Uniwersytety bez granic

Ostatnio Donald Tusk błysnął intelektem i stwierdził, że uniwersytety są miejscem, gdzie trzeba przekraczać granice. W czasie kampanii wyborczej do parlamentu europejskiego dochodzi do coraz dziwniejszych wydarzeń, które rzeczywiście zaczynają przekraczać różne granice i dzieje się to też na uniwersytetach. A co będzie, kiedy kampania się zakończy? Zza przekroczonych granic może nie będzie powrotu do normalności, a zresztą kto powiedział panu Tuskowi, gdzie leży ta granica ostateczna, za którą jest tylko nicość ewentualnie piekło, niebo, raj czy wieczne dziewice? Może pan Tusk powinien tę ostateczną granicę przekroczyć na którymś z uniwersytetów najlepiej przy użyciu dużej ilości środków na „wilcze” oczy.

Po trzydziestu latach od teoretycznego wyzwolenia z radzieckiej niewoli Polacy muszą ciągle słuchać pouczeń polityków i naukowców o demokracji, prawach człowieka, wolnym rynku oraz zagrożonym klimacie, co podobno wymaga poświęceń i dalszego oczekiwania na normalność w Polsce. Polacy muszą też ciągle przystosowywać się do Europy, a ostatnio też spełniać moralne obowiązki związane z II Wojną Światową. Polacy nie mają szans zadbać o swoje bezpieczeństwo zdaniem tych polskich „elit” i mogą tylko liczyć na łaskę NATO, USA i jeszcze izraelskich firm zbrojeniowych. No cóż! Jeśli zdanie niektórych Polacy to wyłącznie katolicy, a siła Kościoła jest siłą Polski, to we współczesnym świecie zostaje nam do przekroczenia ostateczna granica – zbiorowa eutanazja – bo miejsca dla ciemnogrodu nie ma.

Co mają w Polsce robić ludzie, którzy po prostu chcą normalnie żyć? Mają wyjechać z Polski? Nie. Ludzie, którzy chcą normalnie żyć w Polsce, muszą chodzić na wybory i nie głosować na wariatów z POPiSu czy odmieńców z Wiosny. Nie dajmy się ogłupiać nowoczesnym przekraczaniem granic i nie dajmy się wciągnąć w feudalną przeszłość.

Piotr Tomski

Pan Schetyna jest debeściak

Dzisiaj odbyła się kolejna część farsy zwanej sejmową komisją do spraw VAT czy jakoś tak zwanej komicznej działalności politycznej. Dzisiaj główną rolę odegrał poseł Schetyna, który nic nie widział, nic nie słyszał i nawet niczego nie wywąchał. Taki był i jest poseł Schetyna. To zły Tusk wszystko widział, słyszał i wszystko wywąchał z kolegami. To zły Tusk podejmował wszystkie decyzje, kiedy poseł Schetyna siedział cicho pod biurkiem.

Poważnie rzecz ująwszy, to ja nie widzę żadnego sensu w prowadzeniu wyżej wymienionej, komicznej, politycznej działalności parlamentarnej. Działalnością przestępczą powinna zajmować się prokuratura, a jeśli ta systemowo nie wypełnia swoich obowiązków, to chyba należałoby ustawowo powołać instytucję, która doprowadzi do więzień ewentualnie przed plutony egzekucyjne tę największą mafię w historii Polski. Tak, to nie jest żart, dla prokuratorów akurat należałoby rozważyć przywrócenie kary śmierci. Skoro prokuratorzy lekką ręką zabierają życie po kawałku różnym ludziom, to za ich działalność przestępczą w typowych związkach przestępczych należałoby może stosować karę ostateczną.

Z całą pewnością w historii ludzkości były już trybunały ludowe, które załatwiały takich „sprawiedliwych” prokuratorów. Polska konstytucja przewiduje też udział społeczeństwa w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości. Do dzieła zatem politycy PiS. Pokażcie, czy jesteście za porządkiem, czy – jak Srebrny Prezes powiedział – państwo prawa w Polsce to jest bajka.

PiS pokazał już swoją niemoc, a poseł Schetyna jest debeściak, bo może być debeściak i mieć wszystkich w d… I tak koło POPiSu będzie toczyło się dalej.

Piotr Tomski

PiS pokonał już 447

Jeśli ktoś uwierzył w potęgę PiS w relacjach z USA i żydowskimi roszczeniami, to chyba naprawdę nie ma o czym z nim rozmawiać. Wiara przecież musi opierać się na doświadczeniach, bo inaczej możemy zostać wyznawcami kościoła makaronowego albo czcić cesarza Japonii. Doświadczenia z PiS pokazują nowelizację nowelizacji ustawy o IPN i wiele innych zmian politycznych decyzji, które odbyły się wbrew zapewnieniom o ich niepodważalności.

Przełożona wajcha w deklaracjach PiS i wcześniejsze pomijanie tematu „447” zostało zastąpione twierdzeniem: nie wypłacimy Żydom odszkodowań. Co jednak jest uderzające w tej sytuacji? Środowiska żydowskie rzucały się na Polskę przy każdej okazji, a taka ostra deklaracja przechodzi u nich bez echa. Czy to nie jest zastanawiające? Czy nie jest zastanawiająca nagła zmiana narracji pani ambasador USA w Polsce? Nikt już nie chce w PiS pamiętać o wystąpieniu Mike’a Pompeo w Warszawie i wzywaniu do zaspokojenia roszczeń, a za to każdy pokazuje gest ministra Brudzińskiego wart dokładnie tyle, co ten gest pokazuje. Dlaczego w lutym pan Brudziński nie zareagował tak obrazowo na słowa sekretarza stanu?

Przekaz PiS w sprawie „447” jest wyłącznie reakcją na rosnące poparcie dla Konfederacji. Konfederacja może po prostu pozbawić PiS większości w polskim parlamencie w wyborach jesiennych i to jest prawdziwym problemem dla rządzących. Zrozumieli to również w Izraelu i w USA, dlatego milczą w sprawie roszczeń oraz pisowskich deklaracji „mocy”. Jakie z tego wnioski? Wnioski są oczywiste i tragiczne.

Piotr Tomski

Brudna kampania wyborcza

Tomasza Sakiewicza nigdy nie darzyłem sympatią, szacunkiem czy uznaniem. Nigdy też nie czytałem regularnie jego prasy, która po sporadycznych lekturach była dla mnie … nieakceptowalna, chociaż byłem wyborcą PiS. Wszelkie wystąpienia telewizyjne pana Sakiewicza były dla mnie niemiłym doświadczeniem i unikałem dłuższego oglądania jego popisów.

Po takim nastawieniu do osoby trudno oczekiwać czegokolwiek, ale nie byłem też przygotowany na tak spektakularny upadek tego pana. Upadek! Jeśli ktoś atakuje polityka z powodu miejsca pracy jego brata, to jest po prostu upadek. Cała seria ataków na Konfederację w wykonaniu pana Sakiewicza od kilku dni jest orgią pustego zła. A to ktoś służył w armii radzieckiej, ale nie mógł nie służyć, bo urodził się i wychował w Związku Radzieckim. A to ktoś spotykał się z Nocnym Wilkiem. A to ktoś jeździł do Moskwy i ma tam przyjaciół. A to Korwin mówił dobrze o Putinie. A to Trump przegra wybory przez protesty Polonii w USA. A to Kozlowska robiła u kogoś doktorat, ale go nie zrobiła. I tak jest od kilku dni ciągle. Do tego jeszcze grupa wiernych piesków pana Sakiewicza wyszczekuje te brednie wszędzie, gdzie tylko ich słuchają. Można, swoją drogą, dobrze tę grupę zidentyfikować dzięki stylowi ataków na Konfederację.

Wiele razy już przepraszałem, że głosowałem na PiS i przyczyniłem się do wzrostu znaczenia takich panów Sakiewiczów. Po tych podłych atakach na Konfederację jednak muszę jeszcze raz napisać: przepraszam, że głosowałem przez wiele lat na PiS. Na PiS już nigdy nie zagłosuję, a w 2019 roku wszystkie moje głosy ma Konfederacja albo jej inne wersje wyborcze. Acha, z racji przynależności do okręgu wyborczego będę głosował na Pana Bosaka.

Piotr Tomski

 

 

 

Krowy przestały ryczeć

Zakończył się strajk nauczycieli. Podobno w ramach troski o uczniów z klas maturalnych nauczyciele zawiesili strajk do czasu następnej kampanii wyborczej we wrześniu bieżącego roku. I co? I nic. Jeśli ktokolwiek mówi wobec powyższego, że nauczyciele nie wyszli na idiotów po tych trzech tygodniach strajku, to po prostu jest idiotą.

Nauczyciele strajkowali, bo chcą podwyżki. Za trzy tygodnie strajku nie dostaną wynagrodzenia, a podwyżki też nie będzie, bo porozumienie z rządem zawarł tylko jeden związek zawodowy w dość ograniczonej formie. Nie będzie podwyżki i nie będzie wynagrodzenia. Same straty w tym widzę. Hi, hi, hi…

Dehumanizacja tego towarzystwa posunęła się bardzo daleko. Niektórzy przebrani za krowy postawili się nawet poniżej krów i świń w hierarchii ważności w „państwie PiS”. Takie poniżenie w relacji z autorytetem potrzebnym do wykonywania zawodu nauczyciela jest dziwne, chociaż we współczesnym świecie LGBT poniżenie ma wartość samą w sobie. Może nauczyciele chcą wejść jako podgrupa do seksualnych mniejszości i na tym zyskać następne przywileje? Dzieci będą przecież uczyć wkrótce masturbacji i może programowo dążą do całkowitego wyzwolenia seksualnego Polski? Tak. W szkołach nie będzie już edukacji, bo to przeżytek. Strata autorytetu jednak na razie jest gigantyczna, a dzieci powinny teraz na lekcjach muczeć i nie odpowiadać ludzkim głosem na niewygodne pytania.

Nauczyciele udowodnili jeszcze jedno: nie liczą się w ogóle z potrzebami uczniów. Gotowi byli poświęcić rok uczniowskiej pracy dla pieniędzy z podwyżek. I tyle.

Piotr Tomski

Kończy się islandzki sen o dobrobycie

Jeszcze niedawno Islandczycy, a razem z nimi większość mieszkających na Islandii Polaków, byli przekonani, że Islandia jest gospodarczą potęgą, która może się tylko rozwijać. Wszyscy zapomnieli już o kryzysie z 2008 roku i żyli w błogim przeświadczeniu o niekończącym się dobrobycie. Turyści mieli dostarczać wszystkim gotówkę w ilościach nieprzebranych. Ryby miały się łowić i przetwarzać masowo.

Sen się skończył i Islandia obudziła się plajtą linii lotniczych WOW, która niesie za sobą „pomór”. Widzę już mniejszą liczbę turystów, widzę już puste sale w restauracjach i puste pokoje hotelowe. Autobusy wożące turystów stoją, a zatem setki lub tysiące ludzi nie ma już pracy. Widzę już puste lokale po sklepach na głównej ulicy handlowej Rejkiawiku, których prawdopodobnie nikt nie chce wynająć.

Kryzys tym razem przychodzi powoli i spokojnie. Każdy może się z nim zapoznać, oswoić i do niego przystosować. Każdy może pozbyć się zbędnych obciążeń i przeszacowanych nieruchomości, które pewnie wkrótce stracą dużo na wartości wynikającej z bańki spekulacyjnej. Każdy może myśleć i reagować.

Spodziewałem się, że przysłowiowym gwoździem do trumny dla Islandii będzie brexit, ale do niego na razie nie doszło. Nie ma w najbliższym czasie żadnych spektakularnych zagrożeń (chyba że padną kredyty studenckie w USA albo wybuchnie wojna o Iran) dlatego Islandia ma jeszcze ostatnią szansę na przeżycie. Nie widzę wprawdzie na Islandii rozsądnych sił politycznych, które miałyby jakiś plan ratunkowy, ale cuda się zdarzają. Nadzieja umiera ostatnia.

Piotr Tomski

Bycie Polakiem jest antysemickie

Polska tradycja bicia kukły Judasza w czasie Wielkanocy stała się ostatnio przyczyną kolejnego ataku żydostwa na Polaków. Sam atak nie był może niczym szczególnym i nie zrobił na mnie dużego wrażenia, natomiast reakcje przedstawicieli rządu i hierarchii Kościoła katolickiego w osobie biskupa Markowskiego poraziły mnie. Poziom służalstwa i samoponiżenia w tych reakcjach przeszedł granice mojej wyobraźni, zwłaszcza w wykonaniu biskupa Markowskiego moja wyobraźnia okazała się skromna.

Był czas, kiedy ze łzami w oczach słuchałem piosenek w wykonaniu brata biskupa Markowskiego. Nie mogę zatem obojętnie patrzeć i słuchać tego, do czego doprowadza Polaków jakiś Markowski. Jeden wrzeszczy konstytucja, a drugi wypiera się tradycji i polskości. Pierwszy zresztą też wypiera się wszystkiego, co jest polskie, bo europejskie jest właściwe i słuszne.

Prokuratura prowadzi już postępowanie w sprawie … antysemityzmu czy rasizmu. Bardzo szybko! Może za chwilę będą pierwsze zatrzymania? A może lepiej uznać, że każdy Polak jest antysemitą, bo już z mlekiem matki przecież ten antysemityzm dostał? I znowu obozy stworzyć dla Polaków i „uwalniać” Polaków przez pracę? Niestety, polskie władze nie zrobią nic w obronie narodu. To jest już pewne.

Zdaniem Żydów tradycja bicia kukły Judasza jest barbarzyństwem. Czym wobec tego jest okaleczanie penisów małych chłopców na znak jedności z Bogiem? Większego barbarzyństwa i ciemnogrodu w dwudziestym pierwszym wieku nie znam.

Piotr Tomski

Telewizja w katolickim kraju według PiS

Wielki Piątek jest symbolicznie jednym z najważniejszych dni w roku dla katolików. W takim dniu w tym roku przytrafiła się rocznica żydowskiego powstania w getcie warszawskim, która symbolicznie od kilku lat znakuje papierowymi żonkilami potomków Żydów i wyznawców nowej, katolickiej religii judeochrześcijańskiej, która jest tworzona z ogromnym wsparciem polityków PiS oraz części hierarchii Kościoła katolickiego. Mówienie o męce Chrystusa z symbolem żydowskim na sukience jest po prostu obrzydliwe.

17891CFD-F1E5-4CD4-9B6F-271E213C7DE1

Nie jestem katolikiem i nie interesuje mnie teoretycznie Wielki Piątek. Jestem za to Polakiem i bardzo interesuje mnie polska tradycja, w którą Wielki Piątek jest wpisany od wieków, natomiast papierowy żonkil jest w niej wrogi. Radzę zatem politykom PiS ze Srebrnym Prezesem na czele rozważne używanie symboli w przestrzeni medialnej, bo wyjdzie na to, że Polska nie jest już polska.

Piotr Tomski

Podstępem euro w Polsce

Prezes Kaczyński wykonał dzisiaj pokerową zagrywkę i spisał epokową deklarację o niewprowadzaniu euro w Polsce do momentu wyrównania poziomu życia Polaków z poziomem życia Niemców, którą przesłał do podpisania szefom ugrupowań opozycyjnych. Ten ruch ma zapewnić PiS głosy przeciwników wprowadzenia euro w Polsce, ale co ten ruch ma wspólnego z realną polityką, to ja nie wiem. Polska konstytucja uniemożliwia wprowadzenie euro, natomiast żadna partia czy koalicja nie uzyskają samodzielnie większości konstytucyjne potrzebnej do zmiany konstytucji. Bicie wyborczej piany wchodzi zatem na nowy, wyższy poziom odrealnienia.

Przy okazji tej deklaracji pomyślałem sobie znowu, że należałoby wprowadzić odpowiedzialność karną polityków za składane w kampaniach wyborczych obietnice. Nie realizują obietnic i stają przed sądem, który oceni umyślność ich działania, a następnie wymierzy karę. Jedynie odpowiedzialność karna polityków zapewniłaby realizację takich deklaracji prezesa, a dopóki jej nie ma zapisanej w przepisach prawa, to takie deklaracje nie mają nawet wartości papieru, na którym są spisywane.

Srebrny Prezes wie, że Polacy boją się euro. Srebrny Prezes jednak nie wie, że Polacy stają się coraz mądrzejsi i rozsądniejsi, a więc prymitywne zagrywki wyborcze szybko dostrzegają. Po uległości wobec władz unijnych już nikt nie wierzy w obietnice Srebrnego Prezesa, a Polaków wstawanie z kolan w Europie jest najlepszym dowcipem trzydziestolecia po upadku komuny.

Piotr Tomski

Wielkie bujanie emerytów

Mówią, że lepsze cokolwiek niż nic. Trzynasta emerytura w kwocie około osiemset złotych na rękę raz na cztery lata daje miesięcznie około piętnaście złotych, co przy średniej tysiąc pięćset złotych miesięcznej emerytury daje jednoprocentową podwyżkę w ogólnym rozrachunku. Dużo? Rzucone niczym ochłap wyborczy ma dać dużo posłowi Kaczyńskiemu.

Jednocześnie z ochłapem Kaczyńskiego następuje likwidacja OFE, ale przy okazji znowu zginie w formie podatku czy opłaty piętnaście procent zgromadzonych stawek. Cudownie. Mówią, że mogą zabrać wszystko i przekazać do ZUS, zatem łaska w postaci tych piętnastu procent jest wielka. Cieszcie się wybujani w przyszłość emeryci.

Nigdzie na świecie nie ma uczciwego traktowania emerytów, którzy ostatnio w tak zwanym bonusie od nowoczesnych państw mogą dostać jedynie eutanazję. Nie znam wprawdzie zbyt wielu systemów emerytalnych czy ich słabości, natomiast funkcjonuję w systemie chyba jeszcze bardziej chorym od polskiego, bo opartym na bańce spekulacyjnej nieruchomościami islandzkimi. Przewartościowanie nieruchomości na Islandii waha się w pobliżu pięćdziesięciu procent, a udziały inwestycji funduszy emerytalnych na rynku nieruchomości sięgają sześćdziesięciu procent. Bańka pęknie i system spadnie do minimum gwarancji państwowych (jeśli państwo nie upadnie wcześniej) co da emerytom powolną śmierć w hospicjach, bo na własne mieszkania nie będzie ich stać i będą mogli zapomnieć o wyżywieniu indywidualnym przy tutejszych cenach systemowo utrzymywanych na poziomie dwa lub trzy razy wyższym od cen żywności w Europie. Niestety. Islandzki system państwowy można spokojnie nazwać „feudalnym socjalizmem”.

Socjalizm polski za PiS jednak budzi demony przeszłości tej bliższej i tej dalszej, zwłaszcza po zbliżeniu z faszystowsko-komunistycznym Izraelem. Nie wiem, do czego dąży Srebrny Prezes ze swoją partią, ale Polacy na pewno nie chcieli być uzależniani od woli panów z Waszyngtonu czy Tel- Awiwu. Polacy nie chcą ochłapów wyborczych, kiedy istnieje jawna presja na zaspokojenie przez Polskę żydowskich roszczeń o rozmiarach niebotycznych.

Piotr Tomski