Koalicja europejska politycznych „zombie”

Od dłuższego czasu mówiło się o koalicji wszystkich sił politycznych na lewo od PiS i podobno ten moment nadszedł. „List intencyjny” podpisało sześciu byłych premierów i dwóch byłych ministrów spraw zagranicznych. No i będzie koalicja europejska, ale kto w niej będzie, tego nie wie nikt. POKOmony będą w niej na pewno i tyle pewności musi wystarczyć. Acha, zapewne będzie w niej tych kilku „zombie” politycznych, którzy przedefilowali na scenie i pochylili się nad skrawkiem nie znaczącego nic papieru.

Pan Cimoszewicz kilka lat temu odszedł z polityki i nie chciał nawet poprzeć syna w kandydowaniu do parlamentu. Teraz buduje koalicję europejską?! Czy POKOmony nie mają w Polsce normalniejszych ludzi do walki z PiS? Wszyscy chyba uwierzyli w przekaz jednej ze stacji telewizyjnych, w której obok mecenasa od bzdur specjalnych u Stokrotki robi ten „zombie” za eksperta od specjalnych wytrysków jadu. Przykra sprawa to jest.

Pan Belka twierdził w sprawie afery Amber Gold, że wszyscy o wszystkim wiedzieli. Teraz chyba wszyscy chcą znowu wszystko wiedzieć i doprowadzić do powtórki z historii w kolejnym rabowaniu Polaków tym razem pod europejskim szyldem. A może POKOmony mają już nowy plan rabunku? Może do tego potrzebny jest ten doświadczony „zombie” skład?

Pani Kopacz to wyjątkowy „zombie” polityczny, który na smoleńskich trumnach tak się zasłużył, że został premierem. Tym razem idzie do wyborów na innej trumnie i nie musi już brać udziału w przekopywaniu ziemi na metr w głąb w Gdańsku.

Dla reszty towarzystwa nie chcę już tracić słów. Może warto jeszcze dodać jedno: to nie są żadne dinozaury. Nie dajcie się oszukać. To jest koalicja europejska politycznych „zombie”.

Piotr Tomski

 

 

Jurny Stefan przykrył Srebrnego Jarosława

Kiedy usłyszałem o wyczynach Stefana na szczawiu, to byłem pod wrażeniem działania tej niepozornej roślinki, oczywiście, połączonej z mirabelkami. Kto by się spodziewał? Stefan jednak wiedział, co mówi. Stefan udowodnił, że daje radę dzięki tym „odżywkom”.

Pojawiły się zdania odrębne, że wyczyny Jurnego Stefana były znane odpowiednim służbom państwowym od trzech lat, ale były dobrze „przygotowywane” na właściwy moment. Niestety, dzięki rodzinnej wpadce Srebrnego Jarosława trzeba było rozpaczliwie temat „odpalić” przed właściwym momentem. No i wyszłoby na zatarg biznesowy, tyle że to zdanie odrębne jest głoszone przez „parszywe karły reakcji” i „wrogów ludu”, a zatem jest niewiarygodne.

Prawomyślna część społeczeństwa śmieje się do bólu z możliwości Jurnego Stefana i już zapomniała o deweloperce Srebrnego Prezesa. Życie zawsze toczyło się szybko, a pamięć ludzka zawsze była krótka, ale przy obecnych technologiach ludzka pamięć jest … pisana patykiem na wodzie i to tym, którym pani Kopacz przeganiała dinozaury.

Już od dłuższego czasu nie widzę w polskiej polityce „mężów stanu”, a większość poważnych ludzi jest marginalizowana przez kilku sługusów Srebrnego Jarosława albo podporządkowana dyktaturze poprawności politycznej w światowych salonach. No właśnie. Kogo w Polsce można traktować poważnie? Kto ten chaos może powstrzymać? Czy naprawdę nie mamy jako Naród żadnych szans na zachowanie suwerennego państwa?

Niestety. Jeśli naszym państwem w roli szarej eminencji ma rządzić Wielki Budowniczy Srebrny Jarosław, zabezpieczony finansowo i medialnie przez spółki z fundacjami, to już przegraliśmy wszystko. Jeśli opozycja ma się składać z Jurnych Stefanów, to gra jest skończona.

Piotr Tomski

 

 

Srebrny Jarosław

Mamy dzisiaj nową odsłonę kłótni w „rodzinie” z Magdalenki. Trzydzieści lat jest długim okresem i w najlepszych rodzinach trudno przez tyle czasu żyć w zgodzie, a co dopiero mówić o rodzinie prawie siłą stworzonej przez odchodzących w niebyt władców klasy robotniczej. Kłótnia jest jednak tylko kłótnią, przynajmniej do czasu użycia siły, czego w magdalenkowej rodzinie się nie robi.

Najśmieszniejsze w publikacji „Gazety Wyborczej” jest to, że zwolennicy przeciwnych stron sporu odczytują tę publikację w krańcowo różny sposób. Dla przeciwników prezesa Kaczyńskiego przedstawiono dowody jego przestępczej działalności, natomiast dla zwolenników prezesa w tej publikacji są jedynie dowody na jego wybitną, krystaliczną uczciwość. Boki można zrywać ze śmiechu. Dwa plemiona w jednym tekście widzą dwie wersje rzeczywistości.

Głosowałem na PiS w kilku kolejnych wyborach i wierzyłem, że po pełnym przejęciu władzy ludzie tej partii zaczną naprawiać Polskę dla Polaków. Deklaracje ludzi PiS były niesamowicie patriotyczne. Wyszła z tych deklaracji krajowa niemoc, upokorzenie Polski na arenie międzynarodowej i … prośby o zaufanie prezesowi, który dokładnie w tym samym czasie szlifował swoje biznesowe talenty na planach dwóch bliźniaczych wież „K”, kontrolując w przedziwny sposób jakieś fundacje powołane w równie przedziwny sposób do jeszcze bardziej przedziwnych celów. Rodzinne układy Srebrnego Jarosława w tych podejrzanych przedsięwzięciach biznesowo-partyjnych przerażają. Przyznam się szczerze: nigdy na te rodzinne powiązania klanu Kaczyńskich nie zwróciłem uwagi. Kiedy bliżej przyjrzałem się tej rodzince, to zastanawiam się tylko nad jednym: co będzie, kiedy naturalną drogą biologiczną nad tymi fundacjami i spółkami kontrolę przejmie Marta Kaczyńska z jej rozbudowaną rodziną po trzech mężach. Boję się pisać dalej, bo mecenas Dubieniecki już pokazał, że nawet inwalidzi nie budzą jego litości.

Piotr Tomski

Molem jestem śmiesznie nieaktualnym w naftalinie

Partia POKOmonów zwana partią miłości znowu pokazała, na co ją stać w ramach propagowania ogólnego porozumienia w społeczeństwie i walki z mową nienawiści oraz pogardy. Zdaniem jednej z głównych POKOmonic jestem istotą śmiesznie nieaktualną i zalatuję naftaliną. Poczułem się wspaniale, prawie jak czuł się żydowski chłopiec w tramwaju w czasie okupacji niemieckiej w Warszawie, kiedy policja żydowska zabierała go do Treblinki na ostatnie, „letnie kolonie”.

Dużo wydarzeń było w ostatni weekend i dusza Polaka ma wiele powodów do smutku, rozżalenia i buntu przeciwko politykom. Dwie główne siły polityczne w Polsce umacniają swoje poparcie w sondażach, a żadna z tych sił nie broni interesu Polaków. Jedni jawnie sprzedają nas za ochłapy do Europy, drudzy natomiast skrycie oddają nas jeszcze z dopłatą z naszej strony w ociekające braterską krwią łapy Żydów amerykańskich i izraelskich. My mamy się spokojnie przyglądać tym politykom i wierzyć, że nasze samodzielne istnienie jest już niewykonalne, a podporą naszej armii są cztery nowe śmigłowce.

Nowy tydzień zaczął się od wojny w PiS, bo partia zaszła już za wysoko w poparciu i mądrość etapu nakazuje ją podzielić. Zatrzymanie „chłopca Macierewicza” jest demonstracją siły jednej frakcji w PiS i pokazaniem, że „najuczciwsi” na świecie politycy wsadzają swoich bez wahania. Dla rozsądniejszych był to sygnał, że teraz kolej na Macierewicza, któremu pozostaje już tylko przejść na emeryturę. Podobno zarzuty postawione Bartłomiejowi M. są śmiesznie nieaktualne i zalatują naftaliną, a sam pan Antoni – licząc na łaskawość prezesa – zjadł osobiście ostatnią kopię aneksu do raportu z likwidacji WSI, żeby już na pewno nikt niczego nie ujawnił.

Piotr Tomski

Zaczynam się bać zgody PO i PiS

Odbyło się dzisiaj w sejmie spotkanie premiera Morawieckiego z głównymi politykami opozycji i również partii rządzącej. Celem tego spotkania było wypracowanie porozumienia w sprawie zmian w prawie, które są konieczne po zamordowaniu prezydenta Gdańska. Chodzi przede wszystkim o zmiany dotyczące chorych psychicznie, które pozwoliłyby nie wypuszczać takich ludzi z więzień po odbyciu kary. No i zapachniało Rosją radziecką, gdzie wszyscy polityczni przeciwnicy byli zdiagnozowani jako chorzy psychicznie.

Wstępne wypowiedzi uczestników tego spotkania były niepokojące, bo ogólna zgoda czy przyzwolenie na te zmiany skończy się ich uchwaleniem przez większość sejmową w wersji najgorszej dla obywateli. Danie takich nowych narzędzi prawnych obecnemu systemowi wymiaru sprawiedliwości z tak chorą Służbą Więzienną może skończyć się nieszczęściem dla wielu ludzi.

Żadne zmiany w prawie nie są potrzebne. Nie potrzeba nowych przepisów do kierowania chorych do szpitali i też nie potrzeba nowych przepisów do walki z mową nienawiści. Politycy po prostu weszli dzisiaj na niebezpieczną dla obywateli ścieżkę wprowadzania „ulepszeń”, służących do załatwienia indywidualnych spraw bez odpowiedniej kontroli społecznej i bez jawności. Jeśli do tego dołożymy stan środowiska lekarskiego, które jest samoobroną perfekcyjną na poziomie Izb Lekarskich, to mamy narodową tragedię gotową. Polecam dla dociekliwych przypadek szpitala psychiatrycznego w Rybniku.

Polecam więc politykom zimny prysznic i otrzeźwienie, a obywatelom polecam zwrócenie uwagi na sytuacje, w których pojawia się zgoda. Bójmy się zgody polityków.

Piotr Tomski

POKOmony znowu się buntują

Zarząd Platformy Obywatelskiej podjął decyzję o bojkocie TVP do chwili spełnienia jednego żądania: odwołania zarządu telewizji publicznej. Nikt z tej partii nie pokaże się w telewizji „reżimowej”. Ale POKOmony z Nowoczesnej do TVP będą chodzić. Czy zatem ten częściowy bunt POKOmonów może przynieść im jakąś korzyść? Polakom na pewno przyniesie więcej spokoju i przyjemności z oglądania wielu programów publicystyczno-informacyjnych bez udziału tych siewców „miłości”.

Telewizja jest tylko narzędziem do przekazania informacji i nie należy demonizować jej wpływu na rzeczywistość. Sposób odbioru tych informacji i ich ocena zależy przecież od widzów, od rozumu widzów czy też ich inteligencji. Nie można zakładać całkowitej bierności widza i bezwolnego poddania widza przekazowi telewizji, bo to znaczy tylko, że nie szanuje się tego widza. No właśnie. POKOmony nie szanują widzów telewizji.

Przeżyłem już dość długo na polskiej ziemi i dość dużo oglądałem telewizji polskich, dlatego mogę z całą odpowiedzialnością napisać, że przekaz telewizyjny nie ma jakiegoś specjalnego znaczenia w życiu społecznym w Polsce. Komunistyczny monopol telewizyjny przez czterdzieści lat nie pozwolił komunie na utrzymanie panowania na umysłami Polaków, a jeszcze niedawny „monopol” POKOmonów w trzech głównych telewizjach w Polsce również nie utrzymał ich przy władzy w 2015 roku.

Polacy są narodem rozsądnym i na telewizję mogą sobie popatrzeć, ale wierzyć telewizji żaden Polak nie będzie. Hi, hi, hi …

Piotr Tomski

Jasno jasny pan prezydent Trzaskowski

Z wystąpienia pana prezydenta Trzaskowskiego w telewizji zrozumiałem, że będzie przed nienawiścią bronił w Warszawie i wspierał wszystkich, ale i ze wszystkimi będzie walczył. Głupota telewizyjna nie ma granic, zwłaszcza kiedy redaktor prowadzący się uśmiecha po wspomnieniu odczłowieczenia i mówi, że nazwanie kogoś szarańczą (takiego terminu użył jeden z głównych POKOmonów) jest właśnie odczłowieczeniem, a totalny głupek mówi, że nie jest, że gorszym odczłowieczeniem jest nazwanie kogoś zdrajcą i sługusem obcych państw, bo to wyklucza ze wspólnoty i … odczłowiecza. No po prostu cyrk. Jasny cyrk! Użycie słowa „jasne” w różnych wersjach przez wyżej wymienionego było przy tym żenujące. Polecam ten występ każdemu, kto chce zobaczyć przepis na samozagładę.

Nie chcę być gołosłownym, przytoczę więc cytat z „DoRzeczy” nr 4/2019:

fe6eceeb-aefb-4d31-b043-1013d40cd65e

Dla pana Trzaskowskiego jasny był też udział polityków przeciwnej mu opcji w zabójstwie pana Adamowicza. Żeby było jasne, to politycy PiS ponoszą odpowiedzialność za działania psychopaty w Gdańsku. Jasne. Odlot. Założę chyba klub zwolenników odlotu w kosmos prezydenta Trzaskowskiego. Skoro pan Owsiak chciał wyje…ać Panią Krystynę Pawłowicz w kosmos, to ja chyba mogę to odnieść do wyżej wymienionego prezydenta. U pana Owsiaka to nie była nienawiść.

Jasne w tym wszystkim jest dla mnie jedno: POKOmony z panem Trzaskowski na czele tak się gubią w ogólnym przekazie, że trzeba wiele cierpliwości nawet w ich najtwardszym elektoracie, żeby w ten pokręcony i zakłamany przekaz dalej wierzyć albo trzeba wyłączyć całkowicie myślenie. Magdalena Adamowicz twierdzi, że jej męża zabiły słowa. Jasne! Psychol bez przeszkód wbiegł na scenę i zakrzyczał na śmierć męża pani Magdaleny. Jasny gwint!

Piotr Tomski

Jak ja nienawidzę nienawidzić

Sytuacja w Polsce mojej kochanej zrobiła się na tyle przykra, że trudno jest zabierać głos. Należę do dużej grupy ludzi o tak zwanych patriotycznych przekonaniach, które dla równie dużej grupy „miłośników” w Polsce są znienawidzoną emanacją faszyzmu. No cóż. Na Marszu Niepodległości byłem. Kocham Polskę i chcę o nią dbać, a zatem wszystkich osobników (miłośników od faszyzmu również) którzy szkodzą Polsce i Polakom, będę musiał zwalczać. I tak rodzi się spirala nienawiści. A ja tak bardzo nienawidzę nienawidzić.

Czy napisanie dzisiaj o budyniu jest już mową nienawiści? Czy pisanie o siedmiu mieszkaniach i trzydziestu sześciu kontach prezydenta miasta Gdańska jest już mową nienawiści? Czy przypominanie wypowiedzi POKOmonów na temat Pana Adamowicza sprzed trzech miesięcy jest już mową nienawiści? Czy przypominanie stosunku byłego prezydenta Gdańska do polskości tego miasta jest już mową nienawiści? Nie wiem, ale przecież ja mam zasady, dlatego o niczym takim nie będę pisał, bo ja tak bardzo nienawidzę nienawidzić, że od dzisiaj będę miły nawet dla Jureczka Owsiaka. Tak. Jureczek bądź pozdrowiony. Jureczek, zapomnij już o tych głupich zarzutach złej organizacji imprez i o krwi prezydenckiej na rękach nie myśl. Jureczek, trzymaj się sztywno.

Ktoś napisał, że firma Winiary powinna teraz w Gdańsku rozwiesić banery z reklamą smacznego, ciepłego budyniu. No właśnie. Powstał u nas spór o odmianę słowa budyń w przypadku takiej reklamy. Ja uważam, że powinno być napisane budynia i, oczywiście, z dużej litery powinno być napisane to słowo. Niestety, kolega obraził się na mnie i powiedział, że to jest typowy przypadek mowy nienawiści na granicy kanibalizmu. A ja tak bardzo nienawidzę nienawidzić.

Gdybym teraz napisał o mowie nienawiści przy zbiórce pieniędzy na zabójstwo prezesa Kaczyńskiego, to „miłośnicy’ zaczęliby mówić o wolności artystów i wolności procesu twórczego. Tak. Zimny Lech na Wawelu był też zabawny, ale ciepły budyń w Gdańsku zabawny nie jest.

Piotr Tomski

Kasta sędziowska znowu grozi

W Fundacji Batorego zebrali się „wybrańcy” i debatowali nad przywróceniem w Polsce państwa prawa. Pominę teraz kwestię mieszania pojęć państwo prawa i państwo prawników, ale nie mogę pominąć gróźb karalnych wygłoszonych właśnie prze twórczynię pojęcia „kasta sędziów”, która myśli o zemście na legalnie utworzonej władzy w Polsce. Sędzia myśli o zemście na władzy i rozstrzyga w sądzie sprawy, które mogą dotyczyć tej władzy.

W normalnym świecie od następnego dnia pani sędzia byłaby odsunięta od orzekania. Nie jest możliwe, żeby w cywilizowanym świecie jakikolwiek sędzia chciał się zemścić na kimkolwiek. W sytuacji zaistniałej na tym spotkaniu wsparcie w zemście zdeklarowała jeszcze pani profesor prawa, która na Uniwersytecie Warszawskim uczy młode kadry prawnicze. Czego uczy? Zemsty? Od następnego dnia po wygłoszeniu tak prymitywnych oświadczeń pani profesor powinna mieć zakaz prowadzenia zajęć.

Żyjemy jednak w świecie nienormalnym. Panie w najlepsze sycą się swoją chęcią zemsty, a co najmniej połowa ludzkości nie zauważy w ich wypowiedziach niczego niestosownego, zwłaszcza że miejsce powstania tej przestępczej narracji „uświęca” ostatnio każdą głupotę w wykonaniu kilkudziesięciu polskich profesorów dublerów. Niestety. Muszę tu dodać jeszcze wywody mścicielki o naginaniu interpretacji konstytucji do realizacji szczegółów tej zemsty. Wyżej wymieniona po prostu pławiła się w mule na dnie prawniczego bagienka, a reszta towarzystwa jej kibicowała i kolejno wskakiwała w ten muł. Konstytucję trzeba wyinterpretować i zemścić się na władzy.

Piotr Tomski

Może nie będzie Nord Stream 2

Polityka amerykańska jest dość prosta i opiera się głównie na realizowaniu zysku z jej prowadzenia poza granicami USA. Jeśli ktoś liczy na sojusze z USA, to musi po prostu wziąć udział w realizacji zysków amerykańskich przedsiębiorstw. Czasem nawet bezpieczeństwo różnych państw może zależeć przez jakiś określony czas od realizacji tych zysków, ale złudna jest wiara w ciągłe trwanie takich układów, a budowanie na tym całej przyszłości państwa jest już zwykłą głupotą.

Amerykanie wkrótce mogą wprowadzić w życie sankcje wobec firm zaangażowanych w budowę Nord Stream 2 i tym samym bardzo niekorzystne dla Polski przedsięwzięcie będzie bardzo niekorzystne dla tych firm. Myślę, że budowa stanie, bo nikt nie będzie tracił miliardów realnych dolarów dla przewidywanych zysków.

Amerykanie chcą sprzedawać do Europy swój skroplony gaz i Rosjanie nie mogą rozwijać swojej sprzedaży. Ideologii do tego nie trzeba dorabiać. Podobna sytuacja niedawno była z chińską sprzedażą sprzętu telekomunikacyjnego. Powstaje tylko pytanie, co zyska na tym Polska, a dokładniej – co zyskają na tym Polacy? Boję się przy tym rządzie w Polsce, że odpowiedź na oba pytania brzmi: nic. Mityczna zależność od kaprysów Putina lub chińskich komunistów zostanie zastąpiona zależnością od żydowskiego lobby w Nowym Jorku. HI, hi, hi …

Ostatnio ktoś napisał, że Polacy mają tylko prawo wybierać mocarstwo nadzorcze, a USA jest wariantem najłagodniejszego zaborcy.

Piotr Tomski