O złym carze Putinie i dobrych bojarach

  Wojna na Ukrainie toczy się własnym torem, a nam wszystkim zostało jedynie wymyślać uzasadnienia do różnych decyzji, zdarzeń albo przypadków, które od 1000 dni dotykają niewinnych ludzi, pomijając winnych.

Photo by Pixabay on Pexels.com

  Zły car Putin żyje sobie w najlepsze i tuczy się na tej wojnie bardziej, niż robił to w czasach pokoju i międzynarodowej współpracy w Europie. Tak zwany cywilizowany świat ośmiesza się sankcjami i udaje, że nie widzi ich omijania na poziomie państw współpracujących z Rosją. Są zresztą i “dobrzy bojarzy”, wobec których sankcji nie ma i nie będzie, a interesy z nimi lub za ich pieniądze robią najwspanialsi obywatele tego cywilizowanego świata, bo pieniądze nie śmierdzą, nie są pokrwawione i nie parzą w palce.

  Mam wrażenie chwilami, że pokój na Ukrainie jest kwestią chwili, ale warunkiem koniecznym jest usunięcie złego cara, który stracił rozum. Pierwszy powiedział to wprost szef Grupy Wagnera, tyle że biedak nie pożył po tej konstatacji długo. Nie było wtedy sprzyjających okoliczności, chociaż marsz na Moskwę był fajny. Dzisiaj w USA otwiera się szeroka gama nowych rozwiązań dla rosyjskich pieniędzy i coś trzeba zrobić. Hi, hi, hi… Najprościej będzie usunąć złego cara i dogadać się z dobrymi bojarami. Car dokona żywota w luksusie, schowany gdzieś w bezpiecznym miejscu, a cywilizowany świat odtrąbi kolejny sukces demokracji i wszyscy będą szczęśliwi.  

  Piotr Tomski

Bo w PRL wszyscy byli w opozycji

  Bawią mnie wypowiedzi ludzi o prawicowych poglądach, którzy mają dzisiaj po sześćdziesiąt lat i zapomnieli, co działo się w PRL. I gdzie oni byli w PRL? Szczególnie bawią mnie ci, którzy siedzieli w PRL w więzieniach i „nie dali się złamać” moralnie. Hi, hi, hi… A może nawet grypsowali.

Photo by RDNE Stock project on Pexels.com

  Jeśli chodzi o stosunki między więźniami, to w Polsce od czasów PRL wiele się nie zmieniło. Świecka tradycja kwitnie i, kiedy przeciętny człowiek trafi do więzienia, orientuje się nagle, że jest po uszy w peerelowskim bagnie. Dlaczego tak się dzieje? Bo wszystkim to odpowiada. Bo w PRL wszyscy byli w opozycji. Bo my, szaraczki, nie znamy się na tym. Hi, hi, hi…

  Resocjalizacja w polskich więzieniach nie istnieje. Więźniowie zwalniani z zakładów karnych nie mają nic i wiedzą, że pomoc dla nich jest po prostu rozkradana przez tych, którzy mieli ich resocjalizować i zapobiegać dalszemu popełnianiu przestępstw. Do tego te „białe kołnierzyki i białe koloratki” jakimś dziwnym przypadkiem nie mogą ponieść kary za swoje czyny, a nawet są wspierane przez media, partie i wielu katolików. Wspiera ich prezydent Duda i modli się za nich.

  W polskich więzieniach w trzeciej dekadzie dwudziestego pierwszego wieku torturują więźniów mocniej niż w PRL. Hi, hi, hi… Jeśli nie ma resocjalizacji, a są tortury, to bohaterami są kryminaliści. Tak. I nie donoś Polaku, bo w piekle będziesz się smażył.

  Piotr Tomski

Wojny bratobójcze

  Prawybory w Platformie Obywatelskiej były, moim zdaniem, poważnym błędem i teraz możemy wszyscy mieć problem z kandydatem na prezydenta.

Foto: cysta z X

  Rozumiem, że chęć pobudzenia całej Polski do dyskusji nad kandydatem jednej formacji jest poważnym argumentem za prawyborami, ale ten etap nie kończy problemu. Przypominanie w kampanii wyborczej wypowiedzi z prawyborów będzie po prostu upokorzeniem dla każdego z tych kandydatów na kandydata. Niestety.

  W USA taki sposób prowadzenia publicznego dyskursu jest przyjęty od dawna, natomiast w Polsce czy nawet w Europie może to być nieakceptowalne. Wydaje mi się dzisiaj, że w ogóle Europejczycy, dzięki skali własnej historii, mają lepszą i dłuższą pamięć. W Europie nie przeszłoby bez poważnych konsekwencji nazwanie kogoś Hitlerem i podjęcie z tym „Hitlerem” bliskiej współpracy.

  Widzę już niebezpiecznie budzące się demony w środowisku demokratycznym, zwłaszcza że przez ostatnie pięć lat ten sen był twardy jak kamień. Wszystko było ustalone i ukierunkowane na pewnego kandydata. Jeśli teraz ten kandydat przegra prawybory, bo sytuacja międzynarodowa tego wymaga, to demony zawyją. Nie wiem, czy o to chodzi decydentom.

  Na szczęście PO nie jest moją bajką, ale przecież jestem w ramach mądrości etapu jej wyborcą. Doskonale zdaję sobie sprawę z tragedii, którą wywoła przegrana jej kandydata w wyborach prezydenckich. Dlatego każde ryzyko jest zbędne. Każdy krok powinien być dokładnie przemyślany, a każde słowo ważone bardzo precyzyjnie.

  Piotr Tomski

Wybrali Trumpa i będzie wesoło, bo nie mogło być normalnie.

  Jeśli ktoś traktował politykę poważnie, to mam nadzieję, że wyleczył się z tej choroby po wyborach w USA. Wygrała post polityka w czasach post prawdy.

  Uśmiałem się do bólu, kiedy dowiedziałem się po wyborach, że na Trumpa głosowali  w dużej liczbie mężczyźni – Murzyni i Latynosi – a także wiele białych kobiet. Hi, hi, hi… Inaczej tego nie nazwę: to przypomina owieczki, krówki i cielaczki, które idą z wielkim zadowoleniem na relaks do rzeźni, bo tak im wmówili pasterze.

  Nie jestem dzisiaj w przypadku Ameryki zwolennikiem lewicy lub prawicy, bo tam wszystko jest inne niż w Europie. Nie widzę też żadnych dobrych rozwiązań dla Amerykanów, bo czas na rozwiązania dla tego społeczeństwa dawno temu minął. Fascynacje USA w przypadku wielu ludzi są po prostu wynikiem niewiedzy i braku odpowiednich doświadczeń, a przede wszystkim wiary w bajki i własną sprawczość na tle frajerów, których można wykorzystywać do woli.

  W normalnej zbiorowości ludzkiej liczą się wartości niematerialne, bo te materialne osiąga się wyłącznie w zgodzie z tymi pierwszymi. Postać Trumpa jest znana z odwrócenia powyższej normy i wobec tego – normalna zbiorowość ludzka w USA już nie istnieje. Obywatele USA mogli udawać osiem lat temu, że nie wiedzieli, kim jest Trump. Dzisiaj nie ma udawania.

  Ale ja się cieszę z tych wyborów. Będzie wesoło, a ja z mojego końca świata będę sobie patrzył na ten trumpowy burdel;  nomen omen podstawa jego rodzinnego dobrobytu.

  Piotr Tomski

Demony polskie

  Od wczoraj nie mogę wyjść z podziwu dla klasy politycznej w mojej ukochanej ojczyźnie. Padły jasne zarzuty wobec Antoniego Macierewicza i właściwie nic się nie stało dalej. Czy teraz prawdziwi patrioci w Polsce mają zrobić polowanie na zdrajcę, czy może państwo polskie zacznie robić to, co do niego należy.

Foto: cytat z X

  Mieliśmy już w naszej historii sądy podziemne i podziemnych egzekutorów, którzy te wyroki podziemne wykonywali. Może wobec degeneracji państwowych służb i całego wymiaru sprawiedliwości należy wrócić do osiągnieć historycznych i sprawę definitywnie rozwiązać. Nie wiem. Hi, hi, hi… Podczas II Wojny Światowej wykonano wiele wyroków bez większego zastanowienia, dlaczego więc po takim pisowskim zrywie patriotycznym nie wrócić do tej świeckiej tradycji mordowania wszystkich podejrzewanych. Albo przynajmniej ogolić tego zdrajcę. Hi, hi, hi…

   Żarty żartami, a Tosiek śmieje się ze wszystkiego i wszystkich przeciwników nazywa kłamcami. Kłamstwo jest chyba najczęściej używanym przez niego słowem. No. Może jeszcze „brednie”.  Niczego nie wyjaśnia, bo to kłamstwa. Z nikim nie będzie dyskutował, bo to kłamcy. I tak dookoła. I tak to się skończyć nie może. Dzięki bogu, w którego nie wierzę, ktoś poważny zajął się tą sprawą i mam nadzieję – nie odpuści Tośkowi.

  Czuję się osobiście oszukany w tej sprawie, bo wierzyłem kiedyś, że Macierewicz jest patriotą, a jego ewidentne błędy były wynikiem pośpiechu lub braku profesjonalizmu. Wierzyłem w jego uczciwość i szczere intencje w pracy dla Polski. I nigdy tak się nie oszukałem. Było to wiele lat temu, ale niesmak mam do dzisiaj.

  Piotr Tomski

Rok w polskim czyśćcu

  Mija rok od wyborów do Sejmu. I to jest dzisiaj jedyny bezsporny fakt w Polsce, bo reszta już podlega dyskusjom i analizom, a przede wszystkim prowadzi do stanowczych, przeciwnych stanowisk. Hi, hi, hi…

 Foto: cytat z TVP Info

Zdawałem sobie sprawę z ograniczonych możliwości działania rządu Donalda Tuska i w zasadzie mam tylko jedno zastrzeżenia do premiera – niepotrzebne obietnice. Każdy widział, co zrobił PiS pod koniec swoich rządów i było dla każdego jasne, że „zabetonowanie państwa” nie będzie łatwe do usunięcia. Mówienie o szybkich zmianach i powrocie do praworządności było błędem, który wrogowie teraz mogą wykorzystywać.

  Wiadomo było też wszystkim, że prezydentowi „rura może nie zmięknąć”. Mam zresztą wrażenie, że rządzącym wcale nie zależy na tej „rurze” prezydenta, bo teraz – po roku – zaczyna się nowa batalia wyborcza i potrzeba nowych emocji.

  Ten rok (w pierwotnej wersji mowa była o stu dniach po stworzeniu rządu) miał być takim polskim czyśćcem, po którym wszystko miało być piękne i niebiańskie. I nie jest. I nie będzie. Być może prezydentem zostanie znowu przedstawiciel „ciemnej strony mocy” i będziemy mieli załatwione następne pięć lat. Być może za trzy lata PiS z Konfederacją stworzą zwycięską koalicję i w ogóle nie będzie problemów czyśćcowych, bo piekło się otworzy bezpośrednio. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Chaos polski powszechny

  Sprawa Janusza Palikota jest dość typowym przykładem upadku znanej osoby, która nie potrafiła pogodzić się z biznesowym niepowodzeniem. Wiele jest takich osób na świecie i nie byłoby w tym żadnej atrakcji, gdyby nie wydarzyło się to w Polsce jesienią 2024 roku.

Foto: cytat z X

Prokuratura w Polsce jest bardzo ciekawym miejscem, w którym mieszczą się ludzie mądrzy i rozumni, ale, nad czym ubolewam całym sercem, możemy w nim spotkać więcej idiotów, narwańców i drani, realizujących zlecenia polityków albo różnej proweniencji biznesmenów, finansistów czy najbogatszych, pospolitych przestępców. Nie wiem, jakie są motywy tej zagubionej moralnie większości prokuratorów polskich, ale ich działania prowadzą wszystkich do tragicznego końca i chaosu, którego nikt nie będzie w stanie naprawić.

  Adwokaci pracują dla dobra swoich klientów, ale … Mógłbym napisać całą książkę na temat adwokatów, którzy zarabiają na przestępcach więcej niż ci przestępcy i prowadzą ich do więziennych cel, kiedy ich dobro „adwokackie” tego wymaga. Nie zrobię tego, bo jednak proporcja w tej grupie prawników jest odwrotna do proporcji w grupie prokuratorów i znakomita większość adwokatów uczciwie pracuje na chleb. Jednak są czarne owce, które czytam codziennie na portalu X, kiedy na przykład bronią przestępców z PiS i wrzeszczą o dualizmie prawnym w Polsce, żeby wywołać jeszcze większy chaos, rozruchy uliczne czy może wojnę domową.  

  Jestem bardzo ciekawy rozwoju sprawy Janusza Palikota. Nie wiem, czy naruszono tajemnicę obrończą w tej sprawie, czy adwokat był wspólnikiem przestępcy? Widzę tylko takie dwa warianty tej sprawy, co znaczy, że każde rozwiązanie jest po prostu przykre.

  Piotr Tomski

Ludzie uchwały podejmują

  PiS doprowadziło polski wymiar sprawiedliwości do stanu chaosu wyłącznie z jednego powodu: bezkarność dla swoich. Z premedytacją tworzyli prawo, które nie mogło się utrzymać w Polsce bez wyjścia naszego państwa z międzynarodowych struktur regulowanych konwencjami i traktatami. A teraz ci ludzie uchwały podejmują i oczekują, że cały aparat państwa podporządkuje się grupie kilkuset gangusów w białych kołnierzykach.

Photo by EKATERINA BOLOVTSOVA on Pexels.com

  Decyzja neosędziów z SN w sprawie zgodności z prawem przywrócenia Barskiego do pracy w roli Prokuratora Krajowego jest aktem terroryzmu i tak powinna być traktowana. Każdy, kto bierze udział w propagowaniu tej decyzji i żąda jej zastosowania w całej rozciągłości jej skutków, jest zwykłym terrorystą. Terrorystami zresztą byli już ci, którzy niezgodnie z konstytucją, na kilka miesięcy przed utratą władzy uzależnili zmianę Prokuratora Krajowego od zgody prezydenta.

  Jestem bardzo ciekaw rozwoju wydarzeń w nadchodzącym tygodniu. Rząd nie uzna decyzji neosędziów, która i tak dotyczy wyłącznie postępowania karnego w Gdańsku, natomiast pisowcy i konfederaci będą się drzeć na cała Europę, że w Polsce doszło do zamach stanu. Jestem bardzo ciekaw losu już napisanych przez opozycję pisowską zawiadomień i wniosków o wprowadzenie z policją pana Barskiego do Prokuratury Krajowej.

  W każdym razie prezydencka kampania wyborcza wobec powyższego ruszyła z kopyta. Mam wrażenie, że na jej półmetku na ulicach padną pierwsze strzały i po nich pierwsze trupy. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

I przyszła powódź

  Polska polityka była wyjątkowym bagnem i przyszła powódź. Powódź do powyższego bagna dorzuciła jeszcze nieskończoną ilość szamb i wszystko wymieszała, co dało konglomerat o niepowtarzalnych cechach. Mogę śmiało napisać, że czegoś tak obrzydliwego nie widziałem od dawna.

Photo by Kaboompics .com on Pexels.com

  Poza kilkoma wyjątkami, których tu nie wspomnę, nie widzę w Polsce polityków czy politycznych dziennikarzy, budzących dzisiaj moje zainteresowanie, chociaż polską polityką interesuję się od pięćdziesięciu lat. Człowiek z moim doświadczeniem po prostu nie może już patrzeć i słuchać oczywistych kłamstw podawanych za prawdy objawione przez „moralne” autorytety.

  Premier Tusk chciał się zaprezentować w oczach Polaków w nowej odsłonie zatroskanego męża stanu i, niestety, przeszarżował. Nadgorliwość bywa gorsza od faszyzmu. Hi, hi, hi… Ale to jest nic w relacji do działań PiS czy Konfederacji. Mogę zrozumieć nadgorliwość Tuska w prezentowaniu swojej troski o obywateli dotkniętych tragedią powodzi, natomiast ataki prawaków są tak wstrętne i podłe, że w moich oczach już nic i nigdy ich nie przykryje. Dyskwalifikacja totalna.

  Nie wiem nawet, co można zrobić z takimi osobnikami, którzy potrafią tylko krytykować i ewentualnie psuć, jeśli im się na to pozwoli. Karanie w procedurach karnych jest tylko pozornym rozwiązaniem, bo chaos spowodowany w Polsce właśnie przez tych rozwrzeszczanych pisowców nie zaspokoi społecznej potrzeby sprawiedliwości. Kto zresztą miałby dzisiaj tę sprawiedliwość wymierzać, kiedy w sądach są dwie wzajemnie zwalczające się grupy.

  A może tak powódź w całej Polsce byłaby rozwiązaniem wielu problemów.

  Piotr Tomski

Kara musi dotykać wszystkich równo

  Zapadła dzisiaj decyzja sądu brytyjskiego w sprawie dalszego pobytu w areszcie pewnego polskiego urzędnika, który prawdopodobnie brał udział w działaniach poważnej grupy przestępczej, wyprowadzającej pieniądze ze Skarbu Państwa i pieniądze z Unii Europejskiej.

Foto: Londyn

Pan polski urzędnik wyjechał do Londynu i chciał tam podobno znaleźć sobie pracę. Nie wiem, czy myślał o pracy na zmywaku, w sprzątaniu czy może w defraudowaniu pieniędzy, ale na razie pracy nie miał. Sąd brytyjski już dwa razy zdecydował o jego pobycie w areszcie.

  Warunki jakie otrzymał o brytyjskiego systemu wymiaru sprawiedliwości według wielu dziennikarzy i lokalnych obrońców praw człowieka są dość trudne. Mam jednak wrażenie, że krytycy więzienia w Londynie nie odwiedzali polskich ośrodków resocjalizacyjnych, zwłaszcza tych już pozamykanych, na przykład w centrum Warszawy albo w Kaliszu. Polskie ośrodki jeszcze na początku XXI wieku były tak wspaniałe, że ich szerszego opisywania tutaj uniknę, ale wszystkich, którzy w nich przebywali mogę mieć za świadków upodlenia człowieka przez człowieka.

  Brud, smród i ubóstwo odczuwalne całą dobę. Gnijące budynki z gnijącą zawartością dobijały najsilniejszych. Śmierdzący i przeżarty rdzą klozet, zamocowany w przeżartych rdzą rurach, spłukiwany jedynie wodą ze zlewu, umieszczony był w takim miejscu celi, że głowa leżącego na łóżku znajdowała się pół metra od odsłoniętego urządzenia. Skazanemu nie wolno było położyć głowy po przeciwnej stronie łóżka, żeby nogi leżały przy klozecie, bo oddziałowy nie widziałby jej w czasie snu skazanego.  W takiej celi przebywało co najmniej dwóch osadzonych, ale wsadzano tam często trzeciego z łóżkiem, które stało dosłownie w drzwiach i wszyscy trzej skazani – wychodząc z celi – musieli po tym łózko przechodzić.

  Nie znam więzienia w Londynie, ale jestem pewien, że ten polski urzędnik pracę tam dostanie na pewno.

  Piotr Tomski