaj już nikt nie powiedziałby, że Chiny idą w stronę demokracji czy kapitalizmu. A zatem? Czy możemy powiedzieć, co nas czeka ze strony tego giganta w najbliższej przyszłości? Ja na pewno nie mam pojęcia i to budzi moje poważne lęki. Hi, hi, hi…

  W Reykjaviku niedawno trwała dość długo przebudowa ulic i podziemnych instalacji wokół ambasady chińskiej. Śmiałem się wtedy, że Islandczycy montują specjalną aparaturę szpiegowską, żeby mieć pod kontrolą ewentualne poczynania Chińczyków na północnym Atlantyku. Teraz robi się to mniej śmieszne, bo agresywna polityka Chin w tutejszym rejonie może za chwilę będzie faktem, a strategiczne położenie bazy NATO robi swoje. Chińczycy zresztą chcieli na Islandii sporo inwestować w nieruchomości, ale na szczęście rząd był w stanie powstrzymać te zamiary.

  Mam tylko nadzieję, że Xi Jinping nie oszaleje wzorem Putina, a po prostu dokładnie policzy każdą ewentualność przy podejmowaniu decyzji. Zobaczymy. Na Putina też kiedyś liczyłem. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Za PiS nawet węgiel się nie pali

  Czasy mamy naprawdę trudne za panowania partii Kaczyńskiego w Polsce, a najlepiej odzwierciedla tę ich wyjątkową ciężkość jeden fakt – importowany węgiel nie chce się palić. Mieliśmy jeszcze niedawno zapas polskiego węgla na dwieście lat, ale po dwóch latach od tej konstatacji prezydenta Dudy musimy sprowadzać do Polski obcy węgiel, który na domiar złego nie chce się palić. O co w tym chodzi? Tego i mędrzec z Księgi Salomona nie rozwikła.

  Europejczycy (nie chcę widzieć tylko wyjątkowego krzywdzenia Polaków) znaleźli się w trudnym położeniu i teraz muszą na nich zarabiać wszyscy wokół, bo wojna, bo kryzys, bo zima, bo Putin bąka puścił pod kołdrą. Szaleństwo w najgłupszym wydaniu też musi gdzieś się skończyć, bo w miarę rozwinięci intelektualnie ludzie dwa tysiące lat po śmierci Chrystusa nie pozwolą oszukiwać się w systemie ciągłym. Przechodzą przez rządowe gabinety fale w lewo i w prawo i nic się nie zmienia. Może czas wrócić do globalnej wioski wspólnot plemiennych? Taka nowa forma konserwatyzmu mi się skojarzyła. Hi, hi, hi…

  Nie da się, niestety. W głębi duszy jestem libertarianinem, ale zdrowy rozsądek nie pozwala mi wierzyć, że te idee mogą jeszcze wejść w życie. Musimy teraz skupić się na organizowaniu i uświadamianiu obywatelskim. Tak. Im więcej obywateli dowie się do jakiego stopnia są waleni w poroże przez „cudownych” polityków, tym mniej możliwości do krętactw będą mieli ci politycy czy banksterzy i ich prawnicy. Na razie więcej szary obywatel nie może, ale może – paradoksalnie – kiedy rozwinie się wojna, to bez ryzyka jakiejś nadmiernej odpowiedzialności szarzy obywatele znajdą tych dzisiejszych polityków i definitywnie ich rozliczą.

  Swoją drogą, jestem ciekaw, czy politycy palą się lepiej od tego węgla importowanego do Polski? Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Wiarygodność Zera i jego ludzi

  Ostatni tydzień w Polsce przyniósł bardzo interesujące publikacje prasowe, a po nich nastąpiły bardzo ciekawe wydarzenia polityczne. A ja patrzę tak z perspektywy kilku tysięcy kilometrów i śmiechu nie potrafię powstrzymać. Zero nie wytrzymał i przyłączył się do otwartej wojny medialnej, w której powaga jego urzędu stanęła w szambie.

  Zaczęło się od dość zaskakujących doniesień w artykule w Newsweeku, z których wynikało, że Rosjanie nabyli nagrania Falenty i kelnerów na miesiąc przed ich publikacją. A już najbardziej zaskoczyły mnie informacje o przygotowaniu tego przekazania taśm, o uzgodnieniach telefonicznych świadka Marcina W z Rosjanami w imieniu Falenty nieznającego rosyjskiego i o konsekwencjach zeznań Marcina W, polegających na zastraszaniu go właśnie przez Rosjan. Szokujące to są problemy w relacji z bezczynnością prokuratury.

  Szokiem zasadniczym było jednak dopiero to, co zrobił Zero. Opublikował zeznania Marcina W na temat reklamówki euro wręczonej synowi Donalda Tuska. I zrobił tak tylko po to, żeby podważyć wiarygodność Marcina W i dać możliwość pytania o nią w mediach. Szok. Polityczna gra w postępowaniach procesowych. A Zero jest przecież stroną w sprawach, które dotyczą między innymi przejęcia przez PiS władzy. Tak, tak … Korzyść dla Zera jest tu ewidentna.

  Teraz już nikt myślący nie ma wątpliwości, że Zero jest zerem, a hierarchicznie działająca prokuratura jest do likwidacji i odbudowy od stanu zero. Niestety, weryfikacja wszystkich prokuratorów w Polsce musi nastąpić natychmiast po delegalizacji PiS. I nie ma możliwości negocjacji z tym związkiem przestępczym.

  Piotr Tomski