Prezydent Adamowicz nie żyje

Kiedy umiera człowiek, którego nigdy nie darzyliśmy sympatią, jesteśmy w trudnej sytuacji, bo musimy przynajmniej na moment wznieść się ponad nasze uprzedzenia, nasze uczucia i przede wszystkim poglądy. Mówią krótko, musimy naszą osobistą prawdę schować na jakiś czas. No właśnie. Mogę teraz napisać, że odszedł w tragicznych okolicznościach Prezydent Paweł Adamowicz.

Uważam, że prawda o ludziach zmarłych nie powinna nam przysłaniać okoliczności śmierci i jej społecznego wydźwięku. Prawda o ludziach zmarłych musi, oczywiście, w przestrzeni publicznej funkcjonować, ale na chwilę żałoby i pogrzebu musimy … się zachować. I tyle. Nigdy nie powinniśmy dać się zwieść „ludowej mądrości”, że o zmarłych wolno mówić dobrze albo wcale nie mówić.

Z całą pewnością ta śmierć nastąpiła niespodziewanie i przerwała życie, które mogło jeszcze wiele przynieść. Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło na scenie, kiedy Prezydent wygłaszał radosne przemówienie. I tyle.

Na zakończenie chciałbym tylko przypomnieć wszystkim – zwłaszcza POKOmonom – że Pan Prezydent Paweł Adamowicz nie był już z Platformy Obywatelskiej. I tyle.

Piotr Tomski

Szpiegostwo po chińsku

Zatrzymanie w Polsce dwóch szpiegów chińskich było … szokujące. Hi, hi, hi… Polskie służby zaczęły działać? Chińczycy szpiegują? Chińskie produkty elektroniczne są niebezpieczne? Nic w tym odkrywczego nie ma, a polska uległość wobec USA też jest ogólnie znana i podziwiana, zatem zatrzymanie kogokolwiek „na zlecenie” amerykańskie nie jest niczym … szokującym.

Firma Huawei uczestniczy w różnych przedsięwzięciach gospodarczych na całym świecie. Wpływy tej firmy ciągle rosły, a jej produkty zawierały elementy uznane za „podejrzane”. Ale! Spójrzmy na działanie firmy Apple i jej związki z władzami USA. Powiemy, że Amerykanie mogą? Mnie taka odpowiedź po prostu śmieszy, a produkty amerykańskie działają równie niebezpiecznie, jak działają produkty chińskie.

Nie wiem tak naprawdę, czy zatrzymani byli szpiegami, czy może tylko prowadzili skorumpowane biznesy na poziomie międzynarodowym? Nie widzę tylko w tej sprawie żadnego interesu dla Polski. Budujemy podobno gigantyczny port lotniczy za kilkadziesiąt miliardów złotych do robienia wielkich interesów z Chinami, a z drugiej strony chronimy interesy amerykańskich firm elektronicznych, naftowych i finansowych. Nie widzę w tym sensu ani spójnej polityki polskiego rządu.

Boję się teraz, że koszty do poniesienia przez Polaków w tych amerykańskich rozgrywkach będą znowu ogromne. Chiny, Iran, Rosja czy nawet Unia Europejska nie podporządkują się łatwo dominacji USA, a Polska pójdzie na pierwszy ogień tej ewentualnej, wojennej rozgrywki. Kto nam zagwarantuje, że Amerykanie znowu nas nie sprzedadzą w jakichś traktatach powojennych?

Piotr Tomski

Dzik to wielki problem polityczny

Kto by przewidział, że z powodu odstrzału dzików będzie w Polsce nowa awantura polityczna? Nie działa już racjonalne myślenie, obowiązuje hasło: wszyscy jesteśmy dzikami. No i to zdziczenie części Polaków bardzo cieszy inne narody, które mogą już spokojnie myśleć o zwyczajowej dominacji ludzi nad zwierzętami.

Wszelkie granice człowieczeństwa przeszedł w tym zdziczeniu poseł Kukiz, który porównał dzikie lochy do mordowanych przez Ukraińców ciężarnych Polek w czasie wojny na Kresach. No cóż! Opowiadał ten osobnik różne rzeczy, ale po tych słowach nie wróżę mu wielkich sukcesów w przestrzeni publicznej, a nawet obawiam się o jego dalszy pobyt na tym ziemskim, zdziczałym padole pomiędzy prawdziwymi dzikami. I napiszę więcej: wcale mu dobrze nie życzę.

Nie jestem zwolennikiem rządów PiS, ale szukanie tak zwanej dziury w całym jest odrażające, bo partia rządząca na czele z posłem Kaczyńskim udowodniła miłość do zwierząt wielokrotnie. Zaskakiwały w tej kwestii wypowiedzi samego posła Kaczyńskiego i zaskakiwało jego wsparcie dla bratanicy, która podziwiała na łamach „Sieci” wstyd i inne uczucia zwierząt.

Nie wiem tak naprawdę, dlaczego problem dzików zdominował media w Polsce? Dowiemy się może wkrótce, co wydarzyło się istotnego w tym samym czasie, a może nigdy się nie dowiemy, bo ta zasłona dymna z odstrzeliwanych dzików będzie skuteczna. Może jednak chodzi o NBP? Nie wiem! Czuję się w każdym razie jak … dzik, do którego strzelają ślepakami.

Piotr Tomski

Gapa orła przygniecie

Wrócę znowu w czasy słusznie minionego PRL i przypomnę znane z czasu stanu wojennego powiedzenie o tym, że wrona orła nie pokona. No właśnie. Tak mi się to skojarzyło z sytuacją obecną w NBP, PiS i z polskim społeczeństwem. Gapą jest w tym skojarzeniu prezes Glapiński, a orłem oczywiście jest partia rządząca. Gapa orła przygniecie. Nie mam w tej sprawie najmniejszych wątpliwości.

Nie chcę tu kolejny raz omawiać informacji z życia intymnego posła Kaczyńskiego w trójkącie z prezesem Glapińskim i kapitanem Polaszczykiem z WSI (później bank w Wołominie) ale wydaje mi się tak na granicy ogrodzenia parku przy zakładzie psychiatrycznym, że ten trójkąt zawiązany podobno jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia ma niesamowite znaczenie do dzisiaj. Gapa może sobie robić różne rzeczy i nic. Gapa jest tak wybitnym specjalistą, że nikt go nie zastąpi „u stóp Wielkiego Stratega”.

Niestety, partia rządząca nigdy nie była dobra w analizie bieżącej sytuacji i dlatego przerżnęła kilka razy wybory, które były już wygrane. Tym razem geniusz posła Kaczyńskiego nie ogarnia, że Polacy nie znoszą marnotrawstwa pieniędzy i wynagrodzeń za nic. Bagatelizowanie siatki płac w NBP, którą podobno ustalił jeszcze prezes Belka w 2010 roku, to kolejne przyznanie się do nierobienia niczego bez nacisków i to ze strony Gazety Wyborczej. Dno.

Piotr Tomski

 

Polonizujmy media po niemiecku

Mamy jako zdominowane, zaszczute i upokorzone państwo w Unii Europejskiej niepowtarzalną okazję spolonizować media w Polsce, ponieważ Niemcy właśnie ustawowo ograniczyli do dziesięciu procent możliwość udziału obcego kapitału w firmach posiadających media. No i ta dojechana Polska może zrobić chociaż raz to, co robią wspaniałe Niemcy.

Strategiczne interesy państwa muszą być chronione. Media te interesy mogą naruszać na wielu poziomach, co doskonale widzimy codziennie w Polsce. Nie chodzi o krytykę partii, rządu czy politycznych poglądów, ale chodzi o działania szkodzące wizerunkowi Polski czy polskiej gospodarce, które są z kolei korzystne dla innych państw.

Repolonizacja mediów była zresztą jedną z obietnic wyborczych PiS. Temat ostatnio jest przemilczany, ale drugi raz takiej okazji nie będzie, żeby spełniać wyborcze obietnice wprowadzając rozwiązania ustawowe wzorowane na Niemcach.

Odrębnym i niezmiennie fascynującym pozostaje pytanie o rolę polskiego kapitału w polskich mediach. Komu ten kapitał służył, komu służy i komu będzie służył? Odpowiedź z całą pewnością nie brzmi: Polakom. Acha, czy ktoś zna precyzyjną definicję polskiego kapitału?

Piotr Tomski

Energetyczne zabawy polskich polityków

W słusznie minionej epoce PRL mój kuzyn pracował w ministerstwie energetyki i dość często słuchałem jego opowieści o znaczeniu produkcji energii elektrycznej dla funkcjonowania państwa, społeczeństwa, ludzkości i świata. Jako dziecko niewiele z tego rozumiałem, a wujek był dla mnie i tak istotną postacią, ale znaczenie energii elektrycznej jakoś wbiło się w moją głowę. Dlaczego dla wszystkich polskich polityków od kilkudziesięciu lat to znaczenie jest niewielkie? Może nie mieli takich wujków do edukacyjnych opowieści dla dzieci.

Przerzucanie się odpowiedzialnością za niebezpieczny wzrost kosztów uzyskania energii elektrycznej w Polsce jest dziecinne w wykonaniu ludzi, którzy nie myśleli na przestrzeni ostatnich piętnastu lat o tym wzroście kosztów i jego konsekwencjach. Prawda w tym przypadku jest brutalna i krzyczy: PiS i PO to jedno zło. Niestety. Obrońcy jednych lub drugich mogą zaklinać rzeczywistość, ale w opłatach za emisje dwutlenku węgla umoczyli swoje łapki wszyscy. I po co? Nie była potrzebna duża wyobraźnia, żeby przewidzieć co się wydarzy po kilku latach od zawarcia umów zupełnie nieprzystosowanych do polskich warunków gospodarczych. Tacy genialni stratedzy i wizjonerzy, za jakich uchodzą bracia Kaczyńscy, popełnili taki błąd? Taki wytrawny polityka jak Tusk też nie przewidział efektów dekarbonizacji w Polsce? Myślę, że wszyscy wszystko wiedzieli.

Wspólnie i w porozumieniu zrobili Polakom źle. A teraz Polacy powinni im powiedzieć: wszyscy won! Unia Europejska nie dla Polski! Porozumienia klimatyczne nie dla Polski! Zejdźmy na ziemię z klimatycznych i neokomunistycznych obłoków. Zacznijmy prowadzić realną politykę dla dobra Polaków.

A tymczasem w Unii Europejskiej zajmą się niedozwoloną pomocą publiczną w ustawie o zniesieniu kosztów podwyżek cen energii elektrycznej. Pytanie tylko brzmi: kiedy ustawa zostanie zakwestionowana?

Piotr Tomski

Każde pokolenie ma swojego Kunia

Nominacja na wiceministra posła Andruszkiewicza wywołała mocne reakcje po obu stronach polskiej sceny politycznej. Dla prawicy jest on zdrajcą, natomiast dla lewicy i POKOmonów jest faszystą. Jedynie pelikany z PiS łyknęły nominację w ramach profesjonalizmu i gorliwości patriotycznej. A gdzie leży prawda? No właśnie. Prawda leży tam, gdzie każde pokolenie ma swojego Kunia.

Idee narodowe są piękne i nie ukrywam, że budzą moją sympatię. Deklaruję nawet oddanie głosu w najbliższych wyborach na koalicję narodową. Dlatego muszę osobiście potępić zachowanie posła Andruszkiewicza, mimo że wiele jego wypowiedzi publicznych często mi się po prostu podobało. Zdradził. Niestety. Zachował się prawie tak, jak zachował się Roman Giertych.

Z drugiej strony uważam jednak, że udział ludzi o narodowej proweniencji w rządzeniu Polską jest konieczny. Jeśli całe środowisko narodowców jest bardzo podzielone i nie może się porozumieć w kwestii wskazania swojej reprezentacji parlamentarnej, to może poszczególni ludzie właśnie powinni wchodzić bezpośrednio do rządu lub parlamentu inną drogą, zachowując idee, przekonania i podstawowe zasady. Nie wiem. Czy takie przejście w polityce nie wymaga porzucenia idei, przekonań i zasad?

Kiedy Giertych był grzecznym chłopcem Rydzyka i potulnym pracownikiem u Kaczafiego, to musiał wyzbyć się wszystkiego, a po przedwczesnym zakończeniu jego politycznej kariery u boku wyżej wymienionych pozostało mu już tylko robienie kasy na tym, co potrafi najlepiej – prezentowanie odmiennych punktów widzenia. Giertych miał jednak zawód, który pozwolił mu na osobiste przegrupowanie, a poseł Andruszkiewicz jest specjalistą od … stosunków międzynarodowych, czyli nie ma zawodu i życia poza polityką.

No cóż. Każde pokolenie ma Kunia, na jakiego sobie zasłużyło.

Piotr Tomski

Realna polityka … rodzinna.

Kończy się rok, muszę więc zgodnie ze świecką tradycją podsumować go uczciwie. Kluczowe jest tu słowo uczciwie, bo właśnie w minionym roku uczciwość wobec siebie zdeterminowała moje podstawowe działania. Niestety. Zbyt długo oszukiwałem nawet siebie i dlatego ten rok dopiero był w jakimś niepowtarzalnym sensie przełomowy.

Najważniejszym wydarzeniem minionego roku było formalne złożenie wniosku w wykreślenie mnie z Kościoła katolickiego, co też się stało po przyjęciu tego wniosku przez miejscowego księdza. No cóż. Powinienem to zrobić dawno temu, ale walczyłem, oszukiwałem się i udawałem ślepca, którego prowadzą kulawi. Oszukiwałem również moich bliskich i to jest dla mnie najbardziej przykre. Ale! Przeprosiłem wszystkich i mogę żyć w prawdzie.

Drugim w hierarchii ważności wydarzeniem, do którego dość długo dojrzewałem, było pożegnanie z PiS. Uczciwie napiszę, że jedynie wywalenie z PiS Jarosława Kaczyńskiego mogłoby mnie skłonić do ponownego głosowania na tę partię. W tym przypadku oszukiwałem się w zasadzie o początku mojego „mariażu” z PiS, bo o Kaczyńskich wiedziałem wszystko od Magdalenki począwszy. Miałem po prostu nadzieję, że partię przejmą ludzie uczciwi, którzy w niej są i pewnie liczą na jakiś realny wpływ na politykę. Głosowałem też na PiS na zasadzie mniejszego zła w wyborze. Niestety. To był błąd i wielokrotnie za niego przepraszałem – siebie również.

Trzecim wydarzeniem roku był wyjazd z żoną na Marsz Niepodległości do Warszawy. Po trzydziestu czterech latach wspólnego życia, zachowaliśmy się jak małolaci i polecieliśmy specjalnie z Rejkiawiku na marsz. Kilka dni spędziliśmy w Polsce. Spotkaliśmy się chyba z całą rodziną i wróciliśmy.

C8AECAF7-E03A-43EB-AD2F-00CEFB077C79

No bo najważniejsze w tym minionym roku było właśnie to, że tę realną politykę wobec Kościoła, partii rządzącej czy Ojczyzny prowadzimy we dwoje – razem.

Piotr Tomski

Obudź się Polsko

Dokąd idziesz Polsko?

Kończy się szybkimi krokami rok i jest dzisiaj taki dzień, że nie mogę się powstrzymać od pytania skierowanego do mojej ojczyzny, z której los i ludzie mnie (chwilowo mam nadzieję) wypchnęli. Dzisiaj poczułem dziwny dreszcz, kiedy przeczytałem o analizie amerykańskich specjalistów od wojskowości na temat tworzenia stałych baz amerykańskich w Polsce. Podobno stała obecność wojsk amerykańskich jest przesądzona. I co? Czuję się ciągle dziwnie i myślę, jak czuli się ludzie kochający ojczyznę wolną, suwerenną czy niezależną pod koniec wieku osiemnastego, kiedy przez kilkanaście lat bezpieczeństwa Polaków, polskiej praworządności i swobód obywatelskich broniły obce wojska i obcy monarchowie.

Dlaczego dzisiaj Polacy podzielili się według miłości do sojusznika? Propaganda? Wmawianie Polakom przez setki lat, że nie mają umiejętności do samodzielnego rządzenia i muszą swoje bezpieczeństwo oddać w obce ręce? Niestety. Obudźcie się Polacy! Nie słuchajcie tych, którzy grożą Wam Putinem, kiedy nie chcecie poddawać się Unii, Izraelowi i USA, ale też nie słuchajcie tych, którzy mówią, że Rosjanie mogą być naszymi przyjaciółmi. Obudź się Polsko! Na kolana rzuć tych, którzy każą Ci przyjmować Ukraińców, dumnych z mordowania Twoich dzieci. Na kolana rzuć tych, którzy każą Ci kłaniać się izraelskim bandytom, gotowym już do zajmowania Twojej ziemi.

I tylko tyle życzę wszystkim Polakom. Obudźcie się.

Piotr Tomski

Odpowiedzialność karna za obietnice wyborcze

Bezwzględna, bezwarunkowa i nieuchronna odpowiedzialność karna wszystkich polityków każdego szczebla za niewykonanie złożonych obietnic wyborczych jest na całym świecie koniecznym rozwiązanie prawnym do dalszego rozwoju ludzkości. Niestety. Bez tej odpowiedzialności cofniemy się wkrótce do epoki kamienia łupanego po totalnej wojnie wszystkich oszukanych ze wszystkimi oszukującymi. Technologie wojenne się rozwinęły i skutki takiej wojny mogą być totalne.

Dalsze stosowanie w polityce bezkarności za słowa wypowiadane w kampaniach wyborczych przede wszystkim całkowicie zniechęci ludzi do udziału w wyborach, bo znaczenie oddanego głosu spada, skoro nie wybieramy gwarantowanego, całościowego projektu, programu czy planu, a jedynie osobę bez „twarzy” i tak naprawdę bez przyszłości. Weźmy na przykład Francję i wybory prezydenckie, a następnie dodajmy do tego protest żółtych kamizelek. Taki powiew obywatelskiej świeżości powinien dać do myślenia, bo po nim przyszłość prezydenta Macrona jest wątpliwa.

Gdyby politycy byli uczciwi i mieli dobre intencje, to bez problemów przyjęliby takie uregulowania już dawno temu. Niestety, na całym świecie jest inaczej. Proponuję więc od dzisiaj na wszystkich spotkaniach z politykami proponować im takie zmiany w przepisach prawa i czekać na ich reakcję. Padnie na pewno twierdzenie, że oni zrobiliby to bardzo chętnie, ale … może zbraknąć większości parlamentarnej albo woli politycznej.

Rozmarzyłem się znowu o tym, jak powinno być. No! Gdyby ludzie nie marzyli, to do dzisiaj mieszkalibyśmy w jaskiniach.

Piotr Tomski