I znowu o Smoleńsku piszą

Katastrofa pod Smoleńskiem w 2010 roku była ogromną tragedia, której rozmiar nie może być kwestionowany. Wyjaśnienie przyczyn tej tragedii powinno być priorytetem dla wszystkich Polaków i nie powinno ich dzielić. Jest jednak inaczej i do tego różne środowiska zaczynają grać informacjami o przyczynach katastrofy dla własnych, doraźnych potrzeb.

Tygodnik „Sieci” publikuje informacje o wynikach badań w Wielkiej Brytanii, które potwierdzają ślady materiałów wybuchowych na próbkach pochodzących z katastrofy. Nie wiem, co można myśleć o wynikach badań prowadzonych po dziewięciu latach na próbkach, które podobno były już dokładnie badane. Nie wiem, dlaczego te informacje publikują znowu media, natomiast przedstawiciele służb państwowych ciągle milczą. No, może jedynie poseł Macierewicz prowadzi kolejne wywody o wybuchach i rosyjskich mocach zamachowych w celu niszczenia naszej elity. Długo osobiście dawałem się nabrać posłowi Macierewiczowi, ale kiedyś wreszcie musiał przyjść moment przekroczenia masy krytycznej w snuciu podejrzeń, intryg, domniemań i insynuacji bez pokrycia w rzeczywistości lub z pokryciem na poziomie rozumowania przedszkolaków. Logika nie zawsze musi prowadzić do słusznych wniosków, jeśli nie mamy wszystkich podstaw do rozumowania albo te podstawy są sfałszowane. W przypadku tej katastrofy nie mamy wszystkich podstaw i nigdy ich nie będziemy mieli. Niestety. Przykra to jest sprawa.

Dlaczego zatem jest wspomniana publikacja? Dlaczego gra została wznowiona? Komu zależy na kolejnych rozważaniach tematu zamkniętego nawet przez Srebrnego Prezesa?

Piotr Tomski

Szmoncarstwo USA

Szmoncarstwo USA prowadzi wobec Polski politykę dwulicową i podłą, która powinna ze strony polskich władz spotkać się już dawno z jednoznacznym sprzeciwem. Nie można mówić o sojuszu i domagać się regulowania wymyślonych roszczeń za mienie, które zgodnie z prawem przeszło na własność państwa. Nie można liczyć na sojusznika, który działa najczęściej na naszą szkodę, pominąwszy jedynie chwile powstania Polski w 1918 roku, co wynikało raczej z personalnych powiązań niż prawdziwej polityki.

Żydowskie wpływy w USA były zawsze ogromne, ale ich rozmiar i bezprecedensowa jawność za prezydentury Trumpa przerosły wszystko. Rodzinne, żydowskie układy prezydenta zdominowały politykę mocarstwa, a zatem to już jest szmoncarstwo – twór podobny do państwa, ale reprezentujący interesy wąskiej grupy żydowskich biznesmenów, finansistów i prawników oraz ludzi z tą grupą współpracujących bądź dla niej bezpośrednio pracujących.  Mówiąc nawiasem, to dla tej grupy mają iść pieniążki z Polski zaspokajające roszczenia określone w „447”. Szmoncarstwo USA dopilnuje zaspokojenia przez Polskę tych roszczeń.

Wspieranie Izraela przez USA, w relacji do oczywistych, izraelskich zbrodni na Palestyńczykach, staje się prymitywnym, bandyckim wymuszaniem silniejszego na słabszym, co może nie byłoby dziwne, gdyby nie ciągłe dorabianie idei demokracji, wolności i praw człowieka w oficjalnych poczynaniach amerykańskich. Polakom Amerykanie ciągle przypominają o szanowaniu demokratycznej praworządności, a z drugiej strony wspierają Izraelczyków mordujących palestyńskie dzieci. No właśnie. Polacy mają szanować praworządność na korzyść Żydów. I tyle. Szmoncarstwo każe, Polak musi wykonać.

Polacy jednak mają swój rozum i nie muszą wybierać partii, która ślepo realizuje dla Żydów praworządność po amerykańsku. Mam tylko nadzieję, że natychmiast zadziałają też unijne władze w przypadku bezprawnego zwracania Żydom czegokolwiek.  Komisja Europejska i TSUE mogą okazać się przydatne. No i doszedłem do tego, że jako przeciwnik przynależności Polski do Unii liczę na pomoc unijnych organów. To jest moja osobista tragedia, bo przecież głosowałem na PiS, przed którym teraz trzeba bronić Polskę z pomocą Unii Europejskiej. Cyrk!

Piotr Tomski

 

 

 

Belferskie ultimatum

Długo uważałem, że nauczyciele w Polsce mają rację w kwestii żądań płacowych. Uważałem, że nauczyciele zasługują na szacunek i odpowiednie wynagrodzenia za swoją trudna pracę. Sam byłem w młodości nauczycielem języka polskiego i chociaż minęło wiele lat, robiłem wiele innych rzeczy w życiu, to został mi pewien sentyment dla tego zawodu.

Coś jednak we mnie pękło. Przekroczona została tak zwana masa krytyczna i zdanie zmieniłem. Nauczyciele zasługują na podwyżkę w granicach rozsądku, zasługują na szacunek, ale zasługują również na weryfikację kompetencji, moralnych predyspozycji do wykonywania zawodu i umiejętności prezentowania przed uczniami postaw apolitycznych oraz pozbawionych wszelkiej ideologii. Acha! Ważnym problemem jest też podatek od prowadzonych prywatnie korepetycji i obowiązek posiadania z tego powodu kas fiskalnych.

Nauczyciele czy może tylko ich głupi reprezentanci związkowi zrobili z uczniów zakładników i udowodnili uczniom, że nie mają dla nich znaczenia większego od zarabianej gotówki. Groźba nieprzeprowadzenia egzaminów albo nawet szybko wycofana groźba masowego wstrzymania promocji dla uczniów nie mają już nic wspólnego z uczciwością ogólnoludzką. Jeśli ma chodzić tylko o kasę, to jakie wnioski z tego płyną dla młodzieży? Sięgnęliśmy dna.

Zepsucie środowiska nauczycielskiego było poza moją wyobraźnią, może z racji upływu dłuższego czasu od ukończenia szkół w Polsce przez moje dzieci, ale teraz uświadomiłem sobie jego poziom. Niestety. Z jednej strony galopująca, tęczowa dzisiaj komuna, a z drugiej strony presja katolickiego „fanatyzmu”, co daje dzieciom w ich młodych głowach mieszankę … psychiatryczną.

Po politykach oderwanych od koryt, lekarzach, prawnikach i policjantach przyszła następna plaga na Polskę: nauczyciele. I nie ma dobrego wyjścia, bo rozgonić tego towarzystwa się nie da.

Piotr Tomski

Bzykanie wstępne z TSUE

Wczoraj odbyło się posiedzenie TSUE w sprawie pytań prejudycjalnych na temat polskiej KRS. Ciekawa sprawa. Nieodparcie TSUE kojarzy mi się od początku funkcjonowania tej nazwy z muchą tse-tse, a zatem wypowiedzi tej „firmy” z eurokołchozu muszą być po prostu bzykaniem. Bzykanie niby jest tylko bzykaniem, ale muchy tse-tse roznoszą malarię, co jest już niebezpieczne.

Organizacja sądów krajowych nie podlega jurysdykcji europejskich organów. Tę zasadę jasno określoną w traktacie unijnym łamią kolejno wszystkie instytucje unijne, a polski rząd spokojnie akceptuje ten stan rzeczy. Niestety, do polityki zagranicznej nie wystarczą dobre chęci. Polityka zagraniczna nie szanuje żadnych uległości, zaufania czy wiary w siłę dokumentów. TSUE przygotowywał przez rok odpowiednie wyroki w różnych sprawach wielu krajów, żeby definitywnie stać się … wyrocznią wymiaru sprawiedliwości w sprawach sądów i praw krajowych. I co teraz? Faktycznie pozostało nam Polakom wyjście z Unii Europejskiej albo bicie ukłonów przed władzami unijnymi z całkowity ignorowaniem polskich władz jako zbędnego, przejściowego elementu zwykłej administracji regionalnej.

Sędziowie z TSUE są wybierani przez polityków Rady Europejskiej do pełnienia swoich funkcji, a zarzucają dokładnie to samo polskim rozwiązaniom prawnych przy okazji KRS. Pominąwszy nawet już ten brak symetrii w spojrzeniu na rozwiązania formalne czy brak umocowań traktatowych do orzekania, spojrzeć wystarczy na korelację daty przyszłego wyroku TSUE w niniejszej sprawie z datą wyborów do europarlamentu, żeby sprawiedliwość po europejski ocenić na poziomie dna. Jeśli wyrok ma zapaść na trzy dni przed wyborami, to czemu i komu to ma służyć?

Gołym okiem widać z kim bzyka TSUE, czym bzyka TSUE i co bzyka w TSUE. Wiosna przyszła!

Piotr Tomski

I znowu obudziliśmy się w Polin

Kolejny raz odrzucono w PiS pomysł ekshumacji w Jedwabnem. Prokuratura Krajowa podobno nie widzi podstaw do wznowienia badań.

Polacy są podzieleni w tej kwestii i właściwie nie można tu opierać się o oczekiwania społeczeństwa, które i tak nie obchodzą przedstawicieli władz państwowych. Podstawą do wznowienia ekshumacji powinna być potrzeba dokończenia badań naukowych w celu pełnego wyjaśnienia zbrodni w Jedwabnem. I tylko tyle.

Prezes Kaczyński kolejny raz po sprawie katastrofy smoleńskiej pokazał, że prawda dla niego nie ma większego znaczenia. Liczą się pozory i uległość na arenie międzynarodowej, gdzie prezes czuje się jak zwierzę na polowaniu z nagonką. Prezes z jakichś bliżej nieokreślonych powodów robi dokładnie to, co robił jego brat – spełnia życzenia Żydów.

Mamy więc jasny sygnał, że dalsze rządy PiS będą jedynie pogłębiały ten stan międzynarodowej uległości. PiS ulega na każdym kroku Unii Europejskiej, USA i Izraelowi. Zapewne zrealizuje PiS roszczenia określone ogólnie w amerykańskim dokumencie „447”, co doprowadzi Polaków do totalnego uzależnienia finansowego od środowisk żydowskich, które będą beneficjentami mienia bezspadkowego.

Ja czuję się w tej sytuacji bardzo źle, bo głosowałem na PiS, co znaczy, że pomogłem im przejąć władzę. Pomogłem w rozpętaniu spirali ograbienia Polaków na skalę niespotykaną w dotychczasowej historii.

Piotr Tomski

Granie na uczuciach religijnych jest podłe

Poszły informacje o wizycie prezesa Kaczyńskiego w klasztorze w Częstochowie i złożeniu kwiatów dla Matki Boskiej. Wszystko miało się odbyć w czasie powrotu z konwencji partyjnej w Katowicach i w ramach modlitwy o pomoc Matki Boskiej w wygraniu wyborów.

Z punktu widzenia Matki Boskiej nie wiem, czy warto pomagać komuś, kto nie dba o dzieci nienarodzone i nie zmienia prawa o aborcji w Polsce, mimo wcześniejszych obietnic. Czy warto pomagać komuś, kto zamilkł w temacie wyjaśnienia śmierci własnego brata, chociaż do wyborów szedł z hasłami przeciwnymi? Czy warto pomagać komuś, kto mówił o konieczności ujawnienia aneksu do raportu z likwidacji WSI, a teraz twierdzi, że obnażenie jednego z największych aparatów zła w historii Polski jest niepotrzebne?

Zastanówmy się nad hasłami i emocjami w przemówieniach prezesa Kaczyńskiego. Dzieci! Czy wiarygodny jest facet, który nie spłodził przez całe życie nawet jednego dziecka, ale mówi, że dzieci są najważniejsze? Mógł jeszcze powiedzieć, że obowiązkiem każdego człowieka jest prokreacja.

Mam wrażenie, że prezes żyje teraz w duchu Gazety Wyborczej i, jak dziennikarze tej gazety, prezes jest najlepszym znawcą spraw z życia katolików, obowiązków katolickich i grzechów najcięższych. Może uwierzyłbym w tę przemianę prezesa, ale wyżej wymienione aborcja, Smoleńsk i aneks jakoś stoją mi przed oczami.

Piotr Tomski

Chrońmy polskie dzieci

Jak to mówią? Wyszedł Rabiej z worka? Okazało się dzisiaj, że jednak chodzi w Polsce o adopcję dzieci przez pary homoseksualne. Progres żądań ludzi LGBT jest wszędzie na świecie identyczny i brak mu końca. No, może końcem jest ostateczna przemiana wszystkich ludzi w … homoseksualnych lub transpłciowych, „efebofilów”, którzy lubią też czasem współżyć ze zwierzaczkami. Przemiana powinna zaczynać się w przedszkolach i udział w niej powinni brać wszyscy, żeby cała Ziemia stała się miejscem wielkiej oraz nieustającej orgii.

Marzenia pana Rabieja o adopcji dzieci przez LGBT staną się wkrótce normą prawną w Unii Europejskiej, a tym samym w Polsce trzeba będzie przystosować prawo do takich sytuacji. Nie pomoże zaklinanie rzeczywistości przez PiS. Śluby LGBT właściwie już stały się normą prawną w Unii i niedługo Polska będzie musiała te procedury dopuścić. Niestety. Czy ktoś postawi sprawę w prawdzie? Jedynie wyjście z Unii Europejskiej pozwoli Polakom na zachowanie swoich przekonań i obyczajów.

Polacy muszą sobie uświadomić fakty. Na tym musi teraz skupić się kampania do europarlamentu i to z naciskiem na okoliczność zakłamania PiS w tych kwestiach. Zobaczmy poniższy obrazek krążący w Internecie. Ci dwaj panowie z fotografii mogą mieć wspólne cele przynajmniej w kwestii homoseksualnych potrzeb.

E6AFAA5E-D8EA-4190-B86F-FECC0C9E12C6

Zdjęcie pochodzi z 1993 roku z Gazety Wyborczej.

Nie dajmy sobie wmówić, że ktoś jest uczciwy tylko dlatego, że nazywa się Kaczyński. Zastanówmy się lepiej, jak blisko siebie byli panowie Rabiej i Kaczyński?

Piotr Tomski

Rolnicy walczą o swoje

Dzisiaj w Warszawie odbyła się demonstracja, która wreszcie mogła zadziałać na wyobraźnię osób podejmujących w Polsce decyzje istotne dla polskich rolników. Zablokowano o ósmej rano duże ulice w centrum miasta i to w sposób dość drastyczny – rozrzuconymi świńskimi organami oraz jabłkami. No i się zaczęło ujadanie.

Rozumiałbym zastrzeżenia Żydów czy Arabów, bo wieprzowina ich prawie parzy, ale polscy politycy uchodzący za chrześcijan nie powinni tak szaleć. Hi, hi, hi… Każdy ma prawo protestować, a rozrzucanie zbędnych w końcu rzeczy nie powinno szokować, do tego chrześcijańskie poszanowanie żywności jest przeżytkiem nawet na wsi. Politycy mogą zatem pobudzonej dość mocno wyobraźni użyć teraz do opracowania takich rozwiązań systemowych, które zapewnią rolnikom godne i uczciwe dochody z ich pracy.

Rozumiem tych, którzy mówią rolnikom o ich urynkowieniu i o dostosowaniu się do ogólnych warunków biznesowych we wszystkich dziedzinach ludzkiej aktywności. Problem jednak jest właśnie w tym, że w całej Europie rolnicy nie podlegają tym rynkowym zasadom. Problem jest w tym, że rolnicy niemieccy, francuscy, belgijscy czy duńscy dostają dużo większe dotacje unijne, a ich produkty (na przykład wieprzowina) przetwarzane są bez przeszkód w polskich przetwórniach i sprzedawane w polskich sklepach, kiedy w niejasnych okolicznościach polscy rolnicy nie mogą sprzedawać swoich produktów. Rynek dla rolników nie istnieje i w Unii Europejskiej jeszcze długo nie zaistnieje.

Jedynym wyjściem jest interwencja państwa i jego służb. Interwencja musi doprowadzić do prawdziwej pomocy polskim rolnikom, a osoby odpowiedzialne za wspieranie na terenie Polski zagranicznych rolników i zagranicznych firm muszą ponieść karę.

Piotr Tomski

Jajecznica komisarzy Bieńkowskiej

Komisarza Bieńkowska przeszła w stan wyjątkowego wyciszenia po objęciu funkcji komisarzy w KE i już nic więcej z jej wyczynów nie zostało na żadnych taśmach uwiecznione. A szkoda! Bo jaja pani Bieńkowskiej były niczego sobie. Tyle tych jaj było, że wreszcie wyszła z tego ogromna jajecznica.

Myślałem już, że nie usłyszę o pani komisarzy niczego istotnego, ale się pomyliłem. Przyszedł dzień, w którym program „cela+” uderzył bardzo blisko pani komisarzy. Tak blisko uderzył, że aż zafurczało w całej Europie. Hi, hi, hi… W Europie zapewne nikogo nie obchodzą problemy rodzinne czy stare powiązania zawodowe pani komisarzy, zwłaszcza że pani komisarza jest „niesamowicie aktywna” w Brukseli. No właśnie. Po co miałaby pani komisarza aktywnie działać i zwracać na siebie uwagę, skoro w spokoju i ciszy można więcej… Z ostrożności procesowej nie napiszę już niczego więcej.

Dodam tylko, że w kontekście sprawy ludzi bliskich pani Bieńkowskiej ważne stają się wydarzenia sprzed kilku dni związane z odmową składania dalszych zeznań przez panią komisarzę w sprawie taśm od Sowy. Dwa razy jaśnie pani komisarza pozwoliła się przesłuchać i nagle odmówiła. Dlaczego? Teraz jeszcze straszy procesami wszystkich, którzy łączą jej nazwisko z zatrzymaniami przestępców.

Mam nadzieję, że sprawa będzie medialnie nagłośniona i nawet kasta sędziowska nie pomoże w jej „ukręceniu”. A dobre imię pani komisarzy to przecież i tak jaja jak berety.

Piotr Tomski

Chaos Brexit

Dłuższy czas obserwuję sprawę Brexitu i mimo tak krótkiego czasu do wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej nie jestem w stanie przewidzieć, jak to się odbędzie i jakie będą konsekwencje tego wyjścia. Mało tego – nie wiem nawet, czy do tego dojdzie. Totalny chaos. Regularnie czytam w „The Times” obszerne artykuły o Brexicie i na chwilę obecną jestem w sytuacji nowo narodzonego dziecka albo przybysza z kosmosu.

Pani premier May dokonała cudów finansowych na wzór prezesa Kaczyńskiego i znalazła dwadzieścia miliardów funtów na wydatki państwa, które pokryją potrzeby wskazane przez parlamentarzystów brytyjskich. Pospolite przekupstwo polityczne ma zapewnić premier May poparcie we wtorkowym głosowaniu nad przedłużeniem negocjacji brexitowych do czerwca tego roku. Wielka Brytania zatem pozostałaby w Unii dalej i prawdopodobnie musiałyby odbyć się tam wybory do europarlamentu. Czy ktoś tam jeszcze myśli? A może w tym zamieszaniu chodzi właśnie o definitywne zakończenie Brexitu bez Brexitu?

Europejczycy mają sobie spokojnie obserwować ten taniec pajaców politycznych wokół Brexitu i czekać na efekty, wśród których może będzie największy kryzys ekonomiczny w historii ludzkości. W pierwszej wersji miał być kryzys na wyspach, w drugiej miał się rozłożyć równo po krajach unijnych, a w trzeciej wersji może zmieść strefę euro. Co zresztą mogą Europejczycy? Mogą jedynie w nadchodzących wyborach pomyśleć o deklaracjach polityków i odpowiednio je potraktować przy urnach wyborczych. Trzeba po prostu przewietrzyć brukselskie korytarze i wpuścić świeże powietrze polityczne na przykład z konfederacji polskiej.

Piotr Tomski