Prawa wyborcze dla wszystkich

Jeśli zapytamy kogokolwiek, czy prawa wyborcze powinny przysługiwać wszystkim, dorosłym obywatelom na tych samych zasadach, to odpowiedź twierdząca jest oczywista. Jeśli jednak tych samych obywateli zapytamy, czy głos świadomych, dobrze poinformowanych i zaangażowanych w obserwację polityki obywateli ma znaczyć dokładnie tyle samo co głos ignorantów, którzy na głosowanie idą pod wpływem impulsu lub telewizyjnych reklam, to odpowiedź mogłaby nas zaskoczyć. Jeśli jeszcze uwzględnimy proporcję świadomych do ignorantów, to żaden człowiek chyba nie chce poddać się woli większości ignorantów. Głośno na razie nikt nie chce o tym mówić, ale i ten problem poprawności politycznej może zostanie wkrótce rozwiązany.

W mojej ocenie najlepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie podstawowych  testów– egzaminów do uzyskania praw wyborczych. Niestety. Podstawowe pytania o polityków, ich historię i programy powinny znaleźć się w takim teście przynajmniej w zakresie oddawanego głosu. Test można połączyć z samym wyborem i unieważniać głos, który pochodzi od ignoranta. Wielki krzyk pokrzywdzonych minąłby po pewnym czasie, a efekty wyborów zadowoliłyby wszystkich. No, może ignoranci nie wiedzieliby w ogóle, co się stało, ale mielibyśmy na pewno dużo większą szansę na wybranie uczciwych i normalnych ludzi.

Światem rządzi jednak liberalna demokracja i raczej możemy się spodziewać, że zwierzęta dostaną prawa wyborcze czy też drzewa zagłosują na swoich przedstawicieli do samorządów oraz parlamentów. Ile to jest głosów do odpowiedniego wykorzystania? A ilu artystów ułoży hymny pochwalne dla poszerzenia pola demokracji?!

Piotr Tomski

Rosja na salonach

Doszło do spotkania Putina z papieżem Franciszkiem. Uznanie Rosji za normalne państwo dokonało się teraz z błogosławieństwem głowy Kościoła katolickiego. I co na to klezmerska kapela z Kijowa pod kierownictwem Sakiewicza z wokalem Rachonia? A może to już wyżej wymienieni zostali „ruskimi onucami”?

Problem relacji polsko-rosyjskich jest bardzo dziwny. Rozumiem naszą historię i jej wpływ na te relacje, ale przecież z wieloma państwami mamy historyczne „porachunki” i obecnie dobre stosunki. Chodzi może o celowe działania naszych polityków i polityków rosyjskich. Chodzi może o jakiś rodzaj gry, na której realizują ci politycy doraźne cele. Dzisiaj już mogę napisać, że po latach obserwacji nie widzę jednoznacznie przyczyn złych relacji Polski z Rosją, a konieczność normalizacji tych relacji jest tak zwaną orką na ugorze i zawsze znajdą się Rachonie i Sakiewicze, którzy będą utrudniać życie normalnym ludziom.

Polski rząd poparł powrót Rosji do Rady Europy na zasadach równoprawnych, ale teraz – zapewne pod wpływem tych samych Rachoniów i Sakiewiczów – premier Morawiecki unika potwierdzenia tego stanowiska. Nie rozumiem takich wykrętów, zwłaszcza że słuchają ich też Rosjanie. Czemu to ma służyć? Większość państw Unii Europejskiej, USA i Chiny są z Rosją w dobrych stosunkach, Polska natomiast musi zaznaczyć swoją odmienność chociaż na użytek wewnętrzny.

Piotr Tomski

Symbole nas nie nakarmią

Cieszę się, że polski premier znalazł się w grupie polityków, która zapobiegła wyborowi Franka Timmermansa na szefa Komisji Europejskiej. Franek pokazał wielu Polakom wyjątkową niechęć i nie miał prawa kierować instytucją, w której podstawą powinien być obiektywny ogląd rzeczywistości bez uprzedzeń na tle narodowym, religijnym czy ideologicznym. Symboliczne zwycięstwo jest teraz ważne.

Problem jednak jest bardziej złożony i sam symbol nie ma tu praktycznie znaczenia. Komisja Europejska pełni ostatnio funkcję policjanta dla niepokornych w Unii i dlatego wybór takiej szefowej może okazać się wejściem z deszczu pod rynnę. Nie wiem, czy polski premier o tym pomyślał. Nie wiem, czy polski premier znał wypowiedzi tej pani na polskie tematy. Obawiam się teraz, że znowu plan polskich działań przewidywał jedynie zablokowanie wyboru Timmermansa i nic więcej. Polityczna piaskownica. Timmermans zresztą ma być zastępcą Ulki von der Leyen.

Kiedy pierwszy raz jako dziecko usłyszałem o niemieckiej arystokracji w serialu „Stawka większa niż życie”, to do dzisiaj się śmieję z ich „sztywności” charakteru i potrzeb materialnych skierowanych na ratowanie posiadłości rodowych. Niestety. Niemiec i arystokrata to już zbyt wiele w czasach liberalnej równości wszystkich ludzi świata. Hi, hi, hi … A tak na marginesie to ta niemiecka symbolika się strasznie pokręciła: połączyć komunistkę Angelę z arystokratką Ursulą w liberalnej demokracji? Prochy Hitlera poruszają się ze zgryzoty w moskiewskich magazynach po takich skutkach jego marzeń o trzeciej rzeszy niemieckiej.

Piotr Tomski

Demokracja po europejsku

Zamieszanie związane z wyborem szefa Komisji Europejskiej doskonale obnażyło system zarządzania Unią Europejską. Demokracja w tym systemie po prostu nie istnieje.

Trzy osoby z europejskich państw na szczycie G-20 w Japonii ustaliły między sobą kandydata na szefa komisji, po czym reszta „maluczkich” w Europie miała te ustalenia przyjąć bez zastrzeżeń. No i może tak by się stało, gdyby nie chodziło o idiotę, który narobił sobie wrogów przez kilka lat pracy w strukturach unijnych jako zastępca szefa Komisji Europejskiej. Ten idiota dobił wszystkich udziałem w różnych krajach unijnych w kampanii wyborczej do europarlamentu po stronie partii reprezentujących przede wszystkim lewicę i LGBT, chociaż jego funkcja wymagała bezstronności. W Polsce opowiedział jeszcze o seksualnym wykorzystaniu go przez duchownego, co złamało mu młodość.

Wojny o pozycje różnych osób w Unii i właściwie wykraczające poza traktat wyroki TSUE mają podporządkować rządy krajowe Komisji Europejskiej. Inaczej mówiąc, przez najbliższe pięć lat ma nastąpić koniec państw narodowych w Unii Europejskiej. Do tego jest potrzebny idiota, który nie będzie liczył się z „maluczkimi” i będzie ślepo realizował plany Niemiec i Francji.

Jedna noc wystarczyła jednak do weryfikacji zasad funkcjonowania Unii Europejskiej. Okazało się szybko, że „maluczcy” też mają głos. Niewiarygodne! Można mieć własne zdanie. Zobaczymy, oczywiście, jak długo można mieć to własne zdanie, ale początek nie jest zły.

Nie myślałem, że jeszcze kiedyś to napiszę: premierze Morawiecki, jestem z Panem.

Piotr Tomski

Sprawa polska dzisiaj

Sto lat temu podpisany został traktat wersalski, który kończył pierwsza wojnę światową, dzięki czemu powstała Polska. Sprawę polską reprezentował przy podpisywaniu traktatu twórca polskiej „myśli” narodowej – Roman Dmowski. Czy dzisiaj znalazłby się taki polityk w Polsce? Przez ostatnie trzydzieści lat nie było polityków tak reprezentujących sprawę polską. I pewnie już nigdy nie będzie.

Dzisiaj trudno jest zdefiniować polski interes narodowy, bo polscy politycy bardzo postarali się o takie skomplikowanie sytuacji, żeby Polacy stracili poczucie związku państwa z ich potrzebami. Do tego wmawianie Polakom ogromnej wartości pomocy unijnej w każdej budowie publicznej drogi, basenu czy renowacji zabytku oderwało ich od przywiązania do mocy własnego państwa, skoro ważniejsza jest pomoc unijna od działań państwa polskiego. Polacy jako naród stali się tylko odbiorcą unijnej pomocy.

Sto lat temu można było twardo bronić polskiej sprawy, a dzisiaj oddajemy kolejno elementy suwerennego państwa i cieszymy się z rzuconych ochłapów. Przykro jest wspominać takie rocznice i zapomnianych bohaterów tych rocznic.

Piotr Tomski

Nowy opiekun religii LGBT

Na naszych oczach powstaje nowa, ogólnoświatowa religia, którą umownie możemy nazwać LGBT. Rolę boga przejęły w tej religii pewne części ciał ludzkich, które dają przyjemność związaną z różnymi formami uprawiania stosunków seksualnych. Upraszczam oczywiście, ale analizowanie tego zjawiska ideologicznego i tak nie ma sensu, bo całe stado naukowców, polityków czy działaczy organizacji pozarządowych – dla własnych korzyści – nadaje temu zjawisku wartość nadludzką. Unia Europejska wyasygnowała ogromne środki na wspieranie tej religii, natomiast wsparcie ze strony prezydenta Trumpa po prostu mnie … oszołomiło. Nowy opiekun nowej religii jest wielki.

Jedyne wyjaśnienie tego zwrotu ideologicznego u Trumpa widzę w jego fizyczności wynikającej z wieku. Facetowi w jego wieku już pewnie żaden doping nie pomaga i jego męski instrument nie działa dobrze, a zatem przyszedł czas na zmianę i nowe otwarcie … tylnej części ciała. Byłoby śmiesznie, gdyby nie chodziło o faceta, który uzurpuje sobie prawo do decydowania o losach świata. Niestety.

Napiszę znowu, że nie obchodzą mnie seksualne sprawy innych ludzi i nie chcę, żeby moje seksualne sprawy interesowały innych, a na pewno nie chcę promocji takich czy innych upodobań seksualnych. Kiedy już minie moda na nową religię, podobnie wykorzystywaną politycznie do początków chrześcijaństwa opartego na miłości wszystkich do wszystkich, to ludzie od tęczowych flag sikający na siebie na ulicach światowych metropolii będą tak samo głupio oceniani jak katoliccy inkwizytorzy mordujący czarownice.

Na marginesie dodam, jak musi czuć się Srebrny Prezes PiS ze swoim starannie ukrywanym … problemem tylnej części ciała. Hi, hi, hi …

Piotr Tomski

   TSUE pozbawia złudzeń

Nie zaskakuje wyrok trybunału w sprawie wieku emerytalnego sędziów i nikt nie powinien się dziwić, że doszło do rozpatrywania sprawy de facto już nie istniejącej. Trybunał po prostu pokazał polskim władzom, gdzie jest ich miejsce w szeregu. Złem był już Traktat Lizboński, ale przekraczanie kompetencji trybunału określonych w traktacie jest złem podwójnym. I co zrobicie Polacy? Za pierwsze zło odpowiada bezpośrednio jeden brat Kaczyński, natomiast za drugie zło odpowiada bezpośrednio drugi brat Kaczyński.

TSUE wydał szereg wyroków w sprawach wielu państw, którymi wygenerował sobie pozycje sądu najwyższego nad wszystkimi sądami w Unii Europejskiej. Pozycja ma być uznana przez wszystkie państwa i koniec. Wspólnie z Komisją Europejską TSUE będzie decydował o całości ustaw uchwalanych w poszczególnych państwach, a sądy krajowe będą dodatkowo nadzorowały podporządkowanie władz krajowych władzom unijnym. No i mamy klasyczny przypadek feudalizmu sądowego, o czym ostrzegam od wielu lat.

W Europie nikt z obywateli nie ma wpływu na wybór sędziów. Sędziowie wybierają się sami i sami decydują o znaczeniu poszczególnych ludzi w tym systemie połączonych sądów. W takiej sytuacji sędziowie nie powinni mieć głosu decydującego przy ustanawianiu prawa przez demokratycznie wybrane parlamenty. A jednak mają.

Bez złudzeń Polacy powinni zweryfikować swoją „miłość” do Unii Europejskiej i wybrać w końcu taki parlament, który zakończy polski udział w tym nieudanym przedsięwzięciu.

Piotr Tomski

Wiara czyni cuda dla PiS

Wiara jest podobno podstawowym czynnikiem rozwoju ludzkości, a z kolei rozwój jest niezbędnym elementem do istnienia ludzkości.  Wiara w ciągły rozwój jest zatem niezbędna do istnienia ludzkości. Na tym szaleństwie opiera się dzisiaj światowa ekonomia, całe systemy finansowe i państwowe, a przede wszystkim dzięki temu szaleństwu ludzie żyją w dobrobycie i pokoju. Bogaci realizują ciągle nowe potrzeby nowymi produktami, natomiast biedacy względnie dobrze egzystują dzięki coraz większym „ochłapom z bogatych stołów”. Wszyscy są zadowoleni. Nielicznych malkontentów można łatwo wyciszyć.

W polskiej skali ludzie uwierzyli, że PiS o nich dba. Po trzydziestu latach od przepoczwarzenia ludowej demokracji w demokrację liberalną pierwszy raz pojawiła się partia, która coś ludziom daje za darmo. Wiara przyniosła materialne efekty i teraz już długo ludzie będą po prostu wierzyć, a do tego będą dostawać za darmo następne prezenty. Problem jest tylko w tym, że polska skala jest naprawdę mała i cuda PiS mają ograniczony wymiar, bo i władza PiS jest bardzo ograniczona przez różne zagraniczne wpływy.

Wyniki ostatnich sondaży pokazują ogromną przewagę PiS i potęgę wiary Polaków. Polacy wierzą w przyzwoitość polityków, którzy potrafią tę wiarę połączyć z wiara w Boga, wiarą w uczciwość duchownych Kościoła katolickiego i wiarą w patriotyczne wartości. No cóż. Wiara czyni cuda, ale czy Polacy muszą żyć tym, co spada im z „bogatych stołów”. Czy Polacy muszą realizację podstawowych potrzeb uznawać właśnie za cud?

Nadszedł chyba i w Polsce czas na weryfikację wiary oraz weryfikację cudów. Każdy musi nauczyć się liczyć i analizować rozwiązania dla siebie najlepsze bez zbędnych ideologii czy uprzedzeń. Skoro program 500+ nie podnosi liczby urodzeń dzieci, ale zwalcza biedę, to dajmy biednym 1000+ na dziecko, ale zabierzmy wypłaty bogatym o dochodach wyższych od kilku tysięcy złotych na osobę w rodzinie. Nie będzie lepiej? Trzynasta emerytura?  Może lepiej byłoby podnieść wysokość normalnych emerytur we właściwym czasie i nie tworzyć chwytów wyborczych, które są po prostu nieuczciwe.

I nie ufajmy politykom robiącym zakupy w naszym imieniu. Krzykacz prezydent Duda ostatnio kupował za Polaków dużo w USA, ale nawet ceny tych zakupów nie uzgodnił, a zobowiązania podjął.

Piotr Tomski

 

My do jeńców nie strzelamy

Podobno dla prawych ludzi zasady są rzeczą świętą. Podobno! Kiedy czytam w Internecie po interwencji Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie stosowania tortur wobec zatrzymanego przestępcy wypowiedzi „prawych” internautów na prawicowych kontach, to przestaję, niestety, rozumieć współczesnych ludzi.

Chór pozornie rozsądnych i myślących ludzi żąda błogosławieństwa dla zwykłych tortur. Politycy, generałowie (wydawało się ludzie honoru) publicyści po prawej stronie i wiele inteligentnych z pozoru osób poddaje się amokowi zemsty bez zasad, bo czym jest wyłamywanie rąk zakutemu w zespolone kajdanki podsądnemu.

Błędnie myślałem, że po prawej stronie polskiej sceny politycznej jestem w środowisku ludzi uczciwych i przyzwoitych, którzy cenią wysoko zasady współżycia społecznego, według których również odpowiednio traktujemy nawet zwierzęta czy ludzi złych. Pomyliłem się bardzo.

Piotr Tomski

Konfederacja jest i ma się dobrze

Pogłoski o rozpadzie Konfederacji były przedwczesne. Konfederacja ma się dobrze, istnieje i ogłosiła dzisiaj założenia programowe na jesienne wybory parlamentarne. No i teraz do ataku PiSpejsy! Szczekać na komendę prezesa o ruskich onucach. Hi, hi, hi …

Nie zgadzam się z jednym z punktów tego programu i nigdy – mam nadzieję – nie dojdzie do realizacji tego założenia. Chodzi mi o karę śmierci. Nigdy nie wolno dać takiego narzędzia w ręce polskich sędziów, co do których wiem, jak sądzą. Wiedzą o tym również autorzy tego programu Konfederacji i dlatego dziwię się ich propozycji wprowadzenia kary śmierci w takim systemie wymiaru sprawiedliwości, gdzie nic nie działa prawidłowo i uczciwie. Niestety. Każdy popełnia błędy i w przypadku przywrócenia kary śmierci w polski kodeksie karnym uważam propozycję za błąd, co jednak nie zmienia mojego poparcia wyborczego dla Konfederacji.

Pozostałe założenia programowe określone w sześciu punktach akceptuję bez zastrzeżeń. Mam też kolejną nadzieję, że dojdzie jeszcze do rozszerzenia programu Konfederacji albo jego doprecyzowania w bardzo istotnej sprawie pilnego wypowiedzenia przez Polskę pakietu energetyczno-klimatycznego. Taki to jest ważny element bieżącej polityki, który za chwilę poczują z dużym bólem wszyscy Polacy. Należy o tym dużo mówić i pisać, żeby świadomość problemu oświeciła przede wszystkim tych, którzy ślepo ufają PiSpejsom.

Życzę zatem powodzenia Konfederatom i zapewniam, że jesienią mój głos mają.

Piotr Tomski