Paradoks polskiego narodowca

Paradoks polskiego narodowca jest dzisiaj zjawiskiem bardzo przykrym, bo polski narodowiec musi kochać grupę ludzi, która ma go „gdzieś głęboko”, która go nienawidzi, opluwa i z niego drwi na każdym kroku. Tak. Chodzi o Polaków. Czy można zatem kochać takich ludzi? Można i trzeba, ale do tego naprawdę trudno jest być tradycyjnym narodowcem, co historia polski najlepiej pokazała.

Bez wątpienia działacze PiS z grupami propagandowymi Sakiewicza i Kurskiego chcieli wszystkich przekonać, że narodowcy są zdrajcami i współpracownikami Putina.  Z osobami mniej zaangażowanymi w polskie życie polityczne udał się ten zabieg propagandowy, zwłaszcza że przeciwnicy polityczni z innych partii głównego nurtu koniunkturalnie wspierali te ataki. Pozostało zaledwie kilkaset tysięcy ludzi w Polsce i na emigracji, którzy wytrwali przy Konfederacji. Ja osobiście tylko wspierałem Konfederację moim głosem i drobnymi wpłatami, ale narodowcem się czuję. Paradoks boleśnie działa.

W czasach działania honorowych rozwiązań PiS nie miałby już żyjących funkcjonariuszy od propagandy, a po Sakiewiczu już wietrzyłyby się ukraińskie onuce. Żyjemy jednak w innych czasach i Sakiewicza czy Kurskiego można po prostu omijać szerokim łukiem obojętności, pisząc i mówiąc o nich prawdę. Można się śmiać z ignorancji tych ludzi i moralnego zepsucia ich środowiska oraz tych panów osobiście. Takie mamy czasy, ale za to może być wesoło, kiedy się ujawni, że obrońcy katolickich zasad odbywają stosunki seksualne z kim popadnie, a przeciwnicy narkotyków z „prawicy” polskiej wąchają kokainę do nieprzytomności, po czym bredzą publicznie o „ruskich onucach”. Takie czasy.

W historii Polski ten paradoks polskiego narodowca ciągle się powtarzał. W czasie chyba wszystkich powstań narodowych czy szczególnie w czasie Powstania Warszawskiego garstka patriotów poświęcała życie, a duża grupa wręcz miała do nich pretensję, że ich narażają i prowokują okupantów czy zaborców. Polacy dzisiaj myślą, że walczył naród, a wystarczy pomyśleć, ile osób uczestniczyło w czasie ostatnie wojny w działaniach państwa podziemnego? Czterysta tysięcy. Fenomen w skali świata. To był jeden procent społeczeństwa, a co robiła reszta? Paradoks.

Nie wolno mieć do ludzi żalu o to, że interesuje ich „ciepła woda w kranie” albo wpłata z programu „+” na konto w banku. Nie wolno też politykom zarzucać, że dają to ludziom nawet w formie przedwyborczej łapówki. Niestety, dzisiaj ideologie schodzą na dalszy plan i nie może być w tym niczego złego. Może zatem i ideologiczne umiłowanie narodu należy lekko schłodzić.

Piotr Tomski

Wyborcy PiS właśnie zaufali

Nie jestem szczególnie zaskoczony wynikiem wyborów, chociaż jest mi bardzo przykro, że Konfederacja nie otrzymała niezbędnego minimum głosów, żeby wprowadzić europosłów do europarlamentu. Jestem realistą i wiem, że Konfederacja nie ma odpowiedniego przywództwa i będzie dalej trudno coś ugrać. Ale ufać Srebrnemu Prezesowi?!

Podłe i niezgodne z prawem bojkotowanie Konfederacji w TVP nie powinno budzić zaufania. TVP za to wspierała SLD i Wiosnę Biedronia, co chyba też zaufania nie powinno budzić. I co? Wyborcy PiS nawet nie pomyśleli o uczciwości, przyzwoitości czy prawdzie. Wyborcy PiS zaufali, chociaż nie są w stanie przewidzieć, co władze zrobią w ciągu najbliższych kilku miesięcy.

Granie na nucie religijnej spowodowało kolejny wzrost zaufania dla Srebrnego Prezesa, który o dobre imię Kościoła katolickiego walczył mocniej niż Episkopat. No właśnie. Specjalne podziękowania PiS powinien przekazać braciom Sekielskim, którzy zmobilizowali do zaufania katolicki elektorat. Ciekawe jest swoją drogą, ilu było ufających rodziców, którzy słyszeli od swoich dzieci o „nietypowych” dotykach księży, ale dzieciom się nie ufa. Ufa się Srebrnemu Prezesowi.

No i nastał czas trzynastej emerytury. Podła zagrywka przedwyborcza, która po przeliczeniu na rok albo cztery lata jest zaledwie skromną podwyżką. Wypłata w czasie wyborczym jednak ma moc. Czy wyborcy PiS pamiętają może rozmowę ministra Sienkiewicza z prezesem Belką? Polecam. Było tam o dosypywaniu pieniędzy.

Ufajcie dalej. Srebrny Prezes zadba o wszystkich. Hi, hi, hi …

Piotr Tomski

Polityczna podmiana miejsc i wartości

Kończy się kampania do parlamentu europejskiego i mam nadzieję, że ludzie wrócą na drogę rozsądku, przyzwoitości i prawdy we wzajemnych relacjach. Polityka jest zawsze zaprzeczeniem tej mojej nadziei, ale w ostatniej kampanii z normalnej drogi zeszli zwykli ludzie, którzy poddali się politykom do stopnia chyba w Polsce dotychczas nieznanego. W mediach społecznościowych w grupie kilku tysięcy znajomych ludzi widzę zbiorowe szaleństwo, natomiast o mediach tradycyjnych poza kilkoma wyjątkami nie chcę nawet wspominać, bo toczący się z nich jad jest tak toksyczny, że zabija ludzkie dusze samym wspomnieniem. Hi, hi, hi…

W kończącej się kampanii pierwszy raz od kilku lat okazało się, że PiS nie jest jedyną, prawdziwą partią prawicową i ma w tej sytuacji ogromny problem. Środowiska patriotyczne i narodowe są na tyle silne, że mogą z PiS konkurować o głosy Polaków. Prezes Kaczyński i jego „przyboczni” z powyższą prawdą nie mogą się pogodzić. Jedenastego listopada ubiegłego roku PiS szedł we wspólnym marszu ze środowiskiem narodowym, a dzisiaj kierujący tą partią politycy mówią bez najmniejszych dowodów o prorosyjskości Konfederacji i o popieraniu Koalicji Europejskiej przez głosowanie na Konfederację. Telewizja publiczna pod wodzą polityków PiS bojkotuje Konfederację i wspiera prawdziwych antypatriotów z SLD, Wiosny czy Lewicy Razem. PiS złamał chyba wszystkie zasady, żeby utrzymać tę podmianę miejsc i wartości prawicowych. Niestety! Rozdawnictwo PiS jest socjalizmem i za prawicowe może być uznane tylko przez oszołomów, którzy kiedyś uznali za ideologię prawicową socjalizm narodowy.

Nie uda się zapewne zasypać wykopanych rowów pomiędzy patriotami polskimi, ale mam nadzieję, że zwykli ludzie otworzą dzięki tej ostatniej kampanii wyborczej oczy na politykę i nie pozwolą politykom na układanie ich własnych myśli, poglądów czy odczuć.

Piotr Tomski

 

 

Wszystko pięknie ale śmierdzi

Podnoszenie zarzutu współpracy pana Mateusza Morawieckiego z majorem Jackiem Kseniem z WSI w banku „służbowym” jest pomijane, przemilczane i nieobecne w żadnych, tradycyjnych mediach. Ta współpraca musiała być doskonała, skoro Morawiecki został następcą Ksenia w tym banku. Było piękni i zarobiło się grube miliony. Zbadanie tego związku dwóch panów pochodzących podobno z tak różnych środowisk, że samo ich zbliżenie do siebie jest cudem – jednoczącym palcem „bożym”, staje się wobec dzisiejszego stanowiska pana Morawieckiego polską racją stanu. No właśnie! A może obaj wyżej wymienieni wywodzą się z tego samego środowiska i to wszystko wyjaśnia?

Pisałem już dawno temu, że decyzja o rozdzieleniu majątku małżeństwa w czasie jego trwania jest co najmniej dziwna i natychmiast wzbudza moją nieufność. Nie minął rok czy dwa od mojej nieufności i mamy jasną sytuację w kwestii przyczyn tej rozdzielności. Bajki premiera o działalności gospodarczej jego żony jako przyczynie tej decyzji są po prostu żenujące. Morawieccy musieli możliwie długo ukryć szczegółowe informacje o stanie posiadania.

Pominę całość publikacji „Gazety Wyborczej” o tej sprawie, ale nie pominę jednego elementu, o którym premier jakoś nie chce mówić. Skąd Morawieccy dostali informację o tej kościelnej ziemi do sprzedania? Jaką rolę odegrał znajomy arcybiskup? Małżonkowie znacznie różnili się w wyjaśnianiu sprawy już na poziomie prokuratury, co wyraźnie śmierdzi na kilometry. Doszło być może do fałszywych zeznań. Hi, hi, hi …

No i żeby tak gorliwy katolik zarabiał na Kościele. Hi, hi, hi…

Piotr Tomski

Sondażowe przepychanki i uliczne gry

Na tydzień przed wyborami publikowane są sondaże, które dają zwycięstwo z ogromną przewagą różnym ugrupowaniom. Fenomen sondażowy w Polsce jest na skalę światową wyjątkowy. W jednym z sondaży piętnaście procent przewagi było dla jednej partii i w innym sondażu też piętnaście procent przewagi było dla drugiej partii.

Podobnie jest z obliczaniem liczby demonstrantów przez organizatorów. W „marszu dla Europy” wzięło udział podobno czterdzieści tysięcy ludzi, ale policja już doliczyła się tylko siedmiu tysięcy i zdjęcia wykonane przez różnych obserwatorów pokazały „skromny” liczebnie obraz. Ciekawe to jest zjawisko tych ulicznych gier zwłaszcza w przypadku POKOmonów i lewaków, którzy od kilku lat liczą się w setkach tysięcy, ale z demonstracji na demonstrację jest ich coraz mniej. Tak bronili trybunału, wolnych mediów, konstytucji, sądów i tak teraz bronią Europy w Polsce.

W Polsce doszło do zawłaszczenia agencji sondażowych przez polityków z dwóch głównych ugrupowań. Podobnie zawłaszczono media, środowisko akademickie i artystyczne. Stopień tego wpływu polityków na wyżej wymienionych czasem mnie zaskakuje i w sumie śmieszy, bo często poważni ludzie na zlecenie polityczne robią z siebie głupków. Niestety. W Polsce nie można już ufać nikomu. Przeciętny obywatel musi po prostu wbić sobie do głowy, że nie wolno mu przyjmować żadnych informacji bezpośrednio – bez ich przemyślenia w kontekście ich pochodzenia.

Piotr Tomski

Rękę uniesioną na PiS odrąbiemy

Ręka uniesiona na Kościół, Polskę i PiS zostanie usunięta jako chora tkanka na zdrowym społeczeństwie.  Można mnożyć przywoływanie haseł z epoki słusznie minionej, bo i rozumowanie Srebrnego Prezesa zaczyna przypominać rozumowanie przywódców z epoki słusznie minionej. Niestety. „Zaufajcie, chociaż nie możemy wam wszystkiego powiedzieć. Zaufajcie, chociaż nie ma dzisiaj woli politycznej na uchwalenie czegoś, to w przyszłości do tego na pewno wrócimy. Zaufajcie, bo tylko my wstajemy z kolan i dumnie walczymy o Polskę.” Retoryka wyjęta żywcem z epoki słusznie minionej.

Jest jednak ogromna rzesza ludzi, którzy dalej gotowi są popierać Srebrnego Prezesa. Ja też głosowałem na PiS, ale robiłem to mimo prezesa Kaczyńskiego i robiłem to z nadzieją na jego zakończenie kariery politycznej w sposób pokojowy, godny i przyzwoity. Odbierałem wyraźne sygnały o „przywódczej roli” Beaty Szydło i wierzyłem w jej „moc”. I co się stało, że ja czuję oszustwo, a rzesza ludzi tego nie czuje? Musiałbym zapytać tę rzeszę ludzi, bo moje odczucia opieram przecież na wiedzy, a inni dostęp do tej wiedzy mają identyczny.

Układ zawarty przy tak zwanym okrągłym stole bez względu na kłótnie układających się stron trwa do dzisiaj i trwać będzie. I odrąbią każdą rękę uniesioną na ten układ, co robią skutecznie w Polsce od 1945 roku. Metody może lekko się modyfikuję, ale skazywanie na margines wrogów „rodziny magdalenkowej” jest rzeczywistym działaniem.

Piotr Tomski

Prawdziwa twarz PiS w sprawie 447

Nie trzeba było długo czekać na weryfikację stosunku PiS do żydowskich roszczeń i amerykańskiej „ustawy 447”. Wystarczyło złożyć w Sejmie projekt polskiej odpowiedzi na bezprawne działania żydostwa amerykańskiego i izraelskiego, żeby okazało się szybko, do jakiego stopnia oświadczenia polityków pisowskich są wiarygodne. Nie będzie ustawowej odpowiedzi, bo temat jest niedopracowany.

Który to już raz politycy mówią Polakom: pocałujcie nas w du…? Nie chce mi się nawet liczyć tych przypadków, ale robienie takiego „numeru” przed wyborami jest co najmniej głupie. No, chyba że PiS wcale nie chce tych wyborów do europarlamentu wygrać, a wystarczy im wprowadzenie kilkunastu posłów na ciepłe posadki. Po co w takim razie te grube miliony złotych na kampanię wyborczą? Po co w ogóle taki głupek Brudziński pokazywał Żydom w telewizji jakieś gesty „mocy”? Ot i mądrość Srebrnego Prezesa – krok do przodu i dwa skoki do tyłu.

Jako zdeklarowany wyborca Konfederacji mogę tylko napisać, że mieliśmy rację. Przykro jednak mieć rację w sprawie, której nie rozumie i nie docenia wielu rodaków. PiS być może zrobił badania, po których skalkulował, że nie opłaca się dalej narażać Żydom, a Polacy nie interesują się masowo „447”? Przyszedł być może z Izraela lub ze Stanów Zjednoczonych przykaz nieuchwalania żadnych dokumentów w tej sprawie i utrzymania jej w fazie słownych deklaracji? Nie wiem, ale może niedługo coś z rządowych czeluści ujrzy światło dzienne.

Piotr Tomski

Zaostrzanie kar

Pisałem niedawno, że jestem za przywróceniem kary śmierci dla prokuratorów w Polsce. Żart to miał być z tych czarnych żartów, ale ostatnie poczynania Prokuratora Generalnego wspólnie z Premierem Rzeczypospolitej Polskiej skłaniają mnie do poważnego potraktowania moich żartów. No i dodałbym rozszerzenie: kara śmierci powinna obejmować członków rządu.

Bracia Sekielscy oświecili pana Ziobro, pana Morawieckiego i przede wszystkim oświecili pana Kaczyńskiego, bo bez filmu problem pedofilii wyżej wymienionym, ślepym oraz głuchym nie był znany. A po tym oświeceniu dokona się zmiana ustawy Kodeks karny i pedofilia otrzyma w nim specjalny wymiar kary w wysokości trzydziestu lat. I to pomoże uleczyć problem. Pedofile tak się przestraszą, że zmienią upodobania. Ofiarom pedofilów będzie dużo lżej. No cóż! PiS najczęściej problemy przestępstw idiotycznie leczy formalnym podnoszeniem wymiaru kary i totalnym „olewaniem” pracy prokuratury z sądem. A zatem stosowanie kary pozbawienia wolności za przynależność do PiS nie byłoby pozbawione sensu. Inaczej napiszę: wprowadźmy natychmiast do Kodeksu karnego kary za bezproduktywną przynależność do PiS w wysokości czterdziestu lat pozbawienia wolności i do PO w wysokości pięćdziesięciu lat pozbawienia wolności. Co znaczy bezproduktywna przynależność do partii? To już ocenią niezależne sądy. Hi, hi …

Jestem ciekaw, ile spraw o pedofilię zostało umorzonych w prokuraturach bądź w ilu takich sprawach wycofano zarzuty? W ilu przypadkach bezpośrednio po zawiadomieniu „odpowiednie” kroki podjęła policja i do zarzutów w ogóle nie doszło? Temat, niestety, musi nabrać charakteru powszechnego i chyba trzeba go połączyć z prawdziwym rozliczeniem prokuratorskiej mafii, policji i innych służb, z którymi tak dobrze współpracowało się duchownym z Kościoła katolickiego.

Piotr Tomski

Dokąd idziesz Kościele

Kościół katolicki w Polsce chce utrzymać swoją dominującą pozycję za cenę kłamstw, które są powtarzane na wielu poziomach od wielu lat i doszły wreszcie do ściany. Nikt nie powie już, że czegoś nie wiedział o ludziach prowadzących Kościół katolicki w Polsce.

Film braci Sekielskich był bardzo mocnym dokumentem, który dodatkowo odebrałem osobiście, bo dość dobrze znałem kilka lat temu jednego z występujących tam księży. Mój znajomy nie był oskarżany o pedofilię, ale ukrywał jednego z księży pedofilów i upierał się przy swoim prawie do goszczenia we własnym domu tego, kogo chce gościć. No cóż! Mówienie o prawach wobec ludzi, którzy łamią wszelkie prawa, jest co najmniej głupie.

Nie jestem katolikiem. Jestem ateistą, który chciałby bardzo uwierzyć w prawdziwego Boga. Moja mocna reakcja na film w relacji z absurdalnymi wywodami wielu katolików czy hierarchów kościelnych była jednak przejawem przyzwoitości. I to jest właśnie podstawowy problem ludzi Kościoła w Polsce: oni stracili przyzwoitość.

Mówienie o roli Kościoła katolickiego w historii Polski jest teraz ważne. Dlatego trzeba mówić o roli Kościoła w niszczeniu Słowian z ich Bogami. Dlatego również trzeba mówić o roli Kościoła katolickiego w przeprowadzeniu rozbiorów Polski w osiemnastym wieku. Dlatego też trzeba mówić o roli Kościoła w tworzeniu agentury Służby Bezpieczeństwa zwłaszcza w kontekście obrad „okrągłego stołu”. Prawdziwa historia Kościoła w Polsce jest zatem dopiero do napisania, bo dalsze jej zakłamywanie nie ma najmniejszego uzasadnienia ani nie ma ku temu najmniejszej potrzeby.

Prawda Was wyzwoli, bracia katolicy.

Piotr Tomski

Ludzki pan Morawiecki

Przetoczyła się przez Polskę dyskusja na temat adoptowania dwojga dzieci z domu dziecka przez rodzinę „banksterską” Morawieckich. Ktoś ujawnił tajemnicę, która była znana całej rodzinie i większości znajomych premiera Morawieckiego. I o co w tym chodziło? Prawdopodobnie chodziło o efekt „ludzkiego pana”, który da czy pozwoli odzyskać trochę głosów w wyborach. I tyle.

Z historii życia pana premiera Morawieckiego interesują mnie inne problemy i o nich chciałbym poczytać. Interesują mnie związki premiera z panem Jackiem Kseniem, interesuje mnie wywód prawie naukowy Morawieckiego o „służbowych” bankach w Polsce i interesuje mnie opinia premiera o „zapierdalaniu” za miskę ryżu. Inne problemy już pominę, bo musiałbym napisać książkę o Morawieckich, a z kolei aż tak bardzo nie chcę angażować się w życie ludzi upadłych.

Uwikłanie premiera w związki ze środowiskiem wojskowych służb jest ewidentne i po dodaniu do tego tej cynicznej miski ryżu wychodzi moralny potwór. I takiego moralnego potwora następny moralny potwór – Srebrny Prezes – wybrał na następcę w rządzeniu Polską. Wniosek jest tylko jeden: Polską musi rządzić rodzina magdalenkowa z wojskowymi „wypierdkami” na czele. Tusk był w ręku tych służb dzięki niemieckim przyjaciołom i dzięki wielkiemu biznesmenowi Kubiakowi, natomiast Kaczyński wpadł w to środowisko rodzinnie i zapewne też dzięki własnym upodobaniom.

Mam jednak wrażenie, że nie jest źle na polskiej scenie politycznej z pozycją tych „służbowych” sługusów. Skoro wybrali Morawieckiego, który przed 2015 rokiem kręcił się wokół Tuska, to znaczy, że lista ludzi na służbie u „wojskowych” jest coraz krótsza i nie nadążają z produkcją „gwiazd” do wymiany rządów.

Piotr Tomski