Nie ufajcie

Kiedy Kaczafi wywalał z roboty panią Szydło, powiedział: zaufajcie. Przypomniało mi się to jego powiedzenie, bo trzeba dużej dozy zaufania, żeby móc dalej popierać PiS, zwłaszcza po ostatnich decyzjach w kilku kwestiach dość istotnych, na przykład w kwestii ustawy dewastującej w Polsce hodowlę zwierząt futerkowych. Co zresztą mogłoby znaczyć w tej kwestii zaufanie? Czy zaufanie byłoby powrotem do ustawy po wyborach? Czy zaufanie byłoby gwarancją całkowitego zapomnienia o tej ustawie? Ja nie wiem, ale – dzięki Bogu – już nie ufam.

PiS traci w sondażach poparcie i wiadomo, że ciągłe zmiany zdania tego poparcia nie odbudują. Nowelizacje nowelizacji też nie budzą zaufania, a brak stanowczości w stosunkach z państwami tak słabymi, jakim jest Ukraina, po prostu rodzi podejrzenia o jakieś obce czynniki decyzyjne w polskim rządzie. Kto wyznacza główne kierunki polskiej polityki? Boję się teraz, że nikt tego nie robi, natomiast działania polskich władz są wypadkową mitów, legend i fantazji powtarzanych przez kilka osób, a następnie realizowanych przez osoby im niechętne, ale do tej realizacji zmuszone różnymi okolicznościami pozapolitycznymi.

Praca dwóch komisji śledczych przez lata wzbudza już tylko moje obrzydzenie do PiS. Niestety. Jeśli prezydent Warszawy jest na swoim stanowisku, a prokuratorzy uwikłani w sprawę Amber Gold są awansowani i nie siedzą, to o jakim zaufaniu możemy mówić. Nikomu w PiS nie zależy na prawdzie, a ufać można jedynie w prawdzie. Bicie propagandowej piany w transmisjach telewizyjnych z posiedzeń tych komisji staje się li tylko żenującym spektaklem.

Piotr Tomski

O państwie z dykty kilka słów znowu

Głosowałem na PiS między innymi dlatego, że bardzo zabolało mnie nazwanie polskiego państwa kupą kamieni z ch… i d…. Zrobił to zresztą minister odpowiedzialny za resort, który właśnie o sile państwa decyduje. Miałem nadzieję po wyborach w 2015 roku, że siła państwa polskiego będzie odbudowana. No i co? No i nic!

Takiego państwa z dykty na kupie kamieni nie było chyba jeszcze nigdy w historii Polski. Polski rząd drży ze strachu przed izraelskimi faszystami i zabiega o poklepanie po plecach przez amerykańskiego pajaca na stanowisku prezydenta, który nie wie, co którego dnia mówi. Podobno bezpieczeństwo Polski jest w rękach tego pajaca i tych faszystów. A pajac puści bąka po obfitej kolacji z ruskimi agentami i niczym domek z kart polskie państwo z dykty się rozpadnie.

Garstka czubków demonstruje przed budynkami parlamentu, a świat widzi w nich cały naród. Opozycja polityczna jest natomiast dla świata jedyną reprezentacją uciskanego narodu, bo rządzący Polską „fachowcy” nie potrafią nawet w sferze informacyjnej pokazać światu prawdy czy logicznie wyjaśnić sytuacji formalno-prawnej w Polsce.

Na każdym kroku mamy państwo z dykty, a propaganda sukcesu w publicznej telewizji przekroczyła już normy z czasów głębokiego Gierka. Wkrótce będziemy trzecią gospodarką Europy i może drugą na świecie. Tak. Jest to możliwe w TVP.

Piotr Tomski

Szarpana policja

Policji wolno szarpać, ale nie wolno szarpać policję. Szarpanie w ogóle jest niewłaściwe i niezdrowe najczęściej, dlatego nie szarpmy.

Kiedy słucham wywodów polskich „dziennikarzy” o brutalności policji wobec demonstrantów pod sejmem, gdzie obezwładniono kogoś, kto okaleczył policjanta, to ogarnia mnie katatoniczne zadziwienie. Kiedy słucham o ujawnianiu danych osobowych policjantów przez posła do polskiego parlamentu, to już mam dość. Tych „dziennikarzy” z posłem Szczerbą trzeba izolować i to dla ich szeroko rozumianego dobra, bo tak naprawdę swoimi działaniami są zagrożeniem dla samych siebie.

Mam wrażenie, że Polacy doszli do ściany. Kilkaset osób pozbawionych wpływów i dochodów próbuje pokonać państwo, a służby państwowe pełnią w ich przekazie rolę chłopców do bicia z przedszkola. Zakończmy tę farsę.

P.S.

Muszę tu wyjaśnić, że nie jestem przyjacielem policji. Muszę tu dodać, że większość polskich policjantów jest pospolitymi przestępcami, którym stosunkowo łatwo jest udowodnić działanie w zorganizowanych grupach przestępczych o charakterze zbrojnym; dowody leżą na ulicy.

Piotr Tomski

Młot na KOD

Ostatnio zauważyłem dwa bardzo ciekawe zjawiska w polskiej polityce, dotyczące KOD-u. Pierwszym zjawiskiem była awersja KOD-u do deszczu. KOD znikał, kiedy deszcz padał. Drugim zjawiskiem było upodobanie członków KOD do jazdy w bagażniku samochodu osobowego.

Jestem wrogiem KOD-u i wymyśliłem sobie połączenie tych zjawisko, żeby KOD definitywnie zniszczyć. Wymyśliłem taki młot na KOD. Trzeba po prostu wozić członków KOD-u w czasie deszczu na dachowych bagażnikach samochodów. No! Należy odpowiednio oznakować samochodu (żeby policja bała się zatrzymywać samochód KOD-u w ramach unikania prowokacji politycznych i posądzeń o stronniczość) a potem wystarczy przywiązać delikwenta na dachu w czasie największej burzy i jazda do Warszawy pod Sejm albo Sąd Najwyższy.

Poważnie rzecz ująwszy, myślałem zawsze o mafijnych przewozach ludzi w bagażnikach. W Polsce jednak wszystko jest postawione na głowie. Politycy zachowują się jak bandyci, a ideowi „rewolucjoniści” boją się deszczu, kiedy walczą z „narażeniem życia” o wolność.

Swoją drogą to chyba nie przypadek, że Ukraina ma własny trójząb w godle, a Polska ma Trójzęba w KOD. Majdan ma w końcu wymagania co do odpowiedniej liczby zębów.

Piotr Tomski

Profesorowie dublerzy

W Polsce jest grupa profesorów prawa, którzy są jednocześnie adwokatami, radcami prawnymi lub sędziami i zarabiają kolosalne pieniądze na łączeniu różnych funkcji. Nie chcę podawać nazwisk (poza kilkoma: Matczak, Chmaj, Królikowski, Gersdorf) bo nie chodzi mi o ludzi, a chcę zwrócić uwagę na bardzo powszechne zjawisko. Otóż wyżej wymienieni profesorowie prawa dublują prawdziwych profesorów, dublują naukę prawa i dublują stosowanie prawa, tworząc międzyuczelnianą bandę, która jest w stanie załatwić między sobą każdą sprawę dla każdego przestępcy za odpowiednio dużą kasę.

Profesorowie dublerzy są dumni z posiadanych pieniędzy i używają nawet publicznie jako miernika swoich kwalifikacji wysokość kwoty wynagrodzenia. Usłyszałem od profesora dublera Matczaka w telewizji, że on jest fachowcem, bo gdyby nie był, to nie płaciliby dużych pieniędzy za jego usługi. Jednocześnie wywody tego pana o sędziach dublerach z Trybunału Konstytucyjnego, chamski sposób bycia i występy na demonstracjach KOD-u (pominę twarz białoruskiego chłopa) czynią z niego raczej bajkopisarza bliższego Markowi Hłasce niż przeciętnego nawet prawnika. No właśnie. Im nie płaci się za umiejętności. A twarz Matczaka wyjęta żywcem ze stalinowskich plakatów dla junaków „Służby Polsce” tylko poprawia jego postrzeganie przez „rozdających” wyroki w sądach.

Profesor dubler Chmaj pokazał przed komisją sejmową, jak nie powinien zachowywać się prawnik reprezentujący swojego klienta. Chamskie komentowanie wypowiedzi organu państwowego, przed którym jego klient staje prawie w roli podejrzanego jest po prostu bezpośrednim działaniem na szkodę klienta i natychmiast powinno być wszczęte postępowanie dyscyplinarne przeciwko panu mecenasowi. A pan Chmaj jest profesor dubler, któremu klienci zapłacili za rolę radcy prawnego już tyle, że sobie kupił samochód za kilkaset tysięcy złotych.

Współczuję studentom profesorów dublerów, bo nie nauczą się od nich niczego pożytecznego. Współczuję w ogóle wszystkim ofiarom działalności profesorów dublerów, które uwierzyły, że mają do czynienia z prawnikami. Nie jest jednak za późno. Włączcie myślenie i rozliczcie tych oszustów zgodnie z przepisami prawa.

Piotr Tomski

Szczytujący pajac

Określić Donalda Trumpa powyższymi dwoma słowami jest skomplementowaniem go po wydarzeniach z ostatniego tygodnia. Niestety. Lewactwo całego świata może teraz powiedzieć: a nie mówiliśmy. I będą mieli rację. Jeśli ten pajac publicznie uznał Putina za bardziej wiarygodnego od państwowych instytucji amerykańskich, to sam jest … małym, szczytującym pajacem.

Miniony tydzień wykazał ponad wszelką wątpliwość, że dla Trumpa liczą się tylko pieniądze. W NATO chodziło mu o pieniądze, w handlu chodziło mu o pieniądze i w relacjach z Rosją poszło zapewne o pieniądze, dlatego nie określono niczego konkretnego. Po zakupach i przelewach te konkrety poznamy. W każdym razie polscy politycy mogą już sobie gratulować doboru sojusznika, który pewnie niedługo zmusi ich do podpisania deklaracji o przyjaźni z Putinem.

Mam to nieszczęście, że czytam wpisy Trumpa w Internecie. Facet, który zmienia zdanie codziennie, jest … szczytującym pajacem. Ludzie poważni w ogóle nie powinni z nim rozmawiać. Zapomnijmy o tym osobniku z nadzieją, że amerykański system wkrótce sobie z nim poradzi, jak już radził sobie skutecznie z takimi indywiduami.

Piotr Tomski

Nowe rozdanie w świecie

Wszystko wskazuje na to, że dojdzie do poważnych zmian w układzie sił na świecie. Amerykanie nie chcą już dalej utrzymywać fikcji militarnej w NATO, a do tego zaczynają na poważnie rozmawiać z Rosjanami. Nie wiem, do czego jest zdolny prezydent Trump, ale razem z Putinem na pewno są zdolni do wszystkiego. Padły już słowa o konieczności płacenia za bezpieczeństwo. Padną może słowa o podziale świata na strefy, z których te opłaty będą pobierać Rosjanie albo Amerykanie.

Gdzie znajdzie się Polska i komu będzie musiała płacić? Pozostaje nam Polakom w tym tygodniu modlić się o opiekę boską, wszystko jedno którego Boga, żeby nie ponieść jakichś kosztów dodatkowych do tego haraczu.

Piotr Tomski

Jedność polskich narodowców

Przyznam się szczerze, że jednym z moich marzeń jest zjednoczenie wszystkich partii, ruchów i stowarzyszeń narodowych w Polsce i na emigracji w jedną, wielką organizację narodową. Utopia?! Możliwe. Marzyć jednak każdy może. Marzę więc o tym, że będę wreszcie miał na kogo oddać liczący się głos w wyborach. Marzę o tym, że skończy się panowanie okrągłego stołu. Marzę o tym, że będzie sprawiedliwie i uczciwie rządzone państwo.

Grupa przestępcza Jaruzelskiego ze swoimi współpracownikami stworzyła układ idealny, skoro trwa trzydzieści lat i nie można go rozbić. Każdy współpracownik tej grupy do dzisiaj w mniejszym lub większym stopniu ponosi odpowiedzialność za zły stan Polski i powinien za to zostać ukarany. Utopia?! Możliwe. Zestawienie moich marzeń czy utopi pokazuje jednak, jak daleko Polska jest od normalności i jak bardzo obecna partia rządząca oszukała wyborców. Niestety.

Nie wiem tak naprawdę, czy zjednoczeni narodowcy kiedykolwiek uzyskaliby niezbędną do objęcia rządów większość parlamentarną albo chociaż większość pozwalającą na tworzenie koalicji rządzącej, ale ich większa obecność w Sejmie i tym samym silniejszy wpływ na debaty sejmowe byłyby dużym krokiem w kierunku normalności. Co zrobić, żeby narodowcy poszli razem do wyborów? No właśnie. Mam teraz tylko jedną radę: pozbyć się wszystkich dotychczasowych przywódców i autorytetów, a zacząć służyć ideom. Na początek na pewno wystarczy, a po kilku latach pełnej demokracji w ideowych szeregach organizacji będą efekty.

Piotr Tomski

Żydów też można ograć

Opublikowanie deklaracji premierów Polski i Izraela w formie płatnych ogłoszeń w wielu gazetach na całym świecie było posunięciem genialnym. Nie podobała mi się nowelizacja nowelizacji ustawy o IPN, ale ogłoszenia były próbą zachowania „twarzy” polskich władz, władze Izraela natomiast zostały nimi ośmieszone. Ogólnie Izraelczycy wyszli na idiotów, którzy nie bardzo wiedzą, o co im chodzi.

Śmieszni okazali się Izraelczycy, którzy liczyli na wyciszenie tej deklaracji. Po jej podpisaniu wypowiadali się pozytywnie o zbliżeniu obu państw i narodów, a po publikacji nagle stwierdzili, że Polacy znowu się źle zachowali, znowu kłamią i chcą uniknąć odpowiedzialności za zbrodnie. Kabaret. Naukowcy Izraelscy, którzy opiniowali treść dokumentu, po publikacji zaczęli go podważać. Amerykanie podobno znowu zagrozili odwołaniem wszelkich spotkań z polskimi władzami, bo Polacy nie potrafili siedzieć cicho.

Izrael jest w trudnej sytuacji i musi redukować konflikty, jeśli w ogóle chce przetrwać. Izrael ma mało przyjaciół, a polityka Trumpa tych przyjaciół Izraelowi nie przysporzy. Zięć Trumpa przygotowywał podobno epokowe porozumienie Izraela z Palestyną, ale niewiele z tego wyszło, bo Izrael nie przestrzega podstawowych zobowiązań. Wojna z Iranem, która właściwie już się zaczęła, w tej sytuacji bez odpowiedniego zaplecza może być katastrofą.

Polacy zachowali się godnie. Przyznali się do błędu, wycofali się z błędu i ogłosili to całemu światu. A Żydom jak zawsze nic nie pasuje. Świat ma okazję ocenić ten … układ.

Piotr Tomski

Naiwny Kaczafi

Po długiej przerwie pokazał się na konferencji prasowej pan Kaczyński zwany Kaczafim. Zaczął od wysokiego poziomu ogłupiania prostych obywateli uczciwością jego partii wobec ludzi zatrudnionych w spółkach państwowych z bardzo wysokim wynagrodzeniem. Otóż ci ludzie nie wejdą do samorządów. No wielka to sprawiedliwość będzie. Turlam się ze śmiechu. Kaczafi chyba myślał nad tym genialnym ruchem przez kilka tygodni odosobnienia w chorobie.

Jeśli Kaczafi uważa, że propaganda sukcesu i obietnic totalnego egalitaryzmu spowodują wzrost poparcia dla jego partii w nadchodzących wyborach, to wzrósł znacznie poziom jego naiwności. Do pewnego momentu ludzie dadzą się oszukiwać, zwłaszcza że poprzednia PO oszukiwała jeszcze więcej, ale przyjdzie taki dzień, w którym podsumują Kaczafiego za wszystkie krętactwa. Jest tego sporo: aneks WSI, ustawa degradacyjna, kwota wolna od podatku, reparacje od Niemiec, modernizacja służby dyplomatycznej, polityka historyczna, rozliczenie złodziejstw PO, dekomunizacja, społeczna kontrola nad wymiarem sprawiedliwości, efektywność prokuratury i reforma służby zdrowia. Mało?! To dołóżmy sprzedaż firmy „Solaris”, kiedy ciągle mówią o budowie silnego, polskiego biznesu. Dołóżmy powolny wzrost płacy minimalnej, który blokuje cały rozwój społeczeństwa, bo Kaczafi woli równanie wynagrodzeń w dół niż w górę i wpuszczanie imigrantów ze wschodu dla obniżenia kosztów pracy.

Naiwnością jest też przekonanie, że wyborcy nie myślą i nie analizują. Jestem pewien, że Polacy szczególnie rozważają oddanie swojego głosu, a zmiana ich upodobań właśnie to potwierdza. Czekam więc na „dobrą zmianę” upodobań wyborców.

Piotr Tomski