Reparacyjne konkrety

W Polsce sejmowi prawnicy uznali żądanie reparacji od Niemiec za możliwe do złożenia z prawnego punktu widzenia. Wydano opinię, która może teraz posłużyć do dalszych działań tym razem już na poziomie rządowym. W Niemczech wszyscy wypierają się problemu jak żaba błota. Histeryczna właściwie reakcja Niemców sprowadza się do zaprzeczeń, ale ich argumentacja z prawem nie ma wiele wspólnego.

Od kilku lat uważam, że sprawa wystąpienia do Niemiec o reparacje jest jedną z najważniejszych spraw w polskiej polityce zagranicznej. Myślę przy tym, że sami Niemcy po analizie sytuacji dojdą do przekonania o konieczności rozmów na ten temat z Polakami, bo rozgrzewanie tego tematu będzie dla nich bardzo szkodliwe. Już obecne uznanie moralnego aspektu polskich racji jest pewnym sygnałem do ugody. Zobaczymy. W każdym razie musimy podjąć walkę, a wtedy będziemy mieli szacunek całego świata.

Piotr Tomski

Spotkania szczytowe czy szczytujące

Odbyło się spotkanie prezesa Kaczyńskiego z prezydentem Dudą i nikt nie wydał na ten temat oświadczenia, informującego o merytorycznej stronie tego spotkania. Jawność życia publicznego jest chyba oczywista, a tajemnice mają swoje granice w zupełnie innym miejscu. Ci dwaj panowie bawią się przecież za pieniądze obywateli, mają zatem oczywiste zobowiązania wobec obywateli.

Zaznaczmy: jeśli w tak kluczowej sprawie, jaką jest reforma sądownictwa polskiego, muszą się odbywać oficjalne spotkania wyżej wymienionych panów, to znaczy, że jest inaczej, niż było, a może nawet to znaczy, że już nigdy nie będzie, jak było. Czy Polacy za takim układem głosowali? Nie. Naprawa Rzeczypospolitej miała być kwestią bezsporną. Dodatkowym absurdem jest w tej sytuacji meritum sporu, czyli określenie kto będzie kontrolował sędziów: sędziowie, minister, prezydent czy bezpośrednio większość sejmowa pod postacią pana prezesa. A gdzie kontrola narodu? Czy któryś z tych szczytujących dwóch panów pomyślał chociaż o Konstytucji z art. 182, na podstawie którego można wprowadzić naprawdę dobre zmiany i obywatelską kontrolę nad sędziami do takiego stopnia, że dyscyplina w tym zawodzie byłaby wzorcem dla całego świata? No właśnie. Szczytujący panowie rzadko myślą, zwłaszcza kiedy spotykają się po długiej przerwie wypełnionej tęsknotą.

Nie mam więc żadnych wątpliwości w tej chwili i z czystym sumieniem mogę napisać, że resztki sympatii politycznych mam jedynie dla premier Szydło, w której widzę jeszcze odrobinę przyzwoitości. Miałem kiedyś nadzieję, że z Dudą przejmą władzę w PiS-ie, ale złudzenia z 2015 roku prysły. Pani Szydło nie ma tyle sił i przebiegłości politycznej, żeby usunąć ostatniego w Polsce „rycerza okrągłego stołu”, a pan Duda jest już tylko Dudusiem.

Piotr Tomski

Trują moją Islandię ( 2 )

Wydawało mi się od dwóch lat, że żyję pomiędzy rozsądnymi i mądrymi ludźmi. Przekonywano mnie, że podejrzane dla mnie od początku funkcjonowania huty aluminium są idealnie zabezpieczone i perfekcyjnie nadzorowane, a środowisko naturalne na Islandii nie jest zagrożone w najmniejszym nawet stopniu. I co się okazało? Moje wątpliwości jeszcze z czasów mieszkania w Polsce potwierdziły się w stu procentach. I kto jest oszołomem?

Słyszałem ciągle zapewnienia o wysokiej jakości życia na Islandii i bezpieczeństwie środowiska, o które dbają władze i wszyscy Islandczycy. Uwierzyłem prawie, że żyję w raju i nikt, i nic mi tego nie odbierze, jeśli sam czegoś nie zepsuję. Nie zepsułem niczego i nikogo, a wizja raju rozpłynęła się w oparach chemicznych fabryk, które władze Islandii po prostu serdecznie przyjęły za pieniądze. I żeby było weselej, bo samo przyjęcie to było mało, zbudowano te fabryki w pobliżu osiedli mieszkalnych. Szaleństwo! Ludzie narzekają na niesamowity smród i ataki bólu głowy po zwykłych spacerach. Dzieci nie mogą się bawić przed domami, bo chorują po takich zabawach. Osobiście doświadczam zapachowych doznań, jeżdżąc na lotnisko obok tych „idealnie” zabezpieczonych trucicieli, ale ja czuję chemiczny odlot przez chwilę i znikam z tych rejonów najszybciej, jak mogę znikać samochodem, natomiast tysiące ludzi muszą tam żyć codziennie.

Nie wiem, jak władze odpowiedzialne za ten stan rzeczy wyobrażają sobie rozwiązanie powyższego problemu, zwłaszcza że właściciele fabryk nie reagują podobno na nakazy poprawy zabezpieczeń czy filtrów, a o zatrzymaniu produkcji w ogóle nie ma mowy, ponieważ dochód dla państwa z tych firm jest bardzo duży i nie można z niego zrezygnować; tak mówią politycy jeszcze rok temu walczący ze złym rządem islandzkim. Jesteśmy w krainie hipokryzji himalajskiej, przy której wycinka drzew wokół Białowieży w Polsce jest drobiazgiem.

Piotr Tomski

Pan się nadymający

Czy pan prezydent Andrzej Duda ma doradców do spraw wizerunku? Czy ci doradcy oglądają jego publiczne wystąpienia? Jeśli odpowiedź na powyższe pytania jest twierdząca, to ja przestaję rozumieć świat. Większość poważnych wystąpień prezydenta prowadzi do komicznej pozy i odjechanej mimiki twarzy, co wywołuje u mnie skutek odwrotny od zamierzonego przez mówcę. Można by powiedzieć: kiepski aktor. Chodzi jednak o prezydenta, wypadałoby więc wymagać więcej.

Poprzednicy Andrzeja Dudy byli tak śmieszni (najczęściej „podcięty” Lech Kaczyński i „posunięty” w rozumowaniu Bronisław Komorowski) że początkowo po wyborach jego sposób bycia wydawał się cudem i błogosławieństwem. No i Duda był przy tym najczęściej naturalny, spokojny, rzeczowy i sympatyczny. Kiedy jednak zaczęły się wystąpienia przy szczególnych okazjach, pojawiło się to nadęcie. Niestety, teraz nadęcie stało się normą prawie wszystkich wystąpień. Nie potrafię tego zrozumieć, ale prezydent w moich oczach z każdym wystąpieniem traci i myślę, że wielu ludzi ma zdanie podobne do mojego. Żenująca to jest sprawa.

Mam nadzieję, że wkrótce ktoś przyjaźnie nastawiony do prezydenta i mający z nim bezpośredni kontakt zwróci mu uwagę na powyższy problem. Mam nadzieję, że jakiś kabaret nie wykorzysta tej maniery prezydenckiej do całkowitego zgnębienia Adriana. Ha! A właściwie to na co mi ta nadzieja. Jeśli facet chce być śmieszny, to niech w spokoju będzie sobie do bólu śmieszny. Prezydent zdążył już się skompromitować w tylu kwestiach ważnych dla Polaków, że jego nadęcie jest w zasadzie jedynie przysłowiową „kropką nad i”.

Piotr Tomski

Handel narodami

Polska jest położona między terytoriami narodów, które mają genetyczny zapis dominacji nad innymi narodami i brak chęci pokonania tego zapisu nawet przy prawnym obowiązku. Czy istnieje zresztą prawny obowiązek równości narodów? Nie!!!

Niemcy i Rosjanie uważają się za lepszych od innych, chociaż powody ich przekonań o własnej wielkości są zupełnie inne, to jednak ta obsesja prowadzi do tego samego działania, które opiera się na narzucaniu innym narodom własnego interesu jako „dobra wspólnego. Dlatego podobne mechanizmy rządzą obecnie całą Europą i większą częścią Azji, bo do gry wszedł gracz chiński, który próbuje ograć wszystkich, podobnie notabene do gracza amerykańskiego, panującego nad światem Zachodu po wojnie, ale Niemcy i Rosjanie znowu w swojej ślepocie i głupocie mają pełne przekonanie, że ich pozycja jest najlepsza. W tej grze Polacy mogliby dużo wygrać, tyle że nasze genetyczne zapisy mogą w tym przeszkodzić. Nie wiem, czy jesteśmy zdolni do takiej postawy, która naszą narodową dumę zakryłaby biznesowym targiem? Nie wiem też, czy tak należy postępować? Boję się jednak, że wkrótce Polacy mogą stanąć przed murem nienawiści niemiecko-rosyjskiej, która będzie znowu skierowana na fizyczną eliminację całego narodu. Naród z kolei jest teraz pozbawiony możliwości obrony, a rząd PiS-u nie robi wrażenia poważnego obrońcy i dobrego organizatora wszelkich poczynań militarnych.

Rozważania unijnych polityków w kwestii praworządności i procedur unijnych włóżmy pomiędzy bajki, bo taka jest ich rola i moc sprawcza. No, chyba że im chodzi o danie Polakom zajęcia, żeby nie zwracali uwagi na prawdziwe zagrożenia ze strony sąsiadów.

Piotr Tomski

Europo wstań z kolan

Wołanie o rozwagę w Europie jest wołaniem na pustyni. Nikt nie słucha i nikt nic nie widzi. Życie powoli przestaje istnieć. Sytuacja kojarzy mi się z tonącym statkiem pasażerskim, na którym do końca wesoło gra orkiestra, żeby ludzie umierali bez paniki. Cierpienie umierających nikogo nie interesuje, bo przecież i tak wszyscy umrą. Gwałty, pobicia, morderstwa i tak się zdarzają, a tak w ogóle to na kolanach jest fajnie, bo można coś fajnego dostać do ust. Europa dzięki wybieranym politykom, dzięki elitom intelektualnym i artystycznym, ale i dzięki otumanionym ludziom bez woli zeszła na tak zwane dno. Nie ma już Europy.

We Włoszech została zgwałcona polska turystka na oczach pobitego męża. Czy Polacy znowu mają zorganizować odsiecz? Czy trzeba jechać do Włoch i wystrzelać dla przykładu kilka tysięcy islamskich zwyrodnialców, dla których kobiety są istotami niższymi?

W minionym tygodniu doszło do wielu zdarzeń tragicznych z udziałem wyznawców Allacha. Europa czeka na więcej. Europa jest grzeczna i dalej klęczy z otwartymi ustami.

Piotr Tomski

Prezydent Francji dał głos na temat Polski

Prezydent Francji dał głos na temat Polski i polskie władze natychmiast zareagowały. Premier pouczyła pana prezydenta, że wtrąca się w sprawy, które przekraczają zakres jego uprawnień, kompetencji i percepcji. Idiotyczne wystąpienie politycznego głupka, który został prezydentem upadającego kraju, bo jakieś grupy finansowe tak chciały, stało się wydarzeniem dnia w Polsce. Po co?

Unia Europejska jest już poza polskim zasięgiem. Nie wiem, czy Polacy mają czego żałować, ale decyzje już zapadły. Jeśli chcemy dołączyć do strefy euro i być w niej, to poniesiemy znowu tak duże koszty przyłączenia, tracąc rezerwy i wpływ na finanse, że ostatecznie zostaniemy kastą pariasów europejskich, którzy mają dziękować za porady i łaskawość Niemcom. Nie chodzi mi o uprzedzenia powojenne, ale chodzi mi o rozwiązania formalne w obecnej strefie euro, na których zyskują zawsze Niemcy i zawsze tracą inni, a wysokość tych strat też łaskawie określają Niemcy. Trzeba być właśnie francuskim debilem, żeby na taki układ się zgodzić i szukać usprawiedliwienia dla swojego debilizmu w Polsce. Niemcy łaskawie sfinansują francuski deficyt, ale za to Francuzik będzie fikał wokół europejskich wartości i skłócał nawzajem mniejsze kraje Europy Środkowej i Wschodniej, żeby Niemcy swobodnie zarabiali swoje pieniądze. Szatański układ to jest.

Boję się, że Polska staje się powoli ostatnim krajem realnie niezależnym od Niemiec i tym samym Rosji. A za tę niezależność w całych naszych dziejach przychodziło nam zawsze drogo płacić. Niestety.

Piotr Tomski

Żeby Bolek zawsze był Bolkiem

Lech Wałęsa był TW Bolkiem i jest to fakt bezsporny.

Lech Wałęsa jest umysłowo niepełnosprawny i z tego tylko powodu można mu współczuć, bo wiedząc o powstaniu dokumentów na temat jego współpracy, złożył fałszywe zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, czym właśnie popełnił poważne przestępstwo. Tak mógł zachować się wyłącznie idiota. Idiotom można współczuć, ale ten rodzaj współczucia do niczego dobrego nie prowadzi.

Śmieszni są ludzie, którzy ciągle usprawiedliwiają Bolka i bronią go przed krytyką. Motywacje tych usprawiedliwień i obrony mogą być różne. Śmieszni ludzie często mogą być podobnymi idiotami, a mogą też mieć po prostu podobną przeszłość donosicielską i działać w duchu hasła: konfidenci wszystkich służb łączcie się!

Piotr Tomski

Latentny przywódca Polski

Zastanawiam się często, kto rządzi dzisiaj moją ojczyzną? Wielu powiedziałoby, że rządzi Polską Jarosław Kaczyński, który wydaje polecenia partyjne premier rządu, który wywiera nieformalny nacisk na prezydenta i który bezpośrednio kieruje posłami oraz senatorami PiS-u. Czy to jest tak proste? Wątpię.

Jarosław Kaczyński jest przereklamowany. Jeśli przyjrzeć się całej historii politycznej tego pana, to widać głównie jego błędy i udział w przedsięwzięciach politycznych, które za fasadą pięknych haseł niosły pustą władzę. Jeśli chodzi o wybieranych przez tego pana współpracowników, którym pozwalał na samodzielność, to najczęściej popełniał również błędy, a dopiero premier Szydło jest tym właściwym wyborem na właściwym miejscu, co nie wyklucza jeszcze jej odejścia od swojego mentora. Wspomniawszy dodatkowo udział tego pana w karierze „wielkiego” Bolka, to z całą pewnością można stwierdzić, że Jarosław Kaczyński na ludziach się nie zna i z ludźmi nie potrafi współdziałać przy zachowaniu relacji czystych etycznie. Czytałem dużo wywodów na temat tego pana Jarosława, ale w żadnym nie znalazłem pełnego wyjaśnienia pozycji pana Jarosława i przyczyn tej pozycji. A może nie powinniśmy w ogóle zajmować się panem Jarosławem?

Wyobraźmy sobie, że w Moskwie leży teczka pana Jarosława z raportami Bolka, Glapińskiego Adasia i paru innych agentów służb komunistycznych, którzy na początku odnowionej okrągłym stołem Rzeczypospolitej współdziałali z Kaczyńskimi przy wielu grach biznesowo-politycznych. Niektórzy nie żyją, niektórzy trafili do więzienia po wniosku partii Kaczyńskich o powołanie ich na stanowisko prezesa NBP, niektórzy dzisiaj kierują NBP, a niektórzy są dozgonnymi wrogami Kaczyńskiego, bo mimo ogromnej wiedzy na temat uwikłań Kaczyńskiego w system wzajemnej asekuracji układu okrągłostołowego, to Kaczyński jest „pogromcą” komuchów i patriotą. Pieniądze z FOZZ-u były tylko drobnym wypadkiem w politycznej pracy Kaczyńskich, a do tego oni byli nieświadomi ich pochodzenia. No i minęło tyle lat.

Wyobraźmy sobie, że do pana Jarosława przyjeżdża regularnie dysponent tej teczki i daje wskazówki. Wystarczy kilka odpowiednich decyzji personalnych i rzeczywistość odpowiada wszystkim, a reszta jest iluzją.

Piotr Tomski